Cavaliers ponownie w Finałach!

lebrontabweb24s-webCleveland Cavaliers nie pozwolili sobie na powtórkę z meczów numer 3 i 4 w Toronto i prowadzili praktycznie od samego początku do końca Game 6 na wyjeździe, zapewniając sobie drugi z rzędu występ w Finałach NBA. „Wielka Trójka” zdobyła razem 83 punkty, a Cavaliers zakończyli najlepszy w historii sezon Toronto Raptors, pokonując ich 113-87 i wygrali finały konferencji wschodniej w sześciu meczach.

LeBron James zdobył 33 punkty (21 w pierwszej połowie), 11 zbiórek, 6 asyst i 3 bloki, był 13/22 z gry i 3/6 za trzy i od samego początku był w trybie dominatora. Tego dominatora, którego zwykle widzimy, gdy jego drużyna ma szansę zakończyć serię. W pierwszych dwóch kwartach praktycznie nie zwracał uwagi na swoich kolegów, trafiał rzuty zza łuku, wjeżdżał pod kosz i robił wszystko co chciał, będąc bronionym przez DeMarre Carrolla.

To w dużej mierze dzięki niemu Cavs w drugiej kwarcie zaczęli odjeżdzać gospodarzom, budując swoje 14-punktowe prowadzenie (55-41 do przerwy). Pomagał mu w dużej mierze Kyrie Irving, grający w pierwszej połowie jako rozgrywający (7 asyst w pierwszych dwóch kwartach) oraz strzelcy Cavs – Channing Frye, Kevin Love i J.R. Smith – którzy ostatecznie zrobili różnicę. Cavs byli bowiem 10/15 za trzy do przerwy, podczas gdy ich rywale nie potrafili trafić z otwartych pozycji, zaliczając zaledwie 2/12. Z prostej matematyki wynika różnica +24 punktów z samych rzutów za trzy w pierwszej połowie.

Irving – 30 punktów (12/24 z gry), 9 asyst, 4 zbiórki, 3 przechwyty – dokończył dzieła zniszczenia w drugiej połowie, kiedy bawił się po zasłonach, wchodził pod kosz i trafiał z mid-range, a w czwartej kwarcie także za trzy punkty.

Wspomniani już strzelcy: Love (4/8) – 20 punktów i 12 zbiórek, Smith (5/8) – 15 punktów i Frye (2/3) – 6 punktów byli X-factorami drużyny gości, która trafiła łącznie 17 z 31 prób zza łuku.

Kyle Lowry grał bardzo przeciętne spotkanie do przerwy (12 punktów, 1/5 za trzy) i obudził się dopiero w momencie, w którym Raptors przegrywali już 20 punktami w trzeciej kwarcie. Zdobył wtedy 15 kolejnych oczek dla swojego zespołu, trafił 4/5 trójek i zmniejszył różnicę do 10 punktów straty. Był jednak wyraźnie zmęczony w czwartej kwarcie i objeżdżany przez Irvinga nie dał rady w pojedynkę wygrać tego meczu. Ostatecznie zakończył z 35 punktami, 3 asystami i 6/12 za trzy.

DeMar DeRozan grał przez trzy kwarty dość równy mecz, trafił 9 z 18 rzutów z gry na 20 punktów, atakował match-up z J.R.’em Smithem, nieco gorzej radził sobie z LeBronem-Dominatorem. Bismack Biyombo grał niby z energią, zebrał 9 piłek, ale nie był to ten Biyombo z meczów numer 3 i 4. Czasem przegrywał nawet match-up z Tristanem Thompsonem pod koszem.

Biyombo w pierwszej kwarcie uderzył łokciem Kevina Love’a i dostał za to faul niesportowy pierwszego stopnia. Jeśli doszłoby do Game 7, Kongijczyk nie zagrałby w nim ze względu na czwarty niesportowy faul popełniony w tegorocznych play-offach.

Bardzo słaby mecz Patricka Pattersona, który gubił się w obronie przy close-outach na Kevinie Love’ie i nie trafił kilku ważnych, otwartych rzutów (1/5 za trzy). Poza Lowrym, Raptors byli 2/13 za trzy punkty.

Jonas Valanciunas dawał dość dużo w ataku, dostając piłkę w low-post, wygrywał walkę na tablicach – 6 punktów i 8 zbiórek w 17 minut – ale ponownie miał duże problemy z kryciem Channinga Frye’a na obwodzie. Poza Valanciunasem zabrakło pomocy ławki rezerwowych.

Raptors grali często izolacje DeRozanem i Lowrym, nie było widać dobrego ruchu bez piłki i mieli zaledwie 10 asyst w całym meczu. Nie wracali się też szybko do obrony i pozwolili Cavs na 17 punktów z kontrataku. Sami w transition zdobyli zaledwie 5 oczek.

LeBron James awansował do swoich szóstych Finałów z rzędu i jest ósmym zawodnikiem w historii, który tego dokonał. Pozostała siódemka to członkowie Boston Celtics z dynastii Reda Auerbacha i Billa Russella z przełomu lat 50. i 60.

Finały rozpoczną się 2. czerwca. Jeśli finały Zachodu wygrają Thunder, pierwszy mecz odbędzie się w Cleveland. Jeśli to Warriors uda się pokonać OKC, pierwszy mecz odbędzie się w Oakland.

Paweł Mocek

Redaktor naczelny Enbiej.pl. Kiedy miał 12 lat obejrzał swój pierwszy mecz NBA, po czym wpadł w nałóg, z którego do dziś nie może się wyleczyć. Sympatyzuje z Miami Heat. Twórca Enbiej Insidera. Prywatnie wielki fan piłki nożnej.

15 komentarzy

  1. darek napisał(a):

    Gratulacje dla cavs. Teraz czekamy na thunder. Same finały na wschodzie zaskoczły tym, że raptors wygrali aż dwa mecze. W finałach jeśli będą wpadać trójki to James i koledzy wygrają. James zagra w szóstych finałach z rzędu i mam nadzieję że wygra po raz trzeci. Jesteśmy świadkami kariery jednego z najlepszych zawodników w historii. Już w przyszłym sezonie Lebron może zostać najlepiej punktujacym zawodnikiem w play-off.

  2. listonoszniedoręczawniedzielę napisał(a):

    Szóste finały z rzędu? O kurcze szacuneczek dla LBJ, którego nie lubiłem nigdy :)

  3. kidzi napisał(a):

    No Clevlend wygladaja duzo mocniej niz rok temu, cale szczescie ominely ich kontuzje. Wiec walka w finale napewno bedzie ciekawa. Ja licze ze bede kibicowal w tej walce OKC.

  4. Marek napisał(a):

    Spokojnie z tym kibicowaniem OKC ;)

  5. kidzi napisał(a):

    No wiem ze GSW nie sa bez szans, w sumie to ten najblizszy jest decydujacy, ale chyba mozna im kibicowac:) Lebron 6 final z rzedu? Kto ostatnio mial taka serie ??

    • 2utakt napisał(a):

      kto ostatnio mial taki latwy bracket jak oni? East ostatnimi czasy to komedia a West? LA, SAS, OKC, GSW, topowe ekipy nie jak raptorsi

    • darek napisał(a):

      Jak widzę Mavericks, Grizzlies, Rockets w PO to nie wiem czy ten zachód taki mocny?

    • lunacy napisał(a):

      Myślę, że Dallas i Memphis w pełnych składach gwarantują bardzo dobry poziom PO na zachodzie.

  6. Nosferatu napisał(a):

    Brawo dla Toronto za postawę w całym sezonie!
    Szkoda że wczoraj większość drużyny była myślami na rybach bez determinacji na G7.
    A Cavs cóż tu pisać?
    Król jest tylko jeden…
    Dzisiaj wszystkie kciuki za OKC✊

  7. saturn napisał(a):

    Szacunek dla Raptors. Wszyscy skazywali ich na 4:0 dla Cleveland, a Raptors jednak powalczyli. To młody zespół, osłabiony kontuzją Jonasa, a i tak wygrali dwa mecze. Niestety widać, że brakło im ofensywy i defensywy na skrzydle. A w Cleveland skrzydło jest chyba najmocniejsze w lidze :)

    Biyombo miał wreszcie okazję, żeby się zaprezentować i to zrobił. Całkiem przyzwoicie. Jak widać nie jest bestią, która zdominuje grę pod obu koszami, ale na solidnego zmiennika na 20-25 min się nadaje.

  8. Marek napisał(a):

    Ja nie pójde za tłumem i kibicuje GSW, nie chce widzieć OKC w finałach i patrzeć jak się pod presją pogubią, a Russ przechodzi samego siebie w gotowaniu sie.

  9. BigAl napisał(a):

    Nie wszyscy @saturn, przeczytaj mój typ w 5-na-5: druga runda playoff wschód.

  10. Autor napisał(a):

    Przede wszystkim szacunek dla Caseya, który urwał dwa mecze Cavs i dał sporo radochy głośnym kibicom z Toronto, którzy za taki doping na to zasłużyli.
    Bez względu czy do finału wejdzie GSW, czy OKC zastanawia mnie, jak Lue poradzi sobie z koncepcjami Kerra lub Donovana, bo jeśli jego reakcje dotyczące taktyki będą miały takie tempo jak w pojedynku z Raptors to nie wróżę Cavs sukcesów.

  11. Tony napisał(a):

    Spokojnie coach LBJ będzie reagował od razu na boisku szybciej od Lue łapiącego ręczniki😀

  12. Mike40 napisał(a):

    Zmeczenie i tych 6 meczow wiecej dalo sie we znaki Toronto. Fajne mecze na 2-2 ale te 4 pozostale w wykonaniu Cavs to Totalna Dominacja!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *