Podsumowanie II rundy play off: Chicago Bulls 2:4 Cleveland Cavaliers

Przebieg serii:

Lordam: Kiedy Bulls wygrali spotkanie inaugurujące tę serię wydawało się, ze złapali Pana Boga za nogi. Przegrali jednak G2, lecz powrócili game-winnerem Derricka Rose’a w spotkaniu nr 3. Prowadzili z Cavaliers 2-1 i w spotkaniu numer 4 mieliśmy remis na niecałe 2 sekundy przed końcem spotkania. Piłkę w ręce wziął Lebron James i de facto zakończył tę serię.

Spotkania nr 5 i 6 były już łabędzim śpiewem podopiecznych Toma Thibodeau. Byki wyraźnie pobite przegraną w czwartym meczu nie potrafiły przeciwstawić się sile Króla i spółki. Pau Gasol walczył z urazem, Mirotić miał wiele szans na wstrzelenie się, których nie wykorzystał, a Noah i Gibson są dalecy od swojej najlepszej formy. Taki scenariusz ujrzeliśmy w dwóch ostatnich spotkaniach tych PO dla Bulls. Jedno jest pewne, koszykarze z Windy City stracili olbrzymią szansę na pokonanie zdziesiątkowanych kontuzjami Cavaliers. Bez Kevina Love’a i J.R. Smitha w dwóch pierwszych meczach mogli zakończyć tę rywalizację zwycięsko. Jak się okazało rzeczywistość była bardziej brutalna.

Woy: W grach zespołowych trzeba umieć wykorzystywać słabości przeciwnika, a patrząc na serię Bulls vs Cavs trzeba wyraźnie powiedzieć, iż ani trener Bulls, ani jego gracze nie potrafili tego zrobić. Jak mamy rozumieć, że Derrick Rose nie potrafi zdominować meczu #6, pozwalając Matthew Dellavedovie na 19 punktów i najlepszy mecz w karierze NBA? Wcześniej, jak to możliwe, by w United Center, w meczu #5 Rosjanin, Timofiej Mozgov łamał obręcze i skakał po głowach uznawanych do niedawna za topowych defensorów na swoich pozycjach – Joakimowi Noahowi oraz Tajowi Gibsonowi? W końcu jak to jest, że lata mijają , a w szeregach Bulls nadal tkwi ślepa wiara we własne , nieograniczone siły, które na pewno nie są podparte talentem? Podsumowując pierwszy akapit, wiecie już dlaczego , przed sezonem, wielu z nas podchodziło sceptycznie do transferu Paua Gasola oraz wolało w Windy City, kogoś takiego jak Carmelo Anthony. Bulls nadal mają zbyt mało ofensywnego talentu i nie mają w swoich szeregach wielkiego strzelca by zdominować jakąkolwiek serię (męczarnie z Bucks, którzy równie dobrze mogli wygrywać 3-2 po 5 spotkaniach oraz zeszłoroczne boje z Wizards). Sam LeBron James wystarczył by Cavs zrobili wyraźną różnicę w konfrontacji z byłymi Mistrzami ligi.

Kluczowy czynnik zwycięstwa:

Lordam: Lebron James. Posiadanie najlepszego koszykarza na świecie jest olbrzymim atutem. W spotkaniu numer cztery trafił game-winnera, a następnie w G5 zagrał fenomenalne spotkanie notując 38 punktów (14-24fg), 12 zbiórek, 6 asyst, 3 bloki i przechwyty, a przede wszystkim nie popełnił żadnej straty. W najważniejszych momentach udowodnił, że w dalszym ciągu jest dominująca postacią całej ligi. Brawo Panie Lebron!

Woy: Żadnego konkretnego planu ze strony Toma Thibodeau na ofensywne zwycięstwo w serii. Dopóki grał Pau Gasol można było szukać jakiejś  przewagi , ale ogólnie rzecz biorąc Bulls nie mieli przewag, poza pierwszym meczem, w którym David Blatt popełnił koszykarskie ‚faux pas’. Wprowadzenie do piątki zardzewiałego Mike’a Millera i próba grania small ballem omal nie kosztowała go przegrania serii. Gdyby nie celny rzut LeBrona Jamesa w United Center… Nie można liczyć by nie grający przez 2 kolejne play off Derrick Rose wyciągnął zespół do finału konferencji. Nawet zdrowy Rose nie potrafił tego zrobić przed laty…

Zaskoczenie in plus:

Lordam: Mimo wszystko Derrick Rose, który obok Jimmy’ego Butlera był najlepszym zawodnikiem Bulls w tych PO. Prawie 22 punkty co mecz robią wrażenie, co prawda skuteczność już nie powala na kolana (39%), ale widać było, że jemu się chociaż chce. Starał się napędzać ataki Bulls, w obronie grał solidnie. Mimo wszystko mile zaskoczył mnie Derrick. Mam nadzieję, że solidnie przepracuje lato i za rok wróci silniejszy, ponieważ stać go na to. Po stronie Cavs ponownie mile zaskakuje Smith. 50% skuteczności z gry, brak wymuszonych rzutów, ogromna regularność i pewność w kluczowych momentach. Niecałe 13 punktów, co mecz przy 9 oddawanych rzutach są naprawdę świetne. Jednak najważniejsze były momenty, w których trafiał.

Woy: Iman Shumpert jako postać #1 w obwodowej defensywie Cavs. Dalej trafiający nawet trójki. Timo Mozgov dominujący momentami w starciu z Joakimem Noahem. ‚Rusek’ zrobił wszystko co , do niego należało łącznie z tym , że Francuz przy każdym wejściu patrzał wszędzie , tylko nie w stronę kosza;-) W końcu Matthew Dellavedova, człowiek szóstego meczu. Nie wiem czy byłby gwiazdą PLK, ale chłopakowi należy się ogromny szacunek. Serca do gry nie można mu odmówić.

Zaskoczenie in minus:

Lordam: Pau Gasol, Hiszpan miał udowodnić, że nie jest soft-playerem i coś mu nie wyszło. Gość, który siekał double-double praktycznie w każdym meczu nie potrafił sobie poradzić z podkoszowymi Cavaliers. Pamiętajmy, że ani Varejao, ani Love’a nie było na parkiecie. Tylko w jednym meczu Gasol zebrał 10 lub więcej piłek. W ataku prezentował się solidnie. Z drugiej strony mamy Noaha, który na desce grał solidnie, ale 33% z gry dla centra jest ŻENUJĄCYM wynikiem. Wstaw tam Damiana Kuliga i lepiej grałby..

Woy: Indywidualnie to Joakim Noah i Tom Thibodeau za niemoc w konfrontacji ze swoimi vis-a-vie. Jeśli chodzi o obóz Bulls to brak wiary we własne możliwości oraz praktyczne poddanie się w G6. Brak ambicji, woli walki , charakteru. Sorry Panowie, ale robić swojej publiczności taką niemiłą niespodziankę na koniec play off, kiedy rywal gra bez Kevina Love’a i Kyriego Irvinga?!

Co dalej?:

Lordam: Na Cavaliers czekają lekko zastopowani Hawks i wydaje się, że będzie to bardzo ciekawa rywalizacja okraszona pojedynkiem Lebrona Jamesa z DeMarre Carrollem. Co z Bulls? Pewnie więcej dowiemy się w następnych tygodniach, ale wydaje się, że dni Thibsa są policzone. Muszą rozwalić swój frontcourt, który miał być ich siłą w tych PO, a jak wyszło wszyscy widzieli. Nie stać ich na utrzymywanie tak drogiego kwartetu. Ktoś musi odejść, aby zrobić miejsce na umowę Butlera i jakiegoś solidnego rolesa. Bodajże @Sasoo pisał z wizja trade’u Noah-Deng. Bierę w ciemno:)

Woy: Cavs osiągnęli plan minimum i są o krok od finału NBA. LeBron James spisał się świetnie, a JR Smith – Iman Shumpert – Timo Mozgov potwierdzili , iż ich transfery były strzałem w 10tkę.  Teraz czekamy aż rany wyliże Kyrie Irving by mógł w pełni sił rozpocząć serial meczowy przeciwko Hawks. Bulls? Po takich końcówkach sezonu chciałoby się powiedzieć rozgonić towarzystwo i kompletnie przebudować zespół (z tej mąki już chleba nie będzie…). Poza Jimmym Butlerem rozdałbym większość graczy (Nikola Mirotić, Doug McDermott i Tony Snell zasługują na więcej minut) i zbudował drużynę od początku. Nikt mi nie zagwarantuje, że za rok wrócą w tym samym składzie mocniejsi! Lato transferowe zapowiada się burzliwie w Chicago, a Tom Thibodeau może zacząć pakować walizki.

lordam

Człowiek orkiestra, pasjonat sportu (sztuki walki, rugby, koszykówka, kulturystyka), hodowca-akwarysta-rugbysta. Absolwent ekonomi, finansista. W NBA nie ma ulubionego zespołu, najbardziej ceni sobie Bulls, Hornets i Bucks, raczej kibic zawodników, niż konkretnych drużyn. Wielki fan Kenyona Martina, Eltona Branda, Jermaine O'Neala, Z-Bo i wielu innych PF-ów starej daty. Redaktor naczelny i właściciel Enbiej.pl

2 komentarze

  1. [W]allace pisze:

    @Lordam –> Noah – Deng ? Zakładając, że Deng przedłuży z Heat, to gdzie tu jakakolwiek korzyść dla Heat ? CB nie może się doczekać nowego sezonu, Whiteside trafił pod specjalny program Pat’a (również przy pomocy Zo). Do tego dojdzie rozciągający grę McRob. Deng mimo wszystko daje coś w obronie, czasem może zaskoczyć. Decydując się na wspomnianą wymianę, zostają z dziurą na SF i dziurą w ataku. Poza tym Noah z ławki, Whiteside z ławki ? Jakoś tego nie widze…

  2. saturn pisze:

    Cavs zagrali na prawdę dobrą serię. Mają prawdziwego, doświadczonego lidera i myślącego trenera. Nawet bez k. Love’a i z mało zaangażowanym Irvingiem Cavs są mocni. Zasłużenie wygrali serię z nieporadnymi Bulls.

    Paradoskalnie najbardziej hejtowany gracz Chicago, czyli Rose nie można powiedzieć, że zawiódł w tej serii. Grał na słabym procencie, ale był liderem swojego zespołu. Grał zespołowo i nawet coś bronił. Poniżej możliwości Gibson, Noah, Gasol.
    Tak na prawdę największym looserem tej serii jest Tibs. Bo ma skład, który mógł spokojnie wygrać z Cleveland, ale go nie używał w pełni. Zbyt wiele minut dostawał Noah, za mało grał Snell i Mirotić, Brooks, nie mam pojęcia dlaczego w ogóle minut nie dostaje McDermott. Najlepszy strzelec NCAA nie gra prawie w ogóle. A bardzo by się przydał.
    Mam nadzieję, że Chicago czeka teraz mała rewolucja. Noah (choć go bardzo lubię) powinien zostać zastąpiony jakimś młodszym, bardziej rozwojowym graczem. Przykładowo w Minesocie jest Dieng, który nie dostaje minut. Takich graczy jest kilku. Gibson powinien wreszcie dostać szansę na S5, ale pewnie nie dostanie.
    Martwię się tylko, że Chicago będą skąpić kasy na Butlera… albo pozbędą się Taja, zamiast Noah’a (którego zresztą mało kto może chcieć za tę kasę).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *