Telegram z Zachodu (18/12/15): Rewanż Warriors na Bucks, Spurs lepsi w hicie

151218_Bucks_Warriors0411_bay108Andrew Wiggins znalazł formę z początku sezonu, zdobył 32 punkty dodając do tego 10 zbiórek i 6 asyst i poprowadził Minnesotę Timberwolves do zwycięstwa 99:95 nad Sacramento Kings. W ostatnich piętnastu latach tylko LeBron James, Kevin Durant i Tobias Harris mieli mecz 30/10/5, mając wtedy 20 lub mniej lat. Wilki przerwały trzymeczową serię zwycięstw Kings. Rajon Rondo wrócił po jednomeczowym zawieszeniu, miał 11 punktów i 13 asyst. Na 3 minuty przed końcem DeMarcus Cousins dał Królom jednopunktowe prowadzenie, ale wtedy Wiggins wziął sprawy w swoje ręce i zdobył cztery kolejne punkty.

TIMBERWOLVES (10-16) – KINGS (10-16) 99:95

Timberwolves: Wiggins 32 (10zb, 6as, 4 TO), Towns 15 (8zb), Muhammad 16, Rubio 12 (8as, 7zb)
Kings: Cousins 24 (11zb, 4as, 4stl, 5 TO), Gay 20 (5zb), Collison 15, Casspi 11 (4zb), Rondo 11 (13as, 4zb, 3stl)


Dopiero w czwartej kwarcie San Antonio Spurs rozstrzygnęli mecz na swoją korzyść, ale ostatecznie pokonali Los Angeles Clippers 115:107 w hitowym spotkaniu ostatniej nocy. Podopieczni Gregga Popovicha nie przegrali jeszcze żadnego meczu na własnym parkiecie i są już 15-0 w AT&T Center. W ostatniej odsłonie meczu o wyniku zadecydował run 11-0, 10 punktów Tony’ego Parkera oraz strategia hack-a-Jordan. DeAndre był 8/20 z linii rzutów wolnych. Chris Paul dwoił się i troił na parkiecie, by trzymać swój zespół w grze, ale ostatecznie jego 27 punktów i 10 asyst to było za mało na świetnych w tym sezonie Spurs. W drużynie Ostróg błyszczał LaMarcus Aldridge, autor 26 punktów i 13 zbiórek.

SPURS (23-5) – CLIPPERS (16-11) 115:107

Spurs: Aldridge 26 (11/18 FG, 13 zb), Parker 21, Leonard 19 (9zb), Duncan 14 (5zb)
Clippers: Paul 27 (10as), Griffin 25 (5zb, 5as), Jordan 16 (17zb), Redick 14


Dallas Mavericks wygrali tablice z Memphis Grizzlies 50-39 i okazało się to kluczowe do ich zwycięstwa 97:88. Dirk Nowitzki miał 20 punktów i był jednym z trzech wysokich Mavericks, którzy dominowali wczoraj nad Niedźwiadkami. Drugim jak zawsze był bardzo solidny w tym sezonie Zaza Pachulia, a trzecim… JaVale McGee, który zdobył 10 punktów w 18 minut gry (season-high) i odwalił dobrą robotę w obronie na Zachu Randolphie. Obwodowi Grizzlies raz po raz zostawiali swoich przeciwników na otwartych pozycjach za trzy i stracili przez to szansę na wygranie meczu.

MAVERICKS (15-12) – GRIZZLIES (14-14) 97:88

Mavericks: Nowitzki 20 (5zb), Parsons 16 (7zb, 7as), Williams 14 (6zb, 5 TO), Villanueva 10, McGee 10 (5zb), Pachulia 10 (18zb)
Grizzlies: Conley 20, Gasol 16 (8zb), Chalmers 12, Barnes 12 (5zb, 4stl)


Młodzi Utah Jazz przerwali najdłuższą w tym sezonie czteromeczową serię porażek oraz najdłuższą w sezonie czteromeczową serię zwycięstw Denver Nuggets, pokonując swoich rywali 97:88. Stan meczu w czwartej kwarcie w pewnym momencie wynosił 86-86, ale wtedy inicjatywę przejęli Gordon Hayward i Trevor Booker, którzy swoimi punktami zapewnili wygraną Jazz. Ośmiu zawodników gospodarzy zdobyło w tym spotkaniu ponad 8 punktów. Denver jest 0-12 w tym sezonie, kiedy zdobywa poniżej 100 punktów. Jazz po raz kolejny zmienili swój wyjściowy skład, wprowadzając do niego Raula Neto i Treya Lylesa.

JAZZ (11-14) – NUGGETS (11-15) 97:88

Jazz: Hayward 26 (5zb), Burke 13, Hood 12 (5as, 4zb), Booker 12
Nuggets: Barton 16, Nelson 15 (6as, 5zb), Harris 12, Lauvergne 12 (13zb), Gallinari 11


Phoenix Suns odbudowali się po wysokiej porażce w Oakland dwie noce temu i spokojnie kontrolowali przebieg meczu z New Orleans Pelicans, wygrywając 104:88. Do zwycięstwa gospodarzy poprowadził duet Eric Bledsoe (29 punktów, 8 asyst) i Alex Len (19 punktów, 13 zbiórek). Po zmianie stron Pelikany trzykrotnie zdołały zbliżyć się do Suns na różnicę 10 „oczek”, jednak ani razu nie przekroczyły tej granicy. Nic dziwnego, że po meczu trener Alvin Gentry był wręcz wściekły z wysiłku, jaki włożyli (a raczej nie włożyli) zawodnicy Pels w to spotkanie. Markieff Morris zagrał po pięciomeczowej pauzie, zdobył 13 punktów.

SUNS (12-16) – PELICANS (7-19) 104:88

Suns: Bledsoe 29 (12/17 FG, 9as, 4zb, 6 TO), Len 19 (13zb), Morris 13, Leuer 12 (10zb)
Pelicans: Davis 16 (12zb, 3blk), Gordon 15 (2/11 FG), Holiday 14 (4/13 FG), Smith 12, Evans 12


Stephen Curry otarł się o triple-double, a Milwaukee Bucks ponownie sprawili nie lada kłopoty Golden State Warriors, którzy ostatecznie wygrali spotkanie w Oracle Arena 121:112. Wojownicy na osiem minut przed końcem przegrywali jeszcze różnicą aż 11 punktów. Potem jednak mecz przejęli Stephen Curry i Draymond Green, który zdobył 8 punktów w ciągu minuty i w pojedynkę zmniejszył przewagę rywali do 3 „oczek”. Trójka z rogu Andre Iguodali przypieczętowała wygraną Warriors. Na pierwszej kwarcie swój udział w meczu zakończył Andrew Bogut, który z kontuzją pleców musiał zejść do szatni. Po dwóch meczach przerwy do składu Kozłów powrócił Greg Monroe. Po spotkaniu doszło do ostrej wymiany zdań między O.J.’em Mayo a Greenem, który ciągle miał pretensje o zbyt efektowną celebrację zwycięstwa Milwaukee, które przerwało ich serię zwycięstw.

WARRIORS (26-1) – BUCKS (10-18) 121:112

Warriors: Thompson 27, Curry 26 (10zb, 9as, 6 TO), Green 21 (9zb, 8as), Ezeli 14 (10zb)
Bucks: Carter-Williams 24 (5zb, 4as), Antetokounmpo 20 (6zb), Middleton 16, Parker 14, Plumlee 13, Mayo 12, Monroe 10 (13zb, 7as)

 

 

 

 

 

Paweł Mocek

Redaktor naczelny Enbiej.pl. Kiedy miał 12 lat obejrzał swój pierwszy mecz NBA, po czym wpadł w nałóg, z którego do dziś nie może się wyleczyć. Sympatyzuje z Miami Heat. Twórca Enbiej Insidera. Prywatnie wielki fan piłki nożnej.

2 komentarze

  1. Autor pisze:

    „Młode” Kozły za bardzo się podpaliły, bo mieli cały czas kontrolę nad meczem tak od końca 1 kwarty a potem poszli z Wojownikami nagle „cios za cios” a obecnie każda drużyna, która to zrobi zostaje po prostu ZMASAKROWANA, co zobaczyć można w końcówce meczu Wojownicy – Kozły.

    • troy pisze:

      Fajne emocje towarzyszyły podczas oglądania tego meczu, już myślałem, że Wojownicy ich nie dogonią. Za to sędziowie – co za porażka, prawie zepsuli mecz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *