Plusy i minusy transferowego lata – Chicago Bulls

Bulls BennyFani Chicago Bulls długo czekali na miejsce w pierwszej „11stce” draftu lub pozyskanie wartościowego zawodnika, z łatką „All Star”. Choć apetyty na pozyskanie gwiazdy pokroju Carmelo Anthony’ego (tylko 77 mln USD zawierałą propozycja klubu) lub Kevina Love’a (Taj Gibson i Jimmy Butler) były olbrzymie to z jednej strony ‚Ultras’ Byków winni się cieszyć z tych nazwisk, które dostali. Z drugiej strony, zespół mimo wzmocnień od pozycji numer 3 wzwyż, nie zyskał żadnego wartościowego upgrade’u przy pozycjach numer 1 i 2. Niestety sternicy Chicago Bulls znów zagrali „va banque” i nie wprowadzili w życie planu „B” (gdyż D.J. Augustin wyruszył do Detroit) a właściwie go nie mieli…Dziś wg niektórych obserwatorów Bulls – przy wzmocnieniach składu – należą do ścisłej czołówki Wschodu, a ja poniżej postaram się zastanowić czy naprawdę powinniśmy tak myśleć (?)

Off-season 2013 czyli pożegnanie z wartościowymi weteranami i odchudzanie portfela

Gar Foreman stracił kosztem San Antonio Spurs Włocha Marco Bellineliego, natomiast oficjalnie zakończono eksperyment skazany na niepowodzenie przy często kontuzjowanym Vlado Radmanoviću (rok wcześniej również pożegnano się z niespełnionym Ripem Hamiltonem). Z drużyny ubył też bohater play offs 2013 na Wschodzie, Nate Robinson, czego nie mogli odżałować fani zespołu… Pozytywem było przybycie z Milwaukee Mike’a Dunleavy’ego oraz wyciągnięcie z draftu Tony’ego Snella (choć okazji do grania nie dostawał zbyt wiele). Dopiero wskutek kolejnej kontuzji Derricka Rose’a przechwycono z Toronto D.J. Augustina , który szybko skorzystał na nieszczęściu lidera Bulls, wskakując w jego buty i wynosząc swoje statystyki powyżej ówczesnych przeciętnych.
Byki znów miały polegać na sile Luola Denga, Joakima Noaha, Taja Gibsona, a po cichu mówiło się – po raz kolejny – o planowanej amnestii na Carlosie Boozerze. Prawdziwa bomba wybuchła w pierwszym tygodniu stycznia, kiedy Bulls i Cavs ustalili warunki przenosin do stanu Ohio angielskiego skrzydłowego, Denga (otrzymując w zamian – za chwilę zwolnionego – Andrew Bynuma).
Chicago miało dwa wyjścia, pójście w kierunku „tankowania” lub walka o 7-8 miejsce w konferencji , by wejść do play offs. Tom Thibodeau i spółka, głównie dzięki fantastycznej postawie Joakima Noaha (późniejszy zwycięzca DPOY) oraz Taja Gibsona (drugi w wyścigu po 6th Man Award) i przy rosnącej dyspozycji Augustina stało się pewniakiem do play offs (które niestety nie było tak długie jak rok wczesniej). Zespół czekała kolejna przebudowa, gdyż ofensywa z meczów przeciwko Washington Wizards pozostawiała wszystkim sporo do życzenia. Gdyby nie pojedyncze , świetne występy Gibsona lub Dunleavy’ego to atak Bulls wyglądałby jakby bez pary…

Off-season 2014 czyli pierwsze poważne wzmocnienia od lat…

NMPolowanie na Carmelo Anthony’ego stało się faktem, a gracza nie tylko namawiał do gry w Windy City sam Joakim Noah, ale i klub zorganizował specjalną prezentację, połączoną z pokazem możliwości powracającego do zdrowia Rose’a (choć nie brakowało głosów , że spotkanie z Rosem było czystym przypadkiem). Atutem miał też być Tom Thibodeau, chęć współpracy z którym wyrażał sam Melo. Ostatecznie ani namowy graczy, ani obecność Rose’a nie przekonały gwiazdy Knicks na przeprowadzkę do Wietrznego Miasta. Gar Foreman wprowadził w życie drugą opcję. Najpierw próbował znaleźć potencjalnego nabywcę na 16-milionowego Carlosa Boozera, ale skoro ten plan wziął w łeb, do gry weszła dłuuugooo zapowiadana amnestia silnego skrzydłowego (którego notabene szybko zakontraktowali Lakers). Bulls już wcześniej porozumieli się w sprawie kontraktu z nowym partnerem Joakima Noaha – Pauem Gasolem. Często kontuzjowany w ostatnich trzech sezonach Mistrz uzupełnił podkoszową rotację Bulls, w której z kolei ma być partnerem i zmiennikiem Noaha a przy okazji wnieść nieco ożywenia w ofensywne poczynania front-courtu drużyny. Inna sprawa to Byki zakontraktowały, również poprzez wykup z Realu Madryt, topowego silnego skrzydłowego Starego Kontynentu, rodaka Gasola, Nikolę Mirotića (z tymże przyjście Paua zmniejsza szansę Nikoli na regularne występy w piątce).
Reinsdorf i Foreman również pokusili się o wysoki numer w drafcie (11), najpierw wysyłając do Denver Nuggets dwa swoje dalsze draftowe wybory (16 i 19) a następnie stawiając na strzelca z pozycji numer trzy – Douga McDermotta. Warto podkreślić, iż dojście ex gracza uczelni Creighton oznaczało pozyskanie drugiego wartościowego strzelca dystansowego, obok w/w Mirotića. Bulls bowiem znacząco chcieli poprawić swoje możliwości gry w ataku, zwłaszcza kiedy mamy w głowach obraz ich ofensywy z konfrontacji play off przeciwko Wizards. Gasol , Mirotić, McDermott mieliby to zagwarantować… Jednak czy to nie okaże się ciągle za mało dla trenera, czy nie zapomniamo o kimś lub o czymś?

Bilans strat i zysków

Straty okazały się bardzo zbliżone do poprzedniego off-season, gdy fani Bulls oglądali pożegnanie z Natem Robinsonem. Tym razem na podobny krok, bez otrzymania konkretnej oferty od Bulls, zdecydował się D.J. Augustin. Warto podkreślić, iż sternicy klubu postawili osobę weterana ponad Augustina i być może względem ekonomii zapomnieli o wkładzie DJa w ostatnie wyniki drużyny. Dodatkowo zakontraktowano obieżyświata – Aarona Brooksa – który od czasów swojej lockoutowej wycieczki do Chin nie może znaleźć stałego miejsca na pracę w NBA (w Phoenix go nie chciano, ze Sacramento odesłano go do Houston, a w końcu wylądował w Denver). Brooks zagra w Chicago za podstawowe minimum dla weterana i ma małe szanse na wyjście w rotacji przed lubianego w Windy City Hinricha. Jednak jak wszyscy doskonale widzą, powielono ten sam ruch sprzed sezonu 2013/14, otóż wracający do formy Derrick Rose nie dostał zbyt wartościowego back upu (nie wiemy dokładnie w jakiej jest formie, pamiętamy, że rozbrat z koszykówką trwał cały sezon, powinniśmy też wiedzieć, iż ryzyko kontuzji u ciągle młodego gracza i po dwóch poważnych operacjach jest całkiem spore). Kończąc temat rozgrywających Bulls – to nie zakontraktowano żadnego gracza na pozycję numer 2, zdolnego do wsparcia w kreowaniu gry Bulls, wszechstronnego strzelca, który mógłby rozluźnić defensywę rywala. Wydaje się, że znów Tom Thibodeau będzie polegał na usługach Jimmy’ego Butlera oraz Mike’a Dunleavy.

Osobiście zakontraktowanie 34-letniego Gasola – który nieco na wzór wypalonego w Detroit Ripa Hamiltona – wkracza do byczej organizacji z hasłem walki o najwyższe cele – traktuję z mocnyn przymrużeniem oka. Niestety fani Bulls mają gdzieś w pamięci częste wizyty u lekarzy popularnego w Mo-town Ripa oraz słabe wsparcie dla Rose (który w końcu uległ kontuzji w pierwszym meczu play offs z Sixers, kiedy tak naprawdę miał stworzyć z Hamiltonem wybuchowy duet obrońców).

Oczywiście większość zmian Bulls należy ocenić na plus, ale niektóre pozycje jak rozgrywający (zdrowie) i rzucający obrońca (Butler to bardziej skrzydłowy i gracz solidny w defensywie, gorzej jednak radzi sobie w kreowaniu gry i strzelaniu z dystansu) rodzą pewne znaki zapytania *przynajmniej w mojej głowie.

Mocne i słabe strony

Zacznijmy od tych mocniejszych; Bulls na dziś – co nie ulega wątpliwościom – to topowy front court Eastern Conference, z szansami na dominację. Tutaj jednak rodzą się pewne wątpliwości z właściwym użyciem rotacji przez trenera. Otóż popularny w Chicago Thibs „słynął dotychczas” z grania żelaznym składem i rzadko do gry dopuszczał młodych i mniej doświadczonych graczy (praktycznie tylko Butler przy kontuzji Denga złamał ten schemat). Tym razem dostał do rotacji utalentowanych Mirotića oraz McDermotta, a by wesprzeć Noaha oraz Gibsona , wstawiono mu do składu wszechstronnego Gasola. Pytanie jakie się rodzi to czy szykowany na pierwszą piątkę i coraz mocniejszy w końcówce poprzedniego regular season Taj , znów zgodzi się z rolą back upu dla Noaha i Gasola? Inna sprawa jak trudy mocnego treningu Thibsa wytrzyma organizm Hiszpana?? W końcu czy nie wejdzie on w buty, pozostawione przez Boozera, i z racji wysokiego kontraktu oraz pozycji gwiazdy, nie dostanie Hiszpan swoich „regulaminowych” minut (właśnie kosztem Taja)…

Te słabsze to przede wszystkim zerowe wzmocnienia na obwodzie. Jeden Aaron Brooks nie będzie „jaskółką” , która nagle zmieni problemy na obwodzie Bulls oraz nie przerodzi się w super-kreatora gry (Brooks to bardziej strzelec dystansowy) lub nie wejdzie obok Rose’a czy Hinricha na pozycję numer 2. Osobiście uważam, że szefostwo zespołu mogło włączyć się do walki o Lance’a Stephensona kosztem pozyskania Paua Gasola. Sami Gibson i Noah, wsparci Mirotićem mogliby stanowić o pewnej sile ofensywnej Chicago, natomiast Lancelot zostałby doskonałym uzupełnieniem pary Rose-Butler. Jego wszechstronność czy umiejętność gry w obronie mogłyby idealnie pasować do koncepcji trenera Thibodeau. O ile za wzmocnienia front courtu możemy Bulls wystawić ‘piątkę’, to za back court należy wystawić ‘jedynkę’. Niestety, znów uwaga wszystkich skupia się wokół zdrowia Derricka Rose’a.

Podsumowanie letnich wydarzeń

Pozyskanie Gasola, Mirotića i McDermotta oraz powrót Rose’a stawiają Windy City Team w gronie faworytów na Wschodzie (ale tylko na papierze). Dojście Gasola wrzuca Bulls w miejsce Miami Heat oraz Indiany Pacers jako topowej drużyny Wschodu. Z wielkim „zdrowotnym ALE” – zdrowiem Rose’a i Gasola. Mocne wzmocnienia ławki powodują coś , co było mocną stroną Chicago w latach 2011-12 tzw. bench mob. Tylko od razu nasuwa nam się pytanie, czy Thibs z nich (wzmocnień) skorzysta oraz w jakim stopniu? Podsumowując, potencjał jest spory, tylko trzeba go odpowiednio wykorzystać i życzyć Bykom spoooroooo zdrowia. Zwłaszcza Rose’owi.

Opinia autora:

Niestety cała saga transferowa Chicago Bulls zatoczyła pewne koło. Kiedy w off-season 2011 szykowano się na poważne wzmocnienia gwiazdą pokroju LeBrona Jamesa i Dwayne’a Wade’a to dostaliśmy Carlosa Boozera...dziś jest podobnie. Zamiast Carmelo Anthony’ego mamy Paua Gasola, który niekoniecznie – wzorem Booza – może się sprawdzić w nowym otoczeniu (w cieniu Rose, Noaha etc).
Sternicy klubu również i błędnie wg mnie – postawili na Kirka Hinricha – odpuszczając – zarabiającego podobne pieniądze D.J. Augustina (gracza znającego system i zdolnego do dawania energii z ławki oraz mocnych zmian). Nie nastąpiło też wzmocnienie strzelcem lub solidnym obrońcą (po cichu z klubu odszedł Ronnie Brewer) zdolnym partnerować Butlerowi oraz zastępującego go w przypadku zmiany albo co gorsza kontuzji. W końcu Tom Thibodeau nie dobrał do sztabu trenerskiego żadnego specjalisty od ofensywy, a to w moim przekonaniu było wręcz konieczne.
Puenta, fani Bulls naprawdę nie oczekujcie cudów po transferze Gasola (opuszczał regularnie w ciągu ostatnich trzech lat po 20 meczów sezonu) oraz nie mierzcie w finał konferencji. Raczej nastawiajcie się na II rundę play offs i co jest pewnym standardem – walkę o najlepszy bilans sezonu zasadniczego.

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

46 komentarzy

  1. iglo13 pisze:

    właściwie sie zgadzam, stawianie bulls na równi z spurs, clippers jako pretendenta do tytułu jest śmieszne. Niewiadomo co z Rose, brak SG na poziomie, marnowanie Taja na rzecz Gasola. To są problemy Byków

  2. Raptor pisze:

    Moim zdaniem sporo założeń, które okażą się błędne. Taj Gibson już pod koniec tamtego sezonu mówił, że ma gwarancje od „pionu decyzyjnego” grania w pierwszej piątce. Patrząc też przez lata/zdrowie Gasola będzie on pierwszym zmienikiem wysokiego i dodaniem siły ofensywnej z ławki/drugiego składu.
    Drugą niezgodnością dla mnie jest z jednej strony pisanie o braku obrońcy z rzutem, a z drugiej, że nie ma defensywnego zastępstwa Butlera.
    Thibodeau jest bardzo dobrym i inteligentnym trenerem, na pewno zobaczył swoje błędy i czego brakowało mu w PO. Augustine zagrał tak naprawdę tylko pół sezonu dobrze, przy oszczędności GM i właściciela płacenie mu kilku mln jest nie do pomyślenia (przez nich).\
    Podsumowując. Mi skład Bulls bardzo się podoba, przemyślane wzmocnienia na różnych pozycjach i z różnymi predyspozycjami zawodnicy. Co nie zmienia faktu, że bardzo dużo w Bulls zależy od stwierdzenia czy Rose będzie zdrowy. Naprawdę mocno trzymam kciuki, że tak :)

    • Woy pisze:

      Drogi Raptorze,

      przed przyjściem Gasola padło to zdanie odnośnie Gibsona, co doskonale pamiętam. Czy posadzą 10-milionowego zawodnika na ławce? szczerze w to wątpię. Poza tym Taj umie grać z ławki i przywykł do tego, w przeciwieństwie do Paua.

      Drugie, kto w Bulls i na dwójce dysponuje dobrym rzutem lub jest pewniakiem obok Rose’a w S5 (tylko Butler, który tak naprawdę nie jest shooterem i nie jest nim ani Derrick ani Kirk). Czy to jest błąd? Zastanów się…

      Oczywiście ,że nie ma zastępstwa Butlera, bowiem sam Jimmy był back upem Denga, kiedy Deng odszedł to ściągnięto wówczas znanego w Chicago, Ronniego Brewera (co cieszyło Noaha i Gibsona).

      Teraz nikogo nowego nie ma.

      Chyba nie wierzysz w to ,że nagle plastrem stanie się coraz wolniejszy Hinrich, Dunleavy albo rookie McDermott. Jedyna nadzieja, że coś udało się wycisnąć ze Snella (?)

      Zawodnik nazywa się Augustin (nie wiem czemu komentujący dodają mu te „e”) ale z ekonomicznego punktu widzenia to Augustin zarabia 3 mln USD (więc nie kilka a parę) a Hinrich jest na podobnym kontrakcie (starszy, lecący w dół i nierozwojowy -> całkowite przeciwieństwo DJa -> stawiamy na gracza rozwojowego i przyszłość organizacji czy starszego i praktycznie coraz mniej przydatnego).

      Także sklej proszę kilka faktów , które moocnoo rozmyłeś, ale w moim przekonaniu nie trafiłeś w sedno, swoimi wywodami.

      pozdrawiam

  3. bulls2006 pisze:

    -Gasol i Gibson zarabiają w tej chwili podobne pieniądze,
    lepiej, aby Gibson wychodził z ławki z Miroticem, to może być bardzo ciekawa para
    zresztą jak i Noah – Gasol
    w zależności od zdrowia i formy można mieszać ustawieniem wysokich

    -Hinrich to gracz wybrany przez Chicago w drafcie (jak i kilku innych z obecnego składu) i dobrze,że go cenią,
    jako drugi lub trzeci PG to bardzo przydatny gracz, przywiązany do klubu i lubiany przez innych graczy, szanowany za profesjonalizm przez trenerów

    – minusy to:
    brakuje innego oprócz Rose kreatora na obwodzie
    zobaczymy jak będzie ze zdrowiem

    -poza tym jestem bardzo zadowolony ze wzmocnień

  4. darek pisze:

    Moim zdaniem, byki nie osiągną NIC.
    Rose nawet zdrowy, gra dla siebie. A że ma przeciętny rzut, musi wchodzić pod kosz. Następna kontuzja bardzo możliwa. Byki nie mają na pozycjach 1 i 2 graczy, którzy powalają.
    Wybranie Noah’a DPOY to też nieporozumienie. Może i jest on dobrym obrońcą, ale nie straszy pod koszami. Gibson na ławce chyba nie wytrzyma. Może i przyzwyczaił się do roli rezerwowego, ale po udanym sezonie mógł liczyć na coś więcej. Tymczasem Gasol zajmie mu miejsce. Czy Taj nie zacznie w końcu narzekać?
    Byki nie mają lidera (sorry Rose), gracza, który ich pociągnie, zawodnika, przy którym reszta zespołu będzie grała lepiej. Czeka ich pewne miejsce w PO, ale nie mają szans na chociażby finał konferencji.
    Gdyby grali na zachodzie pewnie nie weszliby do PO.

  5. Beskid pisze:

    A ja sądzę, żę Byki stać na finał miernej Konferencji Wschodniej. Warunkiem koniecznym jest jednak brak kontuzji po stronie czołowych graczy, zwłaszcza Rose’a. Z pewnością Bulls już teraz są jedną z najbardziej poukładanych drużyn w lidze. Problem jednak leży w tym, że mogli stać się z tego powodu równie mocno przewidywalni. Kluczowe okaże się zdrowie i forma Derricka Rose’a,

  6. Alonzo pisze:

    MOCNE WZMOCNIENIA ławki powodują coś , co było MOCĄ stroną Chicago w latach 2011-12 tzw. bench mob

    Za dużo tutaj mocy…

  7. Darkside pisze:

    Na chwilę obecną nie wróżę bykom sukcesu – tj. wyjścia poza 2 rundę PO.
    Jeżeli pod koszem prezentują się nieźle to już obwód pozostawia wiele do życzenia.
    Wszystko uzależnione jest od Rose’a. Nie wiadomo czy i jak będzie grał.
    Nawet jeżeli nie dozna kontuzji nie ma gwarancji na to, że będzie w stanie grać na wcześniejszym poziomie.
    Ponadto, sam Rose nawet w życiowej formie to za mało, brakuje kogoś kto dałby mu oddech i pociągnął grę. Nie wydaje mi się aby takim zawodnikiem był Aaron Brooks / choć może pod okiem Thibsa odrodzi się jak jego poprzednicy ;) /.
    Być może to jeszcze nie koniec transferów w Bykach, przy obecnym składzie zaryzykowałbym wymianę Gibsona na kogoś z obwodu.
    Pistons chcą się pozbyć Smitha może wysłać na jego miejsce Gibsona ?

    • GPRbyNBA pisze:

      Odeszli Booz i Augustin.
      Serio myślisz że Gasol i Mirotić (zamiast Booza)
      Rose zamiast Augustina
      i wzmocnienie obwodu McDermottem to za mało?
      Mają w tej chwili zdecydowanie lepsza ławkę niż rok temu.
      Wystarczy teraz nakłonić Toma do większej rotacji w sezonie, tak by po dojściu do playoffów Mirotic i McDermott byli już ograni i pewni swoich umiejętności.
      Problemem Byków nie jest skład (bo się nieźle wzmocnili) tylko wzmocnienia u konkurencji.

      Wracając do rozgrywania: Poprzedni sezon: Augustin i Hinrich. Ten sezon: Rose, Hinrich, Brooks. No C’mon! Jakie braki na 1??? Jeden zawodnik więcej (i to wale nie najgorszy) nazywa sie brakami??

      Jak dla mnie jedynym ważnym mankamentem jest brak plastra.

    • Woy pisze:

      GPRbyNBA – jeśli chcesz dominować musisz utrzymywać odpowiednio wysokie tempo gry w ataku i obronie. Jeśli ktoś liczy na 40 minut mocnego Rose’a to dla mnie jest to zagadkowe. Jeśli Thibs dostanie 30 dobrych minut Derricka (z ciągłą obawą, przynajmniej na starcie, że coś może się złego wydarzyć – a czego graczowi nie życzę) to musisz mieć back up w postaci energizera (niegdyś Watson, Robinson a potem Augustin) grającego na zbliżonym poziomie (a takim wg mnie był DJ). Idąc dalej , atutem Bulls w latach 2011-12 była mocna ławka i solidni zmiennicy jak Asik, Korver i Watson. Teraz miejsce Asika ale z koncentracją na atak przejmie Gasol natomiast o obronę zadba Gibson z Noahem. Jeśli jednak szukamy zastępcy dla mocnego w 2 połowie poprzedniego sezonu Augustina to takiego nie znajdziemy, bo nie jest nim ani Brooks , ani Hinrich (który staje się typowym zadaniowcem a nie kreatorem zdolnym robić różnicę).
      Jeśli Bulls nie mieli szans na Melo oraz nie walczyli o Lance’a , to mogli popatrzeć w stronę Afflalo (ew. Pierce’a). Ale to już przedawniony temat.

    • Darkside pisze:

      Który to sezon Toma ? i ciągle problem z rotacją ;) może mu się odmieni i może w zbliżającym się zasadniczym nie zajedzie S5.
      Co do wzmocnień …
      Jaki będzie Rose to zobaczymy za 3 m-ce.
      Zobaczymy też czy McDermott to będzie wzmocnienie i czy już w tym sezonie , pamiętasz niejakiego Benetta z Cavs ?
      Zobaczymy jak przebiegnie aklimatyzacja Mirotica, zazwyczaj potrzebują trochę czasu do przystosowania się do NBA.
      Gasol swoje lata ma, życzę jemu / i sobie , fanowi Byków od 1986 r. / aby ominęły go kontuzje i pomimo wieku grał jak za najlepszych lat.
      Jeśli chodzi o Hinricha to raczej widzimy jego łabędzi śpiew.
      Co będzie z Brooksem zobaczymy, tak jak pisałem , może pod okiem Thibsa być jak Robinson czy Augustin a może nie.
      Jako fan Byków i myśląc życzeniowo mam nadzieje, że wszystko zatrybi i będą minimum w Finałach, patrząc jednak racjonalnie na to wszystko trudno mi być takim mega-optymistą.

    • GPRbyNBA pisze:

      Woy – przesadzasz. Mamy 48 minut i 3 graczy. Gdyby podzielić: Rose 28 Hinrich 15 Brooks 5 Prawdopodobne? Nie wiem jak gra Brooks. Jest aż tak słaby? Może Tom będzie potrafił wykorzystać jego możliwości tak jak wykorzystał DJ i Nate. Tego nie wiemy.

  8. GPRbyNBA pisze:

    Może jest tak ze Chicago nie chciało podpisywać Augustina nim nie będą wiedzieć co z Melo. Augustin sie zniecierpliwił i widać co wyszło. Wtedy podpisali Hinricha. (sorki jeśli myle kolejność) Nie wiem natomiast czemu nikt nie podpisuje Sessionsa.
    WOY – Jak sądzisz Sessions byłby lepszy od Hinricha? ( i tańszy?)

    Zresztą co tam tańszy. Chicago nadal stać na wzmocnienia:
    spotrac.com/nba/chicago-bulls/cap/
    Tylko 65 mln mają. Było ich stać na Brewera I nadal jest ich stać na wzmocnienie. Chyba że oszczędzają by opłacać Booza.

    Można psioczyć na puszczenie Augustina i zostawienie Hinricha ale nie to mnie niepokoi.
    Chicago nie ma ŻADNEGO plastra. Kto będzie krył Bronka czy Melo? Gibson? Butler? Nie są aż tak dobzi 1na1.

    Czy Gibson będzie siedział na ławce?
    Popatrzmy na miniony sezon:
    Booz grał 28minut. Taj grał 28 a Noah 35, Butler 38 i Dunlevy 31, Snell 16
    W tym sezonie obstawiał bym:
    Gasol 25 (przejmuje minuty Booza), Taj 25, Mirotic >8?, Noah <35 (wreszcie będzie mógł trochę odpocząć) Butler <35 (on również), Dunlevy <30, Mcdermott <6, Snell <15
    – oczywiście wróżę z fusów ale to dość prawdopodobne
    Myśle że Taj nadal bedzie mógł liczyć na te dwadzieścia pare min. A średnia sezonowa będzie wyższa gdy Gasol usiądzie na te "przymusowe" 20 meczów w sezonie.

  9. GPRbyNBA pisze:

    Poza tym mamy ok 1700minut innych graczy (Deng, Teague, Mohammed) do rozdysponowania.

  10. Marco19_81 pisze:

    No cóż Chicago pewnie powalczy , szczegolnie w RS.. Piszecie o wzmocnieniach – oczywiście w stosunku do zeszłego sezonu są na pewno- Rose( kto wie ile pogra), Gasol ( wg.wszystkich zmiana na plus w stosunku do Booza- tylko czy aby na pewno? W ataku troszkę lepiej, ale przypominam ze przez większość forumowiczów ten drugi był krytykowany za słaba obronę a Pau do jakiś rewelacyjnych defensorów nie należy ). Idąc dalej wielka „dziura” na pozycji SG – no bo chyba nie wierzymy w cuda, ze Snell bedzie kimś wiecej niż solidnym obrońca? Bulter bardzo solidny – ale kto ma w tej drużynie robić miejsce w trumnie dla Rosa i rozciągać obronne bo ani on ani Snell, moze Mirotic , bo na pewno nie Pau:) . Także wracając do meritum – nie wierze ze Bulls są w stanie wrócić nawet do ECF, bo przeciwnicy tez nie próżnują ( na ten moment moim zdaniem w playoffs przegrywają z Wizz, Heat i oczywiście Cavs ) . Dziękuje i pozdrawiam

  11. Piotr pisze:

    Nie skreslajcie na starcie tej drużyny. Skład jej wygląd lepiej niż rok temu. Oby tylko zdrowia starczyło. Liczę, ze trener w końcu zrozumie, i bedzie grał szerokim składem, tak jak to robi Pop w San Antonio. Daleko mu do tego trenera, liczę, ze w tym roku sie przełamie. Ze zdrowym składem finał konferencji murowany. Wschód jest słaby, na Zachodzie musieliby może walczyć o playoff. Nie marwcie sie brakiem plastra. W tym roku duży postęp zrobi Snell, on nim bedzie. Gość ma papiery nawet na zastępstwo Butlera. Jeśli trener bedzie mądry to da czas na rozwój rookich. Drużyna dostał w tym roku prawdziwe brylanty. Wróżę im karierę Allstarow. Czytałem na forach zagranicznych, ze obecny skład jest najlepszy od czasów Jordana. Patrzę z optymizmem w sezon. Wiedziałem, ze z Karmelkim nie wyjdzie. Dobrze sie stało. Nie pasuje on do walecznego zespołu, i Rose go chyba nie lubi. Gasol jest jak na wysokiego świetnie podającym graczem, i dobrym obrońcą. Loozer tego nie miał. Razem z Francuzem Gasol stworzą może najlepiej podający duet w historii. Nie mogę sie tego już doczekać. Gibson to mądry gracz, który sie. Do wszystkiego dopisuje. Jak trzeba bedzie to bedzie krył nawet Bronka. Francuz już ostrzy zeby na grę z jego nowym zespołem. Bedzie udany sezon. Może najlepszy od czasów MJ-a. Go Bulls. Go.

    • Woy pisze:

      Najlepszy od czasów Jordana już był, kiedy mieliśmy Watsona, Asika i Korvera wchodzących z ławki. Drużyna przegrała finał konferencji z Heat, 1:4.

    • bulls2006 pisze:

      nie powiedziałbym, że tamta ekipa była lepsza, na razie jest kilka niewiadomych, ale potencjał jest teraz większy

  12. Woy pisze:

    Bullls2006 – ale nie powiesz ,że Noah-Gibson-Asik nie wyglądali mocniej w obronie niż Gasol-Gibson-Noah? poza tym zauważ co się dzieje, kiedy 20 gier opuszcza Gasol notabene będzie on zmęczony Mistrzostwami świata, które są na dziś jego priorytetem.
    Bulls już kiedyś przerabiali podobny temat przy Dengu i chcieli zawetować jego udział w wielkich imprezach, bo Anglik nawet nie poddał się operacji nadgarstka.
    Poza tym jak zaznaczyłem w poprzedniej dyskusji, grając po 40 minut Butlerem, 25/30 minut Dunleavym to który gracz eksploduje – zaznaczę ,że większe szanse od McDermotta ma Snell (rokujący lepsze nadzieje na grę w defensywie). Naprawdę część tych porównać trzeba dokładnie umieścić w czasie gry i filozofii gry Toma Thibodeau, bo nie gramy w 2K15:-)
    Więc zapytam, gdzie w porównaniu ze zdrowym Rosem , skutecznym Watsonem i fajnie rozwiającym się Lucasem są dziś po kontuzji Rose, coraz starszy Hinrich i obieżyświat Brooks?

    Na dwójce wówczas grali Ronnie Brewer (w całkiem dobrym shapie) oraz Kyle Korver. Teraz mamy Butlera i Dunleavy’ego i z konieczności Hinricha. Jednak ta pozycja była bolączką Bulls w konfrontacji z Bealem i Wizards. Stąd też akcje waszyngtońskiego teamu nie muszą stać niżej, nawet mimo transferu do Bulls – Gasola (Humphries oraz Blair przy parze Nene i Gortat).

    W końcu był też Deng, a jego cenię bardziej niż Butlera, Dunleavy’ego i McDermotta razem wziętych.

    • GPRbyNBA pisze:

      Też wydają mi sie zdecydowanie słabsi. Ale zobaczymy jak to będzie. Może kogoś nie doceniamy. Może Mirotić wystrzeli. Może McDermott będzie lepszym obrońcą niż Korver.
      Gibson jest lepszy niż wtedy a wyższość Gasola nad Asikiem jest chyba oczywista. Z tym że trzeba będzie na niego chuchać, dmuchać.

  13. saturn pisze:

    Chłopaki ja patrzę na to inaczej i trochę mnie to martwi. Zespół może jest i wzmocniony, ale kompletnie nie skompensowany.
    Mirotić, McDermont, Gibson, Gasol, Amundson, Bairstow… to są wszystko gracze na pozycję PF. Mohammed to też nie taki prawdziwy center. To bardzo duża siła pod koszem, myślę, że jest ich tu nawet za dużo, bo będą sobie zabierać minuty.
    Ja akurat na Gasola patrzę pozytywnei, bo jest lepszym obrońcą od Boozera i potrafi grać znacznie lepiej zespołowo. Ponadto można go rzeczywiście przestawiać z PF na C, bo tak było w Lakers i wiemy że działało. Gasol potrafi grać z centrem na boisku i potrafi (choć jest delikatniejszy) grać na C. Oczywiście nie wiadomo jak się zaaklimatyzują (i czy w ogóle???) Mirotić i McDermot. Wyglądają obiecująco, ale jak to będzie to nikt nie wie. Na pozycję SF mają tylko starzejącego się Dunleav’iego i Butlera. Oczywiście na tej pozycji może grać McDermott… jeśli jest gotów. Na pozycję SG mają wielką niewiadomą czyli Snella. Jeśli nie będzie eksplozji jego umiejętności w tym sezonie, to już w ogóle nie będzie. Tu w składzie jest straszna dziura… rzeczywiście Lancelot byłby tutaj idealny.
    Jeśli Rose będzie w miarę zdrowy, to mając jako zmienników Hinricha i Brooksa nie ma tragedii.

    Najsłabsze strony w tej chwili to brak strzelby na pozycjach SF/SG, choć może to akurat uzupełni McDermot, no i brak plastra, czylo obrońcy na takich graczy jak Melo i James. Sam Butler to za mało.
    Mam wrażenie, że Chicago będzie mocniejsze niż rok temu, ale nie wiem, czy finał konferencji jest możliwy.

  14. Przem pisze:

    A co się stało z Brewerem ? (Tom go nie lubił? ). Co doskladu skoda ze Pierce nie wzieli lub Persona (wolalbym go od Gasola). Zobaczcie (jeżeli jestem w błędzie poprawcie mnie) ale oprócz Lance nie było na rynku wolnych dobrach short ero w.

  15. Mike40 pisze:

    Ta jeszcze Pierce’a ( my man ) tam potrzeba, z pewnością byłby zainteresowany tak samo jak grą w NY ;) Nie jestem fanem bulls w przeciwieństwie do mojej żony ale jestem ogromnym fanem D’Rosa i życzę w szczególności właśnie jemu żeby grał jak z przed kontuzji. Bez oporów psychicznych z poprawionym rzutem za trzy i energetycznymi wjazdami pod kosz ;) Lubie P.Gasol’a ( NIGDY LAKERS!!) widziałem go na żywo kilka razy jak grał z Marc’iem Rubio Fernandezem ;) miód i chciałbym żeby był wzmocnieniem w Waszej organizacji ale jak dla mnie to trochę za mała zmiana w stosunku do Booza. Jest bardziej kreatywny w ataku to fakt ale w ciąż uważam że nie jest to mocno jakościowa różnica!! Tym bardziej że ze składu (a właściwie dwóch z pięciu zawodników) ostatnimi czasy trapiły większe bądź to mniejsze kontuzje. Dopóki, do póty będą wszyscy zdrowi będzie gra i wyniki inaczej I runda PO i adios los bulls !!!!!!!!

  16. bulls2006 pisze:

    porównując Chicago Bulls 2011/2012 z 2014/2015
    -trener ten sam, z tym że z większym doświadczeniem

    wysocy
    -Gibson, Noah – lepsi niż wtedy
    -Asik, Boozer – Gasol, Mirotić – najlepszy z tej czwórki jest Gasol
    Mirotić z kolei to młody utalentowany gracz, PF z bardzo dobrym rzutem za trzy, a więc taki zawodnik jakiego każda szanująca się drużyna powinna mieć
    obaj nowi gracze zwiększą możliwości ofensywne drużyny, więc wprowadzają coś czego wcześniej nie było, tej uniwersalności (także w 2011/2012 r.) bardzo brakowało
    Asik to bardzo dobry zawodnik, szkoda że nie został w Chicago, ale on chciał większych pieniędzy i roli w zespole, niewątpliwie jeden z najlepszych defensywnych wysokich w lidze
    niemniej moim zdaniem obecni wysocy są lepsi niż ich poprzednicy, na co największy wpływ ma progres Noah i Gibsona oraz możliwości ofensywne nowych graczy

    PG
    -Rose -wtedy zdrowy i w formie, teraz nie mamy pewności co do jego zdrowia i formy, chociaż raczej jedynie za zasługi nie jest na kadrze, ze zdrowiem zobaczymy
    -jak dla mnie para Hinrich-Brooks jest lepsza od Watson-Lucas
    Watson w sezonie 2011/2012 grał 23,7 minuty, miał 39 % za trzy, ale 35,2 % za dwa, dwa wolne na mecz,9,7 pkt, 2 zb, 4 as
    Lucas 39 % za trzy, 40 % za dwa
    zarówno Hinrich jak i Brooks są w stanie dać przynajmniej to samo, jeżeli nie więcej

    SG/SF
    -ani wtedy, ani teraz nie było drugiego poza Rosem kreatora na obwodzie (z tym, że inaczej niż wtedy w jakimś mierze mogą to zniwelować kreacyjne możliwości duetu Noah-Gasol; Noah wtedy 2,5 asysty na mecz, w ostatnim sezonie 5,4 asysty na mecz)
    -Korver nie grał wtedy tak dobrze jak teraz, więc można porównywać jego rolę do Dunleavy
    -są Snell, McDermott – ja stawiam, że wypalą, ale o tym się przekonamy dopiero w trakcie sezonu
    -Deng – ciężko go zastąpić, w pewnym sensie robi to Butler, ale o ile defensywnie daję radę to ofensywnie oprócz trójek wiele raczej nie dołoży
    -wtedy byli też Bogans, R. Brewer (w dobrej formie), R. Hamilton (który wtedy jeszcze całkiem dobrze grał)
    Obwód jest więc obecnie, na dzień dzisiejszy, słabszy niż wtedy,
    ostatecznie rozstrzygnie to jednak Rose
    sporo zmienić może progres Snella, McDermott
    Na chwilę obecną jest jednak gorzej

    -na pewno Stevenson dałby Bulls wiele, ale jednak jego głowa jest problemem, mógłby psuć atmosferę w drużynie,
    wolę Gasola z mistrzowskim doświadczeniem i zespołowością w DNA, odpowiednią postawą w szatni i na boisku niż obecnego gracza Charlotte

    zespół z 2011/2012 r. wiemy jak zagrał, kto wypalił, a kto nie
    co do nowej ekipy z Chicago jest wiele niewiadomych
    -zdrowie Rose
    -czy będzie i na ile progres Snella i McDermotta
    -kim okaże się w nba Mirotić
    -jak będzie grał w nowym otoczeniu Gasol (czy pójdzie w ślady starszego od siebie Duncana, który jeszcze trzy-cztery sezony temu wydawało się, że będzie tylko słabszy, a jednak widzimy, że mimo 38 lat gra świetnie)

    na chwilę obecną więc nie można powiedzieć, że obecni Bulls są najlepsi od czasów Jordana, ale z pewnością w najgorszym wypadku są drugą ekipą od tamtych czasów
    sezon może ich wywindować na pierwsze miejsce
    moim zdaniem, o ile dopiszę zdrowie, mają potencjał, żeby wygrać wschód

    • Woy pisze:

      pierwszy punkt można już rozbić w pył, bowiem niejeden trzeźwo patrzący fan NBA już dawno zauważył, że Thibs nie nauczył się do tej pory nic na swoich błędach – czytaj krótka rotacja i stawianie na pewniaków.

      Spłycenie faktu – Gasol najlepszy – więc moje pytanie ( znów ) w czym? odwołam się do Asika – w obronie , w blokach , zastawianiu graczy i zbiórkach NIE. Turek jest też graczem młodszym i zdrowszym. Znów odwołam się do Mirotića i budowania pozycji czy zbierania doświadczenia (23 lata liczy sobie Nikola).

      Rozgrywający – czy oglądałeś Watsona i jego energię w Indianie i czy wierzysz , że słaby w poprzednim sezonie Hinrich przeskoczy siebie, ten poziom który prezentuje Watson w ataku? Lucas dawał sporo energii i był podobnym typem gracza do Augustina. Zaraz po odejściu jego z Chicago ‚wieszano psy’ na osobach managementu. Z kwartetu Robinson, Lucas, Augustin, Brooks – ten ostatni jest największą zagadką (przy tym niełatwym charakterem).

      Rzucający – Korver brany był do pary do Carlosa Boozera, gdyż świetnie współpracował z nim w taktyce Jerry’ego Sloana w Jazz. Swoją pracę w Chicago wykonał dobrze i dawał potrzebne punkty, ale miał obok siebie Brewera, który zajmował się defensywą (co poniekąd pominąłeś). No i był większy samograj Deng, więc przykrywał niedoskonałości Kyle’a. Hamiltona nie było kiedy grali ECF (maj 2011). Rip dołączył w lato 2011.

      Co do Stephensona, Thibodeau to nie Vogel (który wydaje się miększy) a Bulls to nieco silniejsza organizacja niż Pacers. Problemami Indiany było nie tylko EGO Lance’a ale również i EGO George’a oraz EGO Hibberta. Niestety zachowywali się jak rozkapryszone dzieci.

      Moje zdanie – skład Bullls ma zbyt wiele dziur z tyłu by wygrać Wschód.

  17. GPRbyNBA pisze:

    Cóż WOY. Nie wypada sie z tobą nie zgodzić. Gasol jest jedynie lepszy w ataku.Ale czy aż tak bardzo odbiega z tą obroną? Serio pytam bo nie wiem.
    My tak sobie tu gdybamy i wieszamy psy na GM bulls ale tak naprawdę nie wiemy czemu Augustin odszedł. Może (jak juz przedstawiłem wcześniej) nie chciał już czekać na decyzje zarządu, moze chodziło o kasę lub mniej minut przy powracającym Derricku, może o jego obronę albo o jeszcze coś innego. Ja zapytam jeszcze raz: Czemu nie wybrali Sessionsa tylko Brooksa? Czemu NIKT go jeszcze nie wziął? Może Brooks jest dla ciebie zagadką ale Tom zauważył w nim potencjał.
    Czemu Brewer został jednak zwolniony? Może nie był w takiej formie jak powinien. Pamiętamy go z kilku sezonów wstecz ale nie wiemy jak „wyglądał” teraz. Może szukają na niego zastępstwo a może Tom tak wszystkich porozstawia ze plaster nie będzie konieczny. Zobaczymy.

    • woy9 pisze:

      Tom Thibodeau go nie podpisał.

      Czasami bywa tak, że niektórych graczy podpisuje się ,gdyż są tani i wolni na rynku. Thibs nie miał nic do powiedzenia przy oddaniu Denga *ubolewał nad tym czy nad stratą Brewera przed paroma laty. Z tego co dobrze kojarzę chciał też mieć dalej Korvera. (baa nawet chciał w składzie taniego Cartiera Martina, a sternicy zignorowali jego zdanie)

      Niestety oszczędności czy ekonomia to główny „problem” klubu z Chicago. Trwa to od czasów Scottiego Pippena i niestety nie zawsze przynosi korzyści. (ostatnio mniej niż więcej)

      Podpisanie Gasola jest w moim przekonaniu ruchem na miarę transferu Boozera (tzw. odwróceniem uwagi od głównych kąsków tego lata).
      Sam, wolałbym po wielokroć Stephensona lub Afflalo , zamiast Gasola (nawet przy zostającym Boozerze, ale grającym z ławki kosztem Gibsona).

      Rose w swoim prime był fantastyczny, ale każde następne spotkanie pokaże nam , iż sam nie da rady grać jako efektywny strzelec. Zauważ też , że jeśli Bulls myślą o dominacji w pomalowanym to będą nieźle rozciągać grę, ale ciągle uwaga będzie skupiona na jednym skrzydłowym – strzelcu – Dunleavym , Snellu lub McDermottcie.

      Jeśli wsadziłbyś w to miejsce Melo, Stephensona lub Afflalo to wówczas gra Bulls byłaby bardziej zbilansowana a opcji gry w ataku byłoby znacznie więcej (przy tym lepszy spacing).

      Btw. Sessions może grać momentami jako dwójka i w parze z Rosem to by było coś. Dwóch dyktujących tempo zawodników.

  18. bulls2006 pisze:

    Thibs to jeden z najinteligentniejszych trenerów w lidze, krótka rotacja to bardziej problem braku zawodników zdolnych do efektywnej gry przez ostatnie dwa sezony; doświadczenie prowadzenia drużyny bez Rose wydaje mi się cenne, tak samo jak obecna praca z kadrą; nie sądzę aby klub dostarczał mu zawodników, których on nie widzi w zespole i nie będzie na nich stawiał

    Gasol najlepszy – jako zawodnik tej ligi, biorąc pod uwagę obronę i atak, doświadczenie i wpływ mentalny na drużynę; tak jak pisałem Asik wymiata w obronie, ale plus minus dawałby to samo co Noah i Gibson w tej mierze
    Mirotic – wystarczy zobaczyć jakie pieniądze biorą zawodnicy na PF z świetnym rzutem, np. Frye,
    Mirotić ma 23 lata, ale już duże doświadczenie i jest ukształtowanym graczem- dzięki rzutowi będzie robił sporo miejsca pod koszem; Asik przychodził do tej ligi jako gracz anonimowy, Mirotić jako gwiazda z Europy

    Rozgrywający – Watson gdy przychodził w play offs czas, żeby się sprawdzić, to zawodził; ostatnie sezony to kilka pkt na mecz, mniej niż 2 zb i 2 as, skuteczność za trzy w ostatnim sezonie to ok. 37 %, to całkiem przyzwoity gracz na ławkę, ale to nie jest inna półka niż Brooks i Hinrich- moim zdaniem jest od nich nawet słabszy,
    Lucas całkiem zaginął
    Hinrich miał trochę problemów ze zdrowiem, teraz powinno być lepiej
    a Brooks to kolejny PG z szansami na odrodzenie w Chicago
    nie przez przypadek najlepsze chwile u Thibsa mieli Watson czy Lucas, odrodzili się Robinson czy Augustin

    Rzucający – wskazałem na lepszych graczy SG/SF w tamtych Bulls
    opisywałem skład 2011/2012 kiedy Hamilton już tam grał. wskazałem, że Brewer bardzo dobrze grał w Bulls w defensywie, szkoda że forma mu uciekła, bo był wtedy jednym z lepszych graczy w defensywie wśród SF

    • woy9 pisze:

      no do obrony Hiszpana to już nie wracam , bo przypomnę Lakers tracących 60 – 70 punktów z pomalowanego w zeszłych rozgrywkach (przykład przytaczałem w poprzedniej dyskusji). Poza tym łatka SOFT – Player mówi sama za siebie. Wpływ mentalny w Lakers miał ogromny -> zdołowany niską rolą w zespole Mike’a D’Antoniego i niskie zaangażowanie w grę.
      Btw. ja porównuję drużynę z finału konferencji, a Ty odbiegasz od porównania ,wybiegajac rok do przodu kiedy przegrali z Sixers (przypomnę najlepsza drużyna od czasów Jordana) .
      W końcu Brewerowi forma nie uciekła, to klub szukał dolarów i oszczędności (powtarzam Thibs go chciał)
      Kiedy Aaron Brooks miał dobry sezon (przed wymianą do Phoenix?)
      Lucas gra w Utah Jazz , słaba drużyna, ze słabym trenerem do wczoraj.
      W końcu Thibodeau jest ze szkoły Pata Riley’a , podobnie pracujący do Stana Van Gundy oraz Jeffa Van Gundy – czyli skupiający grę wokół pewnych graczy, z doświadczeniem i rzadko eksperymentującym. Niestety.

  19. bulls2006 pisze:

    moim zdaniem drużyna z sezonu 2011/2012 była personalnie silniejsza, może w słabszej formie, ale o wyniku ostatecznie zadecydowała kontuzja Rose w play offs

    weterani potrzebują ułożonej drużyny i porządnego trenera, LAL już dawno taką nie są, a Chicago tak, wartość Gasola okaże się właśnie w Chicago

    Brewer jak odchodził z Chicago rzeczywiście był bardzo dobry w obronie, był sprawdzonym zawodnikiem trener chciał go zostawić, ale to była kwestia wysokości kontraktu
    Później się okazało, że grał słabo, więc w sumie mieli racje
    Chicago oszczędza, ale jak się popatrzy na kontrakty Noah czy Gibsona, to wiadomo, że nie są przepłacani
    to oni nie podpisali B. Gordona, ani Denga, mimo że chcieli ich zatrzymać, to patrzyli na ich rzeczywistą wartość- później się okazało jak grał Gordon,
    Deng, mimo jego klasy nie popisał się w Cavs, a w końcu wziął podobne pieniądze od Miami co dawali mu pierwotnie Chicago
    jedynym graczem, którego można było zatrzymać (na Asika nie było rzeczywiście pieniędzy) który po odejściu z Bulls grał lepiej w ostatnich latach jest Korver
    tak więc nie jest ten menegment taki zły

  20. buzinga pisze:

    Witam:)
    Osobiście uważam, że warto zastanowić się nad przegranym EFC z 2011 roku z Heat. Niby porażka w serii 4-1, ale Bulls przegrali wtedy 3 mecze w końcówkach i jak dla mnie do wygrania rywalizacji brakowało przede wszystkim doświadczenia. Dlatego postanowiono utrzymać skład. A że nie da się zatrzymać każdego wartościowego gracza (czytaj Asik), z niektórych trzeba zrezygnować ( Korver) jest masa trudnych decyzji do podjęcia. Ja zawsze broniłem managment Bulls, dlatego, że ich ruchy uważałem za racjonalne. Wiadomo, wszystko weryfikuje rzeczywistość. Problemem był uraz lidera i tak naprawdę nie wiadomo czy czekać na powrót utrzymując skład czy szukać młodych graczy. Moim zdaniem, czekano wystarczająco. Musiały przyjść zmiany i denga mi w ogółe nie szkoda. Facet wybrał kasę, przy nowym CBA nie można pozwolić sobie na permanentne nadpłacanie zawodnikom. Gościa lubie, ale za wiecej niż 10 baniek nie opłaca się go trzymać. A jak się okazało nigdzie więcej nie dostał.
    To co ugrają Byczki, zależy chyba tylko o Rose’a. Dziwą mnie komentarze, że nie będzie już tak dobry jak wcześniej. Fizycznie będzie, pytanie tylko czy psychicznie? Od strony zdrowotnej jest poskładany jak trzeba. Rekonstruowany ACL jest mocniejszy od pierwowzoru. A ostatnia kontuzja, była leczona po to, żeby Rose nie kończył tak jak Wade, przecież Derrick wcale nie musiał poddawać się zabiegowi i mógł wrócić wcześniej. Tu jednak gra się o coś wiecej. O przyszłość klubu. NIe łątwo jest znaleźć franchise playera nawet takiej organizacji jak Chicago. Rose jest przecież pierwszy po Erze Jordanowskiej. No był jeszcze niejaki Jay Williams ( ten od wypadku na motorze), ale to się nie liczy. Nie dziwi mnie więc to, że w Wind City dmuchają i chuchają na swoją gwiazdę. Przyszłość nie jest jeszcze stracona.
    Zastanawia mnie tylko dalczego taki Woy, uważa, że Cavs defensywnie można poskładac, grajac tak jak Mavs, pulapki po przejsciu polowy, podwojenia. A Bulls to juz nie? Przeciez Tom jest znany ze swoich defensywnych manewrow. Ukrywal w jednej piatkce 2 defensyne beztalencia (Korver, Boozer) i gral nimi koncowki. Czy wtedy obrona cierpiala, az tak bardzo? Pytanie retoryczne.
    Mowimy tu o slabosciach defensywnych nowego bench mobilu, ale to jest bench mobil kontra bench mobile. Wiem kontuzje, problemy z faulami i te sprawy. Dlatego zostaje Kirk. fakt coraz gorszy, ale akurat w obronie to jest caly czas wysoki poziom. Nawet przy problemach Butlera mozna wsadzic Hinricha na 2, a Mike przesunac wyzej i bilans atak-obrona nie rozjezdza sie az tak bardzo. Sory tylko za polskie znaki, te mi sie rozjechaly niestety;p

    • Woy pisze:

      Ostatnie play offs i obronę na Wallu lub Bealu oglądał u Kirka?Dobre zdanie,warte ponownego odczytania przez autora,że Tom jest znany z pułapek i defensywy. Lata grania tego samego powoduje,że stajesz się czytelny dla rywala -> znów mecze z Wizards,gdzie Wall świetnym dryblingiem i szybkością bronił się przed tym. Blatta znam z Euroligii i uważam go za utalentowanego coacha,nie mniej niż charyzmatycznego Thibodeau. A do tych pułapek czy pressingu trzeba dobrych wykonawców i nie Hinricha oraz Dunleavyego lub McDermotta a Brewera i Denga ew. osamotnionego Butlera. Jak widzisz i może czytałeś to do defensywy Bulls nikt znaczący nie doszedł.

    • bulls2006 pisze:

      Blatt jest przed pierwszym sezonem w lidze i ma zespół pełen nowych twarzy
      , oprócz Varejao, (który ma chroniczne problemy z kontuzjami) na ten moment nie ma centra;
      na PF najprawdopodobniej będzie grał Love, który broni przeciętnie;
      na PG i SG zawodnicy też nie są wybitnymi defensorami;
      James już też tak nie biega za bronionymi przez siebie graczami jak jeszcze jakiś czas temu
      tak więc uważam, że trener może mieć problemy, aby poskładać zespół w defensywie

    • GPRbyNBA pisze:

      Racja. Toma jest łatwo rozszyfrować a do tego zamęcza pierwszą piątkę. Czyli co? Zmiana trenera? Jakoś go nie chcieli puścić do LA.
      Już wcześniej pisałem że będąc właścicielem zatrudnił bym mu jakiegoś dobrego asystenta od ataku i nakazał by TROCHĘ więcej korzystał z ławki w tym sezonie. W końcu teraz ma już ją całkiem, całkiem.

  21. buzinga pisze:

    Dziekuje za odpowiedz. Widzal defensywe na Wallu i Bealu, slaba fakt. Tylko ze ten starszy pan byl chyba tak jak cale Chicago zmeczony RSem, bo chyba nie twierdzisz na podstawie tej serii, ze Gortat jest lepszy od Noaha? To sa takie pytania na ktore nie ma jednoznacznej poprawnej odpowiedzi, tak sadze. Tom gral tym co mial, czyli zdaniowcy od defensywy. Czy bedzie elastyczny zobaczymy. Na pewno ma inne klocki niz wczesniej i jak na moje oko to jest gosc, ktory fakt jest przywiazany do pewnych rozwiazan, ale nie dajmy sie zwiezc pozorom, on szuka rozwiazan. Przez bardzo krotki okres w porzednim sezonie szukal namiastki rotacji, ale tak krawiec kraje jak mu materialu staje.

  22. Woy pisze:

    Hinrich co najmniej od 2 lat ma problemy z pachwinami i kostkami,szybszy i sprawniejszy już nie będzie.
    A skąd to się nagle wzięło porównanie Gortata z Noahem? Nic takiego nie padło ode mnie. Sugerowane było,że MG nie pęknie i świetnie wypadnie,walcząc o kontrakt.( Nie wiem czy kojarzysz,mimo kibicowania Bulls,trafiłem wygraną Wizards bez pudła,wyraźnie pokazując przewagi Wizards w swej zapowiedzi.) Dziś smialo zaryzykuję stwierdzenie,że Wall robi większą różnicę niż Rose.
    O tym asystencie ataku trąbimy od miesięcy:-);-)
    Btw. Za tego Lance’a lub Afflalo oddalbym wiele.

    • bulls2006 pisze:

      w porównaniu Noah i Gortata w tamtej serii chodziło o to, aby nie wyciągać z tych 5 meczy bardzo daleko idących wniosków
      najważniejsze, że całkiem poważnie w Chicago podeszli do sezonu, wyciągnęło wnioski, tworząc opcje do ciekawszej. uniwersalniejszej gry w ataku, zwłaszcza wśród wysokich

    • Woy pisze:

      Ale Wizards wcale nie są słabsi przy Blairze i Humphie.

    • buzinga pisze:

      Ten Gortat z Noahem to tylko przyklad. Zwracam honor. Hinrich może ma problemy zdrowotne od takiego okresu, ale nawet z nimi calkiem udanie kryl rok wczesniej D-Willa. Mi sie po prostu wydaje, ze Bulls byli przemeczeni. Ja stawialem na ich zwycieztwo, bo myslalem, ze paliwa na jeszcze jedna serie starczy, ale mialem swiadomosc, ze maks to 2 runda i widziedzialem, ze zespol bedzie zmeczony. Sadzilem tylko ze troche pozniej.
      Odwaznie z tym wiekszym wkladem Walla niz Rose’a. Wall jednak ostatnie PO mial lekko rozczarowujace. Moze nie calkowicie, to jednak inny typ gracza. Ja staawiam, ze D-Rose sie rozkreci. Po takiej przerwie dojscie do formy zajmuje troche czasu, ale jak obaj panowie spotkaja sie w Po to stawiam mimo wszystko na Derricka i to nie z sentymentu;p

    • buzinga pisze:

      Tak, slabsi nie sa, ale sa plascy jak deska. Pisales o przewidywalnosci Toma. A jak graja Blair, Humpries czy Gortat, troche ich gra bedzie plaska. Kluczem jest zdrowie i regularnosc Nene. Strata Arizy tez zaboli, tylko pytanie jak bardzo? Wittman to nie taki gosc co to szybko i latwo pouklada. Ja sie nie zdziwe jak ich tacy Hornets przeskocza. Ciekawy roster, dobry trener, moze byc ciekawie.
      Co do Bulls, ja bardzo duzo wiary pokladam w Snellu. W Dougu niekoniecznie, ale Snell wystrzeli. W Butlera wierzylem od poczatku, Teague mi sie nie podobal. Snell bedzie dobry, daltego tej dziury na dwojce az tak bardz osie nie boje.

    • Woy pisze:

      Ciągle mocniejsi niż nieobliczalni Harrington i ten Booker…również niezłe opcje przy kontuzji startera. No i plus doświadczenie. Ta czwórka ma charakter i ustoi przeciwko Pacers lub Bulls. Serca i charakteru im nie brakuje a picki z Wallem to przyjemność grania. Nie można zapominać o Heat.To ciągle mocna drużyna i transfery na pewno na poziomie. Zwłaszcza SF zalepiono udanie Dengiem i Grangerem. Mając Bosha, Andersena i McRobertsa można być spokojnym o front court. Heat stawiam na takie Bulls pojordanowskie z Pippenem. Będą w czubie EC.

  23. bulls2006 pisze:

    Miami też widzę wysoko.
    ale co do zawodników podkoszowych Washington mam duże ale, dla mnie są dość jednowymiarowi, grają solidnie, ale tylko tyle- mogą mieć dużo zbiórek, także w ataku i tyle
    nie ma wysokiego gracza rozciągającego rzutem,ani poza Nenem umiejętności gry tyłem do kosza

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *