Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

16 komentarzy

  1. GPRbyNBA pisze:

    Takiego wyniku to jeszcze nie było.
    Za rok 2 z przodu?

    • majecha pisze:

      Dla mnie żenada. „Mecz” akrobatów, klaunów i pajaców. Jedni robią wsady, drudzy się patrzą…potem zmiana kosza.

    • GPRbyNBA pisze:

      Dlatego nie oglądam. Choć nie spałem.

    • sow pisze:

      @majecha
      Kiedyś „zawodnicy” Harlem Globetrotters marzyli aby być jak Jordan, Chamberlain (grywał tam dla rozrywki).
      Od kilkunastu lat, gracze NBA (przepisy, liga) notują odwrotną tendencję. Liczy się oglądalność, reklama, liczby, widz liczony w mln, nie koneser.

      Stare chińskie przysłowie głosi „nigdy nie lekceważ zdania tępych ludzi w dużej masie”.
      Gdyby tłum uwielbiał obronę, mecz byłby finałem konferencji, nie występem kuglarzy na dożynkowym jarmarku.

      Przynajmniej Kobe mógł się „pożegnać” drugi raz w Toronto i trzydziesty któryś z całą resztą.
      Te pożegnania, to też „dramat” jakiego w NBA nie było od początku istnienia. O filmie „pożegnanie z ligą” z sympatii nie wspominając.

    • majecha pisze:

      @sow
      Pełna zgoda, gdyby nie oglądalność i popularność tego rodzaju basketu to byłoby na co popatrzeć.
      Niemniej jednak co roku tutaj sobie narzekam :)
      W tym sezonie na „mecz” nie spojrzałem nawet na sekundę. ASG to już tylko konkursy – śmieszne, że w takim skill challange wszystkim w miarę zależy… i o ile się nie potkną to grzeją ile wlezie na skupieniu, że żyłka na czole nie drgnie..Dla mnie to koniec meczu gwiazd. Jeżeli w konkursie – slalomie zawodnikom bardziej zależy niż na wygraniu meczu to świat się skończył…

  2. ja pisze:

    Tragedia. To jest jakiś cyrk. Kto to ogląda?

  3. Juzek pisze:

    Kiedy ostatnio ten mecz odbył się z jakąś minimalną grą w obronie?

    • bbogacz1986 pisze:

      Fajny był mecz 2001r bodajże. Chyba 91-90 sie skończyło Vince grał z Iversonem na wschodzie. To sie oglądało..

  4. trevelian pisze:

    Ale trzeba przyznać, że na asystę Wade’a miło popatrzeć.

  5. Jastrząb pisze:

    Co roku gorzej. Tego właściwie już się nie da oglądać. Jak jakaś rozgrzewka przedmeczowa, wsady i rzuty. All star games skończyły się na początku XXI wieku. Teraz to żenada. Pamiętam 1992, asg był jak mecz playoffs. 6 trójek Marka Price’a to naprawdę było dużo, a każda rzucana pod presją. Nazwiska jednak dużo lepsze niż obecnie. Na szczęście konkurs wsadów na wysokim poziomie i „trójki” też zawsze fajnie się ogląda.

    • Woy pisze:

      1993;-) 1992 pożegnanie Magica. ASG , które fajnie się oglądało i były zacięte to:

      IMO 1993 rok w SLC to najlepszy ASG jaki oglądałem

      1994 Minnesota (obrona przeciwko Shaqowi)
      1996 San Antonio, Powrót Jordana (Air Mike wygwizdany przy odbiorze statuetki MVP)
      1997 Cleveland , rekord Rice’a i pierwsze triple double Jordana. Wschód odrobił 20 punktów straty.
      1998 NY , ostatni ASG Jordana w XX wieku i pierwszy Kobego. Larry Bird na ławce:-)
      2001 Washington, dwie trójki w końcówce Marbury’ego, następnie blok Cartera na Duncanie , na zwycięstwo…
      2003 Atlanta, powrót Jordana i dogrywka . Celowy faul J. O’Neala na Bryancie…przy trójce.

    • jacobsman13 pisze:

      Rzeczywiscie All-Star z 2001 byl ostatnim Wielkim meczem gwiazd jaki ogladalem. Wielki „powrot” Wschodu w IV kw., genialny Mutombo w obronie i koncowka jak z meczu Play-offs. A to wszystko wtedy na WizjaSport lecialo :-)

  6. dsdsds pisze:

    może powinni jakoś uhonorować wygranych? np jakiś mały emblemat na koszulce przez resztę sezonu/kariery? np gwiazdka

    • Marek pisze:

      Oni mają w dupie gwiazdki, z kosza siano się zgadza i nikt nie bedzie się narażał, dla głupiego meczu. Ewentualnie Gwiazdy z Euroligi – NBA, może by sie zrobiło ciekawej.

  7. Marek pisze:

    Na odtworzeniu widziałem jakieś 7 minut, łącznie z finałowymi 3 minutami. Ktoś dał rade więcej ??

  8. mrph pisze:

    ASG bez historii, jak słusznie większość z Was zauważyła. Ostatni piękny ASG jaki pamiętam, to ten z MSG z 1998. W latach 90 wyniki były znacznie niższe ale zabawa z piłką miała miejsce tylko w I kwarcie, później w grę wchodziła rywalizacja. Trochę tego brakuje w głowach niektórych zawodników z topu ligi :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *