MVP Ranking (8) – 06/01/2015

Kevin Durant i LeBron James. LeBron James i Kevin Durant. Dwa nazwiska zdominowały ostatnie trzy lata rywalizacji o nagrodę MVP i miano najlepszego gracza w lidze. Tych dwóch zdominowało konkurencję, nikt nie był nawet blisko. Derrick Rose pogrążył się w kontuzjach, Dwight Howard pogrążył się w Los Angeles, Chris Paul wciąż grał bez blasku godnego Duranta i Jamesa. Toczyła się tylko rywalizacja o miejsce „tego trzeciego”, w sumie to nadal się toczy, bo to co oglądamy teraz to wciąż tylko sezon regularny. Jak ktoś ma zagrozić pozycji dwóch wielkich to będzie musiał zrobić to w play-offach.

Póki co, trwa jednak sezon regularny i kandydatów do nagrody MVP mamy najwięcej od lat. Jest ich co najmniej jedenastu, a do gry mogą włączyć się kolejni. Minęła dopiero 1/3 sezonu i w stawce najlepszych zawodników rozgrywek jeszcze będziemy mieli mnóstwo przetasowań. Już w te dwa miesiące gry odnotowaliśmy milion skoków i spadków w MVP Rankingu. Jakaś stabilizacja jest, ale na przestrzeni pozostałych czterech miesięcy nic ona nie oznacza.

W tej całej stawce trochę zapominałem w ostatnim czasie o Johnie Wallu. Mimo bardzo dobrej gry i efektownych piruetów w powietrzu trzymałem go poza dziesiątką. Szkoda z niej kogokolwiek wyrzucać, bo każdy z kandydatów do MVP jest kluczowym punktem drużyny, który ciągnie ją ku lepszym rezultatom. Bilans drużyny już nie jeden, nie dwa, nie trzy, ale kilka razy okazywał się być decydującym czynnikiem, gdy przyznawano nagrodę.

Wizards Walla złapali w ostatnim czasie doła, przegrywając 6 z ostatnich 10 spotkań i odnosząc zwyciestwa jedynie ze słabszymi drużynami i również dołującymi Rockets. Trasa wyjazdowa na zachód okazała się być brutalna dla Czarodziejów, zakończyła się dotkliwymi porażkami w Dallas, Oklahomie i San Antonio. Wall nie brylował tak jak robił to w poprzednich spotkaniach tego sezonu, kiedy prowadził Wizards do nawet drugiego miejsca na wschodzie.

John przeszedł w tym sezonie ewolucję. Już nie jest postrzegany tylko jako zabójczo szybki i efektowny gracz, teraz jest też kojarzony z kreowaniem gry. Jego średnia punktowa spadła w porównaniu do lat poprzednich. W przeliczeniu na 36 minut jeszcze dwa lata temu zdobywał średnio 20.4 punktów, potem 19.1, a w tym sezonie jest to tylko 17.4. O 1.8 spadła ilość jego rzutów z gry, a o 1.2 trójek, które w tym sezonie oddaje na skuteczności 29.4%. Poprawił selekcję rzutową i oddaje więcej przemyślanych prób, a także częściej kończy pod koszem. Dlatego też jego skuteczność z gry poprawiła się z 43.3% do 45.7%.

Imponujący jest też jego rozwój jako kreator. Wall to obecnie najlepiej asystujący gracz w lidze. Jego średnia asyst w tym sezonie wynosi 10.3, co pozwala mu zdystansować takich graczy jak Lawson, Rondo czy Paul. Wall ma też średnio 1.1 free throw assists (podanie po którym kolega dostaje się na linię) i 1.9 secondary assists (asysta drugiego stopnia). W obu tych kategoriach jest drugi w lidze (Rondo/Paul). Jego asysty przekładają się na średnio 24.2 punkty kolegów. Wall sam zdobywa 17.4 i ma bezpośredni udział przy 41.6 punktów w każdym spotkaniu, co stanowi dokładnie 41.7% wszystkich punktów drużyny. Dla porównania cytuję fragment mojej zapowiedzi sezonu Los Angeles Clippers:

Z 107.9 punktów zdobywanych średnio przez LAC w poprzednim sezonie Paul miał bezpośredni udział przy 43.6 z nich (40.4%). 19.1 zdobywał sam, a 24.5 kreowały jego asysty. Dla porównania LeBron James w poprzednich rozgrywkach miał bezpośredni udział przy 42.4 z 102.2 punktów drużyny, co daje niewiele wyższe 41.5%. Kevin Durant – 44.8 z 106.2 (42.1%). Naturalnie, ta trójka zajęła podium w tej kategorii w ostatnim sezonie.

Wall jest też bardzo niedocenianym obrońcą, moim zdaniem powinien dostać miejsce w All-Defensive First Team jeśli sezon zakończyłby się dzisiaj. Przewodzi lidze w ilości przechwytów, których ma już 70, co daje średnią 2.1 na mecz. Świetnie czyta grę rywala, w opowiednim momencie rotuje i przecina linię podania, po czym zdobywa łatwe punkty w kontrze. To robił świetnie już w poprzednim sezonie, czego nie można było do końca powiedzieć o kryciu jeden-na-jeden.

Rok temu gracze kryci przez Walla rzucali ze skutecznością 46% z gry, o 2.6% lepszą niż normalnie, a także 38.6% za trzy, zwykle trafiając 3% mniej. W tym roku poczynił ogromny postęp, rywale trafiają przeciwko niemu tylko 39.9% z gry, o 3.5% słabiej niż zwykle, a także zaledwie 30% za trzy, gorzej o 4.8%. A Defensive Rating Wizards z nim na parkiecie wynosi 100.8, bez niego 113.8. Taki skok w przypadku rozgrywających jest niespotykany, ale jak się okazuje – nie niemożliwy. Na pewno to też wina braku dobrych obrońców na ławce Wizards, ale to wciąż niczego nie odejmuje wyczynowi Walla.

Jego Wizards z bilansem 23-11 są na chwilę obecną na czwartym miejscu konferencji wschodniej ze stratą 3 meczy do pierwszych Hawks. Teraz czeka ich spotkanie z Knicks, a potem kolejna trudna seria – Bulls, @Hawks, Spurs, @Bulls. Druga część sezonu jest o wiele łaskawsza dla Wizards i sporo w niej łatwych spotkań. Czas Johna Walla? Być może.

1. Stephen Curry – 23.1 punktów, 5.0 zbiórek, 7.8 asyst, 2.1 przechwytów

W poprzednim tygodniu: 1

Warriors mają za sobą kolejne zwycięstwa i to nie z byle kim – w Oakland polegli Thunder i Raptors, a nie były to zwycięstwa na styku, tylko bardzo wysokie blowouty. Curry zdobył 32 punkty i 12 asyst przeciwko Toronto, a z Thunder miał 19 punktów, 9 zbiórek, 6 asyst i 4 przechwyty. Na obrońcach Oklahomy zrobił sobie trening kozłowania. W ostatnim czasie nieco spadły jego statystyki, ale gra wciąż zachwyca.

2. James Harden – 27.2 punktów, 6.0 zbiórek, 6.6 asyst, 1.9 przechwytu

W poprzednim tygodniu: 2

Siał zniszczenie w meczach z Wizards (33 punkty), Hornets (36 punktów, 7 zbiórek, 6 asyst) i Heat (28 punktów w 3 kwarty), ale zagrał słabe zawody z Pelicans (11 punktów, 5 strat), a jego Rockets są niestabilni po przyjściu Josha Smitha i przegrali 4 z 7 spotkań z Smtihem w składzie. James w każdym z przegranych spotkań był na „minusie”. Statystyki ma lepsze od Curry’ego, ale Rockets spadli na piąte miejsce zachodu i będą musieli się podnieść, żeby ich gracz miał szanse na nagrodę MVP.

3. Marc Gasol – 20.0 punktów, 8.2 zbiórek, 3.8 asyst, 1.7 bloku

W poprzednim tygodniu:3

Grizzlies wtopili spotkanie w Denver i dostali tam blowout, ale znowu najmniej pretensji możemy mieć do Gasola – 18 punktów, 5 zbiórek, 3 bloki w tamtym spotkaniu. Wciąż jest pewnym punktem w ofensywie i defensywie zespołu. Po sezonie kończy mu się kontrakt, a zainteresowani nim mają być m.in. Lakers, Spurs (o ile Duncan skończy karierę) i Knicks. Ci ostatni zrobili sobie wystarczająco miejsca na maksymalną umowę, którą zaproponują Gasolowi. Ten jednak pozostaje skłonny do kontynuowania gry w Memphis, którzy również mogą zaoferować mu maxa.

4. Anthony Davis – 23.8 punktów, 10.5 zbiórek, 1.6 asyst, 1.7 przechwytu, 2.9 bloków

W poprzednim tygodniu:4

Pelicans zniszczyli w ostatni piątek Rockets, a Davis miał w tamtym spotkaniu… 7 punktów i 8 zbiórek. Wykonał za to wielką robotę w defensywie, łatał wszystkie dziury z tyłu i ograniczył podkoszowych rywali. Jak zwykle dobry, ale od dawna nie robiący niczego ponad poziom – tym razem w najlepszym występie ograniczył się do 21 punktów, 12 zbiórek i 4 przechwytów przeciwko Spurs.

5. Kyle Lowry – 20.6 punktów, 4.7 zbiórek, 7.6 asyst, 1.6 przechwytu

W poprzednim tygodniu: 5

Otrzymał w pełni zasłużoną nagrodę dla Gracza Miesiąca na wschodzie. W tym tygodniu kontynuował dobrą grę w trudnej serii wyjazdowej na zachodzie, miał 30 punktów i 11 asyst z  Nuggets, 25 „oczek” z Blazers, a także 22 punkty i 8 asyst z Warriors. Raptors jednak spadli na trzecie miejsce na wschodzie i mają obecnie serię 3 porażek z rzędu.

6. LaMarcus Aldridge – 23.1 punktów, 10.7 zbiórek, 2.0 asyst, 1.3 bloku

W poprzednim tygodniu: 9

Spokojny, nudny i iście staro-duncanowski tydzień. 23 punkty i 13 zbiórek z Raptors, 30 „oczek” i 12 zbiórek z Hawks, a także 21 punktów i 8 zebranych piłek z Lakers. Wszystko przeplatane tym rzutem z półdystansu, na który nie ma mocnych obrońców w tej lidze, a który w ogóle mu nie siedział we wczorajszym meczu z Lakers. Jego tak wysokie miejsce w rankingu to kwestia mocno uznaniowa, miejsca 6-10 i część poczekalni można dowolnie mieszać. Sekou Smith w swoim MVP Ladder na nba.com nie ma go w pierwszej dziesiątce. Ja wybrałem Aldridge’a, bo gra równo i na wysokim poziomie od początku sezonu, zawsze będąc liderem Blazers.

7. John Wall – 17.2 punktów, 4.5 zbiórek, 10.3 asyst, 2.0 przechwytu

W poprzednim tygodniu: –

Ma już 20 double-double na koncie w tym sezonie i wspólnie z Anthonym Davisem przewodzi lidze w tej kategorii. Ma też 21 meczów z dwucyfrową liczbą asyst. Jak zwykle był świetny jako kreator, rozdając w trzech spotkaniach 12 asyst, ale coraz częściej usuwa się w cień jeśli chodzi o zdobywanie punktów, ostatni dobry występ w tym zakresie miał przeciwko Knicks w pierwszy dzień Świąt (24 „oczka”). Od tamtego czasu jego najlepszy występ to 15 punktów.

8. Russell Westbrook – 27.3 punktów, 5.5 zbiórek, 7.1 asyst, 2.3 przechwytu

W poprzednim tygodniu:7

Wrócił stary, zły Russell. 5/21 z gry przeciwko Warriors, 8/23 z Wizards i 5/13 + wyrzucenie z boiska i przepychanka z Alexem Lenem z Suns. Grał bez głowy w tym tygodniu i lepiej żeby mu ona odrosła, bo Thunder potrzebują zwycięstw żeby w końcu wyjść na bilans z ponad 50% zwycięstw. Od powrotu Russella mają bilans 13-6, ale tylko 5-5 w ostatnich 10 meczach (w 6 z nich pauzował Durant).

9. Jimmy Butler – 21.9 punktów, 6.2 zbiórek, 3.3 asyst, 1.6 przechwytu

W poprzednim tygodniu: 10

Kolejny dobry tydzień Butlera. 22 punkty i bardzo dobra obrona na Hardenie we wczorajszym spotkaniu z Rockets i 26 „oczek”, 8 zbiórek, 8 asyst z Nuggets. Swoją wartość pokazał przede wszystkim w spotkaniu z Pacers, kiedy drużyna miała problemy ze zdobywaniem punktów, sam zdobył ich 27 i poprowadził Bulls do zwycięstwa. Cieniem na jego dobrym tygodniu odbija się tylko 8 punktów i słabe spotkanie przeciwko Nets.

10. LeBron James – 25.2 punktów, 5.3 zbiórek, 7.6 asyst, 1.3 przechwytu

W poprzednim tygodniu: 8

Jego dwutygodniowa przerwa będzie najdłuższą w karierze Jamesa. Zarzucamy mu słabszą grę w tym sezonie, ale Cavs grają jeszcze gorzej bez niego i są fatalni gdy nie mają Jamesa. Więc, pozwólcie – ja to tylko tutaj zostawię.

james

*grafika nie zawiera dzisiejszej wtopy Cavaliers z 76ers, może to i lepiej

Wypadli:

DeMarcus Cousins – 23.5 punktów, 12.1 zbiórek, 2.8 asyst, 1.1 przechwytu, 1.5 bloku

W poprzednim tygodniu: 6

Poczekalnia:

Chris Paul – 17.9 punktów, 4.6 zbiórek, 9.5 asyst, 2.0 przechwytu

Damian Lillard – 21.7 punktów, 4.9 zbiórek, 6.4 asyst, 1.4 przechwytu

Blake Griffin – 22.4 punktów, 7.6 zbiórek, 4.9 asyst

Paul Millsap – 17.0 punktów, 8.1 zbiórek, 3.2 asyst, 1.9 przechwytu

Tim Duncan – 15.5 punktów, 10.6 zbiórek 3.2 asyst, 1.0 przechwytu, 2.1 bloków

PS. Przepraszam za dzień opóźnienia, ale wczoraj zwyczajnie nie miałem czasu żeby napisać i dodać ranking. W przyszłym tygodniu wracamy do normalności.

18 komentarzy

  1. Woy pisze:

    Pau Gasol poczekalnia IMO

  2. Russ pisze:

    Kd przy powrocie do formy (ostatnie mecze oprócz tego z gsw miał bdb) ma szanse na mvp, czy raczej kontuzja z początku sezonu go wyklucza?

    • Łukasz Siemański pisze:

      Jak dla mnie za długo pauzował żeby mógł rywalizować o MVP. Ale All-NBA Teams mogą być, zwłaszcza że w tym roku jest bieda na pozycji niskiego skrzydłowego.

  3. Adrian89 pisze:

    Moim zdaniem za duże przywiązanie do Gasola. Koleś już jest moim zdaniem poza top 10 nawet.

    Do tego Lillard moim zdaniem powinien być na miejscu LMA

    • Woy pisze:

      Zobacz ostatnie mecze Bulls, Gasol nadspodziewanie łatwo bije w rotacji Noah i osłabił pozycję Gibsona. Mało jest głosów, że jego transfer z milionami w tle to zła rzecz dla Bulls. Wyraźny upgrade w porównaniu z grą Boozera czy poprawa Hiszpana analizując dwa ostatnie lata PG w LA. Nie ma głosów, że jak w poprzednim sezonie Taj to pewniak do 6th Mana a Noah do DPOY.Gasol zbiera więcej od obu specjalistów i blokuje częściej – z życiowymi rekordami. W końcu porównaj go do oczekiwań w stronę Carmelo Antony’ego. Jego wysoka pozycja wyjściowa do Meczu Gwiazd to nie przypadek. Drugie miejsce Bulls w ECF to też jego zasługa.

    • Adrian89 pisze:

      Mea culpa- Chodziło mi o Marca. Paul też jest lepszy od Marca już

  4. Łukasz Siemański pisze:

    Woy, chyba chodzi o tego drugiego Gasola :))))

    Adrian, czemu sądzisz że Marc poza Top 10? Absolutnie kluczowa postać trzecich na zachodzie Grizzlies, przez jego ręce przechodzi 95% akcji ósmej najlepszej ofensywy ligi, w obronie też nie spada ze stałym, bardzo dobrym od wielu lat poziomem. Bez niego Grizzlies pewnie byliby w okolicach 8. miejsca i bili się o play-offy z Suns, tak jak to było rok temu. Ja mam go na 3. pozycji, bo na Curry’ego i Hardena to co robi to jednak za mało, ale wcale nie ma mniejszego wpływu na drużynę niż Lowry, Aldridge, Wall itd. A Pelicans mają za słaby bilans żeby Davis był na podium.

    • Adrian89 pisze:

      To że jest to świetny zawodnik to się zgodzę, ale rozmawiamy MVP. Z tymi 95 % akcji przesadzasz mocno.

      Idąc Twoim tropem to Lillarda oceniam mimo wszystko zdecydowanie wyżej. Prowadzi drugą ekipę zachodu , i sam w pojedynkę często gęsto dominuje spotkanie – przykład pierwszy przykład z brzegu mieliśmy ostatnio z LAL.

      Cyferki zaczęły spadać Memphis zaczęło pikować za chwilę będą na 7 miejscu na zachodzie, więc w moim osobistym rankingu i Gasol spada.

  5. wade pisze:

    James w 10-tce ?? Chyba ktoś upadł na głowe. Oglądałes go w ostatnich meczach? Był najsłabszy na parkiecie. To ze zaliczył pare asyst( odrzutów) po tym jak juz nie wiedział co z piłką zrobić i pare razy przepchnął barem obrońce nie znaczy ze był choćby słaby. Słabe statystyki jak na niego które i tak są lepsze niż jego gra. Zresztą to taki typ gracza ze ma lepsze statystyki niż gra.

    • Łukasz Siemański pisze:

      Wdech, wydech. A oglądałeś mecze Cavs bez niego? To jest dopiero parodia dziejów. Te „odrzuty” miał już bardzo często za czasów Heat. Zresztą co ma robić jak idzie na niego dwóch obrońców – rzucać na siłę? Może jednak lepiej podać do tego kto stoi niekryty? W ostatnich meczach był najsłabszy na parkiecie? Chyba ciężko być najsłabszym na parkiecie z takimi cyferkami. To że jego koledzy grają kupę, nie znaczy że on też.

  6. Kidzi pisze:

    Jak dla mnie na ten moment Stefan Kury bezapelacyjnie, do tego całe GSW gra w tym sezonie bardzo dobrze, a przecież bilans drużyny na koniec sezonu jest bardzo ważny.

  7. wade pisze:

    On wchodzi na siłe ( inaczej prawdopodobnie nie potrafi ,przynajmniej nie widziałem) i jeśli nie uda sie przepchnąc obrońcy to zalicza asyste a raczej „odrzut rozpaczy”. Owszem lepsze to niż nic ale to jest takie wszystko na siłe bez pomyślunku. Do tego jest to chyba najcześciej dostawającym czapy zawodnik w całej NBA ,to tez skutek tego ze wchodzi pod kosz bez jakiejkolwiek myśli. Po prostu bark do przodu i cała peta. Jakoś oglądałem go dwa razy tuż przed kontuzją. I bez dwóch zdań był najsłabszy na boisku. Fatalna skuteczność ,fatalna obrona ,masa strat. No zupełnie nic ! Zresztą jak siedział na ławce drużynie szło lepiej. Chyba miał najgorsze -/+ w drużynie. Nie trzeba nawet zerkać w statystyki zeby widzieć ze to najgorszy sezon LBJ w karierze.
    I pamiętaj ze cały czas mówimy podobno o najlepszym koszykarzu ,który jak niektórzy twierdzą gdyby grał w Sopocie to Ci dali by rade nawet w finałach nba. Może zejdzmy z Lebronem troche na ziemie. Jest w tej chwili bez formy i wkładanie go do jakichkolwiek TOP jest…

    • Łukasz Siemański pisze:

      Jest bez formy, a notuje średnie przeszło 25 punktów, 5 zbiórek i 7 asyst na mecz. Piszesz też o „odrzutach rozpaczy”, podczas gdy LeBron już wiele razy notował piękne podania w tłoku podkoszowym czy w pick’n’rollu, choćby do Varejao. A te tzw. „odrzuty rozpaczy” wielokrotnie wygrywały mecze Heat po tym jak Bron absorbował całą obronę, a Bosh czy Allen trafiali czystą trójkę z rogu. Co do wjazdów, to LBJ nigdy nie był najbardziej finezyjnym graczem na świecie, ale w to off-season strasznie schudł i tych siłowych wjazdów kończonych wsadami brakuje w jego grze. Mimo tego wciąż rzuca na 64.9% spod obręczy. Co do tych ostatnich występów to ten z Detroit faktycznie był fatalny, ale nie powiedziałbym tego o meczach z Magic i Heat. Jeśli zaś chodzi o jego obronę to mnie też często kłuje w oczy jego lenistwo, ale jak już mu się chce to wciąż potrafi być elitarnym defensorem.
      Najsłabszy sezon w karierze? To też fakt (nie licząc tego debiutanckiego), ale on wciąż gra dobrze i ciągnie ten wózek zwany Cavs do przodu. Bez niego byliby pewnie poza pierwszą „ósemką” wschodu. Dla mnie wciąż jest w Top 10 graczy w tym sezonie i wciąż jest najlepszym zawodnikiem na świecie. Jak ktoś go ma zrzucić z piedestału to musi to zrobić w play-offach.

  8. Russ pisze:

    Dzięki za odp, jeśli chodzi o jamesa to jednak ostatnio akurat oglądałem cavs i bez niego, mimo że go nie lubię, trzeba przyznać że ich gra to faktycznie cytując „parodia dziejów” ;)

  9. tombo pisze:

    tez wnioskuje Gasola do poczekalni. Biały,34 lata, biorąc to pod uwage, gra rewelacyjnie, nie wiem,gdzie by byli dzisiaj Bulls bez niego, Rose to jednak nie stary dobry Rose, Butler rewelacja, ale sam nie zaprowadziłby Byków tam gdzie są teraz. Przyjscie Gasola, to był od czasów Butlera,chyba strzał w dziesiatke, wiedziałem ze bardzo wzmocni druzyne,ale nie sądziłem ze az tak bardzo. Wiadomo,jak kazdy,ma słabsze dni, ale ogólnie jest rewelka, ostatni tydzien gosc gra kosmos. Teraz nie dziwi, szokująco duzo głosów na niego na All Star Game

  10. artur pisze:

    Zamiast Walla umieściłbym Chrisa Paula, który we wszystkich suchych statystykach (tych zaawansowanych typu assist ratio, true shooting, efficiency, wins added) jest wyraźnie lepszy od Walla i nieznacznie lepszy nawet od Lowry’ego.

  11. zorza pisze:

    A ci powiecie na przygotowanie Sophomore Power Ranking?

    Jeszcze chyba czegoś takiego nie robiliście, a bardzo chętnie bym poczytał, jak radzą sobie zeszłoroczni rookies.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *