Play-off 2015: Zapowiedź II rundy – Memphis Grizzlies vs Golden State Warriors

steve-kerr-stephen-curry-nba-orlando-magic-golden-state-warriors-590x900Faworyt serii:

Woy: Golden State Warriors, zwłaszcza przy fakcie, że dwa pierwsze spotkania Grizzlies mogą zagrać bez Mike’a Conley’a – potencjalnego stopera #1 na Stepha Curry’ego. Przewaga własnego parkietu oraz świetny bilans domowych spotkań podczas regular season oraz play off powoduje , że ekipa Steve’a Kerra dostaje etykietę faworyta. Ponadto jak wiemy – najlepszy bilans w całej NBA i bogata ławka rezerwowych.

Lordam: Bez Mike’a Conley’a gra Grizzlies leci na łeb na szyję. Tracą swojego generała i głównego defensora, plastra na Stephena Curry’ego. Mówi się, że Conley nie wystąpi w dwóch pierwszy meczach. Czy oznacza to łatwe 2:0 dla Warriors? Niekonieczie. Podejrzewam, że gro czasu na Currym będzie siedział Courtney Lee bądź Tony Allen. Mam nadzieję, że Mike Joerger posadzi Allena na Kurze bo Allen jak nikt inny potrafi uprzykrzyć życie graczom obwodowym. Nie mniej faworytem są Warriors.

Przewagi drużyn:

Woy: Ciągnąc wątek z punktu pierwszego, kontuzjowany Mike Conley otwiera szerszą drogę do gry Stephowi Curry. Oczywiście Dave Joerger będzie próbował zatrzymać obrońcę GSW Tonym Allenem lub Courtney’em Lee, ale nie zapominajmy, że Warriors to bardzo wszechstronna w ataku drużyna, bazująca nie tylko na Currym, lecz również na Klay’u Thompsonie, Draymondzie Greenie czy nawet Andre Iguodali bądź Mareesse’ie Speightsie. Automatycznie przeszliśmy do drugiej przewagi, wszechstronności i uniwersalności zmienników Steve’a Kerra – Iguodala, Lee, Speights, Livingston, Barbosa. Oni wszyscy mają niemałe doświadczenie, które postarają się wykorzystać w konfrontacji z Grizzlies. Jeśli chodzi o Memphis – to oczywiście kapitalna, zespołowa obrona i bardzo doświadczony zespół – budowany od wielu dobrych sezonów. Marc Gasol i Zach Randolph to również topowa dwójka na pozycjach 4-5. Z nimi będą mieli trudną przeprawę zawodnicy wojowniczego front courtu – Bogut, Green, Speights i Lee. Myślę, że dzięki swoim podkoszowym Grizzlies są w stanie zaskoczyć Warriors i zmusić do większej pracy w obronie (przewaga na deskach, ograniczanie szybkich ataków poprzez ofensywne zbiórki, punkty drugiej szansy, większa uwaga obrońców przy grze pick n roll, którą potrafią realizować i Beno Udrih i Nick Calathes, kolejny atut Grizzlies – praca w obronie, przekazywanie , podwajanie , pomoc etc.).

Lordam: Paradoksalnie kluczem nie będzie forma Curry’ego, a reszty obwodowych. Jak wcześniej wspomniałem prawdopodobnie Allen bądź Lee siądzie na Stephie i wtedy ważna będzie gra reszty obwodu. Thompson, Barnes czy Igoudala będą decydowali o losach tej serii. Osobiście liczę na Andre#9, który mam nadzieję, że przypomni sobie najlepsze lata kariery. Wydaje się, że Igoduala będzie stworzyony do rywalizacji z Memphis. Jego atletyczny styl gry i obrona na piłce będzie bardzo ważna. Dalej mamy szeroką ławkę rezerwowych co wspomniał Woy. Po stronie Memphis mamy oczywiście fizyczność, grę wysokich oraz defensywę. Draymond Green prawdopodobnie zostanie ograniczony przez Zacha Randolpha, ale czy Greenowi uda się zatrzymać Z-bo? Osobiście śmiem wątpić. W sezonie regularnym Zach nie błyszczał w starciach z Warriors ale PO to nie regular-season. Będziemy też mieli świetny pojedynek centrów. W obecnej formie Marc Gasol wyraźnie góruje nad Andrew Bogutem i Hiszpan właśnie będzie jedną z kluczowych postaci serii.

Słabości drużyn:

Woy: Wielka Szkoda, iż od początku serii problemy z urazem eliminują nam osobę Mike’a Conley’a. Wydaje się jednak, iż od meczu numer trzy powinien on wzmocnić swoją ekipę, a jeśli tylko udałoby się wyciągnąć jeden mecz w Oracle bez niego, wówczas szanse do eliminacji faworyta rosną. Słabości Warriors poznaliśmy podczas serii z Pelicans – przekazy w obronie na Stephie Currym mocno wpływają na przerywanie płynnego ataku Warriors. Tym razem mamy do czynienia z większą liczbą mocnych defensorów z Memphis – Lee i Allen są o dwie klasy lepszymi kryjącymi niż  back court z Nowego Orleanu. Również mamy bardziej mobilnych podkoszowych z Miasta Elvisa, którzy poprawiają obronę oraz zawsze skutecznie pomagają partnerom. Jeśli dołożymy do tego niskie minuty gry Andrew Boguta i szklanego Davida Lee to znów defensywa Warriors będzie zależała od Draymonda Greena. Tak naprawdę poznamy prawdziwą siłę podkoszową Wojowników, która może okazać się za słaba na hiszpańsko-amerykański duet rywala. Problemem Miśków jest natomiast niska skuteczność i mała liczba oddawanych rzutów zza łuku. Ten element powoduje, że można skoncentrować obronę strefę podkoszowej z wyraźnym naciskiem na Gasola i Randolpha, Tony Allen, Nick Calathes i Courtney Lee raczej nie rozstrzelają obwodu Warriors. Przy tym od razu uwaga – Dave Joerger powinien zaufać rzutom Jeffa Greena i mocniej włączyć do rzucania – Vince’a Cartera. Przy okazji, Greena – możemy zobaczyć go częściej na wysokim skrzydle, by dynamiczna piątka Grizzilies (Conley/Udrih, Lee,Allen,Green,Gasol) miała większe możliwości do szybszej obrony przez płynnie grającym przeciwnikiem.

Lordam: Po raz kolejny Wojtek wyczerpał po części temat. Uraz Mike’a Conly’a jest ogromną stratą, którą będzie cholernie ciężko uzupełnić. O ile może uda im się zatrzymać Curry’ego o tyle dla któregoś z obwodowych zwyczajnie zabraknie obrońców. Nie wiadomo jak będą się spisywali rezerwowi Grizzlies. Liczę na dobrą grę Vince’a Cartera i Beno Udriha. Potrzebne będzie rozciąganie gry przez VC15, lecz sam on nie zapewni spacingu. Ważną rolę będzie musiał spełnić Jeff Green, ale czy jest to zawodnik, który zapewni Ci zwycięstwa w PO? Okaże się. Po stronie Warriors mamy dużo słabszy frontcourt. Jeżeli wszyscy byliby w formie nie bałbym się o ich grę w pomalowanym lecz biorąc pod uwagę zdrowie i aktualną formę Davida Lee i Boguta nie można być optymistą. Draymond Green głównym mięsem pod koszem? Jest co prawda jeszcze Speights ale on często lubi uciekać na 5-6 metr, a nie wiadomo czy otrzyma również odpowiednią liczbę minut do wykazania się. W końcu zobaczymy jak Warriors zaprezentuja się na tle silnych, fizycznych i czasami brutalnych Grizzlies, którzy nie boją się gry na kontakcie. Czy Curry i Thompson wytrzymają te presję? Tego się wymaga właśnie od MVP.

Kluczowy match-up:

Woy: Obrońca z pozycji numer jeden Grizzlies kontra Steph Curry. Nie jest tajemnicą , iż wyłączenie ‚Stefka’ to zadanie numer jeden dla defensywy Niedźwiedziów. Ważna rotacja w obronie, walka na szczycie zasłony oraz przekazywanie Curry’ego to recepta na ograniczanie walorów ofensywnych Warriors. Jak wiemy, doświadczenie topowej drużyny Zachodu, która zawsze świetnie broni może okazać się kluczem w całej serii. Tym razem to nie jest niedoświadczona ekipa z Nowego Orleanu.

Lordam: Zach Randolph vs Draymond Green. Z-bo nie może dać się zdominować młodszemu skrzydłowemu. Kto jak nie Zach ma utemperować ambicje Greena? W obronie Randolph jest bardzo dobry, na desce świetny, a w ataku może skończyć akcję z każdego miejsca na boisku w odległości 5-6 metrów od kosza. Dodatkowo nie miałbym ochoty przyjmować kolejnych łokci od Z-bo. Gra w pomalowanym dla Greena będzie piekielnie trudna. Draymond w ataku pewnie będzie uciekał na obwód wyciągając skrzydłowego Grizzlies, a w obronie dzięki pracy nóg będzie próbował nadążyć za Zachem.

Czynnik X:

Woy: Zgaduję, że Tony Allen , który może dostawać zadania specjalne przy kryciu strzelców GSW. Jego słynna defensywa jest niezbędna przy potencjalnych – pojedynczych – wygranych Memphis. Dla Warriors , kimś takim może okazać się Andre Iguodala, plastrujący Courtney’a Lee bądź Jeffa Greena. Wojownicy mogą mieć więcej takich czynników, Draymond Green będzie walczył o zbiórki i punkty z Zachiem Randolphem i znów postara się udowodnić, iż to jemu należała się nagroda DPOY.

W końcu Klay Thompson, w przypadku słabszej dyspozycji Curry’ego (przy ewentualnej, skoncentrowanej na Currym obronie) może okazać się strzelcem numer 1 całej serii, przejmując pałeczkę pierwszego punktującego. 

Lordam: Woy wskazał mojego ulubieńca Allena, a ja spróbuję postawić na Courtney’a Lee. Obrońca Grizzlies jest typowym graczem 3&D i tego od niego musimy wymagać w tej serii. Prawdopodobnie przyjdzie kryć mu Klay’a Thompsona i Stephena Curry’ego i jest to istnie karkołomne zadanie. Ale pamiętajmy jak świetnie miażdżył C.J. McColluma w poprzedniej rundzie. Jednak teraz trzeba od niego wymagać więcej, samą obroną Miśki tej rywalizacji nie wygrają. Lee musi punktować. 12-14 punków co mecz to tak naprawdę minimum. Lee pozostawiony samotnie na obwodzie potrafi ukąsić trójką, a w kontrze radzi sobie naprawdę dobrze, ma dobre penetracje i rzut z mid-range. Lee i Allen będą ważnymi elementami. W Warriors x-factorem może i powinien być ex gracz Grizzlies Speights, który w ataku jest naprawdę dobrym zawodnikiem, przyzwoicie gra na desce lecz dużo słabiej broni. Nie jest zbyt mobilny i atletyczny, ale siłowo prezentuje się bardzo dobrze. Prawdopodobnie ujrzymy kilka jego pojedynków z Z-bo.

Taktyka i trenerzy:

Woy: Jedni i drudzy mają w swoich szeregach wielkich zawodników, wokół których budują swoją obronę oraz atak. Jak widzimy po osobie Conley’a jedna kontuzja może zahamować drużynę i wyraźnie ograniczyć jej możliwości. Nawet przy bogatej ławce, nie zawsze, udaje się zastąpić kluczowego gracza, stąd bardzo wiele w tej serii będzie zależeć od dojrzałości w grze Beno Udriha oraz Nicka Calathesa. Dla nich to życiowy test w NBA i jeśli uda im się odciążyć Conley’a i powstrzymywać Curry’ego czy zdobywać przy nim punkty to automatycznie rosą szansę Memphis na awans. Wiadomo, że wybitni obrońcy – Allen, Lee, Gasol oraz Iguodala, Green, Bogut – występują po obu stronach parkietu. Obie drużyny znając mocne strony przeciwnika, będą szukały słabych punktów jak np. dyspozycja dnia. Wiele zatem znów będzie zależeć od szybkich reakcji trenerów, jeden i drugi nie mogą pozwalać na przestoje swoich zawodników lub z drugiej strony – punktowe zrywy – rywala. Jeśli wydaje się Wam, że seria zależeć będzie głównie od zawodników, to ja uważam, iż praca trenerów (zwłaszcza Joergera) będzie podstawowym i głównym kluczem całej serii. W sezonie dwukrotnie górą byli Warriors, raz tylko Grizzlies. Przy wygranych GSW wielkie występy zaliczali Thompson czy Curry (osobne mecze). Memphis wygrywało, kiedy obrona wygrywała z atakiem przeciwnika. Wniosek jest prosty, bez świetnej obrony na Splash Brothers – Grizzlies – nie mają co marzyć o WCF.

Lordam: Ciężko jest pisać o grze Memphis mając z tyłu głowy prawdopodobną absencję Conley’a w dwóch 1 meczach.
Scenariusz 1 bez Mike’a.:
Po około 25 minut będą rozgrywali Beno Udhih i Nick Calethas. Tak naprawdę forma dnia każdego z nich będzie decydowała o tym, kto będzie grał w clutchtime (stawiam na Słoweńca). Jego zadanie będzie proste, gra na zasłonie jako kozłujący, rzut z półdystansu i dogrywanie piłek do wysokich. W ataku to Z-bo i Marc Gasol mają być kluczowymi postaciami. Allen, Green i Lee świetnie grają na ścieńciu. Pod nieobecność Conley’a funkcję rozgrywającego może przejąć Gasol. Ustawion na 5-6 metrze będzie szukał biegających po zasłonach od Z-bo obwodowych Miśków. Uwaga dla Boguta – nie może zostawiać Gasolowi miejsca bo automatycznie Hiszpan rzuci z miejsca co robi świetnie. Jeden typ akcji Memphis mają opanowany świetnie. W momencie kiedy nie mogą dograć piłki na 3-4 metr do Z-bo. Zach stawia zasłonę na 4-5 metrze graczowi bez piłki, do którego trafia ona po podaniu od Gasola, obwodowy oddaje ją natychmiast do Z-bo dając mu wiele miejsca, gdyż ściąga swojego obrońcę za sobą. Ten scenariusz jest zazwyczaj realizowany na prawej stronie otwierając Randolphowi drogę do lewego haka lub do pompki i skończenia akcji prawą ręką. Wysocy Grizzlies będą prawdopodobnie atakowali agresywnie na atakowanej desce co jest ich domeną. Kolejne ponowienia akcji mogą frustrować Warriors i na to muszą liczyć podopieczni Joergera.
Scenariusz z Conley’em

mike-conley-051413
Tutaj sprawa jest dużo prostsza, gdyż mamy świetny back up dla Mike’a, a on sam będzie mógł skupić się na kreowaniu akcji kolegom. Conley fantastycznie biega po wysokich zasłonach, umiejętnie zmienia kierunku biegu i szkoda, że Miśki mają tak mało graczy potrafiących ukąsić z dystansu. Przy Conley’u więcej będzie granych akcji p&r i p&p. Dodatkowo Mike solidnie rzuca z dystansu i bardzo dobrze z półdystansu. Z Conley’em na parkiecie jest dużo więcej ruchu bez piłki i podkoszowi grają zdecydowanie mniej izolacji. Na pewno ujrzymy wiele rzutów 4-5 metra.

 

Jeżeli chodzi o Warriors to ich grę można scharakteryzować naszym wpisem o Hawks przy czym posiadają dwóch świetnych obrońców. Curry może rzucić i trafić w każdym momencie z każdego miejsca na parkiecie, a zostawienie Thompsonowi wolnej przestrzeni kończy się piłką w siatce. Warriors będą liczyli na uniwersalność i mobilność swoich . Chociażby na ławce mamy takich graczy jak Livingtston, Speights czy Igoudala, którzy świetnie czują się po w wieli miejscach na parkiecie. Pamiętajmy, że Warriors również mają świetnych obrońców. Livingston, Igoudala, Green, Bogut to topowi obrońcy i potrafią zdominować swojego rywala. Która defensywa okaże się lepsza? Moim zdaniem Grizzlies lecz ze względu na słabości w ataku i absencję Mike’a wynik będzie niezbyt przyjemny dla Memphis

Mój typ:

Woy: Warriors w 6 meczach. Przy pełnym zdrowiu swoich obrońców i podkoszowych – ekipa Steve’a Kerra najpierw skorzysta z braku Mike’a Conley’a , a następnie postara się o jedną , wyjazdową wygraną. Nawet jeśli ta sztuka się nie uda to pozostaje przewaga własnego parkietu, która znów może być kluczowa dla wyniku całej serii. W Oracle GSW przegrywali  tylko 2 x.

Lordam: Z zdrowym Conley’em postawiłbym na 3-4 lub 4-3 w którąś ze stron. Bez Mike’a nie widzę zbyt wiele szans dla Grizzlies ale… nie wykluczam żadnego scenariusza. Jeżeli Miśki wygraliby jeden mecz na wyjeździe i powrócili do domu z remisowym stanem gry to kto wie.. No właśnie ale w jednym z tych meczów wielki poziom muszą pokazać WSZYSCY zawodnicy Memhpis. Po 1 neutralizacja obwodu Warriors, po 2 kontratak, po 3 walka na desce, po 4 skuteczne izolacje. Jeżeli Memphis wygrają jedno spotkanie wyjazdowe stawiam 4-3 dla nich, jeżeli nie 1-4 dla Warriors

Ps. pozostawię Was z mottem Tony’ego Allena „The best attack is the defense”

lordam

Człowiek orkiestra, pasjonat sportu (sztuki walki, rugby, koszykówka, kulturystyka), hodowca-akwarysta-rugbysta. Absolwent ekonomi, finansista. W NBA nie ma ulubionego zespołu, najbardziej ceni sobie Bulls, Hornets i Bucks, raczej kibic zawodników, niż konkretnych drużyn. Wielki fan Kenyona Martina, Eltona Branda, Jermaine O'Neala, Z-Bo i wielu innych PF-ów starej daty. Redaktor naczelny i właściciel Enbiej.pl

9 komentarzy

  1. PP pisze:

    Ogromna przewaga Grizzlies to podkoszowi. Bogut to tylko obrona a Gasol łączy oba te zadania i na pewno będzie dużym zagrożeniem i na pewno największhm po strzonie Grizzlies. Randolph mimo że będzie miał naprzeciwko sobie topowego obrońcę Greena to też powinien wygrać ten matchup. Obwodowi to domena Warriors na całą ligę. Zatrzymanie Curry’ego daje nam 30+ pkt Thompsona a zatrzymanie Thompsona to 40+ pkt Curry’ego ;) (przesadzone ale wiadomo o co mi chodziło). Ławka to przewaga Warriors i to chyba na każdej pozycji. W Grizzlies jedynie Green i Carter mogą coś dołorzyć.
    Obrońców minimalnie lepszych mają chyba Grizzlies ale Warriors im ustępują niewiele. Dodatkowo obrońcy GSW straszą grą w ataku (poza Bogutem).
    Allen , C. Lee będą grać dużo i w każdym meczu będą musieli wspiąć się na wyżyny swojej gry.
    Szanse Grizzlies na awans są pod warunkiem że po 1. będzie w pełni zdrowy Conley, 2. Lee, Allen, Green będą grać cały czas dobrze i jeden z nich musi mieć 20+ pkt w meczu.
    Warriors wystarczy że będzie im siedziała 3 Thompsona lub Curry’ego.
    O ile przesadzone było mówienie że Clippers – Spurs to finał konferencji o tyle teraz już można tak mówić (pod małym warunkiem że zdrowy będzie Conley). Noe zapominajmy kto przez 3/4 sezonu był na drugim miejscu na Zachodzie.
    Ja stawiam 4:2 Warriors po zaciętych meczach.

  2. wow pisze:

    genialna zapowiedz

  3. lordam pisze:

    Wow
    Dzięki za miłe słowa

    PP
    Słusznie zauważyłeś, gdyby nie drobne kontuzje Grizzlies byliby na 2 miejscu. Dopiero końcówka, którą odpuścił Joerger zepchnęła ich na 5 lokatę.
    Ja naprawdę wierzę w Grizzles. Jest to piekielnie mocna ekipa ale ten Conley mnie martwi. Sam Udrih nie pociągnie tej ekipy. Bez wygranej w jednym z spotkań wyjazdowych Miśki nie dadzą rady. Jeżeli Gasol bądź Z-bo pociągną Miśki do wygranej to kto wie.

    • Triple eX pisze:

      No nie można tak na to patrzeć, bo będący na drugim miejscu HOU mieli nie tylko drobne, ale nawet poważne problemy z kontuzjami przez cały sezon.I gdyby nie one to…

  4. BigAl pisze:

    Majki, Majki wracaj do Miśków bajki…

  5. Triple eX pisze:

    Bardzo ciekawa seria, którą układam sobie w głowie od jakiegoś czasu. Ogólnie brak Conleya jest niemal dramatyczny dla Miśków. Z nim na parkiecie defensywa byłaby dość klarowna czyli Conleya/Allen wymienialiby się w obronie parą Thompson/Curry i mocno ich cisnęli i odcinali. Bez Conleya natomiast ja postawiłbym na duże minuty bez klasycznego PG tj. Lee i Allen siedzą na Splash Brothers, a na 3 gra Green albo Carter. Najważniejszym zadaniem dla miśków jest neutralizacja duetu Curry/Thompson. Poza tym kluczem w ofensywie dla Grizz jest mądre granie podkoszowych… Gasol w obronie zneutralizuje Boguta praktycznie do zera natomiast w drugą stronę, pomimo klasy obronnej Australijczyka już tak dobrze nie będzie, bo Marc może grać na dystansie 4-6 metrów od obręczy , a tam Bogut traci swoje walory obronne. Poza tym myślę, że Green nie jest w stanie powstrzymać Z-Bo jak ten zacznie go pompować tyłkiem i przepychać siłowo i wykorzystując swoją masę. Poza tym na obwodzie trzeba zawsze wykorzystywać zawodnika, którego kryje Curry. W tej serii żadne rozstrzygnięcie nie jest pewne, ale uważam, że jeżeli w MEM wygrają jeden z dwóch meczów na wyjeździe bez Conleya, to ta seria będzie ich. W innym przypadku może być już zbyt późno na pogoń. Podsumowując… Grizz muszą zagrać świetną serię defensywną szczególnie na Splash Brothers, co w ich przypadku jest akurat możliwe bo mają ku temu najlepsze predyspozycje w całej lidze, oraz dodać do tego mądrą grę ofensywną pod koszem i wykorzystać jedną dziurę na obwodzie Wojowników… dziura to to oczywiście Kura.

    • BigAl pisze:

      Bardzo celnie to ująłeś eX!
      Zbierałem się do podobnej analizy, ale moje zwoje mózgowe nie działają dziś najsprawniej. Pójście spać po 7 rano, niestety już nie pozostaje bez wpływu na formę.
      Mam taką osobistą refleksję, cała pozostała w typerze 8 to bardzo analityczne umysły!
      Pozdro i niech wygra lepszy!

    • Woy pisze:

      Green jest silny i radzi sobie z większymi. Uwaga on nie musi scierac się z Z-bo, wystarczy mu krycie od piłki, w którym jest świetny!

  6. Triple eX pisze:

    @Woy ja się zgadzam, że Green to świetny obrońca, który świetnie kryje od piłki i radzi sobie z najsilniejszymi, ale… nie jest wstanie wyłączyć Z-Bo kompletnie od piłek, a poza tym Zach to najsilniejszy z większych… On nie jest zwyczajnie większy od Greena… on jest większy i (nie chcę mówić silniejszy więc powiem…) silny jak tur. Poza tym nie mówię, że Z-Bo dam mu radę spokojnie, ale myślę, że to jest jedno z tych miejsc w którym MEM powinni szukać swojej szansy na walkę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *