MVP Ranking (12) – 09/02/2015

Dzisiaj nieco krócej i szybciej niż zwykle. 10 najlepszych zawodników ligi i ich osiągnięcia w poprzednim tygodniu, czyli MVP Ranking, notowanie dwunaste.

1. Stephen Curry – 23.6 punktów, 4.7 zbiórek, 7.9 asyst, 2.1 przechwytów

W poprzednim tygodniu: 1

Środowe 51 punktów przeciwko Mavericks idealnie pokazało dlaczego trzyma się na szczycie tej listy. Występ fenomenalny w niemal każdym calu. Przebił włócznią serce Dirka Nowitzkiego, który swoją rezurekcję miał w sobotę przeciwko Trail Blazers. Dobre spotkania Steph rozegrał też w Sacramento (23 punkty, 9 asyst) i Atlancie (26 punktów, 9 asyst). Na koniec tygodnia przyjechał do swojej kochanej Madison Square Garden, ale rzucił tylko 22 punkty. Miał też okrągłe 0 asyst. Drzewa i łąki zapłonęły żywym ogniem, niebo stało się czarne, a cały świat zaczął przypominać uniwersum stworzone przez Monty Pythona. 0 asyst. Stephen Curry. O cholera.

2. James Harden – 27.5 punktów, 5.6 zbiórek, 6.8 asyst, 2.0 przechwytów

W poprzednim tygodniu: 2

26.8 punktów, 8.0 zbiórek, 7.3 asyst i 1.7 przechwytu – to linijka z sezonu 2012/13 LeBrona Jamesa, która dała mu nagrodę MVP. Hardenowi niewiele do niej brakuje, a w statystykach zaawansowanych Brodacz też jest blisko osiągnięć Jamesa. PER 27.6 w porównaniu do 31.6, Harden jest też na dobrej drodze do zbliżenia się do tamtego sezonu LeBrona w liczbie Win Shares. Aktualnie, Brodacz przewodzi lidze z 10.9 Win Shares i 8.0 Offensive Win Shares. James w MVP sezonie miał 19.3 Win Shares i 14.6 Offensive Win Shares i rozegrał 26 spotkań więcej niż Harden ma na koncie obecnie – co oznacza, że będzie to kolejna statystyka, w której Brodacz będzie blisko. W tym tygodniu zanotował kolejny lebronowski występ – 45 punktów, 9 zbiórek, 8 asyst, 2 przechwyty przeciwko Trail Blazers. Problem w tym, że Rockets tamten mecz przegrali.

3. Anthony Davis – 24.5 punktów, 10.3 zbiórek, 1.7 asyst, 1.5 przechwytu, 2.7 bloków

W poprzednim tygodniu: 4

Być może jest nawet najlepszym graczem tego sezonu, a już na pewno jest jego największą bestią. Do gry o nagrodę MVP potrzeba jednak lepszego bilansu drużyny niż 27-24. W pierwszej kolejności musi wprowadzić Pelicans do play-offów i w aktualnej formie nie wydaje się to być niemożliwe. W tym tygodniu razem z Tyreke’iem Evansem i ich niezawodnym, fenomenalnym, urzękającym, oszałamiającym, nietuzinkowym, genialnym pick’n’rollem, zbili Thunder w Oklahomie, a Davis trafił rzut sezonu. Jeszcze całkiem niedawno mówił, że nie ma takiego miejsca na parkiecie z którego nie mógłby trafić. Ale czegoś efektowniejszego niż 41 punktów, 10 zbiórek, 3 asysty, 2 bloki i game-winner z pompką w powietrzu za trzy w twarz Kevina Duranta nie mógł zrobić.

4. LeBron James – 26.0 punktów, 5.5 zbiórek, 7.4 asyst, 1.5 przechwytu

W poprzednim tygodniu: 3

Spokojny LeBron, bez polotu. Walentynki w tym tygodniu, więc w Cleveland przyszedł czas na nieco miłości. James oddał stery w ręce Love’a, coraz lepiej wygląda ich współpraca. Problem w tym, że LBJ bardzo dużo traci i jest gorszy tylko od DeMarcusa Cousinsa i Michaela Cartera-Williamsa pod tym względem. Ten tydzień: 22 punky, 10 zbiórek, 8 asyst, 6 strat z Lakers, 25 punktów, 6 zbiórek, 5 asyst, 2 przechwyty, 7 strat z Pacers i 23 punkty, 3 zbiórki, 9 asyst przeciwko Clippers. Od jego powrotu Cavs wygrali 13 z 15 meczów.

5. Marc Gasol – 18.5 punktów, 8.1 zbiórek, 3.8 asyst, 1.7 bloku

W poprzednim tygodniu: 6

To jest niesamowite ile można zrobić dla drużyny z pozornie „tylko dobrymi” statystykami 16 punktów, 10 zbiórek, 3 asyst i 2 bloków w meczu. Taką linijkę Gasol zanotował wczoraj w meczu z Hawks, ale jego wpływ na grę był o wiele większy, tak jak zwykle. Przede wszystkim kontestował rzuty przy obręczy i świetnie bronił, jak w 2013 roku. Na spółkę z Z-Bo zatrzymali Ala Horforda na skuteczności 2/11 z gry, a Paula Millsapa na 2/10. Bardzo dobre zawody zagrał też w Salt Lake City, zdobył 23 punkty, zebrał 6 piłek i rozdał 4 asysty.

6. LaMarcus Aldridge – 23.7 punktów, 10.3 zbiórek, 1.8 asyst, 1.2 bloku

W poprzednim tygodniu: 5

Można o nim napisać tyle nowego co o Timie Duncanie 10 lat temu – nic. Kontynuuje swoją świetną grę, wciąż trafia jak automat z półdystansu oraz gra pewnie na tablicach i w obronie. Zwłaszcza defensywie L-Traina chciałbym się przyjrzeć nieco bliżej. Przy obręczy broni na poziomie 46.8%, lepiej od chociażby DeAndre Jordana i Anthony’ego Davisa. Rywale trafiają przeciwko niemu ze skutecznością o 1.2% gorszą niż normalnie. Zawsze gra twardo i w 7 ze swoich 9 sezonów w lidze przekraczał średnią 1 bloku na mecz. Ten tydzień – 25/14 z Mavericks, 24/5/2 bloki/2 przechwyty z Rockets i 19/13/2 z Suns.

7. Jeff Teague – 17.3 punktów, 2.6 zbiórek, 7.5 asyst, 1.7 przechwytu

W poprzednim tygodniu: 8

W styczniu przekroczył 20 punktów 5 razy. W lutym udało mu się to już czterokrotnie. Problem w tym, że Hawks 2 z tych 4 spotkań przegrali. Jednak nikt nie może mieć o to pretensji do Teague’a, Jastrzębie przede wszystkim nie poradziły sobie w tamtych spotkaniach pod koszem. Zaś sam Teague miał w tym tygodniu 3 bardzo ciężkie match upy – z Wallem, Currym i Conleyem. Rywalizację z Johnem wygrał, w pozostałych orzekłbym remisy. Teague śmiało puka do grona najlepszych rozgrywających ligi i pokazuje to, wygrywając trudne pojedynki ze swoimi vis a vis. Najlepszy występ tygodnia – 26 punktów, 8 asyst, 2 przechwyty z Wizards.

8. Klay Thompson – 22.4 punktów, 3.5 zbiórek, 3.0 asyst, 1.2 przechwytu

W poprzednim tygodniu: 10

29 punktów przeciwko Hawks zdobywał z gracją twojej damy na balu. To był świetny występ Thompsona i nikt nie ma prawa się przyczepić, że nie do końca sobie poradził wtedy z Kylem Korverem – nie każdy jest Tonym Allenem. Ale w Klayu taki Tony Allen drzemie. Thompson obniża skuteczność rywali o 4.6% w tym roku i poprawia defensywę Warriors o 2 punkty na 100 posiadań. Kombinacja jego warunków fizycznych, siły, szybkości i rozeznania rywala pozwalają mu bronić niemal każdego gracza z pozycji 1-3 jeśli zachodzi taka potrzeba. Dla mnie jest w All-Defensive Team w tym roku.

9. Russell Westbrook – 25.9 punktów, 6.3 zbiórek, 7.6 asyst, 2.2 przechwytów

W poprzednim tygodniu:

za @JGniedziejko

za @JGniedziejko

Rozwiązanie zagadki takiej skuteczności z gry to rzecz godna problemów milenijnych Instytutu Matematycznego Claya. Westbrook kocha być pierwszą opcją, ale nikt nie ma pojęcia w czym przeszkadza mu Durant, który stara się grać dużo bez piłki i wcale nie zabiera jej Russowi. W tym tygodniu Westbrook dwukrotnie bił rekord kariery i dwukrotnie zagrał fenomenalne zawody. Najpierw w Nowym Orleanie zdobył 45 punktów, 6 zbiórek, 6 asyst, a następnie w spotkaniu rewanżowym wcisnął im 48 punktów, 9 zbiórek, 11 asyst i 4 przechwyty. Jrue Holiday tylko przyglądał się z zatrwożoną miną z ławki, patrząc na to jak jego koledzy nie mogli kompletnie nic zrobić w obronie, a każde rozwiązanie którego próbował Monty Williams nie działało.

10. John Wall – 17.5 punktów, 4.4 zbiórek, 10.2 asyst, 1.9 przechwytu

W poprzednim tygodniu:7

Wizards zebrali baty w 5 z 6 ostatnich meczów, a regres Walla znacznie się do tego przyczynił. Nie możemy mieć zbyt wielu pretensji o atak, ale John strasznie spadł z poziomem w defensywie. Blowout z Brooklynem pozwala jednak wierzyć, że do Waszyngtonu wracają dobre czasy. Najlepszy występ w tym tygodniu Wall zanotował z Hawks (24 punkty, 7 zbiórek, 9 asyst). Solidne zawody rozegrał też w Charlotte (15 punktów, 13 asyst).

Wypadli:

Damian Lillard – 21.6 punktów, 4.7 zbiórek, 6.3 asyst, 1.5 przechwytu

W poprzednim tygodniu: 9

Poczekalnia:

Kevin Durant – 25.3 punktów, 6.6 zbiórek, 4.2 asyst

DeMarcus Cousins – 23.9 punktów, 12.4 zbiórek, 3.2 asyst, 1.5 przechwytu, 1.7 bloku

Jimmy Butler – 20.7 punktów, 5.9 zbiórek, 3.3 asyst, 1.9 przechwytu

Monta Ellis – 20.4 punktów, 2.4 zbiórek, 4.6 asyst, 1.8 przechwytu

Zach Randolph – 16.8 punktów, 12.1 zbiórek, 1.7 asyst


13 komentarzy

  1. GPRbyNBA pisze:

    „26.8 punktów, 8.0 zbiórek, 7.3 asyst i 1.7 przechwytu – to linijka z sezonu 2012/13 LeBrona Jamesa”
    Ta linijka równie dobrze mogła by sie znależć pod numerkiem 9 tejże listy. Porównanie dobre jeśli tylko nie zagladać chłopakom w skuteczność. Szczególnie Russelowi.

  2. kosini pisze:

    Russel w Top 10 i w poczekalni Durant to smiech na sali. Co chwile trąbicie o Davisie, ze nie wygra bo jego druzyna ma za słaby bilans, wiec co powiedziec o Oklahomie skoro az dwoch graczy umieszczacie w tym rankingu? Na pewno zaden z nich nie zasluguje na bycie w top 10 bo jego swietne liczby nie potrafia sie przeniesc na wygrane zespolu.

  3. Woy pisze:

    Kosini btw. Do MVP trzeba mieć pewien limit rozegranych spotkań. Ile zagrał KD?
    No a bez Russella to Thunder mogliby marzyć o pogoni za Suns

  4. Wojt pisze:

    Harden musiałby chyba zrobić kupę na środku, żebyście umieścili go na szczycie tej listy. Na szczęście Amerykanie doceniają jego grę – gracz grudnia i stycznia na zachodzie. Pozdrawiam

    • Woy pisze:

      Musiałby tej kupy nie robić… no i zacząć bronić z większym zaangażowaniem, bo za sam atak MVP się nie zdobywa.

      spotkanie z 4/21 z gry chłopak widział? było i 4/15

      Poza tym fantastyczne tygodnie rozgrywa Motiejunas i wyniki Rocks są zasługa obu tych graczy.

      Btw. My nie robimy tego rankingu, robi to jedna osoba (Wy mówiło się w innych czasach)

      Trzeba też rozumieć pojęcie rankingu, w którym oceniany jest gracz za każdy kolejny tydzień. Właśnie w zeszłym tygodniu zagrał taką kupę 4/21

      czasami też warto pomyśleć co się napisze…EOT

      też pozdrawiamy!

    • Łukasz Siemański pisze:

      Te rankingi są subiektywne, ale też zawsze biorę pod uwagę to co decyduje o wyborze u głosujących dziennikarzy. I tu bilans drużyny ma bardzo duże znaczenie i już nie raz był kluczowy przy rozdawaniu nagrody MVP. Curry ma ten bilans lepszy i dlatego jest nad Hardenem. Jak James przeciągnie teraz na bardzo wysokim poziomie te kilka tygodni bez Howarda, to nie wykluczam, że może jeszcze przejąć prowadzenie.

  5. Triple eX pisze:

    @Woy ja wiem co chcesz przekazać Wojtowi i ogólnie się zgadzam, ale… argumenty które podałeś przeciw Hardenowi są w tym przypadku takie sobie bo:
    1. W porównaniu do Stepha to Harden z pewnością nie wypada gorzej… śmiem twierdzić, że w tym sezonie broni sporo lepiej niż Curry.
    2. Curry też miał mecze typu 3/11 czy 5/15… chociaż zgadzam się, że u Hardena zdarza się częściej… chociaż to bardziej na początku sezonu, teraz w miarę trzyma poziom.
    3. No i tutaj najczulszy punkt… koledzy… Tutaj chyba nie ma o czym dyskutować bo Harden bardzo często w pojedynkę ciągnie grę Rakiet i uważam że Steph może liczyć na dużo większe wsparcie kolegów.

    • Woy pisze:

      Myślę , że za zeszły tydzień nie ma co dyskutować , bowiem Curry ze swoimi 51 wygrał spotkanie , a Harden ze swoimi 45 przegrał. Statystyki nie przełożyły się na wynik. Łukasz dobrze to przedstawił. Co do wsparcia Curry’ego nie zapominajmy, że Lee nie gra pełnego sezonu, a Bogut też odpuszcza mecze i leczy kontuzje. Sam Draymond Green też zluzował w ataku i nie jest aż tak skuteczny jak przed paroma tygodniami.
      Czy Harden nie ma wsparcia? Motiejunas gra tygodnie życia w NBA, Smith przestał rzucać na siłe i jest umiejętnie hamowany. Ariza przestał ceglić mecz po meczu. Ogólnie bez Howarda większość graczy Rockets wygląda zadziwiająco lepiej.

    • sasoo pisze:

      @ Woy mówisz, że samym atakiem MVP się nie zdobywa? To skąd statuetka u Dirka albo D-Rose’a? Porównanie głębi składu GSW do Houston też niezbyt na miejscu.

    • Triple eX pisze:

      Poza tym jeżeli już tak wyliczamy to nie można zapomnieć o Thompsonie! Harden takiego wsparcia nie ma… Poza tym jeżeli wyliczamy, że Lee czy Bogut nie zagrali tylu spotkań to weźmy też pod uwagę to ile spotkań opuścili Howard czy Jones.

  6. Woy pisze:

    No OK, ale mówimy o drużynie i zawodniku który buduje najlepszy wynik w historii GSW i tak naprawdę dopiero teraz widzimy jego w pełnym zdrowiu. Wcześniejsze sezony praktycznie nie pozwoliły nam ujrzeć jego całej mocy i pełnych umiejętności w kierowaniu drużyną, czy przy budowaniu team spirit. GSW mają 7 meczów przewagi nad Rockets i nie powinni jej stracić właśnie dzięki Curry’emu. Dodam jeszcze, że po piętach obu mocno już depta LeBron James i jeśli Cavs będą nadal łapali seriale zwycięstw to najbardziej ucierpi na tym właśnie Harden.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *