4-na-5: antynagrody na półmetku sezonu

1. Miał walczyć o MVP, a nie potrafi powalczyć o play off?

Dominik Kędzierawski: Może Carmelo Anthony? Bywa nierówny, a całe zamieszanie wokół jego osobie z pewnością nie pomaga Knicks. Do tego był nawet wyrzucany z meczów. Z pewnością można było wymagać więcej.

Mateusz Połuszańczyk: Damian Lillard. Liczyłem, że jako lider poprowadzi Blazers do pierwszej czwórki zachodu, tymczasem z trudem walczą o miejsce premiowane udziałem w fazie posezonowej.

Rafał Polkowski: Anthony Davis, ewentualnie Boogie. Co prawda obaj mają szansę na PO. Ósme miejsce na zachodzie jest dostępne dla 4 ekip. Denver, PTB, Kings i NOP. Może jeden z nich powącha w tym roku PO.

Woy: Stawiam na Dwighta Howarda. Miał być pierwszą opcją Hawks, za Ala Horforda, tymczasem wygląda na ociężałego, ospałego, momentami zagubionego. Kompletnie nie przypomina siebie sprzed 2 czy 3 lat. Zdecydowany wpływy na grę Atlanty mają Schroeder, Millsap, a nawet Hardaway Junior. Wielce prawdopodobne, że DH to jeden z najgorszych transferowych ruchów minionego lata i wpadka sterników Hawks.

2. Najsłabszy obrońca

Dominik Kędzierawski: Kwestia bardzo dyskusyjna, bo z marszu można tutaj wstawić takiego Steve’a Novaka, ale jednak Luol Deng. Miał wnieść doświadczenie do LAL oraz być filarem ich obrony, a jest nietrafioną inwestycją. Ma najgorszy DefRtg w karierze, w wielu innych także będąc na minusie.

Mateusz Połuszańczyk: And The Academy Award goes to Luke Babbitt.

Rafał Polkowski: O matko jakie pytanie… długo by wymieniać słabych obrońców w lidze. Wymienię tych, którzy mogliby bronić a niestety tego nie robią. Na pewno Rondo, Enes Kanter, Wall wydaję mi się że 2-3 sezony temu bardziej się starał w obronie.

Woy: Rajon Rondo, tyczka do mijania w pierwszej linii Chicago Bulls. Postawmy krzesło lub znak STOP i efekt będzie podobny ;-)

3. Najgorszy trener

Dominik Kędzierawski: Istnieje inny wybór? Alvin Gentry. Jego absolutny brak pomysłu, jakiekolwiek zrozumienia wydarzeń na pakiecie oraz zmysłu to zmian ściąga Pelicans na dno. Gdyby nie decyzje AG, to oni byliby razem z tą siódemką która odjechała.

Mateusz Połuszańczyk: Fred Hoiberg. Świetny start rozgrywek w wykonaniu Bulls pod jego wodzą, a teraz? Opóźnione reakcje na boiskowe wydarzenia, niezrozumiałe decyzje personalne, wojenki z Rondo. To wszystko kiepsko wpływa na team spirit.

Rafał Polkowski: Pierwszym kandydatem będzie Jeff Hornacek, a drugiego bym wrzucił Terrego Stottsa – po poprzednim sezonie spodziewałem się więcej po PTB i winę zrzucam na trenera.

Woy: Mam wielką trójkę, która cudem jeszcze grzeje swoje ciepłe fotele – Alvin Gentry, Fred Hoiberg i Earl Watson. Ci dwaj ostatni nadają się tylko na asystentów i podejrzewam, że lepsi trenerzy są w sztabach asystentów Spurs oraz Rockets.

4. Lepiej go nie mieć na ławce rezerwowych

Dominik Kędzierawski: Alexis Ajinca. Jego dobre występy można policzyć na palcach jednej ręki. Kiedy wchodził z ławki, był absolutnie bezproduktywny, tylko pogarszając zespół. Oczywiście częściowa zasługa w tym Gentry’ego, ale nie cała. Alex nie zrobił nic, aby uratować swoją przyszłość w NOLA.

Mateusz Połuszańczyk: Donatas Motejunas i Louis Scola. Najlepiej w ogóle nie mieć ich w składzie, ale to temat na inną bajkę.

Rafał Polkowski: Cała ławka Wizards! Rondo – rozwali każdą drużynę od środka. Na pewno nie chciałbym bym mieć Jeffa Greena u siebie na ławce. Pytanie jest ciężkie, bo „ogórków”(chciałbym grać jak te ogórki), którzy
wychodzą tylko w garbage time jest dużo.

Woy: Joakim Noah. Lepiej nie mieć go w zespole, dodatkowo z tak wysokim kontraktem. Kyle O’Quinn i Willy Hernangomez wydają się bardziej efektywni, wiele więcej wnoszący do ofensywy Knicks.

5. Miał być postęp, a cofnął się…

Dominik Kędzierawski: Willie Cauley-Stein. Miał poczynić kolejny krok i faktycznie, jego gra w ataku jest odrobinę lepsza, ale jego defensywa się pogorszyła. WCS o wiele gorzej rzuca rzuty wolne, o wiele mniej zbiera, w obronie również będąc słabszym niż rok temu. Do tego podobnie jak Stanley Johnson czy Mario Hezonja nie potrafi się przebić.

Mateusz Połuszańczyk: Emmanuel Mudiay. Nie to, żeby zaliczył jakiś spektakularny spadek formy, lecz rozgrywającego Nuggets stać na znacznie więcej. Talent musi iść w parze z ciężką pracą celem rozwoju wachlarza umiejętności, natomiast Mudiay sprawia wrażenie, jakby zrobił sobie wolne. Przecież znakomity przykład na to, w jaki sposób wykonać krok naprzód, daje mu kolega z drużyny – Nikola Jokić.

Rafał Polkowski: Po poprzedni sezonie oczekiwałem więcej od Dame’a Lilladra, na pewno od Andre Drummonda. Więcej zobaczyć chciałbym od Kristapsa Porzingisa (ale ten ma czas jeszcze). Z młodych na pewno zawodzi cały tego roczny draft. Stanley Johnson mocno zawodzi z draftu 2015.

Woy: Nikola Mirotić, niepewny, niezdecydowany, słaby w obronie oraz potencjalnie do wymiany. Hiszpan na równi pochyłej, a miał być przyszłością Bulls. Dalej, Stanley Johnson, który miał być kimś na miarę Rona Artesta.

24 komentarze

  1. recruit napisał(a):

    Czego wy chcecie od tego Rondo? Słabo broni, zgoda… nie on jeden w NBA…. ale on niczego nie rozsadza!! Dajcie spokój to już nudne jest.

  2. pop napisał(a):

    1. DMC/KAT/Davis do wyboru
    2. nie wiem w sumie Rondo może być
    3. Stan Van Gundy (za Bobana) nie wykorzystuje potencjału swojej drużyny
    4. Nick Young – celebryta nie koszykarz
    5. Ogólnie to Pistons, a indywidualnie, nagroda specjalna dla dziecka specjalnej troski DMC, i nie mówię o umiejętnościach tylko o dorośnięciu, nie znoszę typa, i żeby dowalić swoim obiektywnie Kyle Anderson, piłka mu z rąk ucieka…

    • Marek napisał(a):

      1. KAT ?? Toż to jeszcze dziecko w drużynie, która z PO na razie nie bedzie miała duzo wspólnego.
      4. Young w tym sezonie ma całkiem dobre cyferki, a menatalnośc celebryty to ma co 5ty w tej lidze.
      5. DMC, to fakt, dzieciak jakich mało w tej lidze.

  3. Lakers napisał(a):

    1. Damian Lillard- w zeszłym sezonie, mieli słabszy skład niż obecnie, a lepszą koszykówkę grali. Lillard nie przypomina w ogóle lidera. Już bardziej McCollum bierze odpowiedzialność za drużynę. Davis przyzwoicie gra, problem tkwi w trenerze, który bladego pojęcia nie ma o taktyce. DMC również nie gra tak słabo, kwestia też jest pozostałych graczy, aby grali z odpowiednim zaangażowaniem. Można i byłoby wymienić Antka, gdyż również miałbyć kandydatem do MVP, a tymczasem Millwaukee są dalej poza 8.
    2. Zgodzę się z Dominikiem, liczyłem na Denga, że nieco podniesie defensywę, a jest rozczarowanie.
    3. Stan Van Gundy- jak słusznie zauważył „pop”, mając wartościowych zawodników, Detroit powinien się plasować na 5 miejscu, a nie walczyć o 8 miejsce. Hoiberg również za brak jakiejkolwiek reakcji na złą atmosferę w szatni. Gentry jako ostatni może się załapać za brak pomysłu na grę.
    4. Joakim Noah- gościu odwiedza częściej szpital niż przebywa na parkiecie, do tego jego umiejętności się pogorszyły. Rondo również za ciężki charakter.
    5. Andre Drummond- liczyłem, że będzie jeszcze większą bestią pod koszem. Uważałem, go nawet za najlepszego obecnie centra w NBA, tymczasem nieco spoczął na laurach. Pobudka panie Andre.

  4. Pingwin napisał(a):

    1. Carmelo Anthony – może już nie brany pod uwagę jako kandydat do MVP – ale ciągle nie daję rady być liderem…
    2. Okafor – wielka „gwiazda” PHI – zupełnie nie jest zainteresowany obroną, zbiórką – a nawet jakby był to umiejętności brak. Ten process is invalid.
    3. Alvin Gentry – chyba bardziej przeszkadza niż pomaga
    4. Marcus Thorton, Andrew Nicholson – nawet na tle beznadziejnej ławki Wizards ta dwójka wyróżnia się całkowitą nieprzydatnością do gry…
    5. Mario Hezonja – w tym momencie wygląda na zmarnowany 5-ty wybór draftu przez Magików.

  5. mrph napisał(a):

    Dwight Howard? Cholernie niesprawiedliwe… ledwie kilka dni temu dyskutowaliśmy o przydatności DeAndre Jordana, wynikało że ma bardzo dobre statystyki, a teraz @Woy wskazujesz go jako jeden z najgorszych transferów lata? Ich staty są bardzo podobne, w niektórych wręcz na korzyść DH.
    Poza tym, on już dawno nie ma statusu all-stara, chociaż być może jemu samemu się wydaje, że jest inaczej. Do Atlanty trafił w celu odbudowy psychiki, a nie żeby z miejsca stać się MVP sezonu. A przecież o to chodzi w pytaniu nr 1 :)

    Co do Rondo… moim zdaniem w Bulls większym problemem jest trener i „liderzy”, niż Rajon. Ale fakt faktem, on jeszcze żyje cudowną przeszłością w Celtics. RR nie nadążył z rozwojem ligi. I cholera, na przestrzeni tych wszystkich lat naprawdę można było poprawić rzut.

    • Woy napisał(a):

      Nie wiem czy jesteś kolejnym kibicem, który ogląda NBA na zasadzie box score? Pytanie podstawowe ile on zarabia? Wg mnie gra gorzej niż Jordan, Gortat, Embiid, którzy przykładają się do gry. Przecież nie jest tajemnicą, że HAWKS już szukali drużyny na wymianę DH.

    • Aro napisał(a):

      Zgadzam się z mrph, większość opinii Woya jest trafionych i zgadzam się z nimi. Co do DH moim zdaniem mocno niesprawiedliwa opinia. Moim zdaniem gra bardzo przyzwoicie. Nikt chyba w Atlancie nie oczekiwał od niego bycia nr.1 w zespole, zwłaszcza że jest mega uniwersalny P.M.
      Wiadomo że DH już nie będzie takim zawodnikiem jak w Orlando, ale za takie pieniążki to bardzo przyzwoita opcja. Patrząc na to jakie pieniądze dostały jakieś Mozgovy, Mahimi itp.

    • mrph napisał(a):

      @Woy
      Wiem że bardzo dobrze znasz się na NBA, jestem również pewien że znacznie lepiej niż ja i 99% osób odwiedzających tą stronę. Ale zarzucanie mi oglądania NBA na zasadzie box score tylko dlatego, że nie zgodziłem się z wyrażoną przez Ciebie opinią na temat DH jest po prostu słabe i w ogóle nie w Twoim stylu :)

      Treść pytania dotyczy zawodnika, który miał być MVP, a nie potrafi powalczyć o playoffs. Chyba nawet Ty nie spodziewałeś się, by Dwight w Atlancie miał w ogóle ocierać się o MVP, wiemy dobrze jak wygląda jego kariera po odejściu z Magic. Dołączenie do Hawks miało być szansą dla niego na odbudowanie się i nie sądzę, by wielu kibiców liczyło na coś więcej.

      Porównanie do DJ wynikało z faktu, że jak pisałem, patrząc na statystyki nie jest wcale tak źle. 4. wśród najlepiej zbierających, 3. jeśli chodzi o skuteczność z gry. Atlanta mogła go chcieć wymienić, bo moim zdaniem nie pasuje do systemu Hawks.

  6. jacek napisał(a):

    Woy, nie wiem czy jesteś kolejnym kibicem, który ocenia grę zawodników na zasadzie dolarów ? Pytanie podstawowe czy ktokolwiek typował Howarda na MVP ? Jaką ma rolę w swojej drużynie ? Nie wiem, kto Ci powiedział, że Dwight miał być w swojej drużynie pierwszą opcją. Hawks od lat są budowani na zasadzie zespołowości, a nie gwiazd indywidualnych na wzór SAS, ale jeśli już wymieniać u nich lidera, zarówno teraz, jak i w przedsezonowych prognozach to jasno i wyraźnie jest to Paul Millsap. Budenholzer określił, że Howard ma bić się na desce, a nie zdobywać punkty i chwała dla Howarda, że nie kaprysi tylko wykonuje sumiennie swoje obowiązki. Dojrzał. Schroeder, Hardaway, Millsap i pozostali zyskują na jego obecności boiskowej, pomijając już to, że zgodnie z pytaniem Hawks nie biją się o playoffs. Oni są wysoko na 5 miejscu i martwić się o nic nie muszą. Howard sprzed dwóch-trzech sezonów to Howard, który opuścił kilkadziesiąt meczów, Howard grający nieco więcej minut, zdobywający co prawda więcej punktów, ale na wyraźnie niższej skuteczności przede wszystkim z gry, ale wolne także poprawił, Howard zbierający mniej piłek i Howard robiący więcej strat. Gość poprawił się prawie w każdym aspekcie koszykarskim w porównaniu z zeszłym sezonem, Robienie 13 punktów na mecz z 8 prób rzutowych nie jest ujmą, lecz świetnym wynikiem.

    • Woy napisał(a):

      Przeczytaj raz jeszcze moją odpowiedź na powyższe pytanie. Czy zastępuje Horforda? IMO, nie. Mniej punktuje (blisko trzy oczka), najniżej od lat, mniej blokuje od Horforda ( 0.3) i najmniej w karierze. Nie stanowi w defensywie już aż tak dużego wsparcia. Dodam, widać ociężałość i ospałość. Oddaje najmniej rzutów w karierze. Powtórzę co napisałem w komentarzach, Hawks już chcieli go wymienić. Natomiast tekst, że dojrzał włożyłbym na półkę z bajkami. Wg mnie Howard się kończy.
      P.S. Osobisty podniesiony o 7%

      Hawks bez Horforda a z Howardem spadli z 2 na 5 pozycję na Wschodzie. Przypadek?

  7. pop napisał(a):

    Ja również Howarda bym się nie czepiał, to trochę wyblakła już gwiazda ale fajnie się odradza w systemie Hawks, szczerze mówiąc jestem zaskoczony jeżeli to prawda że szukają dla niego innej drużyny. Nikt od niego nie wymaga 20 punktów w meczu raczej gry w obronie, jest niewygodny dla wielu gwiazd z przeciwnych drużyn w końcu kawał chłopa. W ogóle w Atlancie powiedzmy sobie szczerze że jest trio tak jak przedtem JT, AH, PM tak teraz PM, DS, DH z zdecydowanym liderem Millsapem + oczywiście gra całego zespołu na zasadzie „Spurs wschodu”

  8. Jacek napisał(a):

    Hawks w zeszłym roku nie byli na 2 miejscu, tylko na 4. Cavs i Toronto odjechali, a Hawks byli wśród czterech drużyn o tym samym bilansie, więc tak naprawdę różnic między 3 a 6 nie było. Pamiętajmy, że oprócz Horforda odszedł Teague, w trakcie sezonu również Korver. To, że dojrzał między bajki ? Najlepszą odpowiedzią na to, jest porównanie kondycji zeszłorocznej szatni Rockets i tegorocznej Hawks. Tak, to zupełnie dwie różne kultury organizacyjne i w Hawks dbają o dyscyplinę znacznie bardziej, ale jednak. Howardowi ograniczono delikatnie minuty, wyraźnie próby rzutowe, więc logika wskazywałaby, że zacznie jeszcze bardziej narzekać, a jednak jest zupełnie inaczej. Mniejsza liczba punktów wynika z mniejszej ilości prób, skuteczność jest lepsza. Nic w przyrodzie nie ginie – zamiast tych 3 pkt Howarda cała drużyna może oddać kilka rzutów więcej. Blokuje mniej, bo ma też do tego mniej okazji. W Rockets obrona nie trzymała się kupy, bardzo często mógł machnąć wielką łapą z pomocy, tylko czy to znaczy, że lepiej bronił ? W zeszłym roku zachwycano się ilością bloków Whiteside’a, a tak naprawdę jak zerknąć w nieco bardziej zaawansowane statystyki to z nim na boisku obrona Miami nie zyskiwała. Poza tym 0.3 bloku to nie jest jakaś przepaść, podobnie ma ciut więcej przechwytów, za to straty spadły mu o ponad 1 na mecz, a to jest już znaczna różnica. Ale to jest już takie grzebanie w statystykach celem szukania dziury w całym. Duże zmiany zaszły w skuteczności z gry, skuteczności z wolnych, zbiórkach, stratach i punktach. Wszystkie na korzyść, oprócz punktów, które są wytłumaczalne ilością rzutów. Także z przytoczonymi Timo i Ianem – byłbym GM’em to stoję po Howarda jako pierwszy w kolejce, dopóki fizyczność go nie opuści. A jak już jesteśmy w temacie przepłacenia to największym absurdem NBA jest dla mnie i tak Chandler Parsons.

    • Woy napisał(a):

      Najpierw piszesz, komentarz wcześniej, że się poprawił, a teraz piszesz, że statystki nie mają znaczenia. Ja nie pisałem o punktach, w pierwszej kolejności, a o liczbie oddanych rzutów.

      Co do Rockets, chemię burzył Howard, a panowanie nad szatnią tracili trenerzy. Howard, Harden mieli swoje fochy, a wszystko obserwowała drużyna.

      Puenta, czy nie przyszło Ci na myśl, że rola Howarda spadła, nie przez system, ale przez spadek koordynacji ruchowej i niższą mobilność? Dwight praktycznie przestał grać picki i nie kończy akcji dwójkowych z góry. (Ma 31 lat i zarobi za trzy lata 70 mln).

    • jacek napisał(a):

      Nie napisałem, że statystyki nie mają znaczenia, proszę o czytanie ze zrozumieniem. Napisałem, że doszukiwanie się różnic o wartości 0.3 w jakiś statystykach jest szukaniem dziury w całym. 7% wolnych, bodajże 5% z gry, punkty, ponad 1 strata to duże różnice, ale 0.1 przechwytu, 0.3 bloku i tym podobne są różnicami na tyle nieznacznymi, ze nie powinny mieć żadnego wpływu na ocenę zawodnika. No właśnie – w Rockets chemię burzył Howard, a w Hawks nie burzy. Nie jest to dowód na wzrost dojrzałości ? Nie mówię, że jest mega dojrzały i odpowiedzialny, jest świetnym liderem czy coś takiego. Daleko mu do tego, ale pewien wzrost dojrzałości należy dostrzec. Uważam, że spadek koordynacji ruchowej i niższa mobilność nie jest prawdą. Po prostu Budenholzer nie przewiduje wykorzystywania go na taką skalę, a większość punktów Howard zdobywa z odpowiedniego podania oraz własnych ofensywnych zbiórek.

    • Woy napisał(a):

      No właśnie, napisałem o pierwszym komentarzu. Nie wcześniejszym, bo odnosisz się do drugiego znów.

  9. Jacek napisał(a):

    Co do plotek transferowych o Howardzie, to uważam, że nie są one efektem jego złej gry, tylko rozważania przebudowy zespołu przez Hawks. Z dawnej paki Carroll, Teague, Horford, Korver, Millsap został tylko ten ostatni, myśli się o tym, żeby wytransferować Howarda i Millsapa i budować od początku w oparciu o Schroedera i Hardawaya. Atlanta jest w kropce, bo nie wie, w którą stronę iść. Z jednej strony mają dobry zespół, ale z drugiej tak Finał Konferncji byłby dla nich szczytem marzeń, a chcieliby pewnie jak każdy kiedyś zawalczyć o Mistrza. O Millsapie też krążyly plotki, nawet głośniejsze, że chcą go oddać.

    • Woy napisał(a):

      O Millsapie, temat jest nieaktualny. Ostatnie raporty to potwierdzają. Na tapecie są wzmocnienia składu, by wrócić do walki o top 3 Wschodu. Być może zespół opuści Bazemore. Natomiast Carrolla skusiły pieniądze a Horford sam chciał zmienić klimat, mimo propozycji Hawks. Korver natomiast poczuł oddech młodzieży m.in.Hardaway’a i Bazemore’a.
      Teague do ulubionych graczy Buda nie należał i powoli przegrywał walkę ze Schroederem.

    • jacek napisał(a):

      celem mojego komentarza nie było dociekanie, kto i dlaczego opuścił Hawks tylko zaznaczenie, że taki fakt zaistniał. Hawks po odejściu Teague’a, Horforda i Korvera po prostu stracili kadrowo, więc nawet jakby wyraźnie ich notowania spadły, a tak nie jest, nie obarczał bym tym Howarda.

    • Woy napisał(a):

      Piszesz o oczywistości czyli o zmianach. Kończąc, bo dyskusja się rozłazi, Howard spadł z poziomu All Stara rok temu. Powrót w rodzinne strony miał go odbudować, poprawić jego osiągi, sprawić by wrócił do elity graczy na swojej pozycji oraz dać odpowiedź, że zeszły sezon był wypadkiem przy pracy. Natomiast Ty próbujesz mi wytłumaczyć, czemu on gra jak gra. Ja nie o tym, niestety. Howard dla mnie to zawodnik na dublet w każdym meczu oraz lekkie 20 pkt na mecz. 100 punktów drużyny to normalka dziś. Dwajt nie może rzucić 1/5? Nie ma energii, nie walczy, nawet nie łapie dachów – jest soft.Facet, ex Superman,który ciągnął wózek i potrafił być liderem jak w Magic oraz tak jak mówiono o nim, następca Olajuwona, kiedy wchodził do Rockets (dodajmy chciał wysadzić Kobego z L.A.). Tymczasem z każdym mocniejszym centrem przegrywa rywalizację np.z ostatnich meczów, 6pkt/11zb vs Whiteside, 10pkt/6zb vs Gobert, 6pkt/11zb vs Cousins.
      Natomiast co do słabszej sprawności, polecam obejrzeć cały mecz, nie skróty akcji (powrót do obrony, bieg do ataku, zastawianie wysokich). Koniec końców Dwight Howard zardzewiał.

  10. cynik napisał(a):

    Howard był gwiazdą w Orlando, bo cała gra była oparta na nim. W Lakers i Houston był dodatkiem do Bryanta i Hardena. Bycie jednym z wielu dla zawodnika, który był gwiazdą i jednym z najlepszych zawodników na swojej pozycji jest na pewno deprymujące. Przecież Howard był jeżeli się nie mylę nawet obrońca roku. Odnośnie Lillarda to rzeczywiście rozczarowywuje. I chyba notoryczne pomijanie go w ASG ma swoje uzasadnienie.

  11. TD napisał(a):

    1. Miał walczyć o MVP, a nie potrafi powalczyć o play off?

    Lillard. Maił udowodnić wszystkim, że jest najlepszy na świecie, ale jego gra jest IMO poniżej oczekiwań. Nie jest ani liderem, ani sercem tej drużyny w tym sezonie. A szkoda, bo ma ku temu wielkie predyspozycje ;)

    @Dominik, racja, że Melo nie do końca radzi sobie z rolą lidera, ale też mam czasami wrażenie, że on mógł być liderem tylko w silnej ogranizacji, gdzie masa rzeczy się działa równolegle i samodzielnie. Ale nie wiem czy ktokolwiek wierzy, że Melo jest jeszcze w stanie walczyć o MVP…

    @Woy, przeczytałem wszystkie twoje argumenty przeciwko Howardowi i zadam Ci pytanie. Jak, jeśli w ogóle, robiłeś sobie przed sezonem prywatny ranking 10-12 zawodników, którzy mogą walczyć o MVP, to znalazł się tam Howard? Curry, Durant, Cousins, LeBron, DeRozan, Lowry, Davis, Harden, Irving, Lillard, P. George, Leonard, Westbrook, Paul, Donkey from Shrek. Tutaj jest 15 zawodników IMO (przed sezonem), którzy mogli się bić o MVP. Umieściłbyś między nimi Howarda? Jeśli tak, to rozumiem twój wybór. Jeśli nie miał kroczyć w stronę MVP, to dla mnie trochę nielogiczne ;)

    2. Najsłabszy obrońca

    Loul Deng. Już wspominany zresztą. Nawet Rubio nie jest tak poniżejprzeciętny jak on. Przez lata bardzo dobry plaster, a teraz tylko snujący się po boisku człowiek.

    3. Najgorszy trener.

    Alvin Gentry. Tak przeciętnego trenera próżno szukać na ławkach trenerskich w NBA. Nawet Atkinson jest lepszy ;)

    4. Lepiej go nie mieć na ławce rezerwowych.

    W tym sezonie? Hmmm dla mnie Sullinger. Wiem, że przez większość czasu nie grał po kontuzji i musi się odbudować, ale jak go już się pojawia, to drżyj ofensywo Raptors…

    5. Miał być postęp, a cofnął się…

    Andre Drummond. Miał stać się bestią pod obręczą, ale jest tylko potworkiem :(

    • Woy napisał(a):

      Zadam Ci pytanie , czego oczekujesz od kilkukrotnego All Stara, byłego i parokrotnego najlepszego defensora ligi – notabene – multimilionera oraz finalisty NBA?

      13 punktów na mecz, kiedy basket przeżywa ofensywny show – time?

      Btw. oczekiwałem powrotu do postaci numer 1 na centrze, przynajmniej na Wschodzie. Powrotu do ASG. Powrotu do walki o najlepszego defensora. Facet ma 31 lat. Pownien być w koszykarskim apogeum, zwłaszcza, że po ostatnim roku w Houston miał coś do udowodnienia. Tymczasem Bazemore i Hardaway Jr. wnoszą więcej niż on w ofensywę Hawks.

      co do TOP15 – Cousinsa (ze względu na niskie IQ) nie wrzucam w takie rozważania. Irvinga nie, gdyż on lepiej gra od czasów dojścia Brona, nie potrafi być #1 i nigdy nie był liderem słabych Cavs. Lowry? come on… DeRozan? dajmy spokój , choć w listopadzie i grudniu można było go wysoko oceniać. George już nie po ostaniej kontuzji. Donkey from Shrek? (ciekawe) może Grubas ze Space Jama?

      Powtórzę sie, skoro Howard jest taki świetny to czemu myślano lub nadal ktoś myśli o jego oddaniu?

  12. T.D. napisał(a):

    Kwestia Top15 jest indywidualna. Tobie Green czy Cousins nie pasują, mi tak. Liczyłeś na dominację DH, powrót do ASG? W takim razie ok 👌. Ja nie. Niestety dla mnie już ostatni sezon Dwighta w Orlando postawił wiele znaków zapytania co do jego przyszłości w jakimkolwiek topie w NBA. Kwestia jego mentalności (braku instynktu koszykarskiej bestii) dla mnie przeważa. Ani nie oczekiwałem po nim cudów, ani on pasuje do grona poniżej kreski PO.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *