Świetny mecz Johna Walla, Wizards prowadzą już 2:0

John Wall miał 26 punktów i 17 asyst, Bradley Beal zdobył 28 oczek prowadząc Washington Wizards do drugiego wyjazdowego zwycięstwa w pierwszej rundzie play-offs. Tym razem popularni „Czarodzieje” pokonali Toronto Raptors 117:106.

16 punktów dołożył Marcin Gortat. Otto Porter miał 15, natomiast Paul Pierce 10. Tego dnia Wizards nie mieli słabych punktów i wszyscy zagrali na wysokim poziomie, pokazując całej Kanadzie, że wygrać z nimi będzie niezwykle trudno. Suma talentów jest zdecydowanie po stronie drużyny z Waszyngtonu.

Przed rozpoczęciem tej serii wydawało się, że może ona potrwać siedem długich spotkań. Jednak po dwóch pierwszych starciach wszystko wskazuje na to, że może się ona skończyć szybciej, niż nam się wydawało. Wizards mają teraz dwa mecze na swoim parkiecie i wielką szansę na skończenie tego pojedynku wynikiem 4:0.

– Musimy grać tak jakbyśmy przegrywali 0:2. Nic się nie zmienia. Nie możemy przestać być agresywni – tonował nastroje po meczu Bradley Beal.

W podobny sposób wypowiadał się szkoleniowiec Washington Wizards, Randy Wittman. – To bardzo ciężkie wygrać cztery mecze w serii. Im dalej, tym robi się trudniej. Mecz numer trzy będzie dla nas dużo cięższy, niż dwa pierwsze w Toronto. Tak po prostu się dzieje, gdy seria przenosi się do innego miasta – stwierdził.

Dla pokonanych 15 punktów i 10 zbiórek zdobył Jonas Valanciunas, będący jedną z jaśniejszych postaci tego spotkania. Po 20 oczek uzbierali Lou Williams (przed meczem odebrał nagrodę dla najlepszego rezerwowego sezonu zasadniczego) i DeMar DeRozan.

– Do końca jeszcze daleko. Nasza wiara wciąż jest duża. Wszystko, co musimy zrobić to wziąć się do roboty – nie traci nadziei DeRozan.

– Teraz to już jest sprawa dumy. Musimy wziąć ją do Waszyngtonu, wygrać jeden mecz i nabrać rozpędu – wtórował mu Amir Johnson, zdobywca 10 punktów.

Drugi mecz z rzędu zawodzi lider Raptors, Kyle Lowry. W pierwszym spotkaniu musiał zejść z powodu sześciu fauli, podobnie w drugim starciu miał z nimi problemy. Dodatkowo w połowie czwartej kwarty udał się do szatni z powodu kontuzji lewej nogi. Sześć punktów z dziesięciu rzutów to na pewno nie są statystyki na poziomie All-Star, do którego Lowry aspiruje.

Ciekawostki:

– Wizards w końcówce sezonu regularnego przegrali 15 z 19 wyjazdowych spotkań, jednak w play-offach zwyciężyli w siedmiu z ośmiu spotkań na parkiecie rywali w przeciągu ostatnich dwóch lat.

– X-Factorem w pierwszych dwóch meczach niewątpliwie jest Otto Porter, który wchodząc z ławki najczęściej gra na pozycji numer cztery, umiejętnie rozciągając grę Wizards w ataku i robiąc miejsce na penetracje Johna Walla. – On robi bardzo dużo z pozoru drobnych rzeczy. On jest wszędzie. Robi wszystko to, czego potrzebujemy – chwalił swojego kolegę Bradley Beal.

– Tyler Hansbrough drugi mecz z rzędu wyszedł w pierwszej piątce Toronto Raptors, zastępując w niej Amira Johnsona.

***

Toronto Raptors – Washington Wizards 106:117 (31:26, 18:34, 26:37, 31:20)

Toronto Raptors: D. DeRozan 20 (pkt.), L. Williams 20, J. Valanciunas 15 (10 zb.), A. Johnson 10, T. Ross 9, G. Vasquez 7, K. Lowry 6, J. Johnson 4, T. Hansbrough 0

Washington Wizards: B. Beal 28 (pkt.), J. Wall 26 (17 as.), M. Gortat 16 (8 zb.), O. Porter 15, P. Pierce 10, Nene 6, K. Seraphin 6, D. Gooden 5, R. Sessions 5

Damian Suchan

Od dziecka chciał być jak Allen Iverson, ale zabrakło mu mentora w typie Larry'ego Browna. Od Iversona różni go jednak zamiłowanie do rozdawania asyst. Wychodzi z założenia, że efektowna asysta jest lepsza od każdej ilości punktów. Wielki fan Philadelphi 76ers i koszykówki totalnej w wykonaniu Miami Heat. Czasem coś napisze i ma nadzieję, że ktoś to przeczyta.

8 komentarzy

  1. lordam pisze:

    Baaardzo dobry mecz Wizards. Tak naprawdę nie licząc pierwszych 6-8 minut zdominowali oni Raptors. W 1 kwarcie Gortat klasa sama w sobie. 10 punktów, 5 zbiórek i 2 bloki, a przede wszystkim wszystkie praktycznie akcje przechodziły przez niego. Gortat coraz lepiej rozgrywa i to widać. Tak naprawdę w momencie kiedy Gortat kończył p&r obrona orientowała się, że Wall mu podał piłkę. Fajne rzuty z półdystansu, wielki wkład w obronie. Potem zaczął się koncert Beala i Walla. Bradley w końcu zagrał na miarę oczekiwań. To był Beal z poprzednich play off, kiedy obok Gortata był najlepszym zawodnikiem Wizards. W końcu Wittman zaufał Porterowi, który odwdzięczył się świetną grą, po raz kolejny. Dużo lepiej radził sobie z DeRozanem i Rossem, niż Pierce. Valanciunas zagrał dobre spotkanie, ale mała w tym zasługa Gortata, a raczej kolegów w obronie. Jonas wiele punktów zdobywał po zgubieniu krycia obwodowych Wizards kiedy wychodzący wyżej Gortat musiał zostawić Jonasa samego. W akcjach 1vs1 był praktycznie nieomylny w obronie. Toronto brakuje bardzo Jamesa Johnsona i dobrej gry Lowry’ego. DeRozan wszedł dobrze w spotkanie, a potem zaczęło się robić gorzej.
    Jeżeli Raptors nie zatrzymają Beala i Walla, a najlepiej ich obydwóch to nie mają czego szukać w całej rywalizacji.

    • Aro pisze:

      Dzięki za małą analizę meczu. Nie oglądałem niestety. Jednego nie rozumie, skoro Gortatowi tak dobrze szło to czemu kolejny mecz gra tak krótko? Problemy z faulami?

    • lordam pisze:

      Marcin zagrał całą 1 kwartę i połowę drugiej. Zszedł bodajże minutę przed końcem połowy. W połowie 3 kwarty załapał 4 faul i Wittman ściągnął go dając sobie bufor bezpieczeństwa na ostatnie minuty spotkania. W ostatniej odsłonie Gortat zagrał kolejne kilka minut, aby utrzymać wynik. Zagrał akcję 2+1 na DeRozanie.
      Pomijam fakt, że Wittman chyba chce oszczędzać swoich wysokich. Widzi, że podkoszowi Wizards miażdżą Raptors (zbiórki wygrane 45 do 28!!) i nie chce ich zajechać. Siłą Gortata jest mobilność i z tego korzysta. Po za tym świetnie na 3-4 grali wspólnie Porter z Piercem więc momentami warto było grać smallballem, który tym razem się sprawdzał.

    • Aro pisze:

      Dziękuje za odpowiedź. Obejrzę dzisiaj powtórkę koniecznie :)

  2. Czyżbyśmy mieli przed nami 2 ostatnie spotkania Casey’a w roli szkoleniowca Raptors? Temperatura stołka rośnie w zastraszająco szybkim tempie…

    • Woy pisze:

      Obrona i zaangażowanie w nią na dramatycznie niskim poziomie. Bilans II połowy sezonu nie był jednak przypadkiem…

    • Xerox pisze:

      Jak tak patrzę na akcję Walla z Gortatem, to aż mi się przypominają akcje starych dobrych Kings z J-Willem i C-Webbem.

  3. darek pisze:

    45-28 w zbiórkach!!!!
    Czy im się nie chce walczyć? No a Wizards w końcu zaskoczyli, że bez wysokich się nie da. Coć dzisiaj obwód akurat szalał.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *