Bulls żegnają się z play off, w słabym stylu. Czas na zmiany…

tom-thibodeau-nba-chicago-bulls-washington-wizards-590x900Wielkich trenerów poznajemy po sposobie w jaki motywują swoich podopiecznych, w kryzysowych sytuacjach. Wielkie drużyny poznajemy po stylu w jakim wychodzą z opresji, czy znajdują odpowiedź na ruch przeciwnika. Niestety, fani Chicago Bulls mogą się czuć zdegustowani po tym co pokazali – albo czego nie pokazali – ich pupile w United Center, w ostatnim (6) meczu serii przeciwko Cavaliers. Kiedy Derrick Rose rozpoczynał swoją wielką przygodę z play off, głowa Toma Thibodeau była pełna pomysłów w rywalizacji z Boston Celtics. Ówczesna drużyna Byków miała charakter, wiele energii i chęci oraz przede wszystkim wolę walki. Niestety, lata minęły, skład został zmodyfikowany, a osoby Taja Gibsona, Joakima Noaha oraz Derricka Rose’a zatraciły swoje najlepsze walory. Z drugiej strony Bulls dostali faworytów Wschodu, ale mocno osłabionych, bo jeszcze podczas II kwarty z boiska zszedł Kyrie Irving…Wydawało się, że przez moment, że to Bulls mogą dyktować warunki gry w serii.

Bez Kevina Love’a, z zawieszonym na dwa pierwsze mecze serii JR Smithem, przy kolejnych urazach Imana Shumperta i znów Smitha, ekipa z Wietrznego Miasta nie potrafiła wygrać 2 spotkań na własnym parkiecie (przy 3 próbach). Jedyne zwycięstwo, jakie udało się odnieść Bykom, to te szczęśliwe, przy rzucie o tablicę Rose’a. Jedyne zaskoczenie taktyczne dla Cavs podczas pierwszego meczu w Quicken Loans (również nieco na życzenie Davida Blatta, przy wystawieniu niskiej piątki) – dwójkowe granie Rose’a z Gasolem. Zaprawieni w play offowych bojach Pau Gasol, Joakim Noah i Taj Gibson również zmagali się z problemami zdrowotnymi, ale i tak potencjał Bulls wydawał się spory by ograć osamotnionego Króla Jamesa.

Fantastyczny sezon Jimmy’ego Butlera , wejścia z ławki Nikoli Mirotića (1-9, 2-7, 3-8 to skuteczność jego rzutów w ostatnich trzech meczach serii) i niewykorzystywanego w większości serii Tony’ego Snella miały dać Bulls dodatkowe atuty. Niestety ani Tom Thibodeau (który nie potrafi nadal korzystać z siły swojej ławki – > taki strzelec jak Doug McDermott nie był próbowany w ogóle, kiedy David Blatt nie wahał się użyć niedoświadczonego Matthew Dellavedovy czy zardzewiałego Mike’a Millera) , ani ślepa wiara w Derricka Rose’a (były w tej serii mecze, kiedy D-Rose oddawał więcej rzutów na siłę niz z dobrze przygotowanych pozycji) nie potrafili obudzić drzemiącego w zespole ducha walki.

Bulls na swoim parkiecie, w meczu kończącym ich sezon, trafiali tylko 37% rzutów, przy 4 celnych z dystansu. Jeden tylko gracz – Aaron Brooks (2/4) – zakończył mecz na 50% skuteczności. Reszta pikowała…Uwaga, Bulls , którzy mieli dominować pod koszami i zdobywać wiele punktów z ponowień (uwaga, 24-12 dla Cavs) oraz ograniczać kontry Cavs, zostali zdemolowani na deskach (32-53). Ich katem , przy powracającym do gry Pau Gasolu, okazał się znów Tristan Thompson (17 zbiórek!).

Kiedy rozpoczynaliśmy serial meczowy przeciwko Bucks czy przeciwko Cavs wiele uwag poświęciliśmy pracy szkoleniowców. Niestety lata pracy w Chicago postarzały Toma Thibodeau, a kolejne przegrane serie w play off obaliły mit nierozwijającego się trenera. Thibs nie znalazł odpowiedzi na taktykę młodszego, pełnego energii i niedocenianego Davida Blatta. Co gorsze, już w serii przeciwko Bucks nie radził sobie w rywalizacji z zaskakującym go pomysłami, Jasonem Kiddem. Jestem mocno przekonany, że wynik ostatniego meczu przeciwko Cleveland wpłynie na zwolnienie byłego, najlepszego trenera sezonu…Praktycznie przez cały sezon docierały do naszych uszu pogłoski o bliskim końcu head coacha. Swoją drogą, powoli ustawiają się chętni na przyjęcia pod skrzydła Tibodeau (Magic, Pelicans).
Otóż Bulls mają w składzie więcej solidnych graczy niż przeciętnemu kibicowi w kapciach mogłoby się wydawać. Co ważne , a czego nie zrobił Thibs, nie potrafił ich – kolejny raz – wykorzystać . Jak przystało na jego tradycję – zamęczył do upadłego swoich starterów (kontuzje Gasola i Noaha obserowaliśmy już w trakcie sezonu zasadniczego ) . Nic dziwnego , że ostatnim meczu oglądaliśmy byczych weteranów, obijanych przez Kawalerię. Przed rokiem takie zmęczenie przyszło dużo wcześniej, podczas przegranej, pierwszo rundowej serii z Wizards.

Jednak nie kładźmy wszystkich win za porażkę na głowę trenera. Bolączką Bulls jest nie posiadanie wartościowego strzelca obwodowego, który mógłby odciążyć Derricka Rose’a i Jimmy’ego Butlera, trafiając , ważne dystansowe rzuty , w trudnych momentach. Niestety z tej roli, fałszywej trójki, nie wywiązał się Nikola Mirotić. Aaron Brooks nie przypominał siebie z sezonu regularnego, ale być może to efekt wyraźnego stawiania przez trenera na osobę Rose’a. Wesley Matthews, Aaron Afflalo czy może Monta Ellisa? Oni będą do wyjęcia w najbliższych dwóch miesiącach. Sternicy drużyny z Chicago woleli – po raz kolejny – postawić na wysokiego, podkoszowego (Paua Gasola bronią statystyki i wynik ponad 40 double-double w sezonie) , zamiast pomyśleć o lepszym back upie (Kirk Hinrich kosztem DJ Augustina) dla Rose’a czy drugim , bardziej efektywnym, strzelcu (po Mike’u Dunleavym).

Minionej nocy, już w drugiej kwarcie (25-13 dla Cavs) było już praktycznie po meczu. Cavs nie tylko rozbijali w ataku przemęczone Byki (Matthew Dellavedova okazał się jokerem z ławki Blatta, przy 19 pkt), ale znów doskonale sobie radzili w defensywie, skutecznie zniechęcając rywala do walki. Bulls nie wytrzymali ani naporu rywala , ani presji. 15 celnych na 38 prób z rzutów pary Rose&Butler ? W ten sposób nie gra się o finał konferencji…

Dla fanów Bulls sezon się skończył. Skończył w bardzo pesymistyczny sposób. W Chicago aż prosi się o zmiany, począwszy od trenera i systemu gry (Fred Hoiberg już czeka) ,po pełne wykorzystanie potencjału. Być może warto pomyśleć na transferem Joakima Noaha (gdyż może to być ostatni dzwonek na wymianę Francuza). Koniecznie trzeba zatrzymać na lata – Jimmy’ego Butlera. Przed takimi dylematami staną lada dzień Gar Forman i nowy trener. Osobno, szatnia wymaga wietrzenia.

Podsumowując, fani Cavaliers – GRATULACJE – rozum mnie nie zawiódł, typowałem dokładnie wynik serii na 4-2 dla Cleveland (choć serce boli). Powodzenia , ale przede wszystkim zdrowia, w finale Wschodu -> oby seria Wizards z Hawks trwała 7 spotkań (wtedy kilku Waszych graczy zaliże rany)… Rzut LeBrona z lewego narożnika położył Byki na deski i wyzwolił w najlepszym koszykarzu ligi dodatkową energię. To był crunch-time tej serii.

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

18 komentarzy

  1. darek pisze:

    A tyle było narzekań na obronę Cavs. Ciekawe jak fizycznie będą się czuć w finałach wschodu. Oby Irving wrócił do gry i James był w pełni sprany. James piąty raz z rzędy w finałach konferencji. Może będą piąte finały NBA. Bo i Hawks i Wizards nie prezentują się rewelacyjnie.
    A byki jeśli nie wygrały z tak osłabionym rywalem to trzeba oddać do totalnej przebudowy. Jak dla mnie gra Bulls to nie „bad boys” tylko :brutal boys”.
    Obronę mają może i dobrą, ale w ataku grają piach.

  2. CCPrice pisze:

    Woy, nie uważasz iż Bulls nie powinni pójść trochę bardziej w stronę ofensywy budując zespół? Wkońcu Hoiberg to trener pod offense. A w drafcie mogliby wyrwać R.J Huntera zamiast płacić Wesowi czy Aaronowi.

    • Woy pisze:

      Uważam, że piątka na nowy sezon powinna być przemeblowana i większe minut powinien dostać McDermott. Jest to strzelec na miarę Kyle’a Korvera i takiego strzelca potrzebują Bulls. 20 minut dla Snella do rotacji z McDermottem i przy Butlerze powinno być normą.
      Jeśli to ja miałbym decydować pozbyłbym się Noaha i pozyskał jeszcze jednego zawodnika na obwód, do obrony. Sam Butler nie może być odpowiedzialny za atak i obronę. Potrzebuje nowego Ronnie Brewera. Więcej minut dla Mirotića , ale ciągle z ławki, przy czym musi poprawić grę w obronie (nawyki ma straszne…). Gibson, jeśli zostanie, powinien być starterem przy Gasolu.

      EDIT: jeden z asystentów Toma , Ed Pinckney już opuszcza zespół. Będzie asystentem Chrisa Mullina w drużynie NCAA.

  3. Adrian89 pisze:

    Ja wierzyłem w sensację, ale z Bulls naprawdę źle się dzieję. Ta seria to było kto jest gorszy i tylko i wyłącznie tyle.

    Można się zachwycać że seria gdzie górowała obrona. Ale tak naprawdę w Bulls nie było ataku – w meczu numer 5 przed 7 minut nie robili nic – izolację i wymuszanie dwóch czy trzech fauli przy rzucie. Dopiero jak było +15 bodaj dla Cavs zaczęli się dzielić piłką w 3 /4 akcjach zrzędu totalnie gubili obrońcę i mieli łatwe punkty.

    Rose i jego heroball wygląda bardzo słabo – choć trzeba mu oddać że poza nim i Butlerem ( ew. Gasol jak grał) nikt nie grał nic .

    Noah jest w tragicznej formie, sezony wcześniej jego kartofle czasami znajdowały drogę do kosza. Teraz próżna szukać gdzie był blisko trafienia w obręcz jego wejścia pod kosz to było idealne podsumowanie ofensywy Bulls. Zawodnik podchodzi na 2 /3 metry i hakiem rzuca w górną tablice- idealnego kartofla z którego Cavs od razu mogą biec do kontry.

    Mam nadzieję że Thibs nie pójdzie do Pelicans- szkoda mi tej drużyny. Trener który mając bardzo dobry skład narobi trochę szumu w RS. Ale jeśli już wymagane są reakcję na asy z rękawa rywali – kompletnie się gubi.

    Dla mnie takim cichym bohaterem serii jest Shumpert potrafił mieć kilka posiadań z rzędu kiedy robił różnicę. Odpuszczali go w mid-range trafił 3 z rzędu i już obrona Bulls do końca kwarty miała kłopot bo robił się lepszy spacing w pomalowanym. SMith , Irving po rogach mogą sieknąć za trzy w okolicy osobistych Iman robi to samo.

  4. szybos pisze:

    Bulls chyba bardziej osłabionego przeciwnika nie mogli trafić i polegli.. masakra.
    Factorem -x tej serii był Iman Shumpert, który świetnie zastąpił JR w pierwszych meczach, a później grał dobrze.
    Pamiętam dyskusje przed serią odnośnie wyższości ławki Byków nad Cavs. Rzeczywistość okazała się całkowicie inna. W praktycznie każdym wygranym przez Cavs meczu jakiś rezerwowy robił mega dobry wynik J. Jones ( 5 trójek – mecz nr 2 ) czy Delave…. :) w ostatnim meczu.
    Ławka Bullsów w tej serii to masakryczna porażka, a najbardziej mnie zawiódł Mirotic – nic w obronie, a w ataku poza rzutem z połowy też.
    Teraz pytanie czy Cavaliers zdążą się pozbierać do finałów konferencji ( James, Uncle Drew, Iman czy JR ).

  5. palnias94 pisze:

    Moim skromnym zdaniem na początek osoby odpowiedzialne za transfery i finanse w drużynie czyli GM, prezydent drużyny i pomimo wszystko właściciel powinni odpowiedzieć na dwa pytania – Kto zostanie nowym HC oraz czy decydujemy się płacić podatek od luksusu czy nie. Na temat odpowiedzi na te pytania możemy tu dyskutować ale ostatecznie to ci panowie są odpowiedzialni i myślę, że będą wiedzieli najlepiej co zrobić.
    Potem sprawy kadrowe. Dużo zgody z Woyem odnośnie Snella, Douga i Butlera oraz obrońcy na 2-3. Zgoda z odejściem Noaha(wyczuwam, że przyjście obrońcy na 2-3 będzie połączone z odejściem Jo). Tylko jeśli odejdzie Noah to z powiedzmy Centrów zostanie wiekowy Gasol(a i on bardzo naciągany center ale pewnie jako taki by grał) który może odejść po następnym sezonie. Trzeba by było więc w mojej ocenie poszukać jakiegoś młodego centra który by mógł przyszłościowo zapełnić powstającą dziurę na C. Gibson to sprawa dyskusyjna. Może zostać gdyż w Bulls chyba wierzą w Niko ale on potrzebuje jeszcze czasu na rozwój szczególnie w obronie i gra bezpośrednio za Tajem może być niezłym pomysłem.
    Co do draftu to na moje opcje są dwie. Bardziej prawdopodobnie gracz typu combo guard/typowy SG(ważne aby nie kolejny gracz 2/3 jak Snell i Doug) albo w przypadku planowanego odejścia noaha może młody center(Upshaw w Bulls – co myślicie o takim rozwiązaniu? Mi jest ciężko to ocenić)

  6. troy pisze:

    Wszystko się zgadza dodam jeszcze od siebie, że LeBron w pełni kontroluje „szatnie”. Przyjście JR oceniałem na niekorzyść bo koleś nigdy nie panował nad emocjami i rozwalał mecze swoich drużyn. Tutaj póki jednego incydentu jest dobrze. Jego selekcje rzutów też pozostawiały wiele do życzenia a teraz trafia bardzo ważne 3ki. Myślę, że to zasługa James’a, nikt mu nie podskakuje a on motywuje kolegów. Finał konferencji ewentualnie Finał NBA – nieźle jak na 1 rok drużyny, której prawie nikt (łącznie ze mną) nie dawał szans w PO.

  7. ronin23 pisze:

    Sezon dla Bulls niestety skończony.Co do zmian to przesądzone jest odejście Thibsa,sam postawiłbym na jakiegoś doświadczonego trenera,ale chyba na to się nie zanosi.Rewolucji w składzie też nie trzeba robić tylko dorzucić paru zawodników,tak jak @woy napisał gracz na pozycje nr. 2 to obowiązek tylko czy będzie na to kasa przy wielce prawdopodobnym maxie dla Butlera,back up dla Rose też by się przydał.Jakby się dało wymienić Noah’a to za kogoś przyzwoitego to chyba teraz jest na to najlepszy moment.Gibson dobrze jakby został ale jest on chyba jedynym zawodnikiem za którego można dostać kogoś sensownego,może jakiś trade z Sacramento,Stauskas +jakiś PF za Taj’a.Pożyjemy zobaczymy

  8. bulls2006 pisze:

    powiem tak, to tylko wschód, na zachodzie w takiej formie te ekipy nie przeszłyby pierwszej rundy
    Chicago mają dobry skład, potrzeba lepszego wykorzystania graczy i uzupełnienia na SG

  9. sonics pisze:

    James po raz kolejny okazuje się być prawdziwym katem dla Bulls, który to już raz…Możemy mu zarzucać nieskuteczność, straty, forsowanie rzutów, hero ball ,ale chyba żaden inny zawodnik niema aż tak dużego wpływu na wyniki swojej drużyny. Gdzie byliby Cavs nie mając LeBrona w składzie? Potrafią wygrywać bez Lova, z narzekającym na urazy Irvingiem – bez Jamesa byliby już dawno na rybach. Wiem, że Lebron nie gra najlepiej w tej serii ale to o czym pisałem to nie sama postawa na parkiecie -to serce do gry, siła percepcji, wiara, doświadczenie, rozmowy w szatni , motywacja – to pozwoliło tej ekipie stać się lepszą , pozwoliło uwierzyć i stać się kandydatem do NBA FINALS.

    • GPRbyNBA pisze:

      może nie ma najlepszej skuteczności jednak zwraca na siebie uwagę obrtońców czym robi miejsce dla kolegów. Troche asyst w tych meczach miał (dokładnie 45 czyli 7,5 na mecz).

  10. GPRbyNBA pisze:

    Czas zastapić Toma kimś kto będzie wiedział cokolwiek o ofensywie.
    Tom jest dobry.. jako asystent od defensywy. O reszcie szkoda gadać.

    • Woy pisze:

      Jak czytam Alvin Gentry to serce mi krwawi…

    • GPRbyNBA pisze:

      spokojnie. Jeszcze chyba nic nie jest perwne. Nawet odejście Toma (choć bardzo prawdopodobne).
      Ja tam zdania nie zmieniam i powiem że Chicago powinno zatrudnić 2 trenerów (jednego od obrony a drugiego od ataku). Obaj powinni miec tyle samo do powiedzenia i powinni byc dobrani tak aby umieli razem współpracować. Zaryzykował bym nawet trenerów bez wielkiego doświadczenia jeśli mieli by zadatki (grzeszyli by błyskotliwością).
      Pomarzć dobra rzecz.
      Czy taka hybrydowa opcja była by teoretycznie możliwa?
      tzn czy sa jakis zasady wg których trener może być tylko jeden?

  11. old pisze:

    Tak, James jest tym kimś kto prowadzi do zwycięstw. Co by nie mówić to on jest najbardziej wartościowym graczem NBA i takim zawodnikiem [mvp] również był w tym sezonie.
    Osobiście nie lubię James’a ale to jest dominator pokroju Jordana.

  12. Jermaine pisze:

    Fajny pomysł z tymi dwoma trenerami, Thibs jako defensywny i może Mike D Antoni na ofensywnego? Gość nie jest taki zły jak go malują jedynie czego nie umie to poskładać drużyne do obrony.

  13. Jastrząb pisze:

    Woy, dziękuję za dobre słowa pod adresem Cavs. Potrafisz docenić zespół mimo iż kibicujesz Bulls. Zgadzam się z Tobą w 100% zarówno odnośnie Cavs jak i Bulls

    • Woy pisze:

      Dodam jeszcze o czym nie napisałem, szansę w sporcie trzeba umieć wykorzystać. Bulls dostali na widelcu najsłabszych Cavs, przybitych kontuzjami. To mnie tylko utwierdza w przekonaniu,że w Chicago czas na solidne zmiany. Cavs osiągnęli plan minimum.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *