Telegram: Game-winner Brooka Lopeza, świetny pojedynek DeRozana i Butlera, najlepszy mecz Boogiego w barwach Pelicans

Toronto Raptors 122-120 Chicago Bulls

DeMar DeRozan z 42 punktami poprowadził Toronto Raptors do zwycięstwa po dogrywce nad Chicago Bulls i kanadyjski klub przerwał tym samym serię 11 porażek z rzędu przeciwko rywalom z Wietrznego Miasta. Jest to pierwsze zwycięstwo Raptors nad Bulls od grudnia 2013 roku. DeRozan oprócz 42 oczek miał także 8 asyst i pobił rekord organizacji w liczbie rzutów z gry w jednym meczu (38, trafił 17 z nich). Jimmy Butler odpowiedział linijką 37-10-6, a Rajon Rondo miał season-high 24 oczka. W trzeciej kwarcie doszło do incydentu, w którym Robin Lopez i Serge Ibaka wymienili dwa ciosy (Lopez nie trafił, Ibaka delikatnie musnął głowę swojego rywala) po tym jak skrzydłowy Raptors odepchnął delikatnie środkowego Byków. Obaj panowie zostali oczywiście usunięci z parkietu.

Bulls zdołali zbudować sobie 15-punktowe prowadzenie na niecałe 7 minut przed końcem czwartej kwarty, jednak gospodarze odpowiedzieli im runem 15-0 i na 2 minuty przed końcem na tablicy wyników widniał już remis. DeRozan miał dwie szanse na danie prowadzenia swojej drużynie, jednak na 37 sekund przed końcem nie trafił rzutu wolnego, a następnie już w ostatnich sekundach trójki z izolacji przeciwko Butlerowi. To czego nie zdołał zrobić w regulaminowym czasie gry oddał w dogrywce, w której na 1:23 przed końcem trafił rzut dający prowadzenie Toronto, po którym Chicago nie zdołało już doprowadzić do remisu. Dla Raptors było to już 18. w tym sezonie zwycięstwo, kiedy podczas spotkania przegrywali 10+ punktami.

Brooklyn Nets 98-96 Detroit Pistons

Podczas gdy jeden z braci Lopez zajął się boksowaniem na północ od granicy USA, drugi z nich w Nowym Jorku dał swojemu zespołowi zwycięstwo, trafiając rzut równo z syreną. Wygrana Nets jest bolesna w skutkach dla Pistons, którzy ponownie wypadli w ten sposób z play-offowej ósemki. Brooklyńczycy zatrzymali przyjezdnych na zaledwie 34 punktach w drugiej i trzeciej kwarcie, wypracowując sobie 9-punktowe prowadzenie przed ostatnią odsłoną. Ta różnica zmalała zaledwie do 8 na 4 i pół minuty przed końcem spotkania, jednak runem 13-5 Detroit wróciło do meczu i po rzucie Tobiasa Harrisa na 2.4 sekundy przed końcem wyrównało stan meczu. W akcji po drugiej stronie parkietu Brook Lopez złapał piłkę na półdystansie, zrobił kozioł w stronę linii końcowej boiska i trafił trudny fade-away nad Aronem Baynesem, zdobywając swój 29. punkt w tym spotkaniu.

Nets grali bez Jeremy’ego Lina, który w ostatnim meczu doznał urazu kostki i przerwali dwumeczową serię porażek. Detroit rozpoczęło od porażki serię czterech meczów na wyjeździe. Pistons trafili tylko 5 z 23 prób za trzy punkty (21.7%).

Miami Heat 112-97 Phoenix Suns

Hassan Whiteside ustanowił rekord organizacji w liczbie zbiórek w jednym sezonie (936), jednak okupił to osiągnięcie kontuzją wymagającą założenia mu 13 szwów na prawej dłoni. Przedtem poprowadził Miami Heat do gładkiego zwycięstwa nad Phoenix Suns, które w połączeniu z porażką Detroit Pistons dało im ponownie ósme miejsce w konferencji wschodniej. Decydującą drugą kwartę podopieczni Erika Spoelstry wygrali 36-20, po czym nie oddali już dwucyfrowego prowadzenia do samego końca spotkania.

Whiteside kontuzji doznał na 2 minuty przed końcem spotkania przy 24-punktowym prowadzeniu gospodarzy. Nie wiadomo ile meczów będzie musiał opuścić, jednak to już drugi podstawowy gracz Miami (po Dionie Waitersie), który w najbliższym czasie nie będzie mógł pomóc zespołowi w walce o play-offy. Suns przegrali piąte kolejne spotkanie i są już tylko o jedną porażkę od drugiego z rzędu sezonu z 50 przegranymi meczami na koncie. Słońca popełniły aż 24 straty, które doprowadziły do 23 punktów Miami i trafili tylko 4 rzuty za trzy punkty.

New Orleans Pelicans 95-82 Memphis Grizzlies

DeMarcus Cousins rozegrał swoje najlepsze spotkanie od czasów przenosin do Nowego Orleanu i z 41 punktami i 17 zbiórkami poprowadził Pelicans do zwycięstwa nad Memphis Grizzlies. Trafił 5 rzutów za trzy punkty, co jest jego career-high i zablokował trzy rzuty. Dzięki wygranej gospodarze są o 3.5 meczu za ósmymi na Zachodzie Denver Nuggets, jednak do końca sezonu zostało im tylko 11 spotkań. Pelikany leniwie rozpoczęły spotkanie i nawet w trzeciej kwarcie przegrywali jeszcze 10 punktami. W tamtej odsłonie zrobili jednak potężny run 21-0, który praktycznie ustawił mecz. Goście nie potrafili już po nim zniwelować różnicy.

Memphis drugą połowę spotkania przegrało łącznie 61-41 i zakończyło tym samym swoją czteromeczową serię zwycięstw. Pelicans zdominowało strefę podkoszową, wygrywając zbiórki (60-47) oraz punkty w paint (46-30). Byli za to dość nieskuteczni (39.8% z gry), jednak w tym wtórowali im także goście (40.5%).

Dallas Mavericks 87-112 Golden State Warriors

Klay Thompson trafił 5 trójek i zdobył 23 punkty, a Golden State Warriors zdecydowanie pokonali na wyjeździe Dallas Mavericks. Tym samym Wojownicy stali się pierwszą drużyną w historii ligi, która w trzech kolejnych sezonach odniosła co najmniej 28 wygranych poza własnym parkietem. Warriors na dobre przejęli prowadzenie tym razem już w drugiej kwarcie, kiedy to zrobili run 9-0. Potem już tylko powiększali różnicę i goście szybko zapewnili sobie piąte z rzędu zwycięstwo.

Szósty pojedynek braci Curry zakończył się szóstym zwycięstwem Stephena. Warriors notują bilans 11-4 w meczach w drugą noc serii back-to-back. Goście mieli 34 asysty na 43 trafionych rzutach i rzucali z 55-procentową skutecznością z gry, zatrzymując swoich rywali na 35.9%. Wygrali także walkę na tablicach (57-42), mieli 46 punktów w paint oraz 23 punkty z kontrataków.

Minnesota Timberwolves 93-100 San Antonio Spurs

LaMarcus Aldridge zdobył 26 punktów, Kawhi Leonard 20 ze swoich 22 punktów rzucił w drugiej połowie, a San Antonio Spurs udało się po zaciętej końcówce pokonać Minnesotę Timberwolves. Dla Wolves 25-14 miał Karl-Anthony Towns. Ostrogi musiały gonić swoich rywali po pierwszej połowie, jednak już w trzeciej kwarcie dominowali, wygrywając ją 31-16. W połowie czwartej przy ośmiopunktowym prowadzeniu gości Leonard dostał w twarz od Gorgui Dienga i musiał na chwilę opuścić parkiet, co pozwoliło gospodarzom wrócić do meczu. Akcją 2+1 Towns dał im nawet prowadzenie na 2 minuty przed końcem, jednak to były ostatnie punkty Wolves w tym spotkaniu. Leonard odpowiedział rzutem z półdystansu, a potem rzutami wolnymi Spurs dokończyli dzieła.

Podopieczni Gregga Popovicha udają się teraz z powrotem do Teksasu, gdzie czeka ich seria czterech spotkań na własnym parkiecie. Do pierwszych Warriors tracą niezmiennie 2.5 meczu. Swój debiut w barwach Timberwolves zaliczył Omri Casspi – w 22 minuty gry trafił oba rzuty z gry i skończył z 5 punktami, ale także 5 stratami. Spurs trafiali 48.1% swoich rzutów z gry i wymusili na Wolves popełnienie 23 strat, po których zdobyli 35 oczek.

Portland Trail Blazers 90-93 Milwaukee Bucks

Milwaukee Bucks utrzymali swoją siódmą pozycję w konferencji wschodniej dzięki wyjazdowemu zwycięstwu nad Portland Trail Blazers. Khris Middleton zdobył 26 punktów, Giannis Antetokounmpo dodał 22, a dla Milwaukee jest to już dziewiąte zwycięstwo w ostatnich 11 spotkaniach. Dla Trail Blazers, którzy przerwali tym samym trzymeczową serię zwycięstw 31 oczek miał Damian Lillard. W trzeciej kwarcie gospodarze przegrywali już 15 punktami, jednak przez jej resztę oraz większą część czwartej odsłony odrabiali straty, by na niecałe 4 minuty przed końcową syreną prowadzić 88-85. W ostatnich trzech minutach meczu Blazers nie zdobyli jednak ani jednego punktu, a po rzutach Middletona i Johna Hensona Bucks udało się ponownie objąć prowadzenie. Na 1:39 przed końcem wynik wynosił 93-90 i od tamtej pory żadna z drużyn nie zdołała go zmienić.

Mecz w Portland był dla gości czwartym w trakcie ich pięciomeczowej serii wyjazdowej. Lillard jest ostatnio nie do zatrzymania i choć tym razem jego popisy nie wystarczyły do wygranej, to utrzymał serię meczów z rzędu z co najmniej 25 punktami (7). Gospodarze trafili tylko 4 z 21 rzutów zza łuku i spudłowali 10 z 26 prób z linii rzutów wolnych.

Los Angeles Lakers 109-133 Los Angeles Clippers

W derbach Miasta Aniołów Los Angeles Clippers bardzo szybko zapewnili sobie zwycięstwo nad Los Angeles Lakers i Chris Paul mógł ostatnie minuty spotkania oglądać razem ze swoim synem na ławce rezerwowych. Wcześniej zdobył jednak 27 punktów i pomógł swojej drużynie zbudować potężne, 30-punktowe prowadzenie do przerwy. W trzeciej kwarcie prowadzili już 37 oczkami i po raz drugi z rzędu Doc Rivers dał odpocząć swoim podstawowym zawodnikom w ostatniej ćwiartce. Ośmiu różnych graczy Clippers zaliczyło dwucyfrową zdobycz punktową.

Lakers wygrali jedno z ostatnich 15 spotkań, powiększając swoje szanse na zachowanie wyboru w top3 draftu. W meczu z Clippers zdobyli aż 60 punktów z pomalowanego i 27 oczek po 16 stratach Clippers, ale pozwolili rywalom na trafienie 15 rzutów za 3 punkty (z 33 prób).

 

Paweł Mocek

Redaktor naczelny Enbiej.pl. Kiedy miał 12 lat obejrzał swój pierwszy mecz NBA, po czym wpadł w nałóg, z którego do dziś nie może się wyleczyć. Sympatyzuje z Miami Heat. Twórca Enbiej Insidera. Prywatnie wielki fan piłki nożnej.

5 komentarzy

  1. sahim80 napisał(a):

    akcja Jimmyego Butlera z 7:25 ze skrótu jak można tego nie gwizdnąć? Mój 5 letni synek widział tam kroki…

  2. pop napisał(a):

    Wie ktoś może na ile zawieszą Lobeza i Ibakę, w ogóle jest planowane jakieś zawieszenie?

    • Woy napisał(a):

      Dostaną dotację na lekcje boksu. Charles Oakley płakał jak to zobaczył…

    • pop napisał(a):

      ale poważnie, nie dostaną zawieszenia?

  3. Bladixon napisał(a):

    Szkoda Hassana :( Po jaką cholerę Spo trzymał go na parkiecie w końcówce meczu przy 24-pkt prowadzeniu??? Będzie ciężko wygrać walkę o play offs zwłaszcza, że teraz na rozkładzie Raptors i Celtics…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *