Czekając na listopad, TheAndrzejShow

Ustalmy fakty. Ocenianie ludzi po wyglądzie jest niesprawiedliwe, brzydkie i prymitywne.

Wygląd się nie liczy!! Najgłośniej krzyczą nastolatki z posterem Ashtona Kutchera wiszącym nad łóżkiem. Frazesy takie jak, nie ocenia się książki po okładce, czy nie liczy się wygląd tylko osobowość, zna każdy z nas i fajnie jeśli w nie wierzycie, bo naiwność jest słodka, ale DeAndre Jordan… DeAndre Jordan uśmierca romantyków w bardziej epickim stylu niż Goethe (który de facto nie zabił Wertera, więc był większym jajcarzem niż The Andrzej).

O DeAndre Jordanie można pomyśleć wszystko, poza tym, że w jakimkolwiek wcieleniu (np. będąc koniem) miałby szanse być najostrzejszym ołówkiem w piórniku. Są twarze które mówią wszystko. Andrzej Grabowski- zapij się ze mną, Johnny Drama- zabij się ze mną, Sasha Grey- prześpij się ze mną, DeAndre Jordan- hmmm, czemu zastrzegli mój numer w Chicago, chociaż nigdy tam nie grałem?). TheAndrzej jest specyficzny. To chłopak którego nie bałbyś się puścić na bal maturalny z córką, bo wiesz, że ta jest zbyt mądra by się z nim przespać, a jeśli to zrobi, to wiesz, że to nie twoja córka tylko sąsiada/listonosza/prezesa firmy twojej żony, więc żądasz testów DNA . Finisz? Sąd nie przyznaje żonie alimentów, więc ty rzygasz hajsem jak Sknerus McKwaczen.

Wracając do koszykówki. Nie wiem gdzie zagra DeAndre. Dowiem się tego za 3 godziny. Ale… co różnica?

Jeśli miałbym obstawiać gracza, który będzie tłumaczył swój nowy kontrakt słowami o tym, że on w sumie to nie wiedział, ale agent mu tak zachachmęcił w głowie, więc podpisał, to TheAndrzej byłby moim faworytem, a i bukmacherzy nie pozwoliliby się mi na tym wzbogacić. A wygrałbym, ojjj wygrałbym, może nie na tyle dużo by wybudować ranczo obok Marka Cubana, ale Hennessy Paradis piłbym już nie tylko na specjalne okazje, ale np. z powodu środy?

DeAndre Jordan mnie nie zawiódł, zrobił coś na co liczyłem w tym – wbrew pozorów- nudnym offseaseon, zrobił show. Zrobił numer,którego nikt nie przewidział i, nie zdziwiłbym się wcale, gdyby był to numer wyreżyserowany. Show stworzone na miarę Los Angeles, SHOW zrobione w hollywoodzkim stylu. Pomyślcie. Jest kilka pytań na które odpowiedzi są wątpliwe.

*TheAndrzej chce odejść bo nie dogaduje się z Chrisem Paulem?

Który kurwa center nie dogaduje się z Chrisem Paulem?!

*TheAndrzej nie leci na hajs. Clippers dają mu o 28mln więcej, ale ten woli rodzinny Teksas?

H Hinduizm oszalał, niepodważalny dowód na reinkarnacje Franciszka z Asyżu, katolicyzm upada, Franciszek abdykuje,
Budda papieżem
(nagłówki z Times’a)

*Homecoming DeAndre, Kanye West czuje dume, Lebron czuje się prześladowany przez kopie.

Więęęęęęc, Lebron zamienił dziadka Wade’a i chorowitego Bosha na gwiazdy z Ohio i Minneapolis, a TheAndrzej CP3 i Griffina na #whoknows i emeryta Dirka, po to by zwiększyć szanse na pierścień? Ja bym powiedział hehehe, ale TheAndrzej…

Nie jestem ani TheAndrzejem ani Paolo Coelho, ale… życie zaskakuje. NBA zaskakuje, nakręca, wzbudza emocje. To pieprzone Hollywood dla fanów koszykówki. Jordan, będąc tylko pionkiem, nic nie znaczącymi 0,05% majątku Steve’a Ballmera ma szanse sprawić, by właściciel tych mniej popularnych gospodarzy Staples Center, stanie się tym bardziej znanym właścicielem Microsoftu,choćby na chwilę, jak to w Hollywood.

Jest 02:48 czasu polskiego, twitter co chwila wrzuca nowe memy i refleksje odnośnie Jordana, szaleńśtwo środowej nocy trwa w najlepsze, gwiazdy twittera gorączkują się jakby zjadły surowego ziemniaka i prześcigają się w doniesieniach ludzi ze stanów na temat drużyny w której zagra TheAndrzej, a ja.. a ja spytam po raz kolejny…

KOGO TO INTERESUJE?! Ważne, że było show, show w lipcu, czekam na listopad. #NBA

Qcin

Fan słodkich buziek, miseczek DD, dobrych słodyczy i darmowych alkoholi. A! No i Utah Jazz skoro już musimy o NBA...

11 komentarzy

  1. Lukas pisze:

    Poproszę takie wpisy każdego ranka :)

  2. THEONE pisze:

    Już 2 gi rok jestem czytelnikiem enbiej, ale to jest chyba najbardziej chaotyczny wpis jaki tu czytałem :(. Poza tematem Lin w Charlotte.

    • Przemek pisze:

      „najbardziej chaotyczny”?
      Przecież teks Qcin’a to czysta poezja!

    • Drax pisze:

      Dokładnie. Mam wrażenie, że przeczytałem jakiś bełkot schizofrenika. Lubię teksty pisane ciekawie, błyskotliwie ironiczne i zabawne, ale to tutaj, to marna próba bycia śmiesznym. W dodatku z błędami.

  3. palnias94 pisze:

    Więc jednak Clippers. No to Deandrzej wyruchał Cubana bez mydła. Czysto sportowo to wybrał lepiej- a na pewno w Clippers jest mniej znaków zapytania. Stracił szacunek takim ruchem u wielu kibiców.

    • NYKfan pisze:

      Gość bez klasy, jak się daje słowo to rzecz święta i nie zmienia faktu, że już 1 decyzja o dołączeniu do Mavs nie miała większego sensu, bo DJ bez dobrego rozgrywającego punktowo nie istnieje. Żenujący typ.

  4. lukasz82 pisze:

    parodia jakas to zykly dzieciak….i pomyslec ,ze Dirk przez niego skracal wakacje ehh smieszny pajac.

  5. iglo13 pisze:

    jak chciał do clipers to trzeba było ich wybrać 1 lipca. teraz dallas są w głebokiej dupie. hibberty, lopezy i inni zamienni centrzy juz sie zdecydowali na inne kluby

  6. bartol86 pisze:

    swietnie sie czytalo , zreszta jak wszystko co wychodzi z pod pióra Qucina :) co do Deandre tak sie nie robi Panie Jordan

  7. Thor pisze:

    TheAndrzej jak TheAndrew(Golota). Tylko nasz chłopak z 10 razy bardziej inteligentny(a, żeby był Einsteinem to ciężko powiedzieć)…

  8. Listonoszniedoręczawniedzielę pisze:

    Do formy ala felieton naprawdę trzeba mieć głowę. Autor spróbował no i niestety tym razem nie wyszło tak jak mogłoby. Jednak trzeba próbować, w końcu trafi się taki, w którym to „prześlizgiwanie” się po temacie/tematach będzie miało polot i będzie dawało przyjemność a czytelnik z każdym zdaniem będzie coraz mocniej czekał na pointę. A może w zamyśle to wcale nie miał być felieton, czyli mocno subiektywny, frywolny nawet tekst skupiający w sobie często sprzeczne tezy, dający na koniec zaskakujące dla czytelników zakończenie? Powodzenia dla autora w pisaniu kolejnych tekstów ;-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *