Zapowiedź WCF 2015: Houston Rockets-Golden State Warriors

AP ROCKETS WARRIORS BASKETBALL S BKN USA CADwie najlepsze drużyny sezonu zasadniczego spotkają się w finale Zachodu. Po przeciwnych stronach staną dwaj najbardziej wartościowi zawodnicy sezonu czyli Steph Curry i James Harden, a obaj podczas dwóch poprzednich serii zaprezentowali nam sporą dawkę własnych możliwości. Faworytem jest najlepszy team NBA sezonu zasadniczego , który pod kierownictwem Steve’a Kerra zamierza dostać się do wymarzonych dla organizacji z Oakland – finałów. Przeszkodzić Wojownikom spróbuje Kevin McHale, który już był jedną nogą poza play off, ale wielki zwrot akcji w meczu #6 przeciwko Clippers, dał Houston awans do finału konferencji. Rakiety znajdą się w nim po raz pierwszy od 1997 roku i ery Drexlera-Barkley’a-Olajuwona. Warriors na występy w Western Conference Finals czekali aż 39 lat…

FAWORYT SERII:

Golden State Warriors, najlepsza drużyna fazy zasadniczej, która podczas niej ograła czterokrotnie dzisiejszych rywali z Houston. Zdolności analityczne Steve’a Kerra oraz plejada młodych gwiazd przy bardzo szerokiej ławce mogą zagwarantować sukces w całej serii. Warriors mają przewagę nad niedawnym rywalem Rockets, w postaci defensywnie usposobionych graczy jak Iguodala, Bogut, Green i Livingston to też nie powinni dawać się zaskakiwać serialami punktowymi…z innej strony, Warriors mają więcej ofensywnego talentu niż Rockets czy Clippers, to też łatwiej będzie im dyktować warunki gry i układać grę na swój sposób.

PRZEWAGI DRUŻYN:

Warriors, to pozycja numer 1 i osoba MVP ligi – Stepha Curry’ego. Praktycznie poza osobą Pablo Prigioniego jedynka nie istnieje w szeregach Rakiet. Absencja Pata Beverley’a (może wrócić na 3 lub 4 spotkanie serii) jest bolesna dla Rakiet, jeśli pomyślimy o niskim czy wysokim wkładzie jedynki w defensywę zespołu. Praktycznie absencja Patricka jest równoznaczna z brakiem Mike’a Conley’a podczas serii Grizzlies – Warriors. Oczywiście Rakiety uczyły się grać bez swojego defensywnego lidera na obwodzie, ale w żadnej dotychczasowej serii Beverley nie był tak potrzebny jak teraz. Drugą jest głębia składu i różnorodne warianty gry przy osobach Shauna Livingstona , Leo Barbosy, Mo Speightsa (ma wrócić lada dzień), Davida Lee czy w końcu Andre Iguodali. W końcu własny parkiet, na którym Warriors przegrali tylko raz podczas play off i 2x podczas sezonu zasadniczego. Oakland to twierdza trudna do zdobycia.

Rockets, zdecydowanie doświadczenie, którego może brakować w najważniejszej fazie sezonu ekipie z Oakland. Przypomnijmy dla dobrego rachunku – Jason Terry, James Harden, Trevor Ariza i Dwight Howard smakowali już gry o mistrzostwo. Dwóch z nich je zdobywało. Warriors nie mają takich graczy, a przypadku wyrównanej serii to może mieć decydujący wpływ na wynik końcowy.

SŁABOŚCI DRUŻYN:

Rockets, obok wyżej opisanej jedynki oraz krótkiej rotacji nie zaskoczyli niczym nowym w serii z Clippers, poza wprowadzeniem do piątki Josha Smitha. Akcje typu Lob City – Smith do Howarda – nie będą już aż tak groźne dla teamu Steve’a Kerra. James Harden też będzie momentami walił głową w defensywny mur Warriors, a jego zapędy pod kosz będą napotykały przeszkody w osobach Draymonda Greena i Andrew Boguta. Jedynym ratunkiem dla ofensywy Houston będzie sprawne dzielenie się piłką i zmuszanie Warriors do ruchu. Akcje izolacyjne Howarda i Smitha będą rzadkością do oglądania, bowiem dwójka Bogut i Green poradzi sobie z nimi…Czego potrzebują Rockets to dominacji na deskach i w tym upatruję szans Rockets na wygranie pojedynczych spotkań.

Warriors, mogą mieć problemy z walką o zbiórkę , kiedy za swoje zadania – zabiorą się Dwight Howard i Josh Smith. Obaj oni, przy dodatkowym wsparciu Terrence’a Jonesa, muszą – po pierwsze ograniczyć możliwości GSW do ponowień akcji. Po drugie zminimalizować możliwości wyprowadzania kontr czyli albo nie atakujemy deski rywala i szybko wracamy do obrony, albo atakujemy z pełnym impetem – licząc na dobitki. Inna sprawa Rocks muszą zmusić rywala do kierowania piłek pod kosz, czyli bronić wysoko, przekazywać sobie strzelców – Curry’ego i Thompsona – nie zostawiając wolnej przestrzeni na obwodzie. Draymond Green przy Joshu Smithie oraz Andrew Bogut przy Dwightcie Howardzie nie są uznawani za przewagi ofensywne Warriors. Uwaga, nie należy się zdziwić , gdy pierwsze kilka akcji na starcie pierwszej czy trzeciej kwarty zostanie skierowanych do Howarda. Powód jest prosty – wymuszać przewinienia Boguta – by Warriors mieli dziurę pod koszem.

KLUCZOWE MATCH-UPY:

James Harden vs Klay Thompson

By Rockets wygrali Brodacz musi błyszczeć na tle młodszego brata Splash. James musi być liderem z krwi i kości pchając kolejne ataki swojej drużyny. Zespołowi z Houston potrzebne znów są wszechstronność gracza czy umiejętności zawiązywania akcji, następnie odgrywania piłki kolegom. Harden powinien być sobą z ostatniego meczu serii przeciwko Clippers, kiedy szukał graczy za plecami obrońców LAC i dogrywał im dokładne piłki do zdobywania punktów. Harden nie może włączyć tzw. „hero – mode” , kiedy sam i za wszelką cenę będzie się starał wygrać dane spotkanie. James musi prowadzić swój team w pełnym tego słowa znaczeniu.
Wydaje się, że w defensywie pomagać na Klay’u Thompsonie będzie Trevor Ariza, który jest znacznie lepszym stoperem i powinien sobie radzić ze stylem gry Wojownika.

Dwight Howard vs Andrew Bogut

Howard musi obudzić w sobie dominatora i podkoszową bestię. Powinien z ochotą ustawiać się do ataku na kosz Warriors, ale będzie miał przed sobą gigantycznego Kangura. Australijczyk nie jest gorszym obrońcą aniżeli Dwight i jeśli uda mu się zatrzymywać Amerykanina, przy próbach dogrania piłki przez partnerów to rzeczywiście sprawdzi się w bardzo potrzebnej roli. Howard musi być agresywny na deskach, pałać energią i zachęcać swoich kolegów – wręcz zarażać pozytywną energią. Na pewno nie może wpadać w emocje i popełniać kolejne przewienia techniczne. W sumie więcej atutów ma Howard, ale to Warriors grają bardziej zespołową i skuteczniejszą obronę. Czy dawna, wschodnia Bestia poradzi sobie z jeszcze trudniejszym rywalem? Wydaje się , że bardziej statyczny i mniej atletyczny Bogut może mieć pełne ręce roboty…

CZYNNIK X:

Andre Iguodala, człowiek do zadań specjalnych trenera Kerra oraz zawodnik zdolny zatrzymać w grze jeden na jeden Jamesa Hardena. Iggy może być również odpowiedzialny za krycie wyższego Trevora Arizy a gdy trzeba powalczy nawet z Joshem Smithem. Iguodala znów musi wnosić do swojego zespołu wiele energii, czy trafiać próby rzutów z czystych pozycji. Bardzo ważne będą kontry, pobudzające zespół i publikę w Oakland.

Corey Brewer, jeden z najbardziej niedocenianych rezerwowych w trakcie całych rozgrywek. Wystarczy spojrzeć na głosowanie przy nagrodzie najlpszego zmiennika. Brewer, potrafi robić dokładnie to samo , co Curry i Thompson , czyli zdobywać punkty seriami. Ex zawodnik Wilków okazał się jednym z kluczowych zawodników serii z Clippers i tym razem znów postara się wnieść więcej punktów do końcowego wyniki rywalizacji.

TAKTYKA I TRENERZY:

Curry na obwodzie szukający pick n rolla lub pick n popa z Greenem, dalej dzielący się piłką z wolnymi na obwodzie Thompsonem czy Barnesem. Curry dostający zasłony od wyższego Boguta i penetrujący pod kosz. W końcu Curry super strzelec, zdobywający punkt za punktem, akcja po akcji. Na skrzydłach biegający – nie bez planu – Thompson, Barnes, Green czy Iguodala – czekający na kontrę lub możliwość trafienia z czystej pozycji. Płynny ruch piłki , ale również możliwość podjęcia szybkiej gry 1:1. Akcje dwójkowe, trójkowe, szybkie podania z ręki do ręki – wszystko to obraz najnowocześniejszej koszykówki spod ręki coacha Kerra. Jak to zatrzymać?

Harden z piłką w rękach, niestety bez wielkiego wsparcia ze strony rozgrywającego, penetrujący w pomalowane, szukający punktów – kontaktu z graczem – możliwości dogrania piłki do wysokiego. Harden rozrzucający piłkę na skrzydło do wolnego Arizy czy Terry’ego. Polujący na faul rywala. Dalej bardzo dobrze czujący się w izolacjach Smith, nie bojący się przemierzyć zarówno z dystansu jak i bliższej odległości. Mogący zawiązać akcję wejściem na kosz, następnie dogrywający do Howarda. Gdzieś po skrzydle biegający – jakby bez celu – Ariza, ale doskanale obserwujący ruchy kolegów czy rywali. Szukający swojej szansy na punkty, bardziej z obwodu niż spod kosza.

Obie drużyny lubujące się w przejściu do szybkiego ataku, opierający swój atak na rzucie dystansowym , w drugim tempie akcji. Będzie to typowo ofensywny basket, ale wygra ten , kto znajdzie najdłuższą receptę na popisy czy zapędy rywala. Uwaga #2, nie zdziwi nas fakt, gdy Kerr i McHale w pewnym momencie zrezygnują z centrów i zafundują nam mocny small-ball z trójkami grającymi na wyższej pozycji i podkoszowymi czwórkami, w rolach biegających po obwodzie centrów!

TYP:

Golden State Warriors , minimalnie w pięciu spotkaniach, maksymalnie w sześciu. Warriors są w dużym gazie i praktycznie bez słabych punktów w piątce czy na ławce. Poza tym znów kluczowa okazać się może przewaga własnego parkietu. Umiejętności trenerskie Steve’a Kerra również oceniam wyżej, aniżeli Kevina McHale’a.

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

17 komentarzy

  1. Oby Houston zrobili niespodziankę. Na 4 drużyny tylko Houston lubię, bo Hawks są obojętni.
    Choć jeśli mam typować to Warriors w 5, a Atlanta w 7
    GSW v Hawks, tak to widzę

  2. sasoo pisze:

    Zgadzam sie z Tobą Woy, nawet z wynikiem jaki typujesz. Oczywiscie mam nadzieje, że będzie odwrotnie, ale serce jedno, a rozum co innego. Mam tylko jedną wątpliwość. Bogut na pewno nie jest obrońcą złym, ale że nie jest gorszy od Howarda? Przedobrzyłeś :) Pozdro

    • Woy pisze:

      Sprawdź głosowania na DPOY kiedy grali na Wschodzie. Mark Jackson biorąc go do drużyny mówił tylko i wyłącznie w superlatywach o jego walorach defensywnych. Ustawianie się w obronie, zastawiawnie graczy, kierowanie obroną,czytanie ruchów rywali, blokowanie z pomocy to wszystko znajdziesz przy Bogucie.

    • sasoo pisze:

      ok rozumiem, ale czy robi to lepiej niz Dwight?

  3. janekk pisze:

    W sezonie regularnym było GSW 4 – 0 HOU.

  4. fryderyk pisze:

    „Golden State Warriors, najlepsza drużyna fazy zasadniczej, która podczas niej ograła trzykrotnie (jeden mecz przegrała) dzisiejszych rywali z Houston.” No z tego co widze na stronie nba i espn to wojownicy maja bilans 4-0 z rockets wiec poprawcie to:):):):)

  5. Triple eX pisze:

    Strasznie ciężka seria dla Rakiet. Pierwsza w tym sezonie, której na serio się obawiam… Jest coś w tym co przytoczył Adrian, a mianowicie, że wszędzie tam gdzie Rockets są silni, GSW są silniejsi. No może poza centrem i pozycją numer dwa. Ta seria jest potwornie ciężka, ale jeszcze nie beznadziejna. Moim zdaniem, ważne będzie wyłączenie Klaya, poprzez ‚posadzenia na nim’ Arizy. Howard w obronie pomalowanego da sobie radę wespół ze Smithem. Green coś trafi, ale myślę, że ważne jest ograniczeni go do minimum. Dobre jest to, że Smith śmiało może za nim wychodzić nawet na obwód. Dodatkowo warto zwrócić uwagę, że Bogut gra średnio w tych PO 26 minut, co nie jest imponującą liczbą. A ten czas bez niego może być kluczowy dla HOU. Ja bym też zaryzykował i wystawił w s5 Prigioniego, żeby męczył Currego… wiadomo, że go nie wyłączy z gry, ale może mu napsuć więcej krwi niż Jet. No i jeżeli chodzi o obronę to duża szkoda, że od momentu transferu tak bardzo zaniedbany został KJ McDAniels… bo właśnie teraz mógłby się przydać jak nikt inny. A może McHale zaryzykuje i go odkopie? Ten ‚stary Celt’ jest do tego zdolny! W ataku Rockets też muszą szukać swoich przewag pod koszem, bo to właśnie Howard jest w stanie zdominować Boguta, podobnie jak zrobił to z Jordanem… No i do tego Harden… uważam, że będzie więcej penetrował niż z LAC, bo w poprzedniej serii miałem wrażenie, że grozę u Hardena budziła postać Jordana… jego potężna sylwetka i atomowy wyskok oraz wielka siła… teraz przewiduję, że Harden będzie więcej penetrował szukając faulu/Howarda/kolegi na obwodzie. Ponadto wydaje mi się, że w tej serii Broda będzie miał dodatkową motywację, bo na pewno ubodło go to, że Curry a nie on dostał MVP. Oczywiście, że Hardenowi nie będzie łatwo szczególnie kiedy przejmie go AI, ale wtedy McHale powinien zmotywować swoich wysokich graczy do stawianiu mu dużej ilości zasłon. Houston są teraz ‚on fire’ i muszą to wykorzystać…
    GO ROCKETS!!!

  6. fryderyk pisze:

    Jak bedzie final atlanta – golden state to chyba po raz pierwszy od ilus tam lat nie ogladne go:) Mysle ze liga nie dopusci do tego i raczej sedziowie bede sprzyjac lebronowi i duetowi harden/howard chodz w sumie nie wiem ktora druzyna jest bardziej medialna.

  7. lunacy pisze:

    może znowu szyki pomieszają kontuzje. w sumie w samych superlatywach wszyscy o ławce gsw piszą, bo grają praktycznie bez kontuzji. niechby z pierwszej piątki wypadło 2 zawodników gsw, szanse mogłyby się wyrównać.

  8. lunacy pisze:

    to prawda woy, dlatego też dziwiłem się, gdy zwalniali marka jacksona. mimo wszystko lubię oglądać wyrównane pojedynki, a nie dominację jednej ze stron. houston nawet w pełnym składzie mają gorszą ekipę od gsw, a jeszcze wypadli im dwaj gracze pierwszej 5-tki.

  9. NbaFan pisze:

    GO ROCKETS!!!

  10. sasoo pisze:

    Pierwsza kwarta znakomita dla Rockets. Splash Bros trafiają wszystko a mimo to jesteśmy +7. Harden kreuje, ogólnie dobry ruch piłki i megaambicja w obronie. Jedziemy dalej

  11. sasoo pisze:

    znosze small-ball :(:( i dostanę zawału

  12. sasoo pisze:

    szkoda meczu. Drugiej takiej szansy może nie być :/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *