Indiana Pacers – co dalej po kontuzji George’a

Po strasznej końcówce sezonu zasadniczego, upokarzającej serii z Atlantą Hawks i wyraźnej przegranej z Miami Heat w finale Konferencji Wschodniej Pacers stracili swojego franchize playera. W komentarzach specjalistów przewija się myśl „gorzej być nie może”. Utrata największej gwiazdy jest zawsze bardzo bolesna. Larry Bird ma twardy orzech do zgryzienia i niestety żaden ze scenariuszy nie jest optymistyczny.

Najpierw fakty. Paul George nie zagra cały sezon. Drużyna ma w tej chwili 74.8 miliona salary cap i praktycznie żadnych możliwości podpisywania wolnych agentów. Na 99% NBA przyzna Pacers tzw. disabled player exception w wysokości 5.3 miliona. Nowe CBA w przypadku poważnej kontuzji zawodnika daje możliwość uzyskania wyjątku na podpisania rocznej umowy z wolnym agentem. W tej chwili spekuluje się na temat MarShona Brooksa, co najlepiej ilustruje to, jak rynek wolnych agentów jest w tej chwili płytki. Niestety w tej kwestii jest już po sezonie i zostały same „odpady”. Pacers w zeszłym sezonie zanotowali regres w defensywie, a Paul George jest ich najlepszym obrońcą na obwodzie. O ile w defensywie ratuje ich w jakiejś mierze dobry system Franka Vogela, to w ataku sytuacja wygląda katastrofalnie. Pacers to 23 ofensywa w lidze zdobywająca średnio 96.7 punktów w meczu, a tu ubywa im zawodnik o średniej 21.7 punktów. Co więc pozostaje?

Tankowanie czas zacząć?

Larry Bird może odpuścić ten sezon, wyłowić niezły numer w drafcie i spokojnie czekać na powrót Paula George’a. Jak pisałem wczoraj kontuzja PG nie oznacza w żadnym razie końca jego kariery i nie można jej porównać choćby do przypadków Derricka Rose’a, Shauna Livingstona czy Jay Williamsa. Nie wiadomo kiedy, ale utalentowany skrzydłowy wróci do gry i to na wysokim poziomie. Wydawałoby się, że tak jest najprościej. Nie do końca. Po pierwsze managment Pacers bardzo obawia się utraty bazy marketingowej. Ciężko jest utrzymać zainteresowanie drużyną, gdy z góry wiadomo, że o wygranej serii w play-off nie ma mowy. Przez ostatnie trzy sezony Pacers mozolnie budowali swoją markę i uzyskali rekordowe zainteresowanie oraz kontrakty z lokalnymi mediami. Ciężko oszacować spadki we wpływach drużyny, ale sezon tankowania byłby jak kubeł zimnej wody na rozgrzanych do czerwoności kibiców. Poza tym rok to dużo. Drugi filar drużyny – David West – ma 34 lata. Wydaje się, że tej opcji raczej w Indianapolis nie zobaczymy i Larry Bird będzie się starał mimo wszystko coś zrobić. Czy nie czas na krótką przebudowę?

Od czego zacząć?

Jeżeli przebudowa to od czego zacząć? Kontrakty Hibberta i Westa (jeżeli wykorzystają player option) trwają do końca sezonu 2015-16. Coraz bardziej uwiera długi i dość wysoki kontrakt George’a Hilla. W salary cap jest jeszcze wysoki 4-milionowy kontrakt ogóra (jakby to powiedział Qcin) Iana Mahimi. Praktycznie nie ma opcji na walkę o wolnych agentów w lipcu 2015. Pozostaje opcja wymiany. Tutaj w grę wchodzi w zasadzie tylko Roy Hibbert. Jednak jego akcje po fatalnej końcówce sezonu i play-offach znacznie spadły na wartości. Poza tym Hibbert wciąż jest kluczowym elementem w ich defensywie i bez niego musiałby się zmienić cały charakter drużyny. Wymieniać Paula George’a? Fani nie wybaczyliby Birdowi takiego ruchu. Przyznam szczerze, że wygląda to bardzo słabo i praktycznie do lipca 2016 sytuacja budżetowa jest wyjątkowo nieelastyczna.

Roczne wzmocnienia

Podstawowy problem polega również na tym, że Larry Bird nie znosi opcji przebudowy. Co prawda jego pomysł na tą drużynę nie wypalił. Wymiana Danny’ego Grangera na Evana Turnera zakończyła się fiaskiem. Nie udał się eksepryment z Andrew Bynumem. Ostatecznie odszedł również Lance Stephenson, chociaż Bird zapowiadał, że bardzo chciał podpisać umowę z Lancelotem na kwotę podobną do otrzymanej z Bobcats/Hornets. W naturze Birda byłoby bardziej spróbowanie maksymalnych dostępnych rocznych wzmocnień niż głębokie mieszanie w składzie. Gdyby w granicy wyjątku 5.3 miliona w Pacers zgodziłby się grać Shawn Marion, Larry Bird wziąłby taką opcję w ciemno. Weteran skutecznie załatałby dziurę po George’u w defensywie, a i w ataku dorzuciłby te 8-10 punktów. Z dobrą defensywą Pacers na słabszym Wschodzie mogliby wciąż liczyć na 45-50 zwycięstw (z PG i LS mieli 56 więc te szacunki i tak mogłyby być zbyt optymistyczne) i awans do play-off.

Konkluzja

Przebudowa to ostatnia rzecz, na którą jest gotowy Bird. Wydaje się, że już bardziej prawdopodobne jest odpuszczenie sezonu. Problem w tym, że opcji jest coraz mniej, a MarShon Brooks, przy całej sympatii dla tego zawodnika, ma się do PG jak… (proponuję konkurs na dokończenie tego porównania ;)). W sezonie 2014-15 fajerwerków nie będzie. Larry raczej będzie łatał dziury, bo tylko to mu pozostaje.

Marek Miłuński

Z racji swojego wzrostu typowy point guard, choć już na emeryturze. Po burzliwej karierze zdecydował się osiąść. Ma żonę i dwójkę synów, których już teraz wychowuje na przyszłego Chrisa Paula i Rajona Rondo (niestety przekazany materiał genetyczny nie rokuje na wyższy wzrost).

15 komentarzy

  1. raf pisze:

    Wymienilbym Westa.Szkoda Indiany, ledwo co weszli na high level a juz z niego spadli.

  2. Alonzo pisze:

    Sądzę, że niewielu płacze za Indianą. Sami w Indianie działacze doskonale wiedzą, że po wyjęciu z drużyny dwóch czołowych zawodników – Goerge i „lancelot” nawet szkoda myśleć o jakimkolwiek przeciętnym wyniku. Będzie totalne dno i czatowanie na wysoki numer draftu.

  3. Mr. Cental pisze:

    Chyba faktycznie teraz najlepszym rozwiazanie bylby transfer Hibberta (moze do NYK?) I budowa zespolu pod kolejny sezon. Szkoda Westa bo on jest sercem druzyny a teraz przyjdzie mu sie meczyc. Swoja droga to ciekawe w jak pechowy spodob rozpadl sie rooster na pozycjach 2-3. Najpierw oddanie Grangera za Turnera ktory okazal sie nie pasowac do Indiany, pozniej odejscie Lance’a, rowniez brak nowego kontraktu dla Turnera a teraz ta pechowa kontuzja i juz nie ma nikogo.

    • Woy pisze:

      Za Stata lub Bargnaniego.
      Generalnie z tym składem i mimo kontuzji George’a Pacers ciągle mają szanse na play offs.
      Wydaje się, że Hill-Stuckey-West-Hibbert to solidny trzon.
      Natomiast nie wiem czy nie zaryzykowałbym jakiegoś ‚sign and trade’ z Ericem Bledsoe?

  4. Zdzich pisze:

    Marshon Brooks ma się do PG tak jak moje podboje erotyczne do Rona Jeremy’ego. Niby ten sam sport, ale KALIBER zupełnie inny i liga nie ta sama ;)

  5. Ysight pisze:

    Marshon Brooks ma się do PG tak jak uścisk dłoni Gerarda Depardieu do całonocnych „uścisków” z Jessicą Albą. Niby tu i tu obcujesz z gwiazdą ale jednak czuć różnicę.
    A tak na poważnie to szkoda PG bo kontuzja wyglądała strasznie. Indiana wypada z grona kandydatów do finału i raczej będzie potrzebna przebudowa żeby znów na ten poziom wejść.

  6. GPRbyNBA pisze:

    Ja próbował bym wymiany za świerzaków którzy teraz mięli by okazję na więcej minut.
    Kto tam w drafcie nadaje się na pozycję Georga?
    Co do tego ataku to sie nie zgodzę. Co prawda zawsze potrzebny jest ktoś z głową kto rozprowadza akcje i jest motorem napędowym zespołu jednak przeciez i tak ktoś przejmie jego rzuty (bo musi).
    Zastąpienie 17-tu 2pkt rzutów na 42% nie jest trudne.
    Indiana ma również osoby które trafią te 2 dodatkowe rzuty za 3.
    Jakość w ataku może być gorsza ale nie musi. Wszystko zależy od trenera i ustawienia taktyki.
    Przykładem niech będzie odejście Denga (jego 19pkt) z Chicago. I co sie stało? I nic!
    W Indianie mogą np grać bardziej na Hibberta i karmić go gdy stoi pod koszem.
    I kto powiedział że Hill nie może oddać kilku rzutów więcej na 42%. Hibbert też dostanie kilka więcej a reszta zostanie rozplanowana na reszte drużyny.

    • sow pisze:

      http://www.basketball-reference.com/players/g/georgpa01.html

      Liczę, że rubryki 2P%, 3P%, nie powinny sprawić problemu.
      To co jest najbardziej istotne, to tabela „Advanced” i kolumna TS% biorąca pod uwagę rzuty za 2 pkt, 3 pkt i trafione wolne.
      Łopatologicznie – zdolność zdobywania pkt, na posiadanie (wszystkimi sposobami).
      Poziom TS% PG, to poziom Griffina, Carmelo, Thompsona przed Westbrookiem, itd.
      FG% nie uwzględnia stosunku rzutów 2 pkt/3 pkt oraz wymuszonych i trafionych wolnych.
      Natomiast FG% PG, wynika z faktu, że prawie 40% jego rzutów , to rzuty za 3.
      Obronę sobie daruję, bo temat raczej znany.

      PS. Dla porównania TS% i eFG%, rzekomo tytana ofensywy :).
      http://www.basketball-reference.com/players/b/bryanko01.html

      Aaa… Hill rzucał swoje,… jako 5 opcja, to inne zawody, niż 1.

  7. Zdzich pisze:

    Indiana w zeszłym poziomie miała ten sam problem co Miami w finale albo OKC jak Westbrook był kontuzjowany – lider trzyma piłkę w rękach, a reszta stoi. Podanie do kogokolwiek z tej czwórki niczego nie zmieni, bo oglądają się na lidera. I często na zegarze zostaje 5-6 sekund i znowu zaczynają się poszukiwania lidera. W Indianie jeszcze tylko West coś potrafił zagrać jak miał piłkę w ręku. Hill szukał George’a i Sir Lancelota, Hibbertowi to często nawet nie myśleli by podawać, a Stephenson jak to on – albo wymyślił coś szalonego i mu pięknie to wyszło albo były koszykarskie jaja.

    Nie twierdzę, że ten system Indiany jest zły, ale za dużo w ataku spoczywało w rękach PG. To bardzo dobry gracz w ataku (w obronie jeszcze lepszy), ale to nie James, który potrafi mimo 3 rywali wejść pod kosz. To też nie Durant, który z ręką na twarzy, z jednej nogi trafi za 3 punkty fadeaway’a. To inny gracz. I zamiast rzucać go jako jedynego lidera z 4 stojącymi przydałby się mu ktoś. West może zostać. Jeżeli chodzi o atak (tylko o to; pomijam obronę) to na dwójkę dałbym mu takiego Korvera. Nawet jakby nie było za bardzo pomysłu to kilka zasłon i on już by sobie pozycję na obwodzie znalazł. Nie mówię, że ciągle by to skutkowało, ale kilka razy w meczu jak Indiana ma przestój i brak pomysłu na grę to by było jak znalazł. Na centra to przede wszystkim przydałby mu się ktoś agresywniejszy. Żeby choćby zbierał więcej, czy powalczył pod koszem. Marc Gasol to wielki upgrade do Hibberta, ale już Asik? Chociaż on też potrafi się obrażać. Ale za to na deskach walczy intensywniej od Roya.

    Rozegranie to największy i najmniejszy problem zarazem. Największy, bo Hill to fajny gracz, ale rola PG mu średnio pasuje. Ma obronę, ma rzut, potrafi nawet kogoś ograć, ale on kreuje tylko sporadycznie. Bardziej by pasował na SG wg mnie i na te kilkanaście minut rozegrania za kogoś. Ale nie jako pierwszy PG w zespole o mistrzowskich aspiracjach. Kto zamiast Hilla? Lowry byłby idealnym fitem do George’a i Indiany. Ale Hill aż taki zły nie jest. Jego największy minus to fakt, że jako ROZGRYWAJĄCY mało ROZGRYWA.

    S5: Lowry + Korver + George + West + Asik
    Nadal są problemy z atakiem, ale już mniejsze. Obrona? Ten Korver tylko nie pasuje. Reszta broni dobrze. Czy taki skład byłby realny do zbudowania? Ciężko, ale chyba możliwy. Czy byłby lepszy od obecnego? Wg mnie tak. Ale i tak skład Indiany (obecny) całkiem do George’a odpowiada. Ale bez niego będzie ciężko. Wiadomo, że Hill, West i Hibbert oddadzą trochę więcej rzutów w meczu, ale czy to wpłynie pozytywnie na grę Pacers? Wg mnie nie. Drużyna powalczyć może jedynie o PO. Jeśli osiągną cokolwiek więcej to tylko dzięki znakomitej obronie i systemowi, czyli powtórka z Bulls.

    • GPRbyNBA pisze:

      aha Czyli to czas na pobożne życzenia? To ja poprosze pod choinke lamborghini murcielago. :-)
      Pomarzyć dobra rzecz :-p

    • Marek pisze:

      Zdichu, to jest chyba najbardziej niedorzeczny komentarz jaki przeczytałem na tej stronie, chyba za dużo grałeś w association 2k14, szansa na wyciągnięcie Lovr’ego z Raptors jest tak samo prawdopodobna jak oddanie LBJ przez Cavs, nie mówiąc już o reszcie Twoich rozwaźań. Jeżeli Indiana chce odpuścić ten rok niech odda tłusty kontrakt Hibberta do NYK za Stata lub Bargnianiego i za rok powalczy o sensownych FA, moźe Love jeżeli nie dojdzie do wymiany?

    • Zdzich pisze:

      @Marek – ale co jest nierealne? Lowry? Jest chimeryczny. Nigdzie nie mógł zagrzać miejsca. Często grał słabo. Nie zdziwię się jakby niedługo pojawiły się plotki, że chce wymiany. Albo że Toronto chce. Jeżeli Indiana zacznie dołować to pakiet: pick w loterii + Hill za Lowry’ego byłby możliwy. Korvera wyciągnąć też by się dało. Asik? To byłoby najcięższe, bo w Hibberta niewielu się będzie pakować. Ciężko go będzie wymienić za cokolwiek wartościowego.

      Poza tym nie mówię, że to jedyna droga. Po prostu podałem swoje typy na poprawę możliwości Pacers. Jak ktoś na stronie bawił się w GM to też twierdziłeś, że ktoś się za dużo w coś nagrał? Bawimy się, typujemy, przewidujemy. Tylko tyle. Tym bardziej, że jest sezon ogórkowy.

      P.S. Jak to jeden sezon zmienia wszystko. Jeszcze rok temu większość stawiałaby Hill > Lowry. Jeden zagrał słabszy rok, a drugi wybitny jak na siebie. I co? Twierdzicie, że się to utrzyma? Hill pod nieobecność PG może trochę statsy wyśrubować. A Lowry? Grał w CY i bez presji, bo to było Toronto. Teraz już presja i oczekiwania rosną. Ciekawe czy za rok też tak zdecydowanie wszyscy powiedzą, że Lowry jest znacznie lepszy od Hilla. A ja? Wcale nie twierdzę, że jest o wiele, jeśli w ogóle, lepszy. Po prostu lepiej by pasował do PG wg mnie.

  8. raf pisze:

    Indiana powinna odmlodzic sklad.Pozbyc sie starego Westa i wymienic no skilla Hilla.Jak rozegra dobry sezon Hibbert, to w przypadku dobrej oferty mozna byloby rowniez i jego wymienic.

    • Adrian89 pisze:

      Czyli co George zostaje. reszty szukamy? Taktyka godna stanowiska GM

  9. raf pisze:

    West ma 34 lata.Ten sezon jest stracony a nastepny zacznie majac 35 lat.David bedzie szedl juz tylko w dol z forma,lepiej go wymienic anizeli czekac na duzy spadek formy z racji wieku.Oprzec druzyne na PG i byc moze na Hibbert’cie.Roya wymienilbym tylko w przypadku otrzymania dobrej oferty,podstawa jest dobry sezon w jego wykonaniu.Na dzien dzisiejszy wymienilbym Westa.Sezon stracony wiec lepiej dostac kogos mlodego za niego i tankujac wyjac kogos z draftu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *