Rozkład jazdy – 2/04/2017

Boston Celtics (49-37) – New York Knicks (29-47) – godz. 19.00

No to nie zobaczymy już Derricka Rose’a do końca sezonu.


Charlotte Hornets (35-41) – Oklahoma City Thunder (43-32) – godz. 21.00

No to chyba doczekamy się sezonu z średnimi triple-double za naszego życia.


Memphis Grizzlies (42-34) – Los Angeles Lakers (21-55) – godz. 21.30

Houston Rockets (51-25) – Phoenix Suns (22-55) – godz. 3.00

Lakers i Suns cały czas walczą o drugie miejsce w odwróconej tabeli (pierwsze już od dawna należy do Nets Celtics). Jak na razie lepsi są Jeziorowcy, którzy mają pół meczu przewagi i jeden mecz rozegrany mniej. Jeśli jednak obie drużyny na koniec sezonu skończą z takim samym bilansem to niżej w tabeli będzie Phoenix. W bezpośredniej rywalizacji pomiędzy tymi zespołami jest remis 2-2, co oznacza, że o miejscu w tabeli w następnej kolejności decyduje bilans z zespołami z własnej dywizji (jeśli oczywiście obie drużyny grają w tej samej, czyli tak jak w przypadku Lakers i Suns), a tu lepszy bilans ma drużyna z Los Angeles – 5 zwycięstw i 9 porażek, przy 3 wygranych i 11 przegranych Suns i to właśnie Lakers będą wyżej. Nie sądzę, żeby na tym etapie sezonu tego chcieli, ponieważ zmniejsz to trochę ich szanse na zachowanie picku w tegorocznym drafcie, który jest zastrzeżony w top3. Zajęcie drugiego miejsca daje 55,8 proc. szans na zatrzymanie wyboru w pierwszej trójce, natomiast z trzecią pozycją LA mają 46,9 proc. szans.

NA stronie basketball.realgm.com/nba/draft/lottery_simulator można pobawić się symulatorem dratu i co ciekawe przy pierwszych moich dziesięciu próbach pick od Nets, który dostaną Celtics ani razu nie był numerem 1, Lakers trzykrotnie lądowali na miejscu nr 4, przez co ich pick trafiał do Sixers, a New York Knick dwukrotnie wygrywali loterię draftu. To tylko zabawa, ale to trochę pokazuje, że loteria, to tylko loteria i nie da się przewidzieć jej scenariusza.

Dallas Mavericks (31-44) – Milwaukee Bucks (40-36) – godz. 21.30

Atlanta Hawks (39-37) – Brooklyn Nets (17-59) – godz. 0.00

Bucks i Hawks cały czas walczą o pozycję nr 5 w tabeli. W tym momencie Bucks mają mecz przewagi i jeśli chcą skończyć sezon przed Atlantą muszą tę przewagę utrzymać, ponieważ w przypadku takiego samego bilansu to Hawks będą wyżej w tabeli, prowadząc w bezpośredniej rywalizacji 3-1 w tym sezonie.

Utah Jazz (47-29) – San Antonio Spurs (58-17) – godz. 21.30

Spurs już na pewno zajmą drugie miejsce w tabeli Zachodu i jeśli uda im się wygrać jeszcze dwa mecze, to por raz siódmy w swojej historii dobiją do granicy 60 wygranych w sezonie. Jazz z kolei walczą cały czas o utrzymanie czwartej pozycji i przewagę własnego parkietu w pierwszej rundzie. Mają mecz przewagi nad Clippers, dwa spotkania rozegrane mniej, ale jeśli chcą być wyżej to muszą na koniec sezonu mieć o jedną wygraną więcej. W przypadku takiego samego bilansu wyżej będzie zespół z Los Angeles, który wygrał z nimi 3 z 4 spotkań.

Chicago Bulls (37-39) – New Orleans Pelicans (33-43) – godz. 0.00

Denver Nuggets (35-40) – Miami Heat (37-39) – godz. 0.00

Indiana Pacers (37-39) – Cleveland Cavaliers (48-27) – godz. 0.00

Dzięki ostatnim wygranym Bulls, którzy są 5-3 bez Dwyane’a Wade’a awansowali na 7 miejsce. Wszystkie trzy zespoły – Bulls, Heat i Pacers mają jak na razie taki sam bilans, ale to właśnie Chicago ma teoretycznie najłatwiejszy terminarz do końca sezonu, co daje im największe szanse na awans do play offów. Gdyby jednak wszystkie trzy zespoły skończyły sezon z taką samą liczbą zwycięstw i porażek to o kolejności decyduje lepszy procent zwycięstw pomiędzy tymi drużynami i wygląda to tak (nic się już w tej małej tabeli nie zmieni, wszystkie zespoły zagrały już ze sobą wszystkie mecze w tym sezonie):

  1. Bulls 4-3 57,1 pr.oc.
  2. Heat 3-3 50 proc.
  3. Pacers 3-4 42,9 proc.

Philadelphia 76ers (28-48) – Toronto Raptors (46-30) – godz. 0.00

Washington Wizards (46-30) – Golden State Warriors (62-14) – godz. 2.00

Raptors i Wizards walczą o miejsce nr 3, choć na tę chwilę zwycięzca tej rywalizacji w przypadku awansu do drugiej rundy spotkałby się w niej z Cavaliers, którzy zajmują jak na razie drugie miejsce. Tak czy inaczej Toronto i Waszyngton mają tyle sami zwycięstw i porażek i jeśli na koniec sezonu nic się w tym stanie rzeczy nie zmieni to wyżej będzie drużyn z Kanady, która w rywalizacji z zespołem naszego jedynaka w lidze prowadzi 2-1.

Dawid Ciepliński

Fan koszykówki od 1997 roku, kiedy jako dziesięciolatek obejrzał na żywo swoje pierwsze finały NBA pomiędzy Utah Jazz i Chicago Bulls. Od 1999 roku wierny kibic Los Angeles Lakers.

2 komentarze

  1. amon napisał(a):

    Denver- Miami!!… Denver-Miami panie Dawidzie. Cały dzień czekam na zapowiedź tego meczu, a tu wielka kupa. Prowadź Pan ciekawostki, czy coś takiego…

  2. pop napisał(a):

    Oby Jazzmani dzisiaj zagrali Disco Polo pod karcącym butem z ostrogą ;-D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *