Tygodnik Enbiej #5/2014-15

1. To be a beast or not to be a beast czyli czy będzie z niego bestia?

Lordam: W tym tygodniu miałem niezwykły problem ze znalezieniem bestii. Anthony Davis lekko przystopował, a kolejnego młodego-gniewnego nie widać zza bardzo. Zdecydowałem się jednak na Jimmy’ego Butlera. Ten kto ogląda choć fragmenty meczów Bulls (tak jak ten co to napisał) widzi, że JB ma ogromny wpływ na grę Bulls. Śmiem twierdzić, ze obok Pau Gasola jest najważniejszą determinantą gry Byków i to od niego będzie zależał końcowy sukces bądź porażka Chicago.

Woy: Nie było takiego dominatora jak wspomniany Davis czy imponujący mi przed tygodniem James Harden. Na mocne wyróżnienie zasłużył w mojej opinii Ty Lawson. Lider na obwodzie Nuggets zanotował pięć z rzędu spotkań z double double (pkt/as) podczas których Samorodki wygrywały 4-krotnie. Ogólnie Denver dzięki postawie swojego playmakera zwyciężyło w 7 z ostatnich 8 meczów i w dwóch z nich Lawson zdobywał kluczowe punkty (Bulls oraz Jazz). Warto powiedzieć, iż Nuggets są już na plusie (9-8) i mają jedną wygraną mniej o 8 drużyny Zachodu – Phoenix Suns. 16pkt i 12zb to przeciętne w ostatnich 5 meczach „niechcianego dziecka Dave’a Kahna”.

2. Kompletne zaskoczenie czyli Diabeł z Pudełka

Lordam: Rasual Butler. W nba 2k12 był moim ulubionym ławkowiczem ciachając jak szalony zza łuku i okazuje się, że w wieku 35 lat może być świetnym uzupełnieniem składu jednej z najlepszych ekip na Wschodzie i nie robić sobie nic z defensywy Denga i Wade’a. Co najbardziej zaskakuje to jego IQ boiskowe. Nie wiem czy to Andre Miller daje każdemu z zawodników +10 do IQ, czy zawsze tak grał, ale porusza się po boisku kapitalnie. Świetnie biega po zasłonach, a jego pompki prawie jak u Paula Pierce’a. Kolejny kapitalny FA w Wizards po zeszłorocznym Drew Goodenie.

Woy: niestety Lordam skradł mi mojego faworyta, więc warto znaleźć inny typ. Shabazz Muhammad, czyli drugoroczniak z Minnesoty , autor 12 celnych z 17 wykonywanych rzutów przeciwko Blazers. W tym samym meczu zanotował rekordowe w karierze 28pkt. Następnie, przeciwko  Clippers popisał się pierwszym double double, z 18pkt i 10zb (6/11 z gry). Shabazz , który nie należał do ulubieńców Ricka Adelmana, znakomicie wykorzystał absencję i kontuzję Kevina Martina. Do pełni szczęścia brakuje tylko wygranej Minny.

3. Mam talent

Lordam: Bradley Beal. Kolejny raz mam wrażenie, że to Beal jest ważniejszym ogniwem rotacji Wizards, niż Wall. BB3 to nie tylko spot up shooter, ale coraz częściej kreator oraz egzekutor rozpisanych akcji. W defensywie coraz lepszy. Fakt, że ograniczają go parametry fizyczne, ale mobilnością w obronie także można nadrobić.

Woy: Jimmy Butler. Prawdziwy talent i rzemieślnik z prawdziwego zdarzenia, w talii trenera Toma Thibodeau. Zawodnik już porównywany ze Scottiem Pippenem (głównie za walory defensywne) i w coraz większym stopniu wpływający na losy meczów Bulls. Jimmy imponował w tym minionym tygodniu w starciu przeciwko Nets (26pkt) , dołożył dużą cegiełkę przy wygranej z Celtics (22pkt) i szalał podczas pogoni za Nuggets (32pkt). Warto podkreślić pracowitość Butlera, wykonującego w off-season dużą pracę nad poprawą swojej skuteczności rzutowej.

4. Warto było wydać szmalec na:

Lordam: Prof. Andre Miller. Uwielbiam go, gdyż w wieku przedemerytalnym potrafi prowadzić grę Wizards kiedy Wall zbytnio się podpala. Bardzo dobrze wykorzystuje go trener Randy Wittman nie bojąc się mu dawać więcej minut kosztem Jaśka Ściany. Miller to przede wszystkim inteligencja boiskowa oraz perfekcyjne wykorzystanie swojego ciała. Jak nikt inny potrafi zrobić pożytek z każdego centymetra parkietu.

Woy: Pau Gasol. Hiszpan już coraz pewniej radzi sobie w Windy City i jego wpływ na lepsze wyniki Bulls jest coraz mocniejszy. Pau wyraźnie odżył w nowym otoczeniu, znalazł odpowiednią motywację i dużą nawiązką zastępuje amnestionowanego Carlosa Boozera. Gasol w ostatnich 4 spotkaniach notował double – double i wygrał z Bulls 3 z 4 spotkań. Jego współpraca z Joakimem Noahem czy Derrickiem Rosem wygląda również na lepszą.

5. Pan Ceglarz

Lordam: Trio Drummond-Monroe-Smith. Niestety ale po raz kolejny ten tercet nie ma nic do powiedzenia. Drugi sezon z rzędu nie potrafią znaleźć dla siebie miejsca. W sumie nie ma co się dziwić, gdyż mamy typową 4 grającą na 3, gracza z pogranicza 4-5, który nie może grać na 5, kiedy Smith jest na 4 i nie może grac na 4 kiedy na centrze gra Drummond, oraz centra, który nie może grać ani ze Smithem, ani z Monroe. Sądzę, że mój opis tej sytuacji jest równie przejrzysty jak system gry Pistons…

Woy: Wybaczcie sarkazm, ale mój wybór padł na „cudowne dziecko” systemu trójkątów Dereka Fishera – Imana Shumperta. Świetny defensor za jakiego uchodzi I-man kompletnie nie nadaje się do roli strzelca. Widziałem jego występ przeciwko Rockets, kiedy spudłował 8 z 10 rzutów. Niedzielnej nocy był jeszcze „mocniejszy” 3/13 przeciwko Heat. Skuteczność Shumperta to 30% za 2pkt oraz uwaga, 5% zza ‚czy’. z 17 ostatnich prób zza łuku trafił raz…

6. A miało być tak pięknie…

Lordam: Charlotte Hornets. Jestem cholernie zły na Szerszenie, ale to pewnie już wiecie. Ściągnięcie Denga? Na pewno da większy asortyment w ofensywie, oraz pewność w obronie, ale moim zdaniem i tak nie poprawi w pełni gry Hornets. Potrzebują oni killera zza łuku. Kyle Korver, Mike Miller przybywajcie. W Hornets przydałby się chociaż ktoś taki jak Rasual Butler. Jeżeli twoją największą strzelbą zza łuku jest Marvin Williams to wiedz, że coś się dzieje.

Woy: New Orleans Pelicans, „Achy i ochy” nad Anthonym Davisem  – podobnie mieliśmy przed rokiem. „Alonzo Mourning” pierwszego miesiąca poprzedniego sezonu również i w tych rozgrywkach wygląda jak MVP listopada. Jednak spójrzmy na inne aspekty zespołu Monty’ego Williamsa – nierówny Tyreke Evans i wiecznie kontuzjowany Eric Gordon. btw. jak tu walczyć o play off? Pelicans to mistrzowie play station, kiedy wszyscy grają i są bez kontuzji. Dziś już mają serial trzech porażek i tracą dystans do Nuggets czy Kings. Zaraz za wyprzedzenie Pelikanów zabiorą się Thunder.

7. 7. Pół zartem , pół serio

Lordam: KD idzie na MVP i to nie jest żart. Zobaczycie!

Woy:  Sixers pokonają T’Wolves i nie poprawią niechlubnego rekordu Nets (0-18).

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

3 komentarze

  1. Woy pisze:

    @Lordam w 2k12 też miałem Butlera i seriami niszczył kolejnych rywali. Najlepsze pozycje to lewa strona i łuki na dystansie. Raz byłem blisko 40tki nim. Inny wynalazek to Salim Stoudamire.

    • lordam pisze:

      2k12 była świetna.
      Pamiętam mój roster Byków:
      Rose, B. Gordon, Deng, Gibson, Noah
      Bench:
      A. Miller, J. Butler, R. Evans, M. Camby, R. Butler, Al Harrington

  2. Woy pisze:

    Zawsze stawiałem na nowe teamy, robiłem ekspansję np. Mexico City (swoje logo i stroje)
    Miałem Varejao, Kamana i Dana Gadzurica pod koszem. Varejao świetnie zbierał i mocno się rozwijał.
    Josha Smitha jako startera na PF.
    Rasuala Butlera i Corey Magettee na niskim skrzydle. Obaj byli świetni w ‚iso’
    Mo Williamsa, Delonte Westa i Salima Stoudamire na jedynce. Mo i szczególnie Delonte byli bardzo szybcy i łatwo mijali w pierwszym kroku. Delonte siekał trójeczki;-)
    Sporo rotowałem w zależności od przeciwnika oraz obniżałem lub podwyższałem skład.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *