Play-off 2015: Zapowiedź II rundy – Washington Wizards vs Atlanta Hawks

150426204621-paul-pierce-marcin-gortat-high-five-gm-4-vs-raptors-042615.1200x672Faworyt serii:

Lordam: Jeszcze 3 tygodnie temu mówilibyśmy, że sukcesem Wizards będzie wygranie jednego, może dwóch spotkań. Jednak w tym czasie sytuacja obydwóch zespołów diametralnie się zmieniła. Wizards zmiażdżyli Raptors częstując ich sweepem, a Hawks oddali Nets aż dwa spotkania co wydawało się przed 1 rundą nieprawdopodobne. Jastrzębie nie grali z takim pazurem jak jeszcze w lutym czy marcu, lecz na pewno nie można ich lekceważyć. Z drugiej strony nie możemy przeceniać Wizards, ponieważ Raptors byli kompletnie bez formy. Suma sumarum liczę na ciekawą serię z polskim happy-endem.

Woy: Praktycznie nie powinienem stawać do typowania serii Hawks vs. Wizards , bowiem typowałem zwycięstwo Raptors…Ogólnie rzecz biorąc Wizards w play off to całkiem inna drużyna, jaką znaliśmy z sezonu zasadniczego oraz team grający zupełnie inny – poważny – basket. Co najlepsze dla Kowalskiego, z Marcinem Gortatem w roli głównej. Bradley Beal (mój stołeczny ulubieniec) przypomniał sobie jak to jest być rasowym strzelcem, a Paul Pierce udowodnił niedowiarkom ile znaczy doświadczenie w play off. Co do Hawks, odrobina czaru prysła i ta miażdżąca przewaga z regular season uszła gdzieś w drugim starciu przeciwko Nets. Oglądaliśmy potykających się śmiertelników, którzy tak naprawdę w ostatnim, szóstym meczu przeciwko Brooklynowi udowodnili, że to oni wygrali RS na Wschodzie. Paul Millsap i DeMarre Carroll okazali się najlepszymi postaciami serii a Mike Budenholzer przeszedł po raz pierwszy w karierze pierwszą rundę play off (oczywiście samodzielnie). Szansę po pierwszej rundzie oceniam na 55-45% na korzyść gospodarzy dwóch pierwszych spotkań czyli Hawks. 

Przewagi drużyn:

Lordam: Hawks mają bardzo równy i mocny roster, świetnie dzielą się piłką, podkoszowi często uciekają na obwód, bardzo dobrze grają na koźle, mogą minąć swojego oponenta w każdym momencie. Jastrzębie grają przede wszystkim na uniwersalności swoich zawodników oraz na zaangażowaniu w ataku. Zauważmy, że praktycznie każdy zawodnik rosteru może wejść na boisko i zrobić różnicę, nawet Pero Antić czy Kent Bazemore. Na koniec trzeba pamiętać, że Hawks wygrali 60 spotkań w sezonie regularnym i nic w tym sezonie po stronie Atlanty nie dzieje się przypadkiem. Prawdopodobnie Jastrzębie będą dużo lepiej dysponowani na dystansie, Korver, Carroll, Antić, Millsap czy Scott, tak naprawdę każdy z nich może rzucić rywalom kilka trójek bez mrugnięcia okiem. Oczywiście siłą Wizards znajduje się pod koszem. Marcin Gortat i Nene udowodnili niejednokrotnie, że tworzą bardzo dobry duet, zwłaszcza w play-off gdzie gra się twardo. W obwodzie jest rozciągający grę i walczący na desce Drew Gooden, świetnie grający w post-up Kevin Seraphin i walczący na desce Kris Humphries. Wizards mają także jednego gościa o pseudonimie „The Truth„, który już w tych play-off niszczył Raptors. Doświadczenie i IQ boiskowe Pierce’a może okazać się decydujące w clutch-time.

Woy: Poukładana , zespołowa koszykówka Budenholzera, ze świetnie zaprogramowanymi zawodnikami , doskonale znającymi swoje zadania. Każdy zawodnik znający swoją rolę w drużynie, każdy czujący swoją wartość w drużynie, w której panuje doskonała chemia. Następna wygrana daje im więcej siły oraz motywuje do dalszej pracy i kolejnego meczu. Jedyne co zakłóciło pracę trenera Atlanty to jakiś barowy wyskok Thabo Sefoloshy…Nie wydaje mi się jednak by zabrakło go w serii z Wizards. Hawks mają 8 zwycięstw do NBA Finals i przy kontuzji Kevina Love’a są moim faworytem do wygrania rywalizacji z Wizards. Przewagą – zespołowość. Dalej , mimo wszystko, lepsza defensywa, klasyfikowana w czołowej 6 ligi z odpowiednią rolą Carrolla. Z drugiej strony, ekipa, która eksplodowała w pierwszej rundzie, wybijając się na słabym przeciwniku (Indiana Pacers sprawiliby więcej oporu Wizards, noo ale cóż!) . Swoje najlepsze spotkania sezonu rozgrywali Marcin Gortat, Bradley Beal a nawet John Wall i Paul Pierce. Takie rzeczy dodają aniumuszu. Teraz, bardziej niż przed rokiem przeciwko Bulls i Pacers oraz w tym roku przeciwko Raptors, Wizards muszą szukać przewag własnych lub słabości rywala na pozycjach #1, #2 czy #4. Nie skłamię jeśli powiem, że większość starterów Wittmana musi wspiąć się na wyżyny własnych możliwości. Kluczem może być John Wall, który musi zdominować rywalizację z Jeffem Teaguem, by Wiz’s myśleli o zwycięstwie w serii. Przewaga – indywidualne umiejętności Walla i Beala z zaznaczeniem, że będą grać z głową i podzielą się piłką.

Słabości drużyn:

Lordam: Hawks brakuje trochę mięsa podkoszowego. Elton Brand najlepsze lata ma za sobą, a Pero Antić nie jest typem gościa, który będzie miażdżył w pomalowanym. Wydaje się, że z Hawks trochę zeszło powietrze i nie prezentują takiej formy jak jeszcze 2 miesiące temu. Mieli bardzo trudny przełom marca i kwietnia, gdy trener Mike Budenholzer dawał kolejne dni odpoczynku swoim podstawowym podopiecznym. Szczyt formy Jastrzębi przypadł na grudzień-luty i ciekawe czy uda im się powrócić do tej formy, którą zachwycali całą ligę? Póki co w rywalizacji z Nets nie wyglądało to zbyt różowo. Martwi także absencja Thabo Sefaloshy, który po pewnej imprezie zakończył swój sezon. No i na koniec doświadczenie, w składzie Atlanty brakuje gracza pokroju Pierce’a, które jest w play-off decydujące. Z drugiej strony Horford, Korver czy Millsap to nie nowicjusze, którym będą się pocić dłonie na myśl graczy Wizards. Jeżeli chodzi o Wizards to tak naprawdę nie wiemy czego możemy się spodziewać. Z jednej strony możemy ujrzeć świetną defensywę z rywalizacji z Raptors, a z drugiej kompletną padakę, zasłonę wysokich i rzut z półdystansu Walla, który nie zawsze wchodzi. Wizards są bardzo niepewni na obwodzie. Jeżeli mają dobry dzień potrafią rozstzelać rywala, a jak nie wchodzi biją głową w mur. Dodatkowo brakuje im rezerwowego rozgrywającego (po raz kolejny pytam gdzie jest prof. Andre Miller?). Miejmy nadzieję, że Randy Wittman nie będzie się bawił w small-ball z Nene na 5, gdyż te rozwiązanie jest spisane z góry na stratę.

Woy: Wizards , krótka ławka, która nie gwarantuje regularnych zdobyczy punktowych – na podobnym poziomie – w każdym kolejnym meczu. Nieobliczalność Walla i Beala oraz zmienników – Ramona Sessionsa lub Otto Portera.  Hawks, rola faworyta i własny parkiet, które nie aż tak bardzo pomogły w pierwszych dwóch meczach z Nets, tym razem połączone ze zmęczeniem (mecze toczone na styku z Nets i 48 h później zaczynami nową serię! niedziela-wtorek) oraz coraz większe oczekiwania względem Jastrzębi.  Mike Budenholzer musi pamiętać , że dla Wizards obca hala jest niczym dom (w play off ostatnich dwóch lat przegrali tylko w Indianapolis, a zdobyli Chicago czy Toronto). Koncentracja może być kluczem do sukcesu , z jednej i z drugiej strony.

Kluczowy match-up:

Lordam: Widzę dwa takie matchupy. Pierwszym będzie pojedynek rozgrywających. W sezonie regularnym Jeff Teaque dystansował Johna Walla i prowadził Hawks do kolejnych zwycięstw. W tych spotkaniach Jeff prezentował się naprawdę świetnie, był idealnym liderem, kontrolował tempo gry, a przede wszystkim ograniczał Walla w ataku. Bez Walla w formie gra Wizards upada. Drugim matchupem jest pojedynek DaMarre Carrolla z Paulem Piercem. Skrzydłowy Hawks zagrał kapitalną I rundę, notował średnio 17.5 pkt (54 z gry, 47% zza łuku), do tego dodawał ponad 7 zbiórek i prawie 3 asysty. Jakby tego było mało świetnie radził sobie w obronie z Joe Johnsonem i Bojanem Bogdanoviciem. Po drugiej stronie mamy Paula Pierce’a, który rzucał średnio 15.5 pkt na  58% skuteczności z gry i 59% za 3 punkty. Klasa sama w sobie. W ataku co chwilę nabieral na pompki obronców Raptors jak za starych dobrych czasów. W kluczowych momentach potrafił wciąć piłkę w swoje ręce i tego samego oczekuję w tej rywalizacji.

Woy: Dla mnie DeMarre Carroll vs Bradley Beal. Nie widzę innej pary, od której może zależeć aż tak wiele. Po pierwsze, Carroll ma za sobą świetne, cztery ostatnie mecze przeciwko Nets, w których  zdobywał 21.5 pkt (blisko 70% skuteczności za trzy) oraz udanie radził sobie z Joe Johnsonem. Jak wiadomo, teraz DC musi zaplastrować BB i nie dawać mu wolnych pozycji do rzutów. Z pewnością będzie grał sporo minut jeśli spojrzymy na brak Sefoloshy. Nie uważam też by sobie z wyzwaniem nie poradził. Beal? Co by tu nie mówić/pisać znów musi zagrać serię życia i trafiać ważne rzuty. Przede wszystkim jego skuteczność to przepustka do szerszej gry dla Wizards i możliwości częstszego dogrywania piłki do wież Gortat-Nene.

Czynnik X:

Lordam: Mam nadzieję, że Otto Porter. Gracz, który w swoim pierwszym sezonie praktycznie nie widzał parkietu teraz dostaje coraz więcej szans od Randy’ego Wittmana. Przeciwko Raptors Porter spisywał się bardzo dobrze. Trafiał z dystansu, w kontrze, świetnie bronił i grałna desce. Co prawda zdobywał tylko 9.5 pkt w ciągu 32 minut spędzonych na parkiecie, ale dokładał do tego ponad 7 zbiórek i 1 przechwyt. Dodatkowo grał na skuteczności 56% z gry i 50% zza łuku. Otto może być prawdziwym x-factorem w tej serii. Co ważne świetnie wyglądała jego współpraca z Piercem grającym na 4. Obydwaj się dobrze uzupełniali. Porter brał lepszego rywala w ataku odciążając Paula, który mógł skupić się bardziej na ataku. Po stronie Hawks tymczynnikiem może być Dennis Schroeder. Czarnoskóry Niemiec nie raz w tym sezonie udowodnił swoją wartość, świetnie gra na koźle i penetruje, coraz lepiej rozgrywa i broni. Idealny back-up dla Jeffa Teaque

Woy: Ławka Wizards. Króciutko, nie będzie mocnych wejść i wsparcia od Butlera, Portera, Sessionsa, Goodena czy Humphriesa to nie mamy co liczyć na sukces stołecznych. Wittman potrzebuje wielu żołnierzy by wygrać batalię z Budenholzerem.

Taktyka i trenerzy:

Lordam: Hawks po raz kolejny będą liczyć na uniwersalność i nieprzewidywalność swoich zawodników. Jako trener drużyny przeciwnej musisz być świadomy, że każdy zawodnik z podtawowego składu moż rozstrzygnąć mecz na ich korzyść. W tych PO świetnie gra Carroll, wczoraj obudził się Korver, a wydaje się, że najlepsze zostawili dla siebie Millsap i Horford.  Wysocy Hawks często uciekają na obwód wyciągając wysokiego przeciwnika z trumny, wtedy jest miejsce dla świetnie penetrujących Teaque’a i Carrolla. Jakby tego było mało zarówno Sap jak i Al potrafią zagrać na koźle, skończyć akcję rzutem z miejsca czy najzwyczajniej w świecie minąć wolniejszego rywala. W pomalowanym są również bardzo groźni, dysponują całym repertuarem zagrań post i face-up. Grając przeciwko Hawks unikałbym podwojeń, gdyż dublując np. Horforda otwieramy jednego z graczy obwodowych Hawks, a zostawienie kogoś z pozostałej 4 zza linią trzypunktową kończy się zazwyczaj celnym rzutem. Dodatkowo podkoszowi Jastrzębi mają tendencję do ponawiania niecelnych rzutów. Dobrze byłoby wykorzystać ten fakt i zmuszać Horforda i Millsapa do akcji indywidualnych. Należy maksymalnie wypychać ich do zewnątrz uniemożliwiając im zagranie lewą bądź prawą ręką. Jeżeli puścimy ich od wewnątrz będą mieli możliwość skończenia akcji każdą z rąk, a u każdego z nich zarówno lewa jak i prawa ręka świetnie się spisuje. Postarałbym się także nie grać ciało w ciało z Sapem i Alem, aby uniknąć minięć. Dużo gorzej radzą sobie w rzutach z półdystansu, a niżeli w grze na koźle. Carroll i Korver świetnie biegają po zasłonach i duża rola będzie w tej grze Marcina Gortata i Nene, którzy będą musieli asekurować swoich obwodowych. Kluczem do zwycięstwa Hawks będzie umiejętne wykorzystanie całej połowy. Teaque często rozpoczyna akcje na 9-10 metrze rozciągając maksymalnie grę, Korver i Carroll ustawiają się w okolicach 45*, Millsap w jednym z rogów, a Horford stawiający zasłonę szybko roluję pod kosz. Czesto mamy ustawienie, w którym po zasłonie Horford ma piłkę na 5-6 metrze i pełną paletę możliwych rozwiązań. Jeżeli Wall będzie zasypiał na zasłonie automatycznie jeden z graczy na obwodzie Hawks będzie wolny, a to zazwyczaj kończy się celną trójką.
Gracze Wizards muszą grać poukładany basket, jeżeli Walla czy Beala będą ponosić emocje przegrają. Kluczem znowu będzie postawa Marcina Gortata. Marcin musi stawiać agresywne zasłony zarówno graczom z piłką jak i tym uciekającym gdzieś po obwodzie. W momencie otrzymania piłki przez Gortata pozostała 4 musi pozostać mobilna. Wielokrotnie w rywalizacji z Raptors widzieliśmy jak Marcin ustawiony na 4-5 metrze uruchamiał lepiej ustawionego kolegę. Ważne będzie uruchomienie Gortata na pick and rollu. Jeżeli Gortat skończy 2-3 akcje po rolowaniu czy rzucie z półdystansu gra się zaciśnie dając miejsce na odgrywanie lepiej ustawionym kolegom. Przeciwko Raptors świetnie spisywało się ustawienie typu small-ball z Porterem na 3, Piercem na 4 i Gortatem na 5. Marcin miał wiele miejsca w pomalowanym, Pierce na izolacje, a Porter na ścięcia pod kosz. W przypadku Nene na centrze cały misterny plan szedł w drzazgi, ponieważ w tym ustawieniu żaden zawodnik nie może zbyt długo przetrzymywać piłki co jest domeną Brazylijczyka. Silne zasłony Gortata mają zacieśniać grę otwierając pozycje Bealowi i Pierce’owi, którzy byli bardzo dobrze dysponowani na dystansie. Wizards muszą pamiętać o dyscyplinie w obronie. Jeżeli będą łatwo oddawali punkty to nie uświadczą gry w kontrataku. Wizards podobnie jak Hawks mają świetnie biegających podkoszowych. Ograniczyłbym ilość izolacji Nene, a raczej dawał mu piłkę na 4-5 metrze, aby mógł oddać rzut albo wtedy próbował rolować pod kosz.
Wydaje się, że Mike Budenholzer wie co robi, nie przypadkiem został trenerem roku, świetnie ustawił zespół ale teraz przychodzi trudny czas dla jego zespołu i kto wie jak zachowa się w kluczowych momentach. Wszyscy krytykowali Randy’ego Wittmana w tym sezonie, gdy Wizards zaczęli grać fatalnie. Po serii z Raptors te głosy ucichły. Miejmy nadzieję, że Randy się nie pogubi w kluczowych momentach i nie będzie umieszczał Gortata w 4 kwartach na ławce. Jeżeli small-ball to tylko z Gortatem na centrze Panie Wittman!

Woy: Lordam świetnie opisał atak więc odpowiem obroną. Wizards muszą wznieść się na wyżyny własnych możliwości po bronionej stronie parkietu. Tę serię wygra defensywa. Dla Wizards – ich obwodowi nie mogą dawać miejsca do oddawania celnych rzutów z dystansu Korverowi, Carrollowi czy Millsapowi. Obrona powinna być wysoka i agresywna, z nastawieniem na strzelców. Dlaczego? Mniemam , że Marcin Gortat i Nene (wsparci Goodenem i Humphriesem lub Seraphinem) poradzą sobie w fizycznej walce z Horfordem , Millsapem czy Antićem. Kluczem będzie zastopowanie płynności ofensywnej , ruchu piłki po obwodzie oraz walka na szczycie zasłony. Wall, Beal, Pierce oraz nawet Nene muszą biegać, biegać i jeszcze raz biegać. Jak przestaną to Hawks ich rozstrzelają.  Hawks mają miększy orzech do zgryzienia, powinni skupić się na dwóch zawodnikach i największych talentach rywala Johnie W. i Bradley’u B. Wall powinien być wysoko kryty, podwajany lub przekazywany przy penetracjach. Trzeba odrzucić go na dystans i odcinać o możliwości grania pick n rolla z Gortatem bądź pick n popa z Nene (Humphriesem czy Goodenem).  Natomiast Bealem zajmie się Carroll i mniemam, że przed Bradley’em baardzooo ciężkie mecze w serii oraz mało czystych – do rzutu – pozycji. Pod koszem Horford bądź Millsap (ew. Antić) powinni wypychać Gortata z trumny i pozwalać mu na rzuty z 4 – 5 metra do kosza. Szansa na ponowienie akcji lub błyskawiczne dobitki wówczas maleją.

Mój typ:

Lordam: Popłynę z optymizmem i powiem, że Wizards wygrają tę rywalizację 4 do 2. Kluczem okaże się defensywa Wizards i doświadczenie graczy Wittmana. Liczę na dobrą serię Gortata i wierzę, że będzie jednym z najważniejszych składowych tego zwycięstwa. Polak ponownie w finale Wschodu tym razem jako jedna z czołowych postaci? Tak chcę to zobaczyć.

Woy: Hawks to nie słabi Raptors, to zespół z celem, budujący swój najlepszy sezon od lat 1993-4. Ekipa głodna sukcesu oraz mająca w szeregach sporo talentu oraz bardzo inteligentnych graczy. Również pracusiów, którzy w okolicach trzydziestki lub chwilę przed nią, osiągają najlepsze wyniki w karierze. Większość graczy Budenholzera jest w najlepszym momencie kariery, by odnieść kolejny sukces. Stawiam na 4-1 dla Hawks (podparte 4-2).

lordam

Człowiek orkiestra, pasjonat sportu (sztuki walki, rugby, koszykówka, kulturystyka), hodowca-akwarysta-rugbysta. Absolwent ekonomi, finansista. W NBA nie ma ulubionego zespołu, najbardziej ceni sobie Bulls, Hornets i Bucks, raczej kibic zawodników, niż konkretnych drużyn. Wielki fan Kenyona Martina, Eltona Branda, Jermaine O'Neala, Z-Bo i wielu innych PF-ów starej daty. Redaktor naczelny i właściciel Enbiej.pl

12 komentarzy

  1. bulls2006 pisze:

    atlanta -Washington 4-2, mysle, ze Hawks powryca do grania na bardzo wysokim poziomie

  2. Triple eX pisze:

    Mówimy wszyscy o tym, że Wizz wygrali ze słabymi Raptors i teraz już nie będzie pojedynku z ogórami. Zgadzam się, ale… Washington wygrał gładko ze słabymi Raptors, Atlanta natomiast męczyła się w rywalizacji z jeszcze słabszymi Nets! Bierzmy to pod uwagę. Nie mówię, że Hawks to drużyna słaba… pokazali jednak, że mają pewną zadyszkę, presja PO ich trochę przygniata i zwolnili tempo… Jak się nie ogarną to stawiam 4-2 dla Wizz… podparte (4-3).

  3. PP pisze:

    Wątpię żeby Gortat i Nene byli lepsi niż Horford i Millsap.
    Wiele razy można było czytać że wysocy Hawks są jedną z najlepszych jeśli nie najlepszą parą wysokich w lidze.
    Dokładniej to Millsap jest według mnie lepszy niż Nene a Gortat przy obecnej formie na równi lub z małą przewagą nad Horfordem. Problem jest taki że jak Wall będzie grał słabo to automatycznie Gortat nie będzie tym samym zawodnikiem co w pierwszej rundzie.
    Chciałbym zarówno Wizards jak i Hawks w finale konferencji ale w tej parze stawiam na Hawks. Wynik obojętny ale najbardziej prawdopodobne chyba jest 4:2.
    Szkoda ze niema Sefoloshy ale bez niego dadza sobie rade

    • lordam pisze:

      Ale nikt nie napisał, że Gortat i Nene są lepsi. Spójrz na ławkę Wizards. Mają Krisa, Goodena i Seraphina. Takich podkoszowych na ławce Budenholzer może pozazdrościć Wittmanowi. Powiedzmy szczerze, że Wizards posiadają top3 podkoszowych w lidze. Mają ich dużą ilość i naprawdę dobrych. Jedynie Bulls są równie kompletni pod koszem.

      Oczywiście obecnie Sap bije na głowę Nene, lecz teraz mamy czas PO. Nene może grać słabo w RS, ale w grach posezonowych wchodzi na level wyżej i to u niego cenię. Gortat = Horford? Hmmm z całą sympatią, ale chyba Horford jest minimalnie lepszy lecz różnicę są naprawdę niezauważalne. Gortat robi więcej rzeczy, które ciężko odzwierciedlić w statystykach.

  4. amon pisze:

    Aleś Lordam pojechał z tą taktyką, zdziebka poniosło Cię:D. Czytając w nocy nie byłem w stanie tego ogarnąć, teraz jestem zachwycony. Poproszę stały cykl zdradzający taktyczne niuanse,może w końcu załapię o co chodzi w tej grze:D Brawo, brawo i jeszcze raz brawo!!!

    Mój typ: Hawks w 6 meczach

  5. cynik pisze:

    Ja bym nie wyciągał zbyt pochopnych wniosków, z tego że WW wygrali gładko z TR, a AH męczyła się z BN. Równie dobrze może być 4-0 dla Atlanty, chociaż po wyrównanych meczach.

  6. Kal pisze:

    Stawiam na Wizards w 6 meczach. Nie wierzę w Hawks, mieli świetny sezon zasadniczy, ale teraz zaczyna się prawdziwa walka.

  7. lordam pisze:

    Amon
    Wszystko kwestią oglądania danej drużyny. W tym sezonie obejrzałem około 50-55 spotkań Wizards i z 35-40 Hawks. Jedynie Hornets oglądałem równie często. Po pewnym czasie samemu zaczynasz zauważać pewne schematy, które się powtarzają w grze. Mało jest ekip w lidze, które mógłbym tak opisać. Może jeszcze Bulls, Grizzlies, Hornets.

    Cynik
    Oczywiście, dlatego napisałem, że w tej parze nic nie jest wiadome. Wizards mogą zagrać serię życia, a Hawks będą grali jak w 4 spotkaniach z Nets i Czarodzeje mogą spokojnie awansować. Z drugiej strony jeżeli Hawks zaprezentują formę z stycznia/lutego to Waszyngton nie wygra spotkania.

  8. lordam pisze:

    O 14 wrzucimy zapowiedź Grizzlies vs Warriors.
    Lektura do obiadu zakapiorzy!

  9. GPRbyNBA pisze:

    „Hawks mają 8 zwycięstw do NBA Finals …
    i przy kontuzji Kevina Love’a są moim faworytem do wygrania rywalizacji z Wizards.”
    Nie łapie tego zdania. Poza nim tekst niczego sobie.

    ps. Czy wszystkie komentarze są teraz moderowane?

  10. BigAl pisze:

    Ze względu na typera, wszystkie komentarze są moderowane.

  11. Robak pisze:

    Jak dla mnie ta seria jest typu win-win. Jeśli wygra Wizards będę się cieszył, że Gortat zaszedł 1 rundę dalej niż rok temu (i będzie to ECF), a jeśli Atlanta to będzie to piękna historia, że po tak dobrym RS nie zawiedli i doszli do Finałów Konferencji. Będąc takim trochę Kopciuszkiem NBA (to nie jest typowy potentat).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *