Sposób na niedźwiedzia

Wchodząc w ten mecz Memphis Grizzlies mieli drugi najlepszy bilans w lidze, 22 wygrane w domu z rzędu w sezonie regularnym i byli największą rewelacją na początku rozgrywek.

Gregg Popovich i San Antonio Spurs mieli to gdzieś.

Od czasu pamiętnej serii z 2011 roku i porażki Spurs 2-4, mecze z Grizzlies stały się dla Spurs punktem honoru, a Popovich zawsze stara się odegrać na bohaterze tamtej rywalizacji Zachu Randolphie. Ostrogi wygrały ostatnie 9 spotkań przeciwko Miśkom, wliczając to sweep w finale konferencji zachodniej w 2013. Ostatni raz Grizzlies złamali rywali 1 kwietnia 2013 roku.

Spurs całkowicie kontrolowali przebieg spotkania, nie pozwalając rywalom zbliżyć się na mniej niż 5 punktów i przez cały mecz utrzymywali przewagę w granicach 10 „oczek”. Goście szybko zbudowali swoje prowadzenie, rozpoczynając spotkanie od serii 15-4 i dominując Grizzlies w obronie przez pierwsze 6 minut. W dalszej części mecz był już bardziej wyrównany, ale gospodarze nie potrafili objąć prowadzenia i w efekcie nie było w tym meczu momentu, w którym to Miśki miałyby więcej „oczek” na koncie.

Poczynania ofensywne gospodarzy ograniczyły się do trzech graczy, pozostali byli całkowicie wyłączeni z gry i nie stanowili żadnego wsparcia. Jak na ironię, jednym z tych najlepszych był ten zwykle określany jako najsłabszy, a i tak nic to nie dało Grizzlies. Tayshaun Prince zagrał najlepsze spotkanie od dawien dawna, zdobył 20 punktów, trafiając 8/11 z gry i 4/4 za trzy, wyglądając jak za swoich najlepszych czasów w Pistons (w obronie też, miał chociażby świetny chasedown block na Dannym Greenie).

Marc Gasol zagrał mimo rzekomych problemów z kolanem i miał kolejne świetne zawody (28 punktów, 12 zbiórek, 4 bloki, 10/11 z linii), chociaż był bardzo dobrze kryty przez Tima Duncana. Hiszpan maksymalnie wykorzystywał każdą nadarzającą się okazję do zdobycia punktów, dużo biegał i rolował do kosza, mniej grał na półdystansie. Świetnymi podaniami otwierał go Mike Conley (23 punkty, 10 asyst), kilkukrotnie po nich Gasol dostawał się na linię i kończył akcje spod kosza. Conley rozegrał świetne zawody, wyglądając świetnie jako playmaker. Oprócz 10 asyst miał po 2 free throw assists i secondary assists.

Grizzlies nie dostali żadnego wsparcia od Courtneya Lee (8 punktów, 0 trójek), Vince’a Cartera (0 punktów, 0/5 z gry, 0/3 za trzy) i Tony’ego Allena (4 punkty), a przede wszystkim zawiódł Zach Randolph, co jest typowym obrazkiem dla ostatnich spotkań między Spurs i Grizzlies. Z-Bo nie było w tym meczu, miał tylko 10 punktów i 8 zbiórek, 3 razy został zablokowany, będąc całkowicie poza grą i często nie mając zielonego pojęcia co się dzieje. Matt Bonner i inni wysocy gości znowu odcinali go od piłki, Randolph w ogóle nie grał swoich izolacji, wyłączona została też gra high-low między nim i Gasolem. W defensywie też nie istniał. Zmuszony przez Popovicha do biegania na obwód za Bonnerem zostawiał mu zdecydowanie za dużo miejsca, co poskutkowało 9 punktami i 3 trafieniami zza łuku Red Mamby.

Spurs w całym spotkaniu trafili 14/25 prób zza łuku, przodowali w tym Manu Ginobili (5/5), Danny Green (3/5) i oczywiście Bonner (3/6). Ostrogi rozbijały defensywę Grizzlies ruchem piłki i bardzo często otwierały wolne pozycje na obwodzie. Spurs rozdali w tym spotkaniu 25 asyst, przy czym asystowane było 13 z 14 trafionych trójek.

Najlepszym podającym drużyny był Tim Duncan, który zaprezentował wizję parkietu godną Rondo czy Paula. Rozprowadzając piłki z post up, Timmy często znajdował niekrytych partnerów na obwodzie, idealnie podawał też do ścinających kolegów. Duncan mecz zakończył z 14 punktami, 10 zbiórkami i 10 asystami. Tym samym w wieku 38 lat i 225 dni został drugim najstarszym graczem, który zanotował triple-double w meczu NBA. Starszy był tylko Karl Malone. Dla Duncana było to 4 triple-double w karierze, a pierwsze od listopada 2010.

Dobre mecze rozegrali też Manu Ginobili (17 punktów, 6 zbiórek, 7 asyst) i Danny Green (16 punktów). Tony Parker miał świetną pierwszą połowę, w której urywał się na zasłonach Conleyowi i Allenowi, dzięki czemu zdobył 14 punktów. Jednak w drugich 24 minutach już nie zapunktował i spędził je głównie na ławce rezerwowych przez nawrót problemów z udem. Godnie jego czas gry zajęli Marco Belinelli i Cory Joseph. Ten drugi był bardzo ważnym graczem dla Spurs, zdobył 12 punktów, z czego 10 w 4 kwarcie, co pozwoliło Spurs bezpiecznie dowieźć zwycięstwo 107-101 do końca.

Przez tę porażkę Grizzlies spadli na 4 miejsce na Zachodzie, mając bilans 15-4! Spurs trzymają się na 5 miejscu z bilansem 14-5. Miśki teraz będą miały okazję na rozpoczęcie kolejnej serii wygranych u siebie, bo już jutro grają z Heat. Spurs czekają teraz 4 bardzo proste starcia – Timberwolves, @Jazz, Knicks i Lakers. Tymczasem kolejna odsłona rywalizacji Ostróg i Miśków czeka nas już 17 grudnia, tym razem w San Antonio.

8 komentarzy

  1. realista pisze:

    Parker miał jednak problemy ze zdrowiem, na stronie spurs.pl piszą: „Kłopotem była także nieobecność Tony’ego Parkera, który opuścił parkiet z powodu kłopotów z udem i już na niego nie wrócił.” Ale całe szczęście Joseph dał radę i zdobył kolejne cenne doświadczenie w starciu z silnym rywalem.

    • Łukasz Siemański pisze:

      Racja, musiałem coś przeoczyć w trakcie oglądania spotkania. Poprawione.

  2. realista pisze:

    Nic nie przeoczyłeś :) Oglądałem powtórkę tego meczu dziś rano na nc+ i komentatorzy nic nie wspominali o kontuzji Parkera, nawet nie był on pokazywany jak siedział na ławcę. Trzeba po prostu zaufać innej stronie z informacją o tej kontuzji :) Ale myślę, że to prawda, bo Pop by tak po prostu nie zrezygnował z Parkera w 4.kwarcie tym bardziej, że Miśki zbliżyły się niebezpiecznie na kilka punktów.

    • Łukasz Siemański pisze:

      Komentatorzy Grizzlies też nie wspominali nic, a przynajmniej ja nic nie słyszałem. Sprawdziłem w recapie na nba.com i faktycznie jest, że Parker miał jakieś problemy, tylko że z łydką.

  3. amon pisze:

    Napisałeś o asystach 2go° i przy osobistych. Jest gdzieś klasyfikacja obejmująca sumę tych asyst i normalnych?

  4. Listonoszniedoręczawniedzielę pisze:

    Dzięki Spurs i Cavaliers wygrałem pierwsze w życiu pieniądze w STSie – 30 zł :-)
    Duncan mistrz!

  5. tombo pisze:

    siła Spurs jest parazająca, Parker w decydującym na ławce,wazni Mills i Splitter kontuzjowani, a oni na wyjezdzie bez wiekszych problemów pokonują Top ligi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *