Ciekawostki statystyczne – po trzecim meczu Finałów

No i.. Cavs 2-1. Czy to się dzieje naprawdę? Wow LeBron, wow Delly, wow Cleveland. Może i te Finały nie są najpiękniejsze w historii, ale i tak są świetne. Żeby tylko nikt więcej nie wypadł z gry z powodu kontuzji. Już wystarczy.

LeBron James robi to nadal. Rozegrał 142 z 154 możliwych minut, miał wpływ na 200 z 291 punktów Cavaliers, notuje średnio 41 punktów, 12 zbiórek oraz 8.3 asysty. Niezależnie od rozstrzygnięcia, te Finały już przeszły do historii. 123 punkty po trzech pierwszych meczach serii finałowej to nowy rekord NBA. James przebił osiągnięcie Ricka Barry’ego z 1967 roku, który zgromadził 122 punkty. Trzecie miejsce zajmuje Jerry West (118 pkt, 1969).

– By pobić rekord Finałów w liczbie punktów po czterech meczach, James będzie musiał rzucić aż 50 punktów. Właścicielem tego rekordu nie jest jednak ani Barry, ani West, lecz… Michael Jordan, który w G4 Finałów 1993 rzucił aż 55 punktów i po czterech spotkaniach miał na swoim koncie 172 punkty. W całej serii z Suns Jordan notował średnio 41 punktów na mecz… dokładnie taką samą średnią ma w tej chwili LeBron. To także rekord Finałów.

– James miał wczoraj 40 punktów, 12 zbiórek, 8 asyst, 4 przechwyty i 2 bloki w 46 minut. Znów miał słabą skuteczność z gry (14-34 FG), ale.. co z tego? Podejrzewam, że w Cleveland nikt nie ma o to niego pretensji. W ciągu ostatnich 30 lat tylko dwóch graczy notowało 40/12/8 w meczu Finałów – Michael Jordan (1993) i Shaquille O’Neal (2002). Żaden z nich nie miał jednak aż 4 przechwytów, żaden nie miał też dwóch bloków. Nawet poszerzając zasięg do całych play-offów nie znajdziemy ani jednego zawodnika z 40/12/8/4/2. Takiej linijki nie było też w żadnym z ostatnich 30 sezonów regularnych.

– James miał 8 asyst (w tym aż sześć na rzuty za trzy!), pozostali gracze Cavaliers złożyli się na siedem. Jeszcze nikt w historii Finałów nie zdobył w jednym meczu 40 punktów, notując przy tym więcej asyst niż pozostali koledzy z zespołu. Ostatnim graczem, który dokonał tej sztuki w play-offach, był Rajon Rondo trzy lata temu.

– James jeszcze nigdy w swojej karierze nie miał serii 3 meczów z min. 30 rzutami z gry. Nawet dla niego obecna sytuacja jest wyjątkowa. W każdym spotkaniu tej serii pudłował przynajmniej 20 rzutów z gry, jedynym graczem z taką passą w Finałach był Rick Barry w 1967 roku – wtedy, gdy rzucił 122 punkty w trzech pierwszych meczach.

– Dla porównania – w sześciu meczach Finałów 2011 James zdobył łącznie 107 punktów.

– W poprzednim meczu Matthew Dellavedova brylował raczej w obronie i w ataku wyróżnił się tak naprawdę tylko wtedy, gdy trafił oba rzuty wolne w końcówce. Tym razem był jednak świetny także w ofensywie. Zdobył aż 20 punktów (play-offowy rekord kariery), miał 5 zbiórek i 4 asysty oraz najlepsze w drużynie +13. Linijka może nie taka szczególna, ale w obecnych Cavs każdy taki występ gracza nie nazywającego się James jest na wagę złota. W ostatnich 10 latach tylko jeden gracz zdobył w meczu Finałów 20 punktów, nie mając ani jednego takiego występu w całym sezonie (RS+PO). Tym graczem był Mike Miller w 2012 roku.

– W ciągu ostatnich 30 lat tylko dwóch graczy niewybranych w Drafcie zdobyło 20 punktów w meczu Finałów. To Gary Neal (2013) i John Starks (1994). Starks w tamtej serii przekraczał ten próg aż cztery razy. Delly jest też drugim zawodnikiem, który zdobył tyle punktów w Finałach, mając w sezonie regularnym średnią gorszą niż 5 punktów na mecz. Pierwszym był Elden Campbell (1991).

– To już 6-0 dla Cavs w tych play-offach, gdy Dellavedova gra przynajmniej 30 minut. Cleveland wygrało wszystkie 4 mecze w PO bez Love’a i Irvinga..

James Jones zdobył 7 punktów z dwóch rzutów z gry i jednego z linii. Efektywność 100%.

– David Lee niespodziewanie przyszedł, trafił wszystkie 4 rzuty z gry, zdobył 11 punktów (najwięcej od końca marca) i miał +17. W 13 minut. Dzięki niemu i świetnemu w tej serii Andre Iguodali (15 pkt, 5 zb, 5 ast) ławka Golden State zdobyła aż 39 punktów, najwięcej w tych play-offach.

Stephen Curry do przerwy zdobył tylko 3 punkty. Ostatecznie zakończył mecz z dorobkiem 27 oczek (17 w 4Q), 6 zbiórek i 6 asyst (6 TO), ale nawet mimo 10-20 z gry i 7-13 z dystansu nie był to jego mecz. Jedyna dobra wiadomość – pod koniec znów zaczął trafiać trójki.

Draymond Green miał 7 punktów, 7 zbiórek, 2-10 z gry i 1-4 z dystansu. Nie tylko Curry zawodzi w tych Finałach – Green trafił jak dotąd 26,7% rzutów z gry i jedną z ośmiu trójek. Gracz, który do momentu rozpoczęcia Finałów był liderem w +/-, wczoraj miał -14.

Klay Thompson po świetnym meczu numer dwa znów przygasł. Miał 14 punktów przy 6-16 z gry. Splash Brothers wygrali więc „pojedynek” strzelecki z Jamesem tylko jednym punktem. Gdyby dołączyć do nich Harrisona Barnesa… nie zmieniłoby się nic, bowiem Barnes nie zdobył ani jednego punktu, choć oddał aż 8 rzutów z gry. Kolejny… W ciągu ostatnich 30 lat tylko dwóch graczy nie zdobyło punktu w meczu Finałów mimo aż 8 prób z gry. To Byron Scott (1991) i Malik Rose (2003).

– Wczoraj podałem informację, że w 31 z 37 przypadków zwycięzca trzeciego meczu Finałów przy stanie 1-1 wygrywał całą serię. Oto sześć zespołów, które wyłamały się i zdobyły mistrzostwo mimo porażki w G3 i stanu 1-2:

  • Miami Heat 2013
  • Dallas Mavericks 2011
  • Boston Celtics 1984
  • Washington Bullets 1978
  • Boston Celtics 1962
  • Boston Celtics 1957

– Ciekawszy jest jednak fakt, że w play-offach 2015 wszystkie drużyny, które wygrały G3 przy stanie 1-1… przegrały te serie. Wszystkie. Spurs przegrali z Clippers, Clippers przegrali z Rockets, Grizzlies przegrali z Warriors, Bulls przegrali z Cavaliers, Wizards przegrali z Hawks. Niewiarygodne.

– Warriors oddali w trzech pierwszych meczach aż 96 rzutów za trzy, to nowy rekord Finałów. Poprzednim był 87 trójek Orlando Magic z 1995 roku. Zła wiadomość – dostali wtedy sweepa.

– Warriors nie mieli prowadzenia po żadnej z kwart w tej serii. Sprawdziłem, naprawdę tak było. Na 12 kwart tylko 6 razy mieli więcej niż 20 punktów! Wczoraj po raz drugi z rzędu „poprawili” swój najgorszy w tym sezonie dorobek punktowy po trzech kwartach. W drugim meczu po 36 minutach gry mieli 58 punktów, wczoraj – 55. W pewnym momencie trzeciej kwarty przegrywali aż 20 punktami i choć ostatecznie wrócili do meczu, to nie trzeba być wybitnym analitykiem, by stwierdzić, że coś jest nie tak. Na 154 minuty w tej serii Cavs prowadzili przez 110, Warriors przez 29, remis był przez 15 minut.

– Warriors jeszcze ani razu w tym sezonie nie przegrali trzech kolejnych meczów. Jeśli poniosą porażkę także w następnym spotkaniu, zaliczą taką passę po raz pierwszy.

– W małych punktach Warriors prowadzą z Cavaliers 292-291.

Ok, to chyba wszystko. Mecz czwarty już dziś o 3:00.

Wojtek Żuławiński

Fan Orlando Magic, człowiek od statystycznych ciekawostek. Prawdopodobnie rekordzista świata w liczbie godzin spędzonych na basketball-reference.com.

9 komentarzy

  1. palnias94 pisze:

    Może właśnie w Cavs tak jest, że im więcej kontuzji tym lepiej grają. Jeszcze ze dwie kontuzje i w ogóle z Dream Teamem będą porównywani:-)

  2. erdozet pisze:

    Ja tam szczerze wierze, ze jeszcze Mike Miller ( mimo, ze wiekszosc sezonu byl odpowiedzialny tylko za zbijanie piatek na lawce ) odpali w 5min 3/3 zza lini.

  3. GPRbyNBA pisze:

    „ale w obecnych Cavs każdy taki występ gracza nie nazywającego się James jest na wagę złota”
    Jamesowi Jonesowi się pewnie ciepło na sercu zrobiło. :-p

  4. hades pisze:

    Moim zdaniem jak by nie kontuzja Irvinga to Cavs by tak nie grali w obronie, nie wierze w to, żeby Irving grał tak ofiarnie jak to robi Dellavedowa w obronie, który robi na mnie ogromne wrażenie.

  5. darek pisze:

    Właśnie sercem, zaangażowaniem, wolą walki Cavs mogą wygrać. Oby tylko sił starczyło.

  6. troy pisze:

    No nie wiem @hades w pierwszym meczu Irving zagrał bardzo dobrze w obronie, ta czapa na Curry’m -jeszcze ją widzę jak zamknę oczy.

    • TheGodnr12 pisze:

      Zauważ, ze ta czapa wynikłą z tego że Kura go minął jak tyczkę. A wtedy otwiera się cała gama możliwości w ataku. Matthew nie daje się minąć

  7. Tony pisze:

    „Don’t ever underestimate the heart of a champion!” Pasuje jak ulał do CLE

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *