2 dzień MŚ 2014 – flash grupy A

SERBIA – FRANCJA 73:74

3b1e61c4ca83

Drugie spotkanie Trójkolorowych na tym turnieju i drugi dreszczowiec – tym razem Francuzi wyszli obronną ręką z tego pojedynku i pokonali Serbów 74-73, mimo że przez pierwsze 20 minut wydawało się, że Les Blues znowu będą musieli obejść się smakiem. Każdy kto zdecydował się oglądać to spotkanie, nie może być zawiedziony, bo emocji było w nim co niemiara. Pierwsza połowa na korzyść podopiecznych trenera Djordjevicia, a potem pogoń Francuzów i niesamowita końcówka, w której tragiczną stratę zaliczył młody Bogdan Bogdanovic, a pewnie błąd rywala wykorzystał Joffrey Lauvergne i zapewnił zwycięstwo Trójkolorowym.

Lauvergne przez całe spotkanie pracował jednak na wyróżnienie, bo wcielił się w rolę lidera swojego zespołu i to on był kluczową postacią dzisiejszego dnia. Dzielnie towarzyszyli mu Diot i Batum. Kompletnie niewidoczny jest za to Fournier i można powiedzieć, że ten zawodnik rozczarowuje na tym turnieju, bo Les Blues nie mają żadnego pożytku z reprezentanta NBA. W zespole Serbii natomiast najlepiej spisywał się Raduljica, ale na nic się to nie zdało. Francuzi wykonali kawał dobrej roboty wyłączając z gry na większą część spotkania Teodosicia.

Najlepsi strzelcy:

Serbia: Raduljica 21, Bogdanovic 12, Bjelica 11,

Francja: Lauvergne 19, Diot 15, Jackson 12

BRAZYLIA – IRAN 79:50

d69509517734

Bez najmniejszych problemów za to obyli się Brazylijczycy w swoim drugim spotkaniu na tym turnieju i bezapelacyjnie okazali się lepsi od Iranu, wygrywając aż różnicą blisko 30 oczek. Ciężko przyczepić się do czegokolwiek w ich grze, bo trener Magnano miał dzisiaj pole do manewru i mocno rotował składem – tylko Garcia zagrał ponad 19 minut. Małą rysą na tym wyniku może być pierwsza kwarta gry, gdzie minimalnie lepszy był Iran, ale to trwało dosłownie pierwsze kilka minut. Liderzy Brazylii szybko zrobili swoje i mogli spokojnie odpoczywać, a rezerwowi wcale nie oddali pola rywalom i jeszcze bardziej powiększyli przewagę Brazylii. Najbardziej bezlitośni dla Iranu byli w drugiej kwarcie, gdzie pozwolili im zdobyć raptem sześć oczek, a samemu zaaplikowali rywalom 23 punkty. Dzięki tej wygranej Canarinhos umocnili się na drugiej pozycji w tabeli i jutro zmierzą się z Hiszpanią – stawką tego spotkania prawdopodobnie będzie pierwsze miejsce w Grupie, o ile do końca rozgrywek grupowych obędzie się bez niespodzianek. Dzisiaj wszyscy liderzy Brazylii długo odpoczywali więc należy spodziewać się jutro bardzo ciekawego spotkania. Jeśli chodzi o reprezentację Iranu to już ich druga wysoka porażka, ale kolejne spotkania powinny być nieco lepsze dla tej kadry – mimo wszystko zwycięstw z ich strony nie radzimy się spodziewać.

Kluczowi strzelcy:

Brazylia: Garcia 12, Barbosa 11, Splitter 10

Iran: Jamshidi 13, Kamrani 11, Yakhcali 6

HISZPANIA – EGIPT 91-54

8c856ee06896

Także i gospodarze nie zawiedli swoich kibiców, pewnie ogrywając Egipt aż 91-54. Tutaj chyba nikt nie spodziewał się innego scenariusza, a Hiszpanie po prostu potwierdzili swoją wielką klasę i niesamowity potencjał. Trener Orenga dał dzisiaj odpocząć swoim podstawowym zawodnikom i praktycznie cała dwunastka przebywała dzisiaj po około 15-20 minut na parkiecie. Przez chwile wydawało się, że może Pau Gasol zagra nieco więcej, żeby podtrzymać swoje zdobycze strzeleckie, ale także i zawodnik Chicago Bulls był dzisiaj mocno oszczędzany, co zresztą nie może nikogo dziwić. Egipcjanie nie postawili żadnego oporu w dzisiejszym spotkaniom, a jedynym plusem jest chyba fakt, że w każdej kwarcie udało im się zdobyć co najmniej 10 punktów. Do gry wrócił już dzisiaj Serge Ibaka, który wczoraj siedział na ławce rezerwowych z powodu drobnej kontuzji, ale z jego zdrowiem jest już wszystko w porządku, co zresztą potwierdził rzucając 18 oczek i będąc najlepszym strzelcem całego spotkania.

Gasol i spółka mają za sobą już dwa najłatwiejsze spotkania, a teraz przed nimi 4 kluczowe mecze, które po części pokażą nam czy Hiszpania jest gotowa, żeby stoczyć wyrównaną walkę z USA.

Kluczowi strzelcy:

Hiszpania: Ibaka 18, Fernandez 14, P. Gasol 12,

Egipt: Elgammal 16, Genedy 8, Kamal 8

Krzysiek Czyż

Wierny fan Ersana Ilyasovy. Wychowany na Euro Stepie D-Wade'a i akcjach Paula Pierce'a. Kiedyś zaproszę na grilla Z-Bo. W dzień zamienia się w psychofana Premier League.

1 Odpowiedź

  1. Cosmo111 pisze:

    Powiem wprost, nie podoba mi się ta serbska reprezentacja. Nie podobają mi się powołania, nie podoba trener bez jaj i ikry i tak jak kibicuje Serbom co turniej tak po prostu teraz nie mam wiary, że mogą cokolwiek ugrać. Nie mogę na ich grę patrzeć…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *