Fisher porozmawia z Jacksonem i poprowadzi Knicks?

Po tym jak fiaskiem zakończyły się negocjacje Knicks ze Stevem Kerrem (wybrał ofertę Golden State Warriors), ich następnym wyborem na stanowisko szkoleniowca ma być Derek Fisher.

39-letni rozgrywający, który zaledwie dwa dni temu zakończył swój 18 sezon na parkietach NBA ma się spotkać z Philem Jacksonem pod koniec tego tygodnia.

W tej chwili Knicks nie potwierdzili jeszcze oficjalnie kandydatury Fishera. Trudno jednak spodziewać się dla niego innej roli , zwłaszcza po tym jak wczoraj Jackson został ukarany grzywną w wysokości 25 tys. $ za… wyrażenie zainteresowania zatrudnieniem go podczas wciąż obowiązujego kontraktu z Thunder.

Nie jest tajemnicą, że Jax chce posadzić na ławce młodego i niedoświadczonego trenera, dla którego będzie mentorem. Z jednej strony może to być komfortowa sytuacja – kto nie chciałby zaczynać pracy jako szkoleniowiec mając możliwość radzenia się u Mistrza Zen, z drugiej mniej odporni psychicznie ludzie mogą nie wytrzymać presji jaką wywierać będą kibice. O co chodzi? Pamiętacie jak jeszcze kilka sezonów temu po każdej porażce Heat pojawiały się głosy, że Spoelstra powinien zostać zwolniony i Riley powinien przejąć zespół? Tutaj może być dokładnie to samo.

Mało tego. Jackson jeszcze w czasach pracy w Los Angeles kilka razy poruszał kwestię podzielenia się prowadzeniem zespołem z jednym ze swoich asystentów (wówczas chodziło zwłaszcza o Rambisa). Phil miał prowadzić zespół w meczach na swoim parkiecie i pozostawać w LA na mecze wyjazdowe. Teraz ten plan mógłby wypalić.

Moim zdaniem wszystko zależy od Fishera. Jax już go dobrze zna, ale nie mogę sobie wyobrazić, że dałby się sprowadzić do roli marionetki. Może więc sugestie mediów co do chęci sterowania drużyną zza kurtyny są przesadzone? Skoro tak, to dlaczego Knicks nie próbują podjąć rozmów z bardziej doświadczonymi szkoleniowcami jak choćby z lubianym w NY Markiem Jacksonem? Myślę tak samo – oni mają zbyt mocne zdanie i po prostu nie dadzą sobą sterować.

Gdzie w tym wszystkim są zawodnicy Knicks? Trudno powiedzieć. Z jednej strony obecność Jacksona w organizacji musiała zostać przez nich odebrana jako pozytyw. Z drugiej, drużyna powinna już mieć trenera by rozpocząć planowanie roszad kadrowych (możliwości graczy zupełnie nie odpowiadają większości umów).

Ostatecznie – czy Fisher (lub inny „świeżak”) będzie w stanie skłonić Carmelo Anthony’ego do pozostania?

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

5 komentarzy

  1. Majecha pisze:

    Ani Pat ani Zen nie chcą siedzieć na ławce i skupiać na sobie krytyki za taktykę. Oni chcą tasować kartami globalnie. Mark Jackson uważa, że już jest wyrobionym trenerem ze znanym nazwiskiem(z trenowania nie grania). Tymczasem po parkietach śmigają ludzie spolegliwego ucznia Spoelstry, który zagryzł zęby, znosił (na pewno MEGA TRUDNEGO) szefa Rileya i teraz ma markę oraz zawodnicy starego cynika, cwaniaka i geniusza w jednym – Popa. Znając podejście Jacksona do ludzi i jego filozofię, to żaden wstyd zostać jego uczniem. Nawet gdyby miałoby się być jedynie pionkiem w kilkuletniej drodze Knicks do tytułu.

  2. Krzychair pisze:

    Mark Jackson jest lubiany w NY? chyba za okres gry w IND….

    Co do Fishera to mogą zadecydować pieniądze i tyle, a może po prostu brak ofert- jak dostanie tylko jedną z NY to ją przyjmie i tyle.

  3. ori pisze:

    wg mnie od początku chcieli Fishera;) a Kerra to Phil musi lubić – majstersztyk.
    najpierw namaścił go jako następcę, potem Dolan (wszyscy wiedzą, że ciężko się pod nim pracuje) pokręcił nosem i powiedział, że za drogo 25/5 (czyżby konflikt na linii Jackson – Dolan?? wszyscy myśleli;) i może dać max 20/4. Kerr chciał 25/5, a Nowy Jork jak się okazało za daleko dla niego… Tylko czekać aż wyciągną po niego rękę Lakersi… Jednak to Warriors byli pierwsi i trener debiutant dostał 25/5 – do tego wszyscy myślą, że to był dobry interes… no mega;)

  4. hades pisze:

    Że co? Czyli NY chce iść na dno doświadczony trener a nie Fisher jeju Hollins, Jackson któryś z tych pewnie może jeszcze Kwame Browne na centra przecież jest wolny

    • lolo pisze:

      Spokojnie, Jax po prostu umiera z zazdrosci patrzac na Pata Riley’a i jego krolestwo na Florydzie. Kompletnie nie obchodzi mnie kogo zatrudnia Knicks na stolek trenerski – i nikogo obchodzic nie powinno za bardzo. Wynik Knicks w 2015-tym roku nie bedzie zalezal od trenera, kimkolwiek by nie byl. Jackson rozdaje karty, Jackson podejmuje ryzyko i Jackson chce calego splendoru i wladzy dla siebie. Duzo ryzykuje w takim burdelu jak NYK, ale duzo do wygrania wciaz pozostaje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *