Kobe godnie pożegnał się z NBA (60)

Kobe Bryant 250 oddanych rzutów (career high) , rzec można w swoim stylu oraz 60 punktów na koniec przygody z najlepszą koszykarską ligą świata. Tak wyglądała noc Lakers i Bryanta z finałową rozgrywką sezonu zasadniczego NBA. 18-krotny All Star nie mógł godniej pożegnać się z nami, kibicami.

Jeszcze kilka dni temu , młoda gwiazda Lakers – D’Angelo Russell – sugerował, iż w ostatnim meczu sezonu każda piłka w ataku Jeziorowców powinna trafiać do KB24. I tak się stało…inni zawodnicy L.A. oddawali piłkę byłemu już liderowi drużyny, by ten po raz n-ty zapisał się na kartach historii naszego ulubionego sportu. Od trzydziestu lat w historii ligi nikt , poza Kobem, nie oddał 50 rzutów w meczu. Tym samym też, przy 22 celnych z gry, Bryant po raz szósty (ze wszystkich graczy) w dziejach ligi, osiągnął granicę 60 pkt.

Bryant 23 z 60 punktów zdobył w finałowej odsłonie, wygranej przez Lakers 35-21. Był to jego pierwszy mecz powyżej 50 pkt od lutego 2009. Przy okazji zanotował 10 000 oddanych osobistych w karierze.

I tylko fani Utah Jazz zostali niepocieszeni, gdyż nie tylko pozwolili Bryantowi na wielki show, ale również przegrali walkę (96-101) o ósme miejsce na Zachodzie, które ostatecznie – wygraną nad Kings – zapewnili sobie Houston Rockets.

Szkoda tylko, że od dobrych trzech sezonów nie zobaczymy Bryanta w play off i zakończył on ostatni regular season , tylko z 17 wygranymi. No cóż , miłej emerytury Kobe! Będzie nam Ciebie brakowało!!

P.S. 20 lat minęło bardzo szybko a KB24 zanotował w tym czasie 1346 spotkań , wrzucając rywalom 33 643 pkt.

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

43 komentarze

  1. lakersfan pisze:

    Salut KOBE !!!! bez względu na to jakie były dzisiaj staty , ja widzę człowieka który osiągnął wszystko ! w koszykówce ! żegna się rzucając 60pkt w wieku 37 lat :) Hala oszalała , ja oszalałem oglądając mecz ! ręce same biły brawo :) i łezka się w oku zakręciła :) na razie ciężko mi z myślą że następny sezon NBA będzie bez Bryanta jakoś dziwnie jak o tym myślę . Nikt w takim stylu się nie pożegnał i wątpie żeby to zrobił ktoś inny niż Kobe Bryant SALUT !!!!

  2. kidzi pisze:

    Pieknie Kobe ;) Wielkie brawa za cala kariere, ilona Nba po Jordanie, osobiscie wiele rzeczy mi u niego nie pasowalo ale szacunek za osiagniecia mam spory. Mam nadzieje ze dla Lal przyjda lepsze czasy

  3. Bart pisze:

    I dobrze że koniec! Robienie sobie z sezonu pożegnalnego tournee to kpina.
    Świetny zawodnik ale jego ego jest zbyt wielkie nawet na NBA.

  4. Elwood pisze:

    Jak ten czas zleciał. Pamiętam doskonale jego debiutancki sezon a to cała epoka przecież minęła. Kiedyś nie lubiłem Kobasa, ale teraz po latach go po prostu szanuję, bo w pewien sposób przejął pałeczkę po tym największym czyli po MJ i pomógł wprowadzić NBA do XXI wieku. Najfajniejsze jest to, że wspominając ostatni sezon Bryanta zamiast o rozczarowującej grze zespołu na myśl będzie przychodził ten jego finalny występ. 60pkt w ostatnim meczu 20-letniej kariery, przed publicznością dla której grał przez całe swoje sportowe życie. Dobry reżyser by tego lepiej nie wymyślił. Po prostu ŁAŁ!

  5. Autor pisze:

    Nie spodziewałem się, że ten mecz będzie wyglądał, aż w taki sposób, ale dzięki temu wyszła celebracja. Kobe pokazał swoją wielkość w 4 kw. gdy widać było – czas jaki przebywał na boisku i intensywność gry – że gra na oparach i wówczas objawił się „instynkt zabójcy” i charyzma boiskowa, gdy rzucił 3 z odejścia a potem za 2 z pod samej linii trójek przy podwojeniu {dla tych rzutów warto było zobaczyć pożegnanie Kobe bo one pokazały dobitnie jego wielkość jako koszykarza i to jakim koszykarzem był w prime time}.

  6. troy pisze:

    Ten mecz i prezentacja NBA All-Star 2016 to wzruszające chwile dla fanów LAL w tym sezonie. Rzeczywiście te 20 lat minęło bardzo szybko przelatując obok przejęcie pałeczki od Jordana (wtedy wszyscy byli wkurzeni, że Kobas nie okazuje szacunku mistrzowi) przez grę z Shaq’iem, który pakował piłkę nad „Duncanem jedna mina” (mało kto doceniał SAS w tamtych czasach), wszystkie tytuły, wieczne spory, to nie jest koleś typu Wade, że lubisz go od zawsze i tyle… ale na pewno za charakter i chęć wygraną za wszelką cenę zasłużył na szacunek.

  7. Mike40 pisze:

    Ten mecz w wykonaniu Jazz i Lakers wyglądał tak jak mecz podczas niedzielnego all star. Wszystko grane pod Bryanta. Zostawił Lakers dosłownie w popiołach/gruzach ($$$$) i do tego był to najgorszy sezon w historii organizacji z LA. Z sezonu zrobił sobie indywidualne show!! Jak nic tylko pogratulować odejścia w wielkim stylu!!!

    • lakersfan pisze:

      następny wypisuje glupoty :) przeczytaj to co napisalem ,,Dawid” to Ciebie też dotyczy

  8. Lolkoski pisze:

    Krótko
    Piękne zakończenie pięknej kariery
    Tylko bić brawo

  9. shaq pisze:

    Wooooow!!!! Jeden z najlepszych, ututulowanych, czlowiek jednej druzyny – KONIEC!!! POZEGNANIE GODNE MISTRZA! Teraz LA odzyja… fajny sklad, pewny top3 w drafcie, kasa po Kobem duuuza, czyli szansa na duet westbrook&durant, moze derozan, moze ktos inny skusi sie grac w LAKERS -DRUZYNIE LEGENDZIE :) KOBE ZEGNAJ…

  10. gratek pisze:

    Ciekawe jakby ten mecz wyglądał, gdyby grali w tym samym czasie co HOU-SAC…

  11. Dawid pisze:

    Jak się cieszę, że ta szopka już się skończyła. Nie lubię, nie rozumiem i nie trawię gościa, chociaż mam szacunek za całokształt i zapewne w jakiś Top ileś bym go umieszczał, chcąc być obiektywny. Mike40 już wymienił jego osiągnięcia z „godnego pożegnania”. Chodziło tylko o kasę!!! Aż sprawdziłem ile podawali MJ w ostatnim meczu. Pajac i tyle. Dziwię się, że tyle osób jest aż tak zaślepionych, chyba, że oglądają NBA od 5-10 lat i są do tego przyzwyczajeni. Przepraszam, że tak jątrzę, ale musiałem to z siebie wyrzucić.
    P.S. Dokładnie gratek, z tego co wiem to Utah w trakcie meczu wiedziało, że grają o nic, bo Houston zaczęło wcześniej i młóciło Sacramento.
    P.S.2 Wyobraźcie sobie jakby zagrał normalny, niecyrkowy ostatni sezon, będąc mentorem i w ostatnim meczu walnął by 60 pkt. To dopiero byłby kosmos!!!

    • lakersfan pisze:

      a co nie byl mentorem ? czlowieku ty nie nie rozumiesz ! i szkoda Ci co kolowiek tlumaczyc ! nie lubisz go zachowaj to dla siebie konczy sezon Legenda piszmey tu gratulacje a zawsze znajdzie sie ktos ,, bo mu ego nie pasuje ” przynajmiej nie plakal !!! gral w jednym klubie ile lat ?!!! posiwecil sie koszykówce na 200% grał w swoim stylu !! podkreślam to w swoim stylu zawsze albo go kochales albo nie nawidziles ! ja jestem fanem od zawsze jego !!!! byl podwajany w dzisiejszym meczu ! ogladales wgl ten mecz? uta prowadzilo pozniej zesralo kilka akcji i Bryant zalatwil sprawe trojka z odskoku kozak !! prosze administratorów o blokowanie albo usuwanie takich komentarzy !! bo znajdzie sie jakis debil ! co gówno wie o nim ! bo mu sie ego nie podoba no straszne zagraj se 2k przeciwko LAkers ! Ci ulży! Jeszcze napisałes chodziło o Kase ! no Ty trollu obsrany ! nie mam szacunku do takich jak Ty bo Ty nie masz szacunku do wielki ludzi , Kasy to on ma od groma a na te 20 baniek zasluzyl ! Pozegnanie bylo ladne na tym polegalo ! byl mentor i chociaz troche wpoił im poświecenia i zaangazowania co on mial to będą z nich dobry gracze ! Tym zyskali pick zyskali i piękne pożegnanie , zaslepiony jestes ty nienawiscia do niego , nie lubisz go masz prawo napisz nie lubie ale mam szacunek i Tyle a nie piszesz glupoty

    • TheGodnr12 pisze:

      Lakersfan: Wnioskując po języku raczej jego całej kariery nie oglądałeś. 50 rzutów w meczu to wstyd a nie wyczyn, a 60 pkt w meczu o nic to też nic takiego. Gość w ostatnim sezonie był lepszy tylko od 76ers… To nie jest pożegnanie godne legendy.
      Legendy którą Kobe jest, mimo tego jak skończył karierę. Trochę obiektywizmu

  12. Juzek pisze:

    20lat kariery, to zaczął w wieku 17lat, wcześniutko..
    Ile dostał hajsu za ten sezon?

    • Dawid pisze:

      25 baniek, prawie tyle co Curry i Kawhi razem ;)

    • lakersfan pisze:

      co z tego ile dostal nie nalezy mu sie ? ile zdobyl pierscieni ? a ile curry kawhi , mnie to wgl nie przeszkadza

    • Dawid pisze:

      Lakersfan w pierwszym odruchu chciałem z Tobą podyskutować. Jednak wnioskuję po gramatyce/składni, że rozmawiam z dzieckiem, więc chyba nie ma sensu. Tylko znowu przeczytam, że się obsrałem. Jak ochłoniesz i zechcesz merytorycznie, bez krzyku, porozmawiać to pod jakimś świeższym postem się przypomnij.

  13. Szuwarek pisze:

    Obejrzałem sobie przed chwilą meczyk i muszę powiedzieć jedno – szacun za drugą połowę 4 kwarty. Gra jak za najlepszych czasów. Wcześniej rzeczywiście bardzo mocno grali pod niego. Nie zgodzę się z wami odnośnie obrony. Obrońcy Utah bronili Bryanta na serio, czasem nawet go podwajali, co widać w punktach – 101 Lakers i wbrew pozorom nie był to mecz gwiazd. Po prostu Lakersi przepuszczali wszystkie piłki przez Koby’ego, a że zagrał 42 minuty to miał takie właśnie staty. Generalnie do granicy 40 punktów było to mocno wymuszone. Potem jednak zagrał piękne ostatnie 5-6 minut i nagle z celebracji granicy 50 punktów zrobiło się natychmiast 60. Polecam wszystkim obejrzenie ostatniej kwarty. W końcówce po prostu był nie do zatrzymania jak za najlepszych lat.

    • Szuwarek pisze:

      Pisząc o 101 miałem na myśli normalny defens, nie to co zrobili Wolves i ich 144 punkty, bo to jest godne statystyk meczu gwiazd :O

    • lakersfan pisze:

      Dokładnie , większość tylko spojrzała na staty i pisze głupoty ciekawe ilu z nich oglądało mecz , zresztą gdyby nie te trojki Kobego , wymuszane troche nie da sie ukryc ;p to staty nie były by takie złe no ale chciał jak najwiecej rzucic :)

  14. fvz89 pisze:

    @lakersfan:
    proponuje iść na dwór, przewietrzyć się. Albo zażyć raz jeszcze piguły na ból dupy :)
    Podzielam zdania róznych – Kobe to legenda, ale ostatni sezon to szopka. I nic tego nie zmieni.

    • lakersfan pisze:

      Ty wiesz wgl od czego dostaje sie bólu dupy ? cymbale , ze mi mówisz o tabletce , myśl troszeczkę

  15. Gallardo pisze:

    Pamiętam jak Bryant wchodził do NBA… Pamiętam jak czytałem o jego meczach w gazetach, nazywały się bodajże Magic Basketball….. miałem wtedy 8 lat….. Do dzisiejszego dnia, nie zdawałem sobie sprawy z tego jak leci czas…. jak szybko…. po przeczytaniu tego artykułu zamyśliłem się i pomyślałem że to przecież 20 lat temu Bryant zaczął przygodę z NBA…. nienawidziłem go, ale zawsze podziwiałem jego umiejętności. nie zobaczymy już KB, zamknął się pewien rozdział…. Wielki szacunek dla Bryanta.

    Ps. Jak Duncan zakończy karierę to się chyba popłacze…… Jestem wielkim fanem zawodn ików oraz koszykówki lat 90tych…. Oj będę ryczał ;/

  16. amon pisze:

    @lakersfan
    Dawno takiego trolla nie czytałem… idź się utop

    • lakersfan pisze:

      haha trolla ? wiesz co to jest troll ? idioto poszukaj sobie moze definicji no nie moge haahah kto tu trolluje cos Ci sie kolego pomyliło :)

    • Gallardo pisze:

      dlaczego niby troll? jakieś uzasadnienie?

  17. Gadek85 pisze:

    A dla mnie człowiek legenda i pamięć o początkach przygody z NBA.Razem z nim pewien rozdział w życiu także i moim sie zamyka.Jak ten czas leci…
    Będzie mi go brakowało strzasznie.

  18. lakersfan pisze:

    @TheGodnr12 To zle wnioskujesz , piszesz o obiektywizmie tylko ze ja do tego sie nie przyczepilem @Dawid pisal o kasie , ze jest pajacem , jego ego itd to jest obiektywizm ? zastanów się lepiej w 4 kwarcie pokazał to co kiedyś , i dał z siebie wszystko a Ty piszesz ze to nie jest pozegnanie godne legendy , to co Ty mi mówisz o obiektywizmie

  19. aquari pisze:

    Nigdy Go nie lubiłem ale…te 20 lat budzi u mnie niebywały szacunek. Nie przepadałem też za Jordanem ale gdy odchodził czułem jakbym rozstawał się z przyjacielem. Teraz po ponad 25 latach z NBA żegnam kolejną osobę, której nazwisko czytałem praktycznie codziennie rano na nba.com… Uważałem Go za bufona i egoistę, ale chyba bez tych cech człowiek nie może osiągać wielkich rzeczy. Powodzenia K.

  20. mrph pisze:

    Piękną karierę miał KB i pięknych chwil nam przez te 20 lat dostarczył, myślę, że co do tego nikt nie ma wątpliwości.

    Beczka miodu
    Bardzo ładny wpis Łukasza Ceglińskiego w sport.pl w zasadzie podsumował karierę Kobiego. Chłopak, który nie przeżył prawdziwego koszykarskiego szkolenia ale miał tak ogromny talent, że prosto po liceum był w stanie poradzić sobie w najlepszej lidze świata. Czy był kopią MJ? Wydaje mi się, że na tym etapie nie ma znaczenia rozstrzygnięcie tej kwestii, bo gdy Jordan zakończył karierę, Bryant kontynuował jego dzieło – stał się idolem setek milionów dzieciaków, którzy chcieli być jak Kobe, popularyzował ligę tak, jak kilkanaście lat wcześniej robił to Michael.
    Cieszę się, że mogłem być tego świadkiem.

    Łyżka dziegciu
    Mam mu za złe ostatnie 2 sezony, każdy fan Lakers powinien mieć, ponieważ było to działanie na szkodę drużyny. Sezon 15/16 był cyrkiem, który wywoływał u mnie – fana LAL – mdłości. I nawet nie o All Star Game się rozchodzi – to od końca lat 90 jest rozrywka dla mas, w ASG nie ma już walki, są wyłącznie popisy i pożegnanie Kobiego dobrze się wpisuje w całość tej imprezy. Ale już każdy wyjazdowy występ Bryanta wołał o pomstę do nieba. Jordan w swoim ostatnim sezonie w Bulls nie pozwalał sobie na coś takiego, w ostatnim meczu rzucił 45 punktów ale był to ostatni mecz finałów NBA, a nie kolejna szopka przeciwko Jazz, w której gracz oddaje 50 rzutów.

    Jestem szczerze wdzięczny Kobiemu za jego wkład w Lakers, w NBA i w koszykówkę w ogóle. Rysa na jego karierze w postaci ostatnich dwóch sezonów z pewnością będzie opisywana w jego przyszłych biografiach ale nie powinna mieć znaczenia w odbiorze jego całej, pięknej kariery.

  21. rookiessj pisze:

    To i ja dorzucę 3 grosze

    Obiektywnie patrząc pan KB miał w swej karierze mnóstwo kosmicznych spotkań, ale jednocześnie jak sam podkreślał nie miał w swej karierze prawdziwego rywala na swojej pozycji (jest ostatnim z wielkich SG zgodnych z normami lat 90 :D). Kobas stanowił tą cienką nić łączącą dawnych mistrzów, z „nowym światem” Kobas rzucił 81 pts, Kobas nosi 5 pierścieni…

    … lakersfan Ty jesteś tak obiektywny jak cała reszta twoich obecnych tutaj interlokutorów (wiem trudne słowo). Mam 37 lat, nba oglądam od 94 roku, widziałem na żywo 1 mecz Kobasa… szanuje jego umiejętności, niesamowite osiągnięcia, determinację, ale… takiej karykatury jaką był ten sezon nie widziałem nigdy. Wczoraj 1/2 świata zachowywała się tak jak gdyby dopiero co dowiedziała się, że facet kończy karierę. Jednocześnie parę kilometrów dalej grupa kolesi osiągnęła pierwszy wynik w historii ligi ever. Musisz obiektywnie przyznać, że dużo trudniej jest zagrać 73 równe mecze a niżeli raz rzucić 60 pts. (oczywiście zakładam, że koszykówka nie jest ci obca). Zakończenie kariery KB nastąpiło prawie równo 3 lata wcześniej kiedy to 2013.04.12 zerwał ścięgno Achillesa! Wszystko co następowało później było jedynie marnym hollywoodzkim show ku uciesze gawiedzi i celem zarobienia maksymalnej kwoty pieniędzy…. Nie ma co owijać w bawełnę, gdyby przed zakończeniem karier większość ponadprzeciętnych graczy nba poinformowała, że to na 100% ich ostatni sezon hale były by podobnie zapełnione.
    Kobe Wielkim Graczem był i basta!!! jednak jako jego fan oraz fan koszykówki nie mogę zrozumieć tej całej szopki w kontekście 73-9… oglądałem oba spotkania… zarzucasz tu ludziom, że pewnie tylko statsy widzieli Kobasa. Ja widziałem staty SC po pierwszych 3 kwartach i mam wrażenie, że Kerr zrobił wszystko sadzając go, aby nie ukradł punktowo tego wieczoru…

    73-9, 402 celne trójki, 50-40-90, szansa na kolejny tytuł… to jest wiadomość ostatniej nocy jak to w matematyce 73>60 :D:D:D

    a tak poważnie to te 2 sprawy chyba się nie łączą… kobe niech wiesza buty i leczy kolana a Steph nie gra swój koncert!!!

  22. amon pisze:

    No dobra lakersfan, coś mi się pomyliło. „Burak”, „ziep” bardziej pasuje. Dawno na tej stronie takich prostackich wpisów jak twoje wczorajsze nie było. Kompleksy po udanym sezonie LAL?

    • rookiessj pisze:

      :D!

    • sasoo pisze:

      Amon Byku, muszę obronić lakersfana…Zaatakowałeś bezpodstawnie, choć fakt reagował impulsywnie. Wyluzujcie, po co te słowa. Czas na PO… Myślisz że Houston w sumie przegrają mniej niż 100 pktami tę serię? :)

    • lakersfan pisze:

      ruro jebana kompleksy masz po tym ze nie poderwales dziewczyny jak tma gruby brzuszek ? cioto nie dam ci spokojo bo jade z toba pizdo

  23. amon pisze:

    Fakt, niepotrzebnie dałem się wciągnąć w nieswoją dyskusję… chodziło mi o te inwektywy, typu troll obsrany I debil.

    Co do serii Rockets swoją opinię prześlę Ci mailem, bo nie chcę odkrywać kart:D

    Jak widzisz szanse PTB?? ,bo nie znam nikogo, co by im dawał szanse.

    • troy pisze:

      to już znasz – stawiam 4-3 na PTB

    • sasoo pisze:

      Ty wiesz, że Clippers to w Playoffs najsmieszniejsza drużyna na świecie :) Pamiętamy co im zrobiłi Rockets rok temu. Stawiam nawet 4-2 na PTB

    • lakersfan pisze:

      pizdo obsrany to Ty bys byl , i nie jestem napinaczem internetowym , tylko jastem za tym zeby jechac z taki idiotami jak Ty !!! cioto każdy ma swoje ego a Ty piszesz że ci sie to nie podobało przynajmiej nie płakał jak Ty jak byles maly !! pisze ile osiagnol bo wiem jakie to jest poswiecenie a wiesz dlaczego !! bo sam trenuje boks mma i walczylem nie klamie jak nie wierzysz wstawiam link do fb sa tam zdjecia z data z dwoch lat a teraz zamkij pizde obsrany cwelu niech cie ruchaja jade z takimi jak TY !!!

    • mrph pisze:

      @lakersfan
      W zasadzie to po treści Twoich ostatnich postów można wywnioskować że trenujesz boks i mma i zwyczajnie kilka razy dostałeś za mocno w głowę. Ot, ryzyko sportu.
      Poziom Twoich wypowiedzi jest żenujący, więc albo odszukaj zagubioną kulturę osobistą albo może lepiej będzie dla Ciebie przenieść się na inne forum?

  24. Bartek O pisze:

    Najpierw o dziwnym uczuciu które towarzyszy mi od chwili, od której wiadomo że Bryanta już na boisku nie zobaczymy. Dziwnym bo jest ulga?! Nie będziemy musieli patrzeć na to, co Kobe prezentował przez zdecydowanie większą (pewnie jakieś 90 % czasu spędzonego na parkiecie) część sezonu 2015-16. Ulga, bo Kobe po prostu nie zasłużył na to, żeby być obiektem drwin i szyderstw ze strony hejterów. Hejterów bo tylko hejter może nie doceniać tego, co Kobe Bryant zrobił dla koszykówki na przestrzeni całej swojej kariery. Było mi zwyczajnie przykro widząc to co Kobe momentami prezentował w swoim ostatnim sezonie. Kobe zdecydowanie nie powinien kończyć kariery w ten sposób. Jako ”główna atrakcja” żenująco słabych Lakers. To całe jego pożegnanie z NBA to jeden wielki cyrk. Moim zdaniem nie tak powinien wyglądać ostatni sezon w wykonaniu jednego z najwybitniejszych graczy (nie zamierzam się tu bezsensownie licytować czy był 2, 3, 5, 7, czy jednak 13 w hierarchii) w historii koszykówki. Oczywiście miał jakieś przebłyski geniuszu i zagrania jakich nie jest w stanie powtórzyć żaden inny śmiertelnik, ale nie zmienia to faktu, że to całe „Bryant tournee” odbieram jako jeden wielki cyrk. I mojej opinii na ten temat nie zmieni nawet ten zakończony kilkanascie godzin temu mecz. Mecz w którym Kobe po raz kolejny pokazał swój geniusz, zadziwił i zachwycił koszykarski świat. I z drugiej strony uruchomił kolejna falę jadu i hejtu.

    Miałem ogromne szczęście że mogłem obserwować Bryanta od początku jego kariery w NBA. Dwadzieścia lat?! Niesamowicie szybko ten czas leci… Mecz Gwiazd 1998 i ten bezczelnie wręcz pewny siebie, ale piekielnie utalentowany gówniarz rzucający wyzwanie samemu Jordanowi. Tak go zapamiętałem z tamtego meczu. Zarwanych nocy i niezapomnianych dzięki Bryantowi momentów było bez liku. Niechronologicznie – finały z 2000 i pierwsze mistrzostwo Kobe i Shaqa, następnie 2001 i mecze Lakers vs Iverson, 81 punktów vs Toronto, seria czterech meczów z ilością co najmniej sześćdziesięciu punktów, pierwsze mistrzostwo bez O’Neala, wspaniała siedmiomeczowa seria z Boston Celtics, indywidualne pojedynki ze wspomnianym Iversonem, Carterem, McGradym, fenomenalne, genialne, niepowtarzalne i nieosiągalne dla nikogo zagrania których zaprezentował nam tysiące.

    W mojej opinii Kobe mógł osiągnąć jeszcze więcej. Do dnia dzisiejszego nie mogę zrozumieć dlaczego nie potrafili po ludzku dogadać się z O’Nealem. Mogli spokojnie rządzić wspólnie ligą jeszcze przez wiele długich lat. Zresztą nie warto już tego roztrząsać. Po co? Zarówno wspólnie, jak i później każdy z osobna napisali wspaniałą historię.

    Kobe Bryant był graczem wobec którego nie można było być obojętnym. Budził skrajne emocje. Jedni go uwielbiali i widzieli w nim niemal boga, inni nienawidzili ale jednocześnie doceniali sportową klasę i umiejętności, aż po skrajnych hejterów dla których Kobe był winny całemu złu tego świata, a graczem po prostu był jednym z wielu, średnim (bo i takimi abstrakcyjnymi opiniami często się spotykaliśmy). Tych ostatnich było zaskakująco wręcz dużo. Oczywistym jest że każdy ma prawo do swoich opinii, sympatii i antypatii. Kobe Bryant być może (bo wiemy to tylko z wywiadów, artykułów itd., zresztą niejednokrotnie stojących w stosunku do siebie w absolutnej sprzeczności) jest człowiekiem z którym wyjątkowo trudno jest znaleźć nić porozumienia, skrajny indywidualista, a na boisku często do bólu irytujący, forsujący ekstremalne rzuty podczas gdy aż się prosiło oddać piłkę do lepiej ustawionego kolegi itd. I takich sytuacji też pamiętam wiele. Tak jak byłem strasznie poirytowany tą właśnie kończącą się dwuletnią umową Kobe, która uniemożliwiła Lakers zatrudnienie lepszych graczy i zapewnienie mu odpowiedniego wsparcia. W głównej mierze dlatego muszę teraz patrzeć na tabelę i widzieć Lakers na miejscu, na którym być po prostu nie mają prawa! Zatem zdecydowanie nie zaliczyłbym siebie do grupy zaślepionych fanatyków Bryanta. Bo było bardzo wiele rzeczy, które piekielnie mnie w nim irytowały. Ale tylko ignorant i ktoś nie mający pojęcia o tej grze włoży Bryanta gdzieś między wielu średnich, dobrych, nawet bardzo dobrych koszykarzy. Bardzo dobry gracz nie będzie miał w karierze meczu, w którym zachwyci cały koszykarski świat rzucając 80 punktów, nie będzie miał serii ”4×50+”, o bardzo dobrym graczu najlepsi defensorzy ligi nie mówią, że jest najtrudniejszy do upilnowania i że nienawidzą przeciwko niemu grać, nie wypowiadają się o nim tak najlepsi trenerzy NBA, nie każdy bardzo dobry gracz przeciwko wszystkim aktualnym teamom w NBA ma mecze z liczbą co najmniej 40 punktów itd. Wreszcie bardzo dobry gracz odchodząc na sportową emeryturę nie dostaje owacji na stojąco gdziekolwiek się pojawi przy okazji pożegnalnego meczu. Bo o ile to całe wspomniane ”Bryant tournee” to jakiś zupełnie sztuczny twór i jedna wielka niepotrzebna szopka, to już reakcją publiczności ciężko przypisać przymiotnik wyreżyserowana. I czy bardzo dobry gracz rzuci w swoim ostatnim meczu 60 punktów…. Dlatego nie ośmieszajmy się tekstami o ”przeciętności” Kobe. Można twierdzić, że w odróżnieniu od Jordana czy LeBrona nie sprawiał, że jego partnerzy stawali się lepsi. Czyżby? Bryant zawsze dawał z siebie maxa. Zawsze nie 100, ale 120 %. I tego samego wymagał od kolegów z teamu. Na treningach, meczach, zawsze maksymalne zaangażowanie. Jeśli ktoś tego nie potrafił szanse na osiągniecie kompromisu z Kobe rzeczywiście były zerowe. I już samo to powodowało, że gracze dzięki Kobe stawali się lepsi, bardziej zaangażowani.

    Nie twierdzę, że wszyscy musimy Bryanta wielbić. Ale wszyscy powinniśmy szanować go za to, jakim był zawodnikiem. Bo mieliśmy niewątpliwe szczęście mogąc śledzić jego niezwykłą, koszykarską karierę, być świadkami tej wspaniałej historii.

    Nie ulega wątpliwości, że karierę skończył koszykarski geniusz, gracz unikatowy, niepowtarzalny, pod względem umiejętności indywidualnych bijący wszystkich (tak Curry’ego również, i to w sposób póki co zdecydowany) graczy obecnie biegających po parkietach NBA. Wielu takich nie widzieliśmy i pewnie nie zobaczymy. Gracz który pod względem etyki pracy, zaangażowania, ambicji, dążenia do perfekcji i wyznaczonego celu może (powinien) stanowić wzór dla wszystkich uprawiających sport, nie tylko koszykówkę. I co do jednego jestem absolutnie pewny. Wszystkim nam będzie go bardzo brakować. Tym którzy go nienawidzą tak samo mocno jak jego fanom, ponieważ skończy się ich ”paliwo” do wypisywania tych wszystkich absurdalnych tekstów o nim.

    Nie mogę też nie odnieść się do historycznego wyczynu GSW. Wielkie gratulację dla Curry’ego i jego kolegów za dokonanie czegoś, co jeszcze do niedawna wydawało się wręcz nierealnym i niemożliwym do wykonania. I życzę im obrony mistrzowskiego tytułu, bo zasługują na to jak nikt inny. A ich ew. seria z San Antonio Spurs będzie prawdziwym, aczkolwiek przedwczesnym finałem NBA, oraz wielką koszykarską ucztą.

    A Lakers? Kończy się pewna epoka. Ale i coś się przecież zaczyna. Mamy prawo i podstawy do patrzenia w przyszłość ze sporym optymizmem. Są D’Angelo Russell, Julius Randle, Jordan Clarkson , będzie Ingram (albo przy wielkim szczęściu Simmons) plus bardzo dużo pieniędzy, co daje gwarancję, a przynajmniej ogromne i w pełni uzasadnione nadzieję, że LAL w niedalekiej przyszłości wrócą do grona teamów walczących o mistrzowskie pierścienie.

    Cóż, wielkie dzięki Kobe. Za to czego dokonałeś kilkadziesiąt godzin temu. I za te wszystkie lata. To był dla mnie zaszczyt.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *