5-na-5: Świetna forma Grizzlies, Westbrook na drodze do wyczynu „Big O”

5on5

1. Czy (według Ciebie) Russell Westbrook utrzyma średnie triple-double do końca sezonu i stanie się drugim w historii NBA zawodnikiem, który tego dokona?

Dominik Kędzierawski: Nie, nie wytrzyma. Już to widać, że Russa da się spowolnić, zwłaszcza po jego super seriach. Nawet gdyby miał szansę, to najpewniej odbiłoby się to źle na samych Thunder.

Mateusz Połuszańczyk: Niestety, nie. Aczkolwiek zapewne niewiele mu zabraknie. Życzę mu, aby ukończył sezon ze średnimi na poziomie triple-double, ponieważ chciałbym stać się świadkiem powtórki z historii NBA, ale ostatnie mecze pokazują, że Westbrook nie jest nadczłowiekiem. Wyczyn Oscara Robertsona pozostanie nietknięty, choć trochę naruszony.

Jacek Gniedziejko: Jest wstanie to zrobić i myślę, że da radę. Niestety odbije się to na jego skuteczności z gry, a być może przy dążeniu do tego przegra kilka spotkań Oklahomie.

Woy: Myślę, że nie. Za nami ok 25 spotkań i jak wiemy nie zawsze wyczyny Russa przekładały się na wynik. Uważam, że im bardziej trener będzie myślał o drużynie, zwycięstwach oraz awansie do play off, tym bardziej statystyki Westbrooka spadną. On sam musi też zachować siły na play off.

Paweł Mocek: Nie. Początek sezonu w wykonaniu supergwiazdy (tak, panie Cuban) Thunder był piorunujący, natomiast nie potrafię sobie wyobrazić, że utrzyma takie statystyki aż do końca rozgrywek. Wymagałoby to od niego niemal nadludzkiego wysiłku i grania na ekstremalnie wysokiej intensywności przez wszystkie 82 mecze sezonu i wraz z biegiem rozgrywek te cyferki będą powoli spadać.

2. Brak Mike’a Conleya nie przeszkadza jak do tej pory Memphis Grizzlies. Czy podopieczni Dave’a Fizdale’a utrzymają się w podobnej formie aż do powrotu swojego rozgrywającego i utrzymają swoje miejsce w czołówce konferencji?

Kędzierawski: Utrzymają. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na dostosowaną taktykę coacha Fizdale’a, mocno omijającą grę rozgrywającym. Na chwilę obecną Marc Gasol jest świetny, czym niweluje częściowo brak Conleya. Do tego Miśki wciąż czekają na powrót Parsonsa, oraz Jamesa Ennisa, którzy będą dużym wzmocnieniem.

Połuszańczyk: Tak, utrzymają wysoką dyspozycję. Grizzlies radzą sobie nadspodziewanie dobrze bez najlepiej zarabiającego koszykarza ligi. Toney Douglas i Troy Daniels już udowodnili, że potrafią godnie zastąpić Conleya. Jestem wyjątkowo spokojny o wyniki ekipy z Tennesse i nie sądzę, żeby nagle coś się zepsuło w świetnie naoliwionej maszynie Dave’a Fizdale’a.

Gniedziejko: Trzeba z góry zaznaczyć, że to wielka zasługa Marca Gasola, ale nie wiemy czy utrzyma takie tempo aż do powrotu Conley’a. W moim odczuciu „wreszcie” czegoś Grizzlies zabraknie i zaczną spadać w tabeli.

Woy: Grizzlies to organizacja, która radziła sobie z długimi kontuzjami Gasola, Randolpha czy Allena. Dodatkowo transformacja systemu gry jak tak dobra, iż Memphis nadal zaskakują rywali kolejnymi wygranymi a nawet seriami zwycięstw. Kluczowe wg mnie w taktyce Fizdale’a było wprowadzenie młodszych graczy. Oni dają energię, nowe rozwiązania w ataku i dzięki tym cechom zespół wygrywa i będzie rósł w siłę.

Mocek: Nie. Choć zależy to też od czasu, kiedy Conley powróci do gry. Jak na razie dla Grizzlies wygląda to całkiem nieźle, jednak uważam, że brak ich podstawowego rozgrywającego wcześniej lub później zostanie przez nich odczuty. Nie oczekuję katastrofy, ale miejsca w top5 Zachodu nie utrzymają. Spadną w okolice 7. miejsca.

3. Ósemka na Zachodzie powoli się krystalizuje (Warriors, Clippers, Spurs, Rockets, Grizzlies, Thunder, Jazz, Trail Blazers). Kto ma największe szanse, by do niej wskoczyć w dalszej części sezonu?

Kędzierawski: Chyba nikt. Lakers przegrywają mecz za meczem, w Kings trudno szukać pozytywów, a Nuggets są nieziemsko nierówni. Ósemka już została ustalona.

Połuszańczyk: Nikt nie zagrozi wyżej wymienionej ósemce. Z radością patrzyłem na początek sezonu w wykonaniu Lakers i wierzyłem, że mogą napsuć sporo krwi pozostałym drużynom aspirującym do play-offów, ale wczorajsza porażka z Nets pozbawiła mnie złudzeń. Przed Lukiem Waltonem mnóstwo pracy.

Gniedziejko: Los Angeles Lakers. Nie wierzę w Denver, a tym bardziej nie wyobrażam sobie, że mogą to zrobić Sacramento Kings. Lakers ze zdrowym D’Angelo Russellem i masą szczęścia być może daliby radę. Ale to tylko wróżenie z fusów.

Woy: Z dolnej półki myślę, że już nikt. Lakers złapali kontuzje i zadyszkę, ich show ofensywy poznali już rywale. Kings nadal coś brakuje by wygrywać regularnie. Na pewno nie raczkujący Suns czy zdziesiątkowani kontuzjami Mavs. Dalej Pelicans nadal grają falami, seriali zwycięstw i porażek a Wolves muszą poprawić obronę… Zbyt duży dystans wymienionych drużyn do top 8.

Mocek: Denver Nuggets, choć żadnemu z zespołów z drugiej połowy tabeli nie daję na to dużych szans. Na podopiecznych Mike’a Malone’a zdecydowałem się ze względu na ich dość szeroki skład i posiadany talent, jednak do pierwszej ósemki (bez kontuzji któregoś z kluczowych graczy rywali np. Lillarda, Westbrooka czy Goberta) będzie im bardzo ciężko wskoczyć.

4. New Orleans Pelicans szukają chętnych na Omera Asika. Czy ktokolwiek może pokusić się o pozyskanie Turka i jego pozostałego kontraktu?

Kędzierawski: Indywidualnie – nikt. Ale w pakiecie z Tyrekem Evansem, być może. Chociaż najlepsza szansa dla Pels na pozbycie się go, to podpięcie się pod inną wymianę. Może Thibs trzyma sentyment dla byłego podopiecznego?

Połuszańczyk: Nie tego oczekiwano po Asiku w Nowym Orleanie, gdy podpisywano z nim pięcioletnią umowę opiewającą na 58 milionów dolarów w 2015 roku. Szczerze powiedziawszy, fatalna forma Turka i wysoki kontrakt mogą odstraszać potencjalnych pracodawców (mnie przerażają). Dużo mówi się o jego przenosinach do Bostonu, ale czy tak naprawdę znajdzie się ktokolwiek chętny? Na dwoje babka wróżyła.

Gniedziejko: Szczerze to chyba nikt nie pokusiłby się na Omera Asika. Nie mam pojęcia kto mógłby być aż tak głupi.

Woy: Nie mam wielkiego pomysłu, ale spróbuję, Brooklyn Nets. Jeśli Asik się ogarnie może dzięki solidnym występom zapracuje na kontrakt w nowej drużynie?  Na dziś wg mnie szykuje się powrót do Europy.

Mocek: Nie sądzę. Kontrakt Omera Asika wciąż wygląda bardzo źle i co gorsza – stanie niegwarantowany dopiero za dwa lata. Wymiana ta nie opłaca się drużynom tankującym, a kontenderzy szukaliby raczej kogoś, kto wydatnie wzmocniłby strefę podkoszową – a Asik od czasu przedłużenia kontraktu z Pelicans nie prezentuje sobą wielkiej wartości.

5. Otto Porter będzie miał podobno latem na biurku oferty maksymalnych kontraktów. Czy jest tyle wart i co w takiej sytuacji powinni zrobić Washington Wizards?

Kędzierawski: Nie, nie jest wart. A co Wizards powinni zrobić? Jeśli go chcą zatrzymać, to podpisać. Jeśli nie potrzebują go, albo nie chcą przepłacać, to wymienić.

Połuszańczyk: Porter z sezonu na sezon robi niebywałe postępy, a bieżące rozgrywki potwierdzają tendencję zwyżkową. Podejrzewam, że Ernie Grunfeld przedstawi mu sowitą ofertę i były zawodnik uniwersytetu Georgetown zostanie w Waszyngtonie. Jak to ktoś kiedyś pięknie ujął: „Jesteś wart tyle, ile są gotowi za ciebie zapłacić”.

Gniedziejko: Wizards wtopili już z przepłaceniem Bradley’a Beala i obawiam się, że może się powtórzyć scenariusz z Otto Porterem – „nie chcemy Ci dawać takiej kasy, ale z drugiej strony nie mamy wyjścia bo nikt lepszy może do nas nie przyjść”. I w moim odczuciu Waszyngton da mu maxa. Trzeba jednak pamiętać, że Porter jest po prostu coraz lepszym koszykarzem, już pomijając fakt, że on sam (jak każdy) chce wykorzystać rosnące salary cap.

Woy: Na razie czekać na rozwój zawodnika oraz kolejne występy. Wydaje się, że w Wizards może dojść do wymian przed All Star Game. Potem? Zobaczymy jakie ruchy wykonają szefowie drużyny.

Mocek: Nie jest tyle wart, a Wizards powinni rozpocząć przebudowę. Maksymalna umowa dla Bradleya Beala praktycznie zmniejszyła do zera szanse Czarodziei na poprawę składu w najbliższych latach w inny sposób niż przez draft (bądź wymiany), bo po prostu nie mają miejsca w salary. Otto Porter nie jest zawodnikiem na maksa, choć można postawić pytanie – skoro Harrison Barnes dostał takie pieniądze, to czemu nie on? Wizards nie mają przed sobą świetlanej przyszłości i według mnie, nie powinni się też łączyć na kolejne 5 lat, tak lukratywną umową z Porterem.

Paweł Mocek

Redaktor naczelny Enbiej.pl. Kiedy miał 12 lat obejrzał swój pierwszy mecz NBA, po czym wpadł w nałóg, z którego do dziś nie może się wyleczyć. Sympatyzuje z Miami Heat. Twórca Enbiej Insidera. Prywatnie wielki fan piłki nożnej.

5 komentarzy

  1. Michał Wróblewski pisze:

    Porter dostanie Maksa od Nets bo oni kogokolwiek chcą dobrego przyciągnąć i pewnie jeszcze od kogoś. Moim zdaniem teraz nie zasługuje na Maksa ale może stanie się zawodnikiem pokroju Haywarda i wtedy okaże się że to był dobry ruch. Porter jest teraz w top 40 zawodników pod względem zaawansowanych statystyk jak Real Plus Minus czy Vorp, a jest bardzo młody. Wizards maksem dla Beala zablokowali się a ryzyko kontuzji jest za duże w jego przypadku. Mogli sobie zostawić kasę na Portera .

    • K830713 pisze:

      Nets mogą podbijać wszystkie kontrakty i tu jest problem dla innych drużyn, Porter to jeden z takich przypadków, ale nie jedyny. W tej chwili nie jest warty maxa, ale może za rok lub dwa już będzie warty, Wizards jak zaryzykują to zablokują sobie budżet i w razie gorszej postawy Portera mogą mieć spory problem, a Nets to nic nie ryzykuje. Podobna sytuacja ma się w przypadku wielu graczy, dla których kończą się kontrakty.

  2. K830713 pisze:

    Jeszcze do poprzedniego artykułu o wymianach. Co myślicie o czymś takim:
    http://www.espn.com/nba/tradeMachine?tradeId=z24u99v +pick Spurs do Sacramento.

  3. K830713 pisze:

    Może zatrudniając Mahinmiego ktoś myślał, że Gortata się wymieni i będą pieniądze dla Portera, ale teraz sytuacja wygląda inaczej i właściciele klubu mają problem, oby tylko Polak na tym całym zamieszaniu nie stracił.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *