Okiem Czytelnika: CCPrice przedstawia draft 2015 #13 Kevon Looney

Turniej NCAA rozkręca się w najlepsze, a dzisiejszy prospekt już wyrzucił wyżej notowanego rywala. Licealny PG który z powodu braków podkoszowych uczelni został mianowany podkoszowym: Kevon Looney

Kevon Looney

Ur. 6.02.1996

Pozycja: PF/SF

Wzrost: 6’9 (206 cm)

Waga: 220 lb (100 kg)

Uczelnia: UCLA

Statystyki (per game) 2014-15:

Rozegranych spotkań: 35

Min: 30.9

Pts: 11.6

Reb: 9.2

Ast: 1.4

Stl: 1.3

Blk: 0.9

TOs: 1.3

PFs: 2.9

FG%: 47.7%

FT%: 62.8%

Porównanie do zawodnika NBA: Lamar Odom

Looney jest nazywany jednym z wszechstronniejszych graczy w tej klasie.  Na podkoszowego nieco undersized, lecz nadrabia to świetnym zasięgiem (ok. 7’4). Jest zdecydowanie bardziej zwinny i mobilny, ze względu grania jako PG. Nie posiada też masy typowej dla podkoszowego, jednak gra twardo mimo tego. Świetny rebounder, posiada dobre instynkty, wie gdzie się ustawić, agresywnie walczy o piłkę. Walczy mocno na tablicy rywala (3.4 off reb na spotkanie). Zanotował 14 double-double, w tym monstrualne 27/19 w meczu ze Stanford.

Zdolny do rozciągania defensywy rywala. Notuje świetne 43% zza łuku przy 1.5 próbie na spotkanie. Wysoki punkt rzutu, jednak sam rzut dosyć wolny. Dobry zawodnik w grze face up, ze względu na granie na rozegraniu. Zaskakująco dobry w pojedynkach 1 na 1, zwłaszcza z innymi podkoszowymi gdzie korzysta ze swojej przewagi szybkościowej. Bez trudu sprawdza się w grze P&R, jak i pick & pop. Dobre instynkty w aspekcie rozgrywania piłki, niesamolubny, gra bardzo zespołowo.

W swojej grze agresywny, energiczny, wkłada spory wysiłek. Wszechstronny w defensywie, może bronić na każdej pozycji. Miewa niekiedy problemy przeciw szybszym. obrońcom i silniejszym podkoszowym, ale solidne fundamenty posiada. Gra energicznie, nie odpuszcza w rywalizacji. Skupiony nie daje rzucać nad sobą. Aktywny w walce o przechwyt, korzysta z zasięgu.

Powinien poprawić swoją siłę, obecnie ofensywnie utknął pomiędzy pozycjami 3/4. Gdyby poprawił siłę i masę mógłby w większym stopniu rywalizować pod koszem. Póki co, słaby w post up, nie stanowi w tym aspekcie zbyt dużego zagrożenie. Jak na zawodnika z taką mobilnością, przeciętny w kontrach. Wciąż także nierówny, powinien poprawić skuteczność z gry i poprawić swoje grę na linii rzutów wolnych. Minimalnie powinien poprawić swoje skupienie w defensywie, gdzie może być naprawdę solidnym zawodnikiem. Wciąż niekiedy mało ostrożny w swoich ofensywnych poczynaniach, mimo przeszłości na PG, średnio panuje nad piłką.

Podsumowując: zawodnik który jeśli trafi pod skrzydła trenera który będzie miał pomysł jak wykorzystać jego zdolności, może rozwinąć cie do ciekawego zawodnika. Może być specem od czarnej roboty, bądź solidnym starterem. Unikalne zdolności, mało zawodników podobnych do niego pod tym względem. Może być niewątpliwie bardzo dobrym uzupełnieniem dla wielu gwiazd i ich zespołów.

Jak zatańczy w Big Dance?

Słowem wstępu, witajcie w nowej rubryce. Będzie ona poświęcona zawodnikom występującym w wielkim turniej NCAA i ich zespołom.

Sam wybór UCLA budził kontrowersje. Cały czas się mówi iż Kalifornijska uczelnia dostała się do Big Dance tylko dzięki władzom ligi, iż nie zasłużyli. Mimo tego Bruins postanowili odpowiedzieć w najlepszy sposób. Rozstawieni z #11 już w pierwszym spotkaniu wyeliminowali faworyzowane SMU Larry’ego Browna wygrywając 60-59. Looney zagrał 32 minuty zdobywając  6 pkt na celności 3-8. Dorzucił do tego 10 zbiórek, asystę oraz przechwyt. UCLA awansowało dzięki duetowi obrońców  Bryce Alford – Norman Powell. Powell zdobył 19 pkt, będąc 9/9 na linii wolnych. Alford był 9-11 zza łuku, i to on trafił ostatnią trójkę na 60-59 zakończoną odgwizdanym goaltending.  W swoim drugim spotkaniu UCLA wyeliminowała kolejną niespodziankę – UAB (pokonali #3 Iowa State). Bruins wygrali 92-75, Looney zdobył 10 pkt na celności 5-10, oraz zebrał 11 piłek. UCLA czeka w Sweet Sixteen na zwycięzcę pary #2 Gonzaga – #7 Iowa.

Potencjalne kierunki:

Washington Wizards – ileż narzekania iż Czarodzieje nie mają nikogo kto tę grę rozciągnie. Looney wydaje się być dobrą opcją, jego zdolność gry jako SF mogłaby częściowo zapełnić lukę na tej pozycji stołecznej ekipy. Poza tym spadł na 19 miejsce w mock drafcie DX, więc jak najbardziej może być do wyjęcia.

Indiana Pacers – Vogel z pewnością wiedziałby jak wykorzystać talent Kevona. W zamian polepszyłby on grę zza łuku, jak i zbiórki.

Na miejscach 10-20 poza w/w ekipami, osobiście nie widzę aby jakakolwiek ekipa wzięła Looney’a. Powód prosty, posiadają już zawodników SF/PF bądź tłok pod koszem.

 

 

lordam

Człowiek orkiestra, pasjonat sportu (sztuki walki, rugby, koszykówka, kulturystyka), hodowca-akwarysta-rugbysta. Absolwent ekonomi, finansista. W NBA nie ma ulubionego zespołu, najbardziej ceni sobie Bulls, Hornets i Bucks, raczej kibic zawodników, niż konkretnych drużyn. Wielki fan Kenyona Martina, Eltona Branda, Jermaine O'Neala, Z-Bo i wielu innych PF-ów starej daty. Redaktor naczelny i właściciel Enbiej.pl

7 komentarzy

  1. sledziu 24 pisze:

    Fajny gracz, w NBA przejdzie na SF pewnie. Najprędzej widziałbym go w Wizzards, Pierce nie będzie młodszy, potrzebują kogoś oprócz Portera. Oby nie był drugim Williamsem czy Bennettem, bo z tweenerami różnie bywa.

  2. amon pisze:

    Gdy zobaczyłem go 1. raz, pomyślałem „wow, nowy Durant”. Przez kilka miesięcy z Duranta zrobił mi się Dorell Wright:)

    Wielka zagadka, kandydat zarówno na steal, jak i na bust tego draftu. Podobnie, jak Śledziu24 widzę go na razie na SF. W mockach spada i nie mam nic przeciwko, aby obsunął się w okolice 25 miejsca (PTB). Do zespołów, które wymieniłeś dodałbym Rockets. Jeśli Looney jest ukrytym supertalentem, Morey go wyciągnie.

    Filmiku nie było?

    P.S. Będziesz wstawiał opisy z March Madness? Już tylko 2 tygodnie zostały do F4.

  3. amon pisze:

    Dzięki i… dzięki;-)

  4. CCPrice pisze:

    Amon, dopisy o MM miały być wraz z Looney’em, ale nastąpiła zmiana planów i uzgodniłem z Lordamem iż będzie specjalny artykuł dla zainteresowanych. Podsumowanie rundy i zapowiedź kolejnej.

  5. Qcin pisze:

    toż to Jeremy Evans z nieco większym zasięgiem rzutu, w NBA idealny zawodnik na 5-8 minut w garbage time :)

  6. Majecha pisze:

    To może być kolejny Derrick Williams lub gorsza wersja Josha Smitha. Ryzyko może jednak się opłacić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *