Mecze gorszego Boga 2.1 Pelicans-Magic

Jeśli dostawca pizzy nerwowo próbuje dobić się do domofonu, oczy całego świata skierowane są na Teksas, a dziewczyna posłusznie przynosi siatkę limonek byś mógł pić Cuba Libre a nie jak pospólstwo rum z colą, to musisz czuć, że coś wielkiego wisi w powietrzu. NBA startuje, a wraz z nim i ja budzę się z letniego snu reaktywując Mecze gorszego Boga.

Adam Silver sprawił mi wielką frajdą, pozwalając by na inauguracje NBA zmierzyły się dwie najnudniejsze zespoły zeszłego sezonu. Wiecznie utalentowani z zakodowanym w DNA genem porażki Magic, spotykają się z zespołem w którym poza Anthonym Davisem w poprzednim roku dało się oglądać wyłącznie czirliderki.

Większość fanów zebranych w Smoothie King Center zabrało ze sobą tablety i z uruchomionym League Passem z zainteresowaniem będzie śledzić rozgrywkę w San Antonio. Nieliczni jedynie będą mieli oczy skierowane na parkiet, by móc potem pochwalić na twitterze, że byli świadkami pojedynku na bloki między Daviesem a Gordonem, Aaronem, bo dziś na parkiecie pojawi się ich aż trzech- prócz debiutanta będą to Ben w zespole gości i Eric w składzie gospodarzy.

Oczekiwań co do meczu nie mam żadnych, nie wystąpi w nim Victor „ZUS” Oladipo, przez co liczba przechwytów gospodarzy nie powinna być imponująca. Wierzę natomiast, że O’Quinn nie zgolił brody i będzie jedynym zawodnikiem Magic, którego oglądanie sprawi mi radość. Ciekawi mnie natomiast postawa Pelicans, które już w niemal pełnym składzie ma szanse stać się czarnym koniem rozgrywek i choć wciąż mam poważne wątpliwości, jakoby Monty Williams miał wystarczające cojones do prowadzenia drużyny NBA, będę się im w tym sezonie przyglądał trochę częściej niż w ubiegłym roku.

Tyle tytułem wstępu, teraz oddaję głos znajdującemu się w Luizjanie Janowi Wężykowi.

I KWARTA

Kłopoty z łącznością spowodowały opóźnienie sygnału z Nowego Orleanu, a obecny wynik- 20:14 dla Orlando sugeruje, że na boisku nie wiało nudą. Cała ofensywa Magic opiera się na Nikoli Vuceviciu, który w 9 minut zdobył 10 punktów, myląc się tylko raz na 6 rzutów. Davies nie może sobie poradzić z byłym centrem 76ers, który zdominował grę w trumnie i jest już tylko o 3 zbiórki od pierwszego w tym sezonie double-double. Fredette po zmarnowanych latach w Sacramento odnalazł chyba swoją przystań na ziemi, już nie tylko straszy rzutami z dalekiego dystansu, ale w akcji z Asikiem ścinającym do kosza pokazuje, że pick&roll nie jest mu znany wyłącznie z youtube’a. Wracający po kontuzji Ryan Anderson niekryty pudłuje z półdystansu, ale na miejscu jest turecki center Pelicans, który notuje kolejną zbiórkę ofensywną i pakuje piłkę do kosza zmniejszając prowadzenie gości do 3 punktów na minutę do końca pierwszej kwarty. Latka lecą a Austin Rivers wciąż ma problem z rzucaniem, co zważywszy na pozycję na której występuje jest pewnym defektem, pudłuje oba wolne, ale jednocześnie trafia rzut równo z syreną kończąc pierwszą kwartę wynikiem

25:24 dla Orlando.

II KWARTA

Zaczyna się od celnego rzutu Aarona Gordona, który tym samym zdobywa swoje pierwsze punkty w zawodowej karierze. Andersonowi od tego niegrania najwyraźniej zardzewiały nadgarstki, może pochwalić się dzisiaj większą liczbą cegiełek niż Hey i Przyjaciele podczas powodzi w 97’. Zarówno tempo jak i poziom gry drastycznie opadł w drugiej kwarcie, oba zespoły pudłują niemiłosiernie a zagrań godnych odnotowania jak na lekarstwo. Vucevic chciał być jak Dirk Nowitzki i próbował rzucić z półdystansu, piłka wprawdzie minęła ręce obrońcy, niestety dla centra Orlando minęła również obręcz. Elfrid Payton całkiem zgrabnie prowadzi dziś atak Magików, rookie urodzony w Luizjanie na 4 minuty przed zakończeniem pierwszej połowy na parkietach NBA ma już na koncie 6 asyst, do których dołożył 2 punkty po udanej penetracji zakończonej celnym dwutaktem. Jrue Holiday pozazdrościł młodziakowi i chciał powtórzyć akcję gracza Orlando, niestety dla niego trumna Magic nosi dziś imię Anny Grodzkiej i były gracz 76ers nie znalazł w niej dziury zaliczając pudło. W międzyczasie obudził się Davis a i Anderson przypomniał sobie, że kiedyś potrafił celnie przymierzyć nie tylko na konsoli i Pelicans uciekli na 5 punktów- 44:39 i niecałe 2 minuty do końca drugiej kwarty. Przez chwilę myślałem, że Evan Fournier przeszedł latem operację czaszki, bo wielka czarna szrama przeszywała całe czoło Francuza, okazuje się jednak, że to kosmyk włosów wymknął się ze skrzętnie ułożonej przed meczem fryzury tworząc iluzję blizny. Do końca kwarty obie drużyny głównie pudłowały i pierwsza połowa 69 sezonu NBA w Nowym Orleanie zakończyła się wynikiem 48:41 dla gospodarzy.

III KWARTA

Jeśli zapytasz mnie kto będzie najlepszym centrem w tym sezonie to odpowiem z urzędu- Anthony Davis. Mimo, że nie gra póki co najlepszych zawodów w karierze to miewa takie momenty, które sprawiają, że skróty z tego meczu będą wyglądać ciekawie. Właśnie zapakował piłkę z taką energią, że inżynierowie konstruujący kosze przez chwilę zamarli w obawie, że ich sprzęt nie wytrzyma tej próby. Chwilę później ponawia ten manewr wykręcając przy okazji obrót, którego nie powstydziłby się Tony Hawk i zostaje przy tym sfaulowany. Akcja 2+1 i Pelicans uciekają na 4 punkty. Omer Asik jest dzisiaj cichym zabójcą, ma na koncie 12 punktów, tyle samo asyst i 4 bloki w tym jeden na niezłym dzisiejszego wieczora Tobiasie Harrisie, w którym udowodnił, że Małysz nie jest jedynym białasem potrafiącym skakać. Druga połowa należy do wysokich Pelicans, Davis rządzi w pomalowanym a Anderson zabija Magic dalekimi trójkami po kontrach, właśnie zanotował 3 celne z rzędu i Pelikany odskoczyły na 14 punktów wprawiając w ekstazę miejscowych kibiców. 78:64 zadziałało również na czirliderki, które w końcu ściągnęły dresy i ubrane w kuse sukienki machają pomponami celebrując wysokie prowadzenie gospodarzy po trzech kwartach.

IV KWARTA

Davis jest już blisko triple-double, mając 8 bloków ale nie wygląda na takiego, któremu mogłoby to wystarczyć. Jrue Holiday zszedł z boiska już w trakcie trwania drugiej kwarty z powodu kontuzji oka, ale w przeciwieństwie do jednego z sędziów, który dopatrzył się przewinienia Fredette na Benie Gordonie nie będzie potrzebował operacji. O pomyśle na ofensywę Magic powinien świadczyć fakt, że drugim –po Paytonie- najlepszym asystującym drużyny jest Kyle O’Quinn, który zanotował 5 ostatnich podań. Eric Gordon momentami przypomina tego gracza, który robił furorę w Clippersach, właśnie wbił pod kosz gdzie faulowany zdążył oddać rzut w pozycji „na fakira” i zaliczył akcję 2plus1. Status quo zachowane i na 7 minut przed końcem Pelicans wciąż są na czternastopunktowym prowadzeniu. Na 5 minut przed końcem spotkania popsuły się zegary w Smoothie King Center, a co za tym idzie ten i tak już za długi mecz prawdopodobnie nigdy się nie skończy. 89:72- po co to ciągnąć? Jrue Holiday wrócił na boisko z zaklejoną brwią, a Tobias Harris pada na boisko po kontakcie z Davisem, jeśli oznaczać to będzie kontuzje lidera Magic to Orlando może długo czekać na pierwszą wygraną w sezonie. W międzyczasie Vucevic notuje 23 zbiórkę a Davies lata nad koszem jak Scottie Pippen. 3 minuty do końca, 95:74, Magic są tragiczni, Pelicans bardzo ograniczeni ofensywnie, ale bronią dobrze, z taką grą mogą się znaleźć w top10 defensyw ligi, choć Orlando niekoniecznie jest drużyną, którą sprawia kłopoty obronie rywali. Davisowi zabrakło 1 bloku do triple-double ale 26 punktów, 16 zbiórek i 9 bloków, które zaliczył dzisiejszego wieczoru to i tak imponujący wynik.Ostatnie minuty to pojedynek głębokich rezerw obu zespołów w których trochę lepiej wypadli gracze z Florydy, zmniejszając rozmiary porażki do 17 punktów- 101:84 i chwała Panu za ostatni gwizdek.

MVP meczu- Anthony Davis- bez niespodzianki, niepodzielnie panował na boisku, choć Vucevic dwoił się i troił, mimo to Brew udowodnił, że jeśli Pelicans będą grali dobrze przez cały sezon to w głosowaniu na MVP tej ligi będzie jednym z faworytów.

Tyle z Nowego Orleanu, jutro widzimy się w Salt Lake City, hej.

Qcin

Fan słodkich buziek, miseczek DD, dobrych słodyczy i darmowych alkoholi. A! No i Utah Jazz skoro już musimy o NBA...

16 komentarzy

  1. Majecha pisze:

    Niektórych kadrowych decyzji Magic nie rozumiem. Fournier jest tak smętny, że musi sobie malować oczy przed meczem, żeby zwrócić na siebie uwagę. Payton mógł się podobać – starał się przede wszystkim sklecać akcje, kierować ofensywą. Zawsze mógł szarpać jak Jennings czy stary Baron Davis.
    Pelicans mieli chyba 26 zbiórek w ofensywie, Vucevic zebrał 23 piłki (chyba jego rekord?) – jak to możliwe? Czemu Harris, O’Quinn, Nicholson, Gordon pozwolili sie tak zerżnąć tyłki na własnej desce?

    • Woy pisze:

      29 zbiórek to jego rekord i organizacji. Już kilkukrotnie przekraczał 20.

  2. saturn pisze:

    Świetny materiał Qcin.
    Nie chcę, żeby to zabrzmiało pretensjonalnie, ale kilka dni temu napisałem, że Wielka Brew zmierza ewidentnie w kierunku MVP. 26 pkt, 17 reb, 2 as, 3 stl, 9 blk!!! gdyby jeszcze skuteczność była lepsza.

    Davis ma niemal dokładnie takie gabaryty jak Alonzo Mourning (wzrost i zasięg ramion, tylko wagi mniej), ale motorykę podobną jak gracze na pozycji SF. Już teraz jest chyba top 5 Power Forward w NBA. Nie jest centrem Qcin. Jest PF, na C jest Asik. Niech on się przepycha z klockami.
    Przed draftem Davis porównywany był najczęściej do Amare.S. Mnie wciąż bardziej kojarzy z młodym Duncanem, a nie Amare.

  3. Scrat pisze:

    Piękne wejście w sezon Qcin;-) Czekam na relacje z Bostonu i Madison Square Garden. pozdro.

  4. DYoda pisze:

    Pelicans jeszcze nie jednych w tym sezonie zaskoczy

  5. AirClarks pisze:

    Nastepny Utah-Hou? Dla mnie lepszym MGB jest Phi@Ind :)

  6. Krzychair pisze:

    ostre wejście Davisa w sezon, fajnie będzie się go oglądało.

  7. Robak pisze:

    Fredette zawsze lubiłem (nie wiem dlaczego, w NBA nic nie pokazał) ale jeden P&R wiosny nie czyni. Znowu spudłował wszystkie rzuty (0/6 z gry) a jak na strzelca to tragedia. Zawsze uważałem, że brakuje mu do szczęścia trafić do jakiegoś dobrego systemu (SAS się kłania) i mam nadzieję, że szybko się odnajdzie zanim go wywalą w ogóle z NBA.

    • Majecha pisze:

      Obawiam się, że za jego skromnymi liczbami minut stoi fakt, że jest słabo broniącym, niewysokim combo guardem. Za wolny, by pilnować Walkera, za niski na Lillarda itp. MOże jeśli np Tyreke odciąży go z rozgrywania piłki a on skupi się na bieganiu po zasłonach to coś z niego będzie? Boję się, że nie w systemie czy drużynie leży problem ale w nim samym. Uważam, że to jego ostatnia szansa.

  8. GPRbyNBA pisze:

    A ja nie lubie dzielenia na kwarty i relacji meczowych. Wolę poczytać co ogólnie się działo, jakie były zwroty akcji i kto jaką prace wykonał. NOP miał 26 zbiórek ofensywnych i 17 bloków a czytając artykuł ma sie wrażenie że nic ciekawego i niecodziennego tak naprawdę sie nie przydarzyło.
    Żadnego podsumowania meczu i subiektywnych odczuć które sa miłe w czytaniu.
    Nie ma tez ani krótkich statystyk. Asik rozegrał bardzo dobre spotkanie (7-10, 7off 17 tot, 5bloków) i co? 17 zbiórek w tym 7 ofensywnych to chyba nic dla autora, taka statystyka poniżej średniej.
    Davis (10-22, 9off 17 tot, 9 bloków) i tu również nie postawiono wykrzyknika tylko skromnie odnotowano. Przynajmniej ja doniosłem takie wrażenie.
    Często bywam zbyt dosadny więc na złagodzenie:
    http://wiadomosci.gazeta.pl/raczkowski/170742407/Marek+Raczkowski+dla+Gazeta.pl+-+29.10.2014/p#BoxSlotMT

  9. sahim80 pisze:

    tymczasem na gazecie.pl pan Cegiński popełnił właśnie perfidny plagiat cyklu MGB

  10. znafffca pisze:

    jezeli vuko zgarnął 23 piłki przy asiku i davisie to ciekawe ile będzie miał z lakersami

  11. Lars pisze:

    Oficjalnie ESPN straciło u mnie autorytet… Durant ósmy (powinien być pierwszy)… Davis trzeci (rozumiem znakomity sezon, ale nie powąchał PO. Niedługo ten chłopak zostanie najbardziej przecenianym koszykarzem). Paul drugi……. Griffin, Westbrook – oni napewno lepsi od CP3.

  12. insektos pisze:

    Na litość ludzie zrozumcie, w końcu, że ranking ESPN jest prowadzony pod fantasy games!
    To nie jest ranking odzwierciedlający potencjał, jakość i obecną dyspozycję graczy
    Jest tworzony z myślą o punktowaniu w danym sezonie.
    Durant jest 8, bo opuści pewnie 1/4 rozgrywek RS, więc w tych około 20 meczach punktów nie zdobędzie.
    Davis jest fantastyczną opcją fantasy i jego ranking jest w 100% trafiony, co pokazał pierwszy mecz.
    Także panie Lars nie zachowuj się jak Kobe i nie płacz z powodu rankingu na ESPN, skoro zupełnie nie rozumiesz jego specyfiki

  13. cegieu pisze:

    Hej,

    Słuchajcie, piszę w sprawie komentarzy pod moim tekstem na Sport.pl:

    http://www.sport.pl/koszykowka/1,65035,16882143,NBA__Inny_mecz_rano_widzialem__1___New_Orleans_Pelicans.html#opinions#indeks_news

    Przejrzyjcie, zorientujecie się, o co chodzi. Znajdziecie też wyjaśnienie, jak to wygląda z mojej strony.

    Zgłaszam sam, żeby nie budować niezdrowych emocji. Nie wiedziałem, że u Was to hula w tak fajnej formie, podobny pomysł po prostu wpadł mi do głowy.

    Mam nadzieję, że nie będzie z tym problemu, ja od dzisiaj na pewno będę tutaj zaglądał.

    Pozdroksy,
    cegieu

  14. Qcin pisze:

    @Saturn- gra zarówno na PF jak i centrze, w zależności od ustawienia, choć bardziej dominuje na 4.

    @AirClarks- jakżebym mógł odpuścić debiut Exuma i Snydera? Ale oczywiście Pacers-76ers byłoby naturalnym wyborem.

    @GPR- taka forma funkcjonowała od zeszłego sezonu i nie zmieni się prawdopodobnie nigdy, po szczegółowe statystyki zapraszam na nba.com ;)

    @Cegieu- a widzisz, bo my niszowe ale i dobre rzeczy produkujemy tu na enbiej, zaglądaj jak najczęściej. U mnie bez spiny, nawet się trochę pouśmiechałem na komentarze, znaczy kilka osób w sieci kojarzy już tę ksywkę ;) Pozdro

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *