MVP Ranking (3) – 01/12/2014

Anthony Davis miał niesamowity pierwszy miesiąc sezonu. To że był najlepszym graczem ligi nie ulegało wątpliwości. Jednak nie mieliśmy pewności czy po takim miesiącu zasługuje na nagrodę MVP. Ma to być bowiem nagroda dla najbardziej wartościowego gracza, a nie dla tego formalnie najlepszego. Co za tym idzie – za świetnymi osiągami MVP powinny iść równie świetne osiągi i czołowa pozycja w lidze jego zespołu. Musi to być drużyna z absolutnego topu ligi, a nie taka, która walczy o miejsce w play-offach i ma bilans w granicach 50% zwycięstw. Drużyny w których grali zdobywcy nagrody MVP wygrały w historii aż 72.5% wszystkich swoich spotkań.

Imponujące statystyki odchodzą zatem w cień gdy drużyna nie zwycięża. Przykładem może być linijka Michaela Jordana z roku 1986/87 – średnie 37.1 punktów, 5.2 zbiórek, 4.6 asyst, 2.9 przechwytu i 1.5 bloku na mecz. Statystyki zdobywcy nagrody Magica Johnsona robiły niewiele mniejsze wrażenie – 23.9 punktów, 6.3 zbiórek, 12.2 asyst i 1.7 przechwytów na mecz. I chociaż to linijka Jordana prezentuje się lepiej, największą różnicę zrobił bilans drużyn obu zawodników. Bulls ledwo doczłapali się do play-offów z bilansem 40-42, podczas gdy Lakers pewnie wygrali konferencję zachodnią z 65 zwycięstwami.

W tym roku mamy kilka drużyn, które wystąpiły przed szereg i notują najlepsze starty sezonu od lat, prowadzone przez świetną grę całego zespołu, a nie jednego zawodnika. Pięć zespołów z najlepszym bilansem w lidze to drużyny, które nie opierają się na fantastycznej grze samca alfa. Liderzy są, grają świetnie, ale gdyby pokazywać tylko ich linijki statystyczne, bez wiedzy odbiorcy o bilansie i wpływie na gry drużyny, to nie byłoby to wcale takie imponujące. No i jest ten Anthony Davis, któremu moglibyśmy bez wahania przyznać nagrodę dla najlepszego zawodnika ligi w tym sezonie. Jeśli zaś chodzi o statuetkę MVP to cóż, bilans 7-8 jego zespołu w żadnym stopniu nie pomaga i nie uprawnia go do odebrania tego wyróżnienia.

1. Marc Gasol – 20.1 punktów, 8.1 zbiórek, 3.6 asyst, 1.2 przechwytu, 1.5 bloku

W poprzednim tygodniu: 2

W związku z tym przydługawym wstępem, ogłaszam zmianę lidera. Marc Gasol zasłużył na nie i to wcale nie przez nieco słabszą grę Davisa. Hiszpan w dalszym ciągu prowadzi Grizzlies po obu stronach parkietu i ma ogromny wpływ na grę zespołu, który przewodzi lidze z bilansem 15-2 i jeśli utrzymałby takie tempo do końca sezonu to pobiłby bilans 72-10 w wykonaniu Chicago Bulls 1995/96. Poprzedni tydzień to 3 pewne wygrane Miśków, w tym wielkie spotkanie Gasola w Moda Center i zatrzymanie rozpędzonych Trail Blazers. Hiszpan zdominował mających wówczas 9 zwycięstw z rzędu Blazers i zanotował linijkę na poziomie 26 punktów, 7 zbiórek i 9 asyst.

2. Anthony Davis – 24.9 punktów, 11.3 zbiórek, 1.7 asyst, 2.1 przechwytu, 3.0 bloku

W poprzednim tygodniu: 1

Kiedyś musiał mieć swój week off. Pelicans spadli na „minus” przez 3 porażki w ostatnim tygodniu, spowodowane w dużym stopniu słabszą postawą Davisa. W spotkaniach z Kings i Hawks zdobył tylko 14 punktów i w żadnym stopniu nie dominował. W meczu z Wizards Marcin Gortat zjadł go, przeżuł i wypluł. Udało mu się nieco odbudować w meczu z Wizards. Zdobył 30 punktów i zebrał 13 piłek. Ale nasz Marcin i tak był lepszy.

3. Stephen Curry – 23.8 punktów, 5.3 zbiórek, 7.8 asyst, 1.9 przechwytu

W poprzednim tygodniu: 6

Warriors są w trasie wyjazdowej, ale wciąż utrzymują swoją serię zwycięstw, która obecnie wynosi już 9 wygranych z rzędu. Po słabszym ostatnim tygodniu, automat w łapie mode wrócił w spotkaniach z Heat i Magic, gdzie Curry’emu wchodziło wszystko. W meczu z Heat zdobył 40 punktów i trafił 8 trójek, później w Orlando wpakował 28 „oczek” i 6 trójek. Wypadł z rytmu w domowym dla siebie spotkaniu w Charlotte, gdzie spudłował 9 z 10 prób zza łuku. I tak był w stanie zdobyć 26 punktów. W tym sezonie wnosi magię na parkiet, oglądanie go to czysta przyjemność.

4. DeMarcus Cousins – 23.5 punktów, 12.6 zbiórek, 2.4 asyst, 1.1 przechwytu, 1.5 bloku

W poprzednim tygodniu: 3

W ostatnim tygodniu zanotował dwa bardzo dobre występy przeciwko Pelicans i Rockets. W Nowym Orleanie zdobył 22 punktów, zebrał 12 piłek i miał 5 asyst, przy czym zdołał też powstrzymać Anthony’ego Davisa w obronie. Z Rockets miał 29 punktów, 17 zbiórek, 6 asyst i 3 bloki. Kings wypadli z „ósemki” na Zachodzie z bilansem 1-3 w ostatnim tygodniu i 9-8 w całym sezonie. DeMarcus nie zagrał jednak w przegranych spotkaniach ze Spurs i Grizzlies.

5. James Harden – 25.2 punktów, 6.2 zbiórek, 6.8 asyst, 1.9 przechwytu, 1.1 bloku

W poprzednim tygodniu: 4

Popatrz na jego linijkę statystyczną z tego sezonu. Jakbyś widział LeBrona Jamesa z sezonów, w których zdobywał nagrody MVP. Harden notuje linijkę statystyczną na lebronowskim poziomie, ale do LBJ’a z poprzedniego sezonu jeszcze trochę mu brakuje. Przede wszystkim Harden rzadko potrafi narzucić swoje tempo gry w ataku, zdarzają mu się też głupie błędy, które skutkują słabiutką skutecznością (40.5% z gry, 33.9% za trzy) i drugim najwyższym w lidze wskaźnikiem strat (4.1 na mecz). Hardenowi zdarza się forsować własne rzuty i głupio podawać. W tym sezonie nie miał jeszcze spotkania, w którym jednocześnie ograniczyłby straty i trafiał na dobrej skuteczności.

6. Kyle Lowry – 19.2 punktów, 5.2 zbiórek, 6.6 asyst, 1.2 przechwytu

W poprzednim tygodniu: 7

W pewnym sensie może być przeciwieństwem Jamesa Hardena, bo swoją pozycję w rankingu zapewnia sobie nie efektownymi statystykami, tylko spokojem w grze i niesamowitą inteligencją na parkiecie. Jak niewielu graczy w lidze jest w stanie dyktować tempo gry i kierować poczynaniami zespołu na boisku. W ten sposób zdominował spotkanie z Hawks, chociaż nigdy nie moglibyśmy stwierdzić tego po jego linijce – 14 punktów, 13 asyst. Raptors spuścili trochę z tonu i przegrali z Mavs i Lakers, ale wciąż pewnie trzymają się na szczycie tabeli Wschodu.

7. LeBron James – 24.9 punktów, 5.8 zbiórek, 7.2 asyst, 1.3 przechwytu

W poprzednim tygodniu: 8

Cavs zaliczyli 3 zwycięstwa z rzędu i w każdym spotkaniu rozgromili swoich rywali. Czy tym samym możemy powiedzieć, że wrócili na właściwe tory? Nie wiem, ale jak będą zwyciężać to LeBron musi iść w górę w tym rankingu. Nie był potworem jak podczas ostatniej serii zwycięstw Cavs, ale grał pewnie i w swoim stylu notował średnio 25.7 punktów, 5.3 zbiórek i 8.7 asyst na mecz podczas ostatnich 3 spotkań.

8. Jimmy Butler – 21.9 punktów, 5.7 zbiórek, 3.1 asyst, 1.5 przechwytu

W poprzednim tygodniu:

Na chwilę obecną zdecydowany faworyt do nagrody Most Improved Player, do MVP jeszcze trochę mu brakuje. Zrobił ogromny postęp w grze po atakowanej stronie parkietu, Tom Thibodeau coraz częściej gra zagrywki na niego, a Jimmy odwdzięcza mu się osiągami na poziomie 20+ punktów. Takich występów miał już w tym sezonie 11. Przez całe poprzednie rozgrywki – tylko 5. Jest bardziej atletyczny niż w poprzednich latach i to robi sporą różnicę. Do tego świetnie korzysta ze swojej inteligencji boiskowej w ofensywie, dzięki czemu znacznie częściej jest w stanie znaleźć sobie wolne miejsce, czy to w kontrze, czy w ruchu po zasłonie, czy przy ścięciu.

9. John Wall – 18.1 punktów, 4.3 zbiórek, 9.1 asyst, 2.3 przechwytu

W poprzednim tygodniu: 5

Wall nie grał najlepiej w poprzednim tygodniu, z Nowym Orleanem zdobył tylko 11 punktów, w meczu w Cleveland było to z kolei tylko 6 „oczek”. Trochę brakowało mu tej charakterystycznej werwy, którą zawsze zabierał ze sobą na parkiet. Za to w meczu z Hawks zagrał takie spotkanie jakiego wszyscy od niego oczekiwali – 21 punktów, 7 zbiórek, 13 asyst, ale też 7 strat. Podobnie jak Harden, ma problemy ze skutecznością i stratami. Póki co nie do końca wpasował się w grę obok Bradleya Beala, ale spokojnie – za jakiś czas ten duet znowu będzie funkcjonować jak w play-offach 2014.

10. Blake Griffin – 22.6 punktów, 7.5 zbiórek, 3.9 asyst

W poprzednim tygodniu: –

Pojawia się i on. Na początku sezonu zarzucaliśmy mu zbyt dużo szukania gry na półdystansie, brak agresywności i power dunków oraz słabość w grze na tablicach. Blake zaczyna wracać do formy i prezentuje się coraz pewniej. Zaczął częściej nawiązywać do gry z poprzedniego sezonu, a wraz z tym do formy wróciła jego drużyna. Clippers chyba w końcu zaczęli grać na miarę oczekiwań, a Griffin zanotował fantastyczne występy w Houston (30 punktów, 10 zbiórek) i Charlotte (22 punkty, 16 zbiórek, 9 asyst).

Wypadli:

Chris Paul – 18.3 punktów, 4.1 zbiórek, 9.6 asyst, 2.2 przechwytu

W poprzednim tygodniu: 9

Klay Thompson – 20.9 punktów, 3.6 zbiórek, 3.2 asyst, 1.3 przechwytu

W poprzednim tygodniu: 10

Poczekalnia:

Dirk Nowitzki – 19.4 punktów, 5.7 zbiórek, 2.1 asyst

LaMarcus Aldridge – 21.4 punktów, 9.6 zbiórek, 2.3 asyst, 1.3 bloku

Damian Lillard – 19.9 punktów, 5.0 zbiórek, 6.8 asyst

Rudy Gay – 21.1 punktów, 6.5 zbiórek, 4.0 asyst, 1.1 przechwytu

Carmelo Anthony – 23.7 punktów, 5.9 zbiórek, 3.1 asyst

9 komentarzy

  1. serafin pisze:

    Butler, Griffin, Wall zdecydowanie za wysoko

  2. PP pisze:

    Rok temu żeby wydrzeć MVP Jamesowi Durant musiał mieć średnio 32 pkt na mecz plus reszta statystyk na wysokim poziomie. Jego Thunder mieli 60 wygranych podczas gdy Heat zaledwie 54. Mimo wszystko do konca nie bylo pewne kto wygra i wieksze.szanse mimo wszystko czasami mial James. Jakby Cavs byli teraz w TOP 4 wschodu to juz naprawde wielkie statystyki musieliby miwc rywale. Pokonac go mogą jedynie Davis jakby Pelicans grali lepiej, moze Durant jak wroci ale forma jaka bedzie mial to niewiadoma, Aldridge nic specjalnego jesli chodzi o druzyne, Gasol radzej wowczas bez szans, Butler jeszcze nie teraz DeRozan , Lowry , Lillard na pewno nie, Cousins pewnie nie zagra w PO, Ktos z mavs nie, Bosh nic specjalnego, Griffin nie wiem jak musialby zagrac, Harden mialby szanse ale pewnie nie. Podsumowując gdyby Cavs byli w czworce na Zachodzie to zagrozic Jamesowi mogliby tylko Harden, Durant, ew. Parker a najpowazniejszym kandydatem patrzac na dzis bylby Curry.
    Na koniec i tak pewnie +niezliczona ilosc glosow na plus dla Jamesa za gwiazdorstwo reszta bedzie walczyc.

  3. frikus pisze:

    Ja bym widział Pau Gasola w tym notowaniu, jest tym w drużynie Bulls, kim nigdy nie był Boozer. No i statystyki też ma imponujące.

  4. gratek pisze:

    Czemu nikt nie docenia Pau Gasola, który robi niezłą robotę w Chicago?

  5. saturn pisze:

    zgadza się. Wielu z Was pisało, że Pau Gasol, to Boozer nr2, ale teraz już chyba można napisać, że to zdecydowanie wymiana na plus. Gasol jest wyższy i szybszy niż Boozer, ale też bardziej wszechstronny w ataku. Gra bardziej zespołowo i jest lepszy (choć nie idealny) w obronie. Z tym żeby go wpisywać na listę kandydatów do MVP to przesadziliście, ale niewątpliwie jest wartościowym graczem w Chicago.

  6. Mariusz pisze:

    W poprzednim rankingu miałem kilka uwag, ale ten odzwierciedla praktycznie w całości moje zdanie. Pozycja Butlera i Griffina moim zdaniem się bronią, bo obaj cały tydzień mieli rewelacyjny. Butler dodatkowo jest top 3 obrońców na obwodzie w NBA. Może tylko Tony Allen jest lepszy. Jedyne co, to może widziałbym Cousinsa nieco niżej. Przynajmniej Harden zasługuje na więcej. Generalnie super.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *