W pogoni za grą lepszej jakości: Hornets 109:98 Timberwolves

Spotkanie obu drużyn miało być starciem pomiędzy Garym Nealem, a Mo Williamsem, którzy przed trade deadline zamienili się klubami. Pierwsze tygodnie po wymianie pokazały, że Williams dużo lepiej zaadaptował się w nowej drużynie będąc jej jednym z najjaśniejszych punktów. Hornets przystąpili do tego spotkania po kilku trudnych porażkach m.in z Kings, Clippers czy Jazz.

W spotkanie dużo lepiej weszły miejscowe Wilki, które pierwszą osłonę wygrały 27 do 18.  Świetnie spisywali się Gorgui Dieng oraz Zach LaVine, którzy uzbierali 18 punktów dla swojego zespołu w tej odsłonie. Hornets tradycyjnie już nie mogli znaleźć koncepcji gry w ataku. Al Jefferson był dobrze ograniczany przez podkoszowych Wolves, a reszta zespołu nie potrafiła wziąć ciężaru gry na siebie. Drugą kwartę lepiej zaczęli Hornets, a prym wiódł Mo, który zdobył 8 punktów w tym trafiając 2 trójki, kolejną dołożył Henderson i na tablicy widniał wynik 32:31 dla gospodarzy. W tym momencie Minnesota odpowiedziała, dwoma trójkami swojemu vis-a-vis odpowiedział Gary Neal i dał zespołowi wyraźne prowadzenie 51 do 42. Hornets zaczęli grać na kontakcie i wymuszać wolne. Swoje kolejne próby trafiali Walker oraz Kidd-Gilchrist. Pierwsza połowa zakończyła się punktami Jeffersona, które zmniejszyły prowadzenie Wolves do 5 punktów.

W drugą połowę Hornets weszli z przytupem. Trafiali Henderson, Walker i MKG dając pierwsze w meczu prowadzeni gościom. Szerszenie przede wszystkim poprawiły szyki obronne co pozwoliło im wyprowadzać skuteczne kontry, w których świetnie czuje się Kidd-Gilchrist. Obydwa zespoły grały punkt za punkt, a trafiali m.in. Adrien Payne (świetny trade), Mo Williams oraz Andrew Wiggins. W ostatnią kwartę z 4-punktową stratą celnym rzutem Martina weszli Wolves. Lecz kolejna trójka Williamsa, punkty MKG oraz Jeffersona i Walkera powiększały przewagę Szerszeni, którzy na 5 minut przed końcem spotkania prowadzili 98:91. Nadzieję Wilkom dał Dieng trafiając akcję 2+1 ale punkty Mo i Marvina Williamsów + 2 celne kosze Jeffersona przypieczętowały zwycięstwo Hornets.

Kilka obserwacji:

– Obydwa zespoły grały bardzo wąską rotacją (po 8 graczy)

– Ciekawie się ogląda duet Payne-Dieng, który naprawdę ma papiery na przyszłość

– Kidd-Gilchrist coraz lepiej gra w ataku. Co prawda większość punktów zdobywa po penetracjach ale także zaczyna dokładać półdystans

– Dalej nie potrafię odgadnąć co się dzieję z Jeffersonem. Ilość prostych pudeł nie przystoi graczowi tej klasy. Dodatkowo trafia wiele naprawdę trudnych rzutów by pudłować te z okolic obręczy, które wydają się banalne.

Następny mecz: Dziś na wyjeździe z Bulls

Bez tytułu

 

 

lordam

Człowiek orkiestra, pasjonat sportu (sztuki walki, rugby, koszykówka, kulturystyka), hodowca-akwarysta-rugbysta. Absolwent ekonomi, finansista. W NBA nie ma ulubionego zespołu, najbardziej ceni sobie Bulls, Hornets i Bucks, raczej kibic zawodników, niż konkretnych drużyn. Wielki fan Kenyona Martina, Eltona Branda, Jermaine O'Neala, Z-Bo i wielu innych PF-ów starej daty. Redaktor naczelny i właściciel Enbiej.pl

5 komentarzy

  1. sledziu 24 pisze:

    Zabawne, że nawet jeśli Hornets awansują do PO, to z ósmego miejsca i dostana pewnie 4:0 od Hawks, wciąż zostając bez wygranej w Play – offs.

  2. Woy pisze:

    Ja postawię na potencjalną sensację i Nets z 8 miejsca, przy ostatnim wzięciu się w garść brooklynczyków. Btw. Play off rządzą się swoimi prawami i patrząc na nieco wypalonych Hawks nie byłbym takim optymistą o ich formę w post season.

    Przed NETS decydujące tie-breakery z Celtics i Hornets (o ósemkę). Później Lakers (wygrana), Pacers (najważniejszy mecz w ostatnich 10 spotkaniach) i Knicks. Jeśli ekipa Hollinsa wygra 4 z 5 to znajdzie się w play offs.
    Najtrudniejsze mecze Siatek to starcia z Cavs, Bulls, Wizards, Hawks (2x) i Blazers.

  3. lordam pisze:

    Twierdzę, że prędzej Hornets uskubią Hawks jakiś mecz niż Nets.
    Osobiście mam nadzieję, ze wejdą Bucks (cholera zasługują na to!), Heat i Hornets.

    • Adrian89 pisze:

      Przyznam szczerze że końcówka na Wschodzie dawno tak mnie nie ciekawiła. W tej chwili 6 ekip aspiruję do trzech miejsc.

      Bucks mają przewagę niby sporą ale z kolei grają najgorzej z całej szóstki i w tej chwili żadnego spotkania wygrać nie mogą.

      Jak dla mnie w tej chwili Miami skończy na 6 miejscu
      Pacers na 7
      Bucks na 8 ,

      Celtics jak dla mnie skończą najniżej, Nets przyznam że po prostu nie chcę ich oglądać i tyle. Chyba że będą grać jak ostatnio szybciej i skuteczniej. Bo wcześniej ich ofensywa wyglądała tragicznie.
      Hornets widziałbym kosztem Bucks ale przewaga za duża.

      A Pacers i Miami to ekipy które mogą zamieszać z tylnego siedzenia .

      Przyznam szczerze że zastanawiam się czy np Miami czy ekipa która odskoczy na 2-3 spotkania zapewni sobie PO- nie będzie chciała spaść na 8 miejsce. Bo moim zdaniem Cavs i Bulls są groźniejszym rywalem w PO niż Hawks

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *