Plusy i minusy transferowego lata – Minnesota T’Wolves

440px-20140101_Gorgui_Dieng_(1)Wilki z Minnesoty mają za sobą jeden z najbardziej burzliwych off-season w swojej historii. Off-season bardzo zbliżone do sytuacji z 2007 roku, kiedy do Bostonu wędrowała legenda Kevina Garnetta. Wówczas to Timberwolves otrzymali od Celtów pakiet graczy z Alem Jeffersonem w roli głównej , ale większość z nas nie wierzyła w leader-ship Big Ala oraz rychłą przebudowę zespołu…
Mijały kolejne lata a Wilki walczyły od kolejne wysokie numery w drafcie , które w rzeczywistości okazały się albo nietrafionymi (Johny Flynn ponad talent Ty’a Lawsona) albo nienajlepiej się rozwiającymi (Derrick Williams w roku wyjątkowego nieurodzaju).
Kolejne zmiany trenerskie – Kurt Rambis i Rick Adelman – wnosiły pewne zmiany, ale żadna z nich nie przyniosła Wilkom upragnionych play offs. W końcu ostatnim, który dokonał tego cudu był Flip Saunders, mający jeszcze w składzie Kevina Garnetta i pewnych, doświadczonych graczy jak Latrell Sprewell oraz Sam Cassell. Od tego czasu minęło już 10 lat, a miejsce Kevina Garnetta zajął (dosłownie i w przenośni) Kevin Love, który to też ostatecznie wybrał wschodnią część NBA. Jednak miłość białego Kevina nie była tak wielka , a sam zawodnik nigdy nie doprowadził zespołu do najważniejszej fazy sezonu; albo zabrakło mu zdrowia , albo tego zdrowia brakowało kolegom. Niestety T’Wolves mieli i mają jeszcze jedną bolączkę, której nie da się zmienić od tak – to słaba postawa w defensywie i praktyczny brak zadaniowców, stoperów na obwodzie. Na starcie trzeba podkreślić, iż nowy trener ma pełne ręce roboty i sporo do zrobienia by nauczyć swoją zdolną ekipę obrony zespołowej (zachowania , nawyki, ruchy – które znacząco trzeba usprawnić).

Trenerska zmiana warty

Flip – trener i manager – Saunders to osoba , która w przeszłości poznała już 8-krotnie smak play offs z Minnesotą. Dodatkowo Flip pracował na Wschodzie, z Detroit Pistons, gdzie nawet udawało mu się zwyciężać w 64 meczach reagular season (to jego osobisty rekord). W większości prowadzonych (czytaj 2 z 3) przez siebie drużyn miał doświadczonych, zaprawionych w bojach graczy, a także zawodników uznanych, na których mógł budować swoją taktykę. Wydawałoby się, że powrót Saundersa na trenerską ławkę zbliżał się nieuchronnie, zwłaszcza, kiedy coraz więcej spotkań opuszczał – wypalony nieco – Rick Adelman. Z drugiej strony, sam już prognozowałem przez sezonem, iż zmiana na bardziej defensywnego szkoleniowca mogłaby dać Wilkom szybsze korzyści. Przede wszystkim sprawdzilibyśmy (np. jeśli postawiono by na Leo Hollinsa) jak naprawdę w defensywie poczyna sobie Kevin Love (?). Ale defensywa i Saunders , przy obecnym potencjale Wilków , równa się „zagadce”.
Abstrahując od wyimaginowanych sytuacji, warto dodać (i tutaj włączam czerwoną lampkę dla fanów Wolves) , że stary-nowy coach Minny kompletnie nie poradził sobie z młodymi graczami Wizards, z którymi w niespełna 3 sezony wygrał tylko 51 spotkań (naturalnie nieco na usprawiedliwienie trzeba dodać o kontuzji Johna Walla). Kończąc jednak wątek trenerski, to od sezonu 2007-08 i kiedy pracował nie osiągał on dobrych wyników…Zbliżający się do 60-tki Saunders postawił przed sobą nielada wyzwanie i musi przede wszystkim zadbać o obronę, bowiem potencjału do ataku i graczy z talentem do ofensywy na pewno mu nie brakuje.

Dopływ świeżej krwi

Andrew Wiggins oraz Thad Young to świetne ruchy Wolves jeśli popatrzymy na bilans wymiany z udziałem Keva Love’a. Wielce utalentowany niski skrzydłowy (Wiggins), co do którego oczekiwania są potężne oraz atletyczny wysoki skrzydłowy (Young), marzący o grze w play offs i liderowaniu w stadzie (zamiast gry w słabiutkich Sixers), a także wyższym kontrakcie za 2 lata. Zarówno jeden i drugi będą mocno wykorzystywani przez Saundersa i ustawiani w piątce wraz z Rickym Rubio czy Nikolą Pekovićem. Dodatkowo , licząc na rozwój Anthony Bennetta to Wolves wierzą w gracza, który kompletnie zawiódł w swoim pierwszym sezonie i angażując go praktycznie też nie mają nic do stracenia. Kosmetycznymi ruchami nazwałbym też pozbycie się Alexey’a Shveda oraz Luca Mbah a Moute, choć ten drugi mógłby się przydać po bronionej stronie boiska. Lukę po tym ostatnim może zapełnić Zach LeVine, wybrany z draftową trzynastką (no i musimy napomnkąć o powrocie do gry po kontuzji energetycznego Chase’a Budingera). W końcu lepiej trafiającego z dystansu zmiennika dostał Ricky Rubio, a osoba Mo Williamsa wniesie również do wilczego stada odrobinę potrzebnego młodym doświadczenia. W moim przekonaniu do pełni szczęścia z Minnesocie zabrakło „jakiejś” wymiany z udziałem Nikoli Pekovića, zarabiającego 60 mln za 4 sezony gry. (na pewno łatwiej byłoby Saundersowi stawiać na perspektywicznego Gorgui Dienga).

Nadal bez obrony na obwodzie, coraz lepiej pod koszem

Jeden świetny podający, co najmniej trzech strzelców – ale słabo broniących, perspektywiczne skrzydła, z jednym z największych potencjałów w lidze i solidne podkoszowe „piątki”. Do nich zmiennicy przy osobach Barei, Turiafa oraz Muhammada. Wygląda na to, że nowy trener ma słabo zbalansowany zespół, być może nieprzygotowany na solidną grę w obronie oraz team pozbawiony zdecydowanego lidera/przywódcy. Ponadto miernie wyglądającą ławkę zmienników. Warto tutaj zaznaczyć, że praktycznie po erze Kevina Garnetta Wilkom było niezwylke trudno o pozyskanie ‘franchise playera’ a po cichu liczono , że nim stanie się właśnie nieobecny już Love.
Gdybym był GM-em drużyny to zdecydowanie zastanowiłbym się nad próbą przechwycenia z Phoenix Suns Erica Bledsoe z nadzieją na poprawę defensywy obwodowej. Być może pokusiłbym się jeszcze o sprawdzonego zadaniowca-weterana, mogącego wnieść odrobinę „plastrowania” na obwodzie (ale jak wiecie gracze tego typu są po pierwsze – w cenie a po drugie – z reguły wybierają mocniejsze i walczące o wyższe cele ekipy – przykład Shawn Marion). Do pełni szczęścia brakowałoby już tylko wymiany z udziałem olbrzymiego Czarnogórca (i jego wysokiego kontraktu) i przy okazji postawienie na Senegalczyka, Gorgui Dienga, łapiącego w poprzednich rozgrywkach tytuł debiutanta miesiąca. Tak naprawdę jeśli , ktoś może być liderem defensywy Wolves to właśnie dzielnie radzący sobie podczas hiszpańskiego mundialu Senegalczyk. (Czy Saundersa będzie stać na posadzenie na ławce Pekovića? – to materiał na osobną dyskusję)

Czego oczekiwać po Rubio podczas contract year?

Jedno z najważniejszych pytań , które zadają sobie fani T’Wolves. Następne w kolejce, to czy hiszpański super-talent poprawi swoje osiągi rzutowe (skuteczność). Dalej czy stanie się liderem z prawdziwego zdarzenia, zdolnym wywindować osiągi zespołu do pułapu 40 zwycięstw? ( o większej liczbie na razie możemy tylko pomarzyć). Jak już doskonale wiecie, Ricky marzy o maksymalnym i 5-letnim kontrakcie, który przybliży go w okolice zarobków Stepha Curry (notabene strzelca , którego przeoczył swego czasu Dave Kahn). W dalszej części sezonu , jak już zweryfikujemy formę zawodnika to przyjedzie nam pomyśleć czy Rubio jest nadal potrzebny T’Wolves i czy nie warto będzie zainwestować w tańszego PG? Koniec końców, jak pod względem kondycyjnym i wytrzymałościowym wytrzyma – łapiący kontuzje – zawodnik…

Jasna przyszłość! ale czy na pewno?

Poprzedni plan managera Saundersa zawierał osoby Rubio,Love’a i Pekovića czyli tercetu , który miał zaprowadzić stado do play offs. Niestety po części kontuzje zawodników , a po drugiej części choroba żony Ricka Adelmana zaburzyły pracę całej organizacji. Do tego stopnia, iż Saunders sam musiał się zabrać za trenerkę i kto wie czy nie czeka go kolejna przebudowa, z Rubio i Pekovićem w rolach głównych (?). Dziś wydaje się, że obaj kluczowi dla S5 Wolves gracze, dostają ostatnią szansę – bowiem Rubio walczy o maxa i pewnie nigdzie indziej go nie dostanie niż w krainie jezior, a Peković ma zdrową konkurencję w osobie Dienga, mogącego dostarczyć Wilkom więcej zbiórek, bloków i pożytku w obronie. Czego możemy być pewni, to faktu, iż wiele minut dostanie Andrew Wiggins, a koszulki z jego nazwiskiem będą sprzedawały się jak świeże bułeczki. By stwierdzić, iż Wiggins jest gotowy do gry na pełnych obrotach w każdym kolejnym meczu jestem jednak daleki.

Podsumowanie

Jeśli przebrnęliście przez wcześniejsze punkty, to trzeba powiedzieć jedno – niewiele wiemy o przebudowanych Wilkach. Wiemy, że dostali młodych i głodnych gry graczy, że nie zostali z przysłowiowym kotem w worku, dysponują bogactwem na obwodzie (Martin-Brewer-LeVine) ale nie wiemy czego spodziewać się po pracy Flipa Saundersa. Jaki system gry obierze, w jaki sposób zamierza zalepić dziury w obronie oraz kogo poświęci do roli zadaniowców oraz w jaki sposób wykorzysta dopływ świeżej krwi.
Na dziś wydaje mi się, iż Wolves będą zbliżeni grą do L. A. Clippers z pierwszego pełnego sezonu gry w NBA Blake’a Griffina. Wolves w moim przekonaniu będą grać miło dla oka w ataku, Rubio i Wiggins z Youngiem będą na pierwszych miejscach najlepszych akcji minionej nocy, ale efektywność ich zagrań – jak na razie – nie przerodzi się na wysoki bilans zwycięstw. (Na wznoszące się słupki oglądalności można jednak liczyć) Do odniesienia sukcesu potrzeba , albo dalszego rozwoju młodych graczy jak Rubio, Dieng lub Wiggins, albo angażu dodatkowego gracza, zdolnego odmienić oblicze całej ekipy (stąd m.in. pomysł na przechwyt Bledsoe). Puentując, przed nami zagadkowy, ale niekoniecznie słaby sezon w wykonaniu klubu z Minnesoty, który tak naprawdę będzie poszukiwaniem systemu gry, mobilizowaniem graczy do mocnej pracy m.in. w obronie oraz w końcu dobierania odpowiednich elementów by ostatecznie jakość gry pozwalała im za rok marzyć realniej o play offs.

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

3 komentarze

  1. sledziu 24 pisze:

    Dieng na mundialu udowadnia, że nie tylko defensywa jest jego mocna stroną, ma potencjał na kilkanaście punktów w meczu.

  2. erwin3m pisze:

    Po 1 w podsumowaniu wspomniałbym również o log-jamie na skrzydle, jednak chętnych do gry jest sporo. W ostatnim akapicie myślę, że chodziło jednak o efektowność graczy, a nie efektywność.

    Co do Rubio i jego maxa: 3 razy nie. Masa lepszych od niego grajków i śmiałbym twierdzić również, że z większym potencjałem (mimo, iż jestem jego fanem) ma dużo mniejsze kontrakty. Myślę, że Minnesota powinna iść w takim samym kierunku przebudowy, jaki obrali Raptors (taka sama sytuacja jak Toronto kilka lat temu, drużyna, nazwijmy to „zbudowana” i odchodzi lider i czołowy skrzydłowy ligi).

  3. Woy pisze:

    Przeczytaj raz jeszcze „efektywność zagrań” i nic o „efektowności graczy (cokolwiek to znaczy?)” zagrania są efektywne tzn.skuteczne a Rubio poza podaniami, czy Martin lub Brewer poza rzutami, są dla mnie mało efektywni w tym co grają (rzut u pierwszego i obrona na piłce u dwóch 2)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *