Ciekawostki statystyczne – po czwartym meczu Finałów

Golden State Warriors wreszcie zagrali swoje i doprowadzili do remisu 2-2. Odzyskali też przewagę własnego parkietu. Wydaje się, że teraz to oni są bliżej mistrzostwa, ale ta seria już kilka razy nas zaskoczyła, więc nic nie jest jeszcze przesądzone. Do końca sezonu zostały nam jeszcze dwa albo trzy mecze, rozumiecie? Już tęsknię..

– Warriors są w tym sezonie 57-0, gdy osiągają przynajmniej 15-punktową przewagę oraz 7-0, gdy zatrzymują rywala poniżej 90 punktów. Czyli co, wrócili?

– Warriors trafili w tych play-offach już 215 trójek, co jest nowym rekordem NBA dla jednej fazy posezonowej. Poprzednim były 203 celne rzuty z dystansu Spurs z zeszłego roku (23 rozegrane mecze). Warriors pobili ten rekord po tylko 19 rozegranych meczach w tych play-offach. Wszystkie pozostałe drużyny z Top 10 tej listy rozegrały ich w danej edycji PO przynajmniej dwadzieścia.

Stephen Curry (22 pkt, 4-7 3pt) ma już na swoim koncie 88 celnych rzutów z dystansu. Przypomnijmy – poprzedni rekordzista w kategorii „najwięcej trójek w jednych play-offach”, Reggie Miller, w PO 2000 trafił 58 razy z dystansu. To daje nam 30 trójek przewagi Curry’ego, choć… rozegrał on o trzy mecze mniej. Te Finały jak na razie nie należą do Curry’ego, ale 100 trójek w jednej edycji play-offs nie jest już tak nierealne. Klay Thompson do przebicia eks-rekordu Millera potrzebuje już tylko czterech trafień.

– MVP Finałów dla Golden State nie jest jednak ani Curry, ani Thompson, lecz… Andre Iguodala. Ktoś się spodziewał? Iggy po raz pierwszy w tym sezonie wyszedł w pierwszej piątce i zdobył 22 punkty oraz 8 zbiórek, trafiając aż 4 trójki. Przede wszystkim jednak w 18 akcjach, w których krył Jamesa, ten zdobył tylko 12 punktów przy 4-14 z gry. Harrison Barnes i Draymond Green, którzy w G3 zaliczyli swoje najgorsze występy w tych Finałach, w czwartym meczu zagrali jak dotąd najlepiej. Pierwszy miał 14 punktów i 8 zbiórek, drugi zanotował 17 punktów, 7 zbiórek i 6 asyst. A najlepsze plus/minus miał niewymieniony jeszcze Shaun Livingston (+25), który miał 7 punktów, 8 zbiórek i 4 asysty.

LeBron James rozegrał swój najgorszy mecz w tych Finałach, rzucił tylko 20 punktów (7-22 FG, 5-10 FT), zebrał 12 piłek i rozdał 8 asyst. Po raz pierwszy (i pewnie jedyny?) w tej serii nie był najlepszym strzelcem Cleveland. Był nim Timofiej Mozgow, który zdobył 28 punktów (rekord kariery, 9-16 FG, 10-12 FT) i zebrał 10 piłek. Dobrze spisał się też Tristan Thompson (12 pkt, 13 zb, 6-10 FG), ale Warriors chyba wolą dobre występy tej dwójki graczy od dobrych występów pozostałych zawodników. Dość powiedzieć, że nie licząc Mozgowa i Thompsona, Cavs trafili tylko 22,5% rzutów z gry. Mieli nie tylko fatalne 4-27 z dystansu, ale też jeszcze gorsze 6-45 spoza pomalowanego.

– JR Smith i Iman Shumpert złożyli się na 9 punktów i 1-13 z dystansu. Cavs nie będą w stanie wygrać z Warriors bez lepszej gry tych dwóch zawodników. Shumpert w czterech meczach tej serii zdobył tylko 21 punktów na 25% z gry, Smith ma na koncie 36 punktów na niecałym 30% z gry i 25% z dystansu. Zwłaszcza od tego drugiego oczekiwano znacznie więcej. W G4 nie trafił żadnego z 8 rzutów z dystansu. Tylko dwóch graczy w historii zrobiło coś takiego w meczu Finałów – John Starks (1994) i Ray Allen (2010). O tym, jak źle spisuje się Smith, niech świadczy również fakt, że w G4 miał.. -28. Fatalnie.

– James jest od niedawna rekordzistą NBA w liczbie punktów w trzech pierwszych meczach Finałów. Przez tak słaby występ w G4 na liście graczy z największą liczbą zdobytych oczek po czterech spotkaniach Finałów LeBron spadł na szóste miejsce.

– Tylko trzy drużyny w historii NBA odniosły w Finałach wyższe zwycięstwo na wyjeździe. W 1981 roku Celtics wygrali w Houston 23 punktami, z kolei mecze Bulls w Seattle (1996) i Knicks w Los Angeles (1972) kończyły się 22-punktowymi wygranymi tych drużyn. Wygrana Warriors jest jednak najwyższą osiągniętą na wyjeździe przez drużynę, która do tamtej pory przegrywała w serii finałowej.

– Jeszcze co do Iguodali – w ciągu ostatnich 45 lat tylko trzy razy zdarzyło się, by gracz swój pierwszy występ w S5 w sezonie zaliczył dopiero w Finałach. Tak stało się w przypadkach Terry’ego Teagle’a (1991, Lakers), Marcusa Camby’ego (1999 Knicks) i Manu Ginobiliego (2013 Spurs).

– Obie drużyny popełniły w tym meczu tylko 16 strat. To druga najmniejsza liczba TO w meczu Finałów w ostatnich 15 latach. W meczu otwarcia Finałów 2013 Heat i Spurs łącznie mieli tylko 13 strat.

Wojtek Żuławiński

Fan Orlando Magic, człowiek od statystycznych ciekawostek. Prawdopodobnie rekordzista świata w liczbie godzin spędzonych na basketball-reference.com.

13 komentarzy

  1. GPRbyNBA pisze:

    20pkt, 12 zbiórek i 8 asyst i tylko 2 straty. Faktycznie słabo. Ja rozumiem te podwójne standardy (Bron i reszta) ale bez przesady ze to był jego słaby mecz. Słaby byłby gdyby miał o połowę mniej asyst i zbiórek.

    • sasoo pisze:

      7/22 nic Tobie nie mówi?

    • Wojtek Żuławiński pisze:

      „rozegrał swój najgorszy mecz w tych Finałach” ale z tym to chyba ciężko się nie zgodzić :P

    • GPRbyNBA pisze:

      sasoo – zbiórek i asyst nadal nie zauważamy?
      Nie mógł bym sie zgodzić z ocena „słabo” nawet gdyby przed nią widniała fraza „jak na niego”.
      Dajmy jego statystykę jakiemukolwiek innemu zawodnikowi. Czy ta linijka również była by słaba?
      Może zagrał „poniżej oczekiwań” ale nie słabo.
      A w porównaniu do jego poprzednich Wielkich meczy chyba jest oczywistym że występ taki jest słabszy, najsłabszy z nich co nie znaczy że słaby.
      Jeśli mamy już porównywać to Curry w meczu 2 zagrał tragicznie (4 straty więcej 6 zbiórek mniej, 3 asysty mniej, skuteczność gorsza).

    • q pisze:

      czy Ty potrafisz czytać ze zrozumieniem? Przecież autor wyraźnie napisał że był to jego najsłabszy mecz w tych finałach, a nie że zagrał słabo.Z czym tu nie możesz się zgodzić? Porównaj staty z wcześniejszych meczy. game 1 ptk 44, fg 47%, reb 8, ast 6, game 2 pkt 39 fg 31% reb 16 ast 11, game 3 pkt 40 fg 41% reb 12 ast 8, game 4 20 fg 31% reb 12 ast 8. czyli game 4 najgorzej co nie znaczy że źle.

  2. PP pisze:

    Warriors niby najlepsza defensywa w lidze , a tylko 7 razy zatrzymali rywala poniżej 90 pkt…
    Zawodnik z linijką 20-12-8 w RS bylby w scislej czolowce glosowania na MVP. A w tym przypadku jest to słaby mecz.

  3. ketjow23 pisze:

    dobre :)

  4. GPRbyNBA pisze:

    Najlepiej jest wymawiać koszykarzowi jego warunki fizyczne. :-)))
    Shaq byłby cieńki gdyby ważył 80kg i mierzył 200cm.
    W zasadzie trzeba by do NBA brać ludzi w przedziale zarówno wagi jak i wzrostu. Przecież nie można dopuścić by korzystali z tego co im bozia dała! Pewnie nawet wtedy znaleźli by sie tacy malkontenci jak ty. Także brzmisz po prostu śmiesznie tak jak inni krytycy którzy mówią ze bez warunków byłby słaby. Każdy ma co ma i stara sie z tego korzystać. Bron ma waruni to je wykorzystuje najlepiej jak potrafi. tak samo jak Shaq, Jabbar czy Chamberlain.

  5. GPRbyNBA pisze:

    Może i są to odrzuty rozpaczy ale są one skuteczne.
    Umie zwrócić na siebie uwagę i potem podać do niepilnowanego kolegi – chwała mu za to!

  6. darek pisze:

    Czytajśc twój wpis rozumiem twój nick.
    buahahahha

  7. Triple eX pisze:

    Panowie o co to bicie piany… Nie można podważać 12 zbiórek LBJ bo tyle to często nie wpada ‚przypadkiem’ nawet zawodnikom z pozycji 4 czy 5, którzy graja dużo bliżej kosza. Nie można też odbierać mu 8 asyst bo tylu ‚odrzutów’ rozpaczy to bardzo często nie mają nawet zawodnicy z pozycji numer 1, którzy uchodzą za najlepszych w lidze. Ale z drugiej strony 7/22=31,8%, i to jest skuteczność tragiczna… i to nie tylko jak na LeBrona, ale nawet jak na całą ligę… W sumie więc można powiedzieć, że mecz przeciętny… szczególnie jak na niego.

    • GPRbyNBA pisze:

      I z tym mogę się zgodzić :-)
      Słaby byłby przy mniejszej ilości asyst i zbiórek.

  8. mr. cental pisze:

    Tutaj typer. GSW

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *