Inny poziom emocji, Spurs w Finałach!

spurs-thunderBogowie pierwszej rundy dzisiaj wrócili z wakacji i stwierdzili, że trzeba skończyć nudę w finałach konferencji. W Oklahomie działy się wielkie i jednocześnie nieprawdopodobne rzeczy. Po raz kolejny przekonaliśmy się dlaczego kochamy tą grę i jakich emocji może ona dostarczyć. Spurs mieli ten mecz w garści, żeby po kolejnych kilku minutach stracić prowadzenie, a potem ostatecznie zwyciężyć po dramatycznej końcówce i dogrywce. To nieprawdopodobne widowisko skończyło się na wyniku 112-107 dla gości, którzy zapewnili sobie awans do NBA Finals!

Drużynę poprowadziło dwóch weteranów i żywe legendy klubu. Tim Duncan zdobył 19 punktów i zebrał 15 piłek, a Manu Ginobili skończył mecz z 15 oczkami, 6 zbiórkami, 5 asystami i 4 przechwytami. Te linijki nie wydają się być imponujące, ale obaj panowie trafiali najważniejsze rzuty i to oni wypracowali zwycięstwo dla Spurs w decydujących minutach. Zresztą nie tylko oni, ale o wszystkich bohaterach San Antonio później.

Całe spotkanie było dramatyczne i trudno streścić wszystko co działo się w tym meczu. Ale zacznijmy od początku. Spurs nie chcieli zbyt długo czekać i od razu zaczęli od mocnego uderzenia. Kawhi Leonard miał kilka świetnych akcji na przestrzeni całego spotkania, a jego pierwsze punkty na pewno pojawią się we wszystkich składankach z najlepszymi zagraniami tych play-offów. Trzech najważniejszych graczy Thunder ogranych w jednej akcji – cud, miód, ultramaryna.

Goście lepiej rozpoczęli spotkanie, ale to Thunder mieli lepszą pierwszą kwartę i po chwili wrócili do grania z meczów nr 3 i 4 tej serii. „Wielka czwórka” OKC zdobywała punkty, obrona znowu była agresywna i nie pozwalała na ruch piłki. Grzmoty ograniczyły San Antonio do 42 zdobytych punktów i 6 asyst w 24 minuty gry. Tymczasem sami trafiali zza łuku i bardzo dobrze egzekwowali swój atak w drugiej kwarcie. Po połowie było 49-42, a Spurs nie byli w stanie powstrzymać rozpędzonych rywali. Kwartet Westbrook – Jackson – Durant – Ibaka zdobył wszystkie z tych 49 oczek.

Po przerwie przyszła bardzo zła wiadomość dla fanów Spurs. Tony Parker doznał kontuzji lewej kostki i już wtedy było wiadomo, że do gry dzisiaj nie wróci. Ale spokojnie – Pop ma wszystko pod kontrolą. Żeby nie rozwalać swojej rotacji czas gry Francuza przejął Cory Joseph. Kanadyjczyk dał solidne 7 minut, zdobył 2 punkty, miał asystę oraz dołożył trochę dobrej obrony, do tego usprawnił atak i poprawił ruch piłki.

Spurs w trzeciej kwarcie wrócili do swojej gry. Ball-movement pozwalał im na kreowanie dobrych pozycji. W pierwszej części tej kwarty świetny był Leonard, a po zejściu Josepha atak prowadził Manu Ginobili. Argentyńczyk przejął rolę rozgrywającego i był w niej fantastyczny. Danny Green też w końcu się uruchomił, wielką cegiełkę dorzucił do tego wszystkiego Boris Diaw. Spurs zdobyli w trzeciej kwarcie 37 punktów. 37. W jednej kwarcie. Bez Tony’ego Parkera. Wow.

Green skończył ćwiartkę trafieniem 3+1, San Antonio generowało też straty i ograniczyło Oklahomę do 20 oczek. Spurs wygrali kwartę 37-20 i w ostatnie 12 minut wchodzili z 10-punktowym prowadzeniem, przy czym zdecydowanie „czuli mecz” i wydawało się, że tego nie mogą przegrać.

Wtedy przez myśl przeszedł mi 6 mecz Finałów z zeszłego roku. Ostrogi też wtedy miały 10-punktową przewagę i miały zwycięstwo na wyciągnięcie ręki. Ale to po stronie rywali grał MVP sezonu regularnego, który jednym zrywem mógł poprowadzić swoją ekipę do zwycięstwa. Scenariusz się nie powtórzył, ale momentami wydawało się, że możemy mieć powtórkę i ta czwarta kwarta chwilami układała się bardzo podobnie.

Jednak w przeciwieństwie do wtedy rywale Spurs nie nadrobili tego jedną serią, ale stopniowo pomniejszali różnicę. Thunder robili mini-runy, po 6-0 lub 5-0. Russell Westbrook był momentami świetny i to jemu Grzmoty mogą zawdzięczać pozostanie do końca w tym spotkaniu. A my i tak zapamiętamy mu ten mecz za głupią trójkę na koniec dogrywki…

Russ zdobył w tej kwarcie 13 punktów, a jego heroizmy pozwalały na robienie mini-runów Oklahomie. Pierwsza z dwóch ważnych serii punktowych składała się z asysty Westbrooka do Ibaki, jego pull-up jumpera, a następnie lay-upu Duranta. Pozwoliło to Oklahomie na serię 6-0 i zbicie różnicy do zaledwie dwóch punktów. Ale jako że nie ma róży bez kolców to po chwili Westbrook stracił dwie piłki i zabrał Thunder szansę na objęcie prowadzenia.

Ginobili i Duncan trafili swoje osobiste i przewaga wróciła do 6 punktów. Jednak Westbrook z Durantem wzięli sprawy w swoje ręce i zrobili serię 8-0. Najpierw Russ trafił lay-up, potem przechwycił piłkę i poszedł w kontrze. Durant trafił 2/2 z linii, a po chwili trafił swój lay-up i na 32 sekundy przed końcem Thunder przechwycili prowadzenie.

Wcześniej sędziowie popełnili błąd nie odgwizdując ewidentnego goaltending przy rzucie Ginobiliego, więc postanowili się zreflektować. Tim Duncan skasował Dereka Fishera, co było ewidentnym faulem, ale sędziowie zdecydowali się tego nie gwizdać, zapewne w ramach rekompensaty dla Spurs za tamtą błędną decyzję. Dzięki temu Manu Ginobili został sam na obwodzie i trafił bardzo ważny rzut, dając prowadzenie Spurs!

Kevin Durant w następnym posiadaniu stracił piłkę, a Thunder musieli wysłać Manu Ginobiliego na linię. Wtedy znowu powróciły złe duchy zeszłorocznych Finałów i Ginobili trafił tylko 1/2. Grzmoty stanęły przed szansą, Russell Westbrook dostał się na linię i wyrównał stan spotkania na 9.3 sekundy przed końcem! W ostatnim posiadaniu Manu spróbował trafić game-winnera, ale nie udało mu się to, co doprowadziło do dogrywki.

Wtedy wszyscy fani Spurs byli trochę wkurzeni, w tym ja, bo zwycięstwo znowu zaczęło się wymykać z rąk. Jednak bardzo dobrze, że ta dogrywka się odbyła, a dla takich popisów Tima Duncana mogę schodzić na zawał codziennie.

Popovich postanowił grać w dodatkowych 5 minutach przez post up Tima. Duncan miał przeciwko sobie Ibakę. Definicja całej serii i zemsta Timmy’ego. Jeszcze w środę zarzucałem mu strach przed fałszywym Hiszpanem, dzisiaj Big Fundamental pokazał, że się nie boi i przeszkolił rywala. Pokazał, że Ostrogi w końcu przestały uciekać przed Ibaką i idealnie odegrał się na rywalu. W końcu „przez tyle lat wspólnej gry Big Three Spurs nie takich w konia robiło.”

Duncan zdobył 7 punktów w dogrywce, wymusił dwa faule rywala przy rzucie (jeden był dyskusyjny) i trafił najważniejszy rzut na 19.4 sekundy przed końcem. Wtedy Spurs mieli tylko jeden punkt przewagi, a chwilę wcześniej Thunder poszli w kontrze po bloku Ibaki. Kluczowy blok zaliczył wtedy Kawhi Leonard, co pozwoliło na wyizolowanie Duncana kilka sekund później i jego trafiony fade-away.

„His body is pretty amazing. His length, his hands, he’s got quick enough feet and he’s learning how to use him.”

„He’s got a work ethic that is second-to-none. He’s a sponge. I have to literally get him out of the gym.”

„He’s the future of the Spurs partially because everybody is older than dirt. Someone younger has to take over eventually.”

„He’s gaining confidence. He’s starting to figure out that he’s a hell of a player.” ~ Popovich o Leonardzie.

Sprawę załatwiła spudłowana trójka Duranta, a następnie pudło Westbrooka, notabene – jeden z najgorszych rzutów sezonu.

Kawhi Leonard skończył spotkanie z 17 punktami, 11 zbiórkami i 4 asystami, oddał jednak aż 21 rzutów. Niemniej jednak – Leonard wrócił do gry, po tym jak zagrał przeciętną serię. Kilka akcji tego chłopaka z tego meczu było absolutnie kluczowych. Świetny mecz zagrał też Boris Diaw, który znowu był świetnym egzekutorem i zdobył 26 punktów, do tego miał 4 zbiórki i 2 asysty.

Atak Thunder oparł się na kwartecie Westbrook – Jackson – Durant – Ibaka, którzy zdobyli 102 z 107 punktów drużyny. Pozostałe 5 uzyskał Derek Fisher, który prawdopodobnie tym meczem zakończył bogatą w sukcesy karierę. Teraz Fish jest przymierzany do trenowania New York Knicks. Może się nadać.

Durant zdobył 31 punktów i miał 14 zbiórek, ale też stracił 7 piłek i nie był zbyt clutch. Kevinowi brakowało polotu w tej serii, często też agresywności i atakowania obręczy. Zdobywał w tej serii tylko 25.8 punktu na mecz i dostawał się na linię zaledwie 6.2 razy na mecz. Takie statystyki to marzenie wielu koszykarzy, ale Kevin Durant zagrał słabą serię i to jego zabrakło Thunder najbardziej. Kawhi Leonard Effect.

Russell Westbrook grał lepiej, w tym meczu zdobył 34 punkty, zebrał 7 piłek, rozdał 8 asyst, miał 6 przechwytów, ale też 7 strat. Trafił 17/18 z linii. Russ znowu był niezwykle agresywny w obronie, co generowało przechwyty.

Ustawiony obok niego Reggie Jackson zdobył 21 punktów i miał 5 zbiórek, a Serge Ibaka skończył mecz z 16 oczkami i 4 blokami. Dwóch graczy, którzy mieli się uaktywnić w serii ze Spurs uaktywniło się, ale zabrakło im siły z ławki. Caron Butler nie zagrał w ogóle, Derek Fisher nie grał niczego wielkiego, Steven Adams zagrał piach (akurat jak go wystawiłem w Drive to the Finals), a pozostali rezerwowi ograniczyli się do śladowych minut i kompletnego braku znaczenia w tym meczu. Sama Presti czeka pracowite lato.

Na kolejny mecz koszykówki w najlepszym wydaniu przyjdzie nam trochę poczekać. Game 1 Finałów w nocy z czwartku na piątek, godzina 3:00. Będzie rewanż za zeszły rok, ale czy będzie zemsta? Z mojej strony zapraszam was do odwiedzania strony przez najbliższe dni, pojawią się obszerne zapowiedzi Finałów i będziemy na bieżąco śledzić sytuację obu drużyn oraz wszystkich informacji związanych z tym pojedynkiem. Stay tuned!

25 komentarzy

  1. Majecha pisze:

    Diaw był znakomity. Prawie nie pudłował, miał ważne zbiórki, pięknie rozdzielał piłki. Chyba tylko dzięki niemu Thunder nie odskoczyli za mocno w pierwszej połowie.

  2. Bart pisze:

    O dziwo w końcu sędziowie pozwolili na twardsze granie i nie gwizdali każdego muśnięcia.
    Spurs na słabej skuteczności, mnóstwo pudeł z czystych pozycji w pierwszej polowie, ale wystarczyło na OKC. Niestety dla Oklahomy ich ławka nie istnieje.
    A Tim jest wielki, kto w tym wieku w NBA grał na takim poziomie?
    Brawo Spurs, czas na rewanż :)

  3. flappjack pisze:

    a co z Parkerem???

    • Łukasz Siemański pisze:

      Na chwilę obecną nie wiadomo nic, będziemy pisać jak coś się wyjaśni.

  4. Robak pisze:

    Nie jestem fanem Spurs ale trzeba oddać im hołd, naprawdę… Tim jest Bogiem koszykówki i od zawsze mówiłem, że najlepszym PF w historii. Nie ma innej opcji – takie wyczyny w tym wieku… Szacunek. Nie wiem o co chodzi z Durantem, znowu ponad 30 p. ale nie odcisnął piętna na grze. Chyba wciąż nie jest gotowy. Nie wierzę w to co mówię, ale naprawdę to Westbrook był najlepszym graczem Thunder w tych PO. Cieszy mnie powtórka zeszłorocznego Finału i niech rozstrzygnie się na boisku!

    • Majecha pisze:

      Westbrook rzeczywiście był najlepszy ale podczas oglądania pomyślałem sobie, że jego gra wygląda mniej więcej tak:
      – 3 akcje b. dobre: celna trójka, przechwyt, wejście 2+1
      – 1 akcja koszmarnie spartolona – dziwne podanie, zgubienie piłki, bezsensowny rzut
      – 3 akcje b .dobre…..
      itd itd .właściwie ciągle ten sam schemat. Chyba wystarczyłoby, żeby Russel psuł co 10 akcję zamiast co 3cią.4tą i OKC byłaby mistrzem.

  5. Damian pisze:

    Spurs są niesamowici, z każdym meczem mam jeszcze większy szacunek do tej organizacji…

    Chciałem napisać, że Kawhi Leonard jest genialny… bo jest- to o czym powiedział POP- jego kontrola nad ciałem jest niesamowita. O jego obronie nie będę wspominał bo to wie każdy, ale też jak on zbiera piłki z tablicy!!! kolejna rzecz to jego zaangażowanie (nie jak u Lance’a- głupie gadanie) i najważniejsze INTELIGENCJA, a ten blok na RW to majstersztyk… To jest gość który będzie dawał mistrzostwa Spurs, ale zawsze będzie w cieniu i to co najbardziej mi imponuje to, że bycie w cieniu mu absolutnie nie przeszkadza.

    Kawhi jest genialny, ale to samo trzeba powiedzieć o Manu, Duncanie, Diaw i…całej reszcie? Podejrzewam, że niektórzy z nich mieli by problem, ze znalezieniem innego klubu w którym by mieli szanse na występy, tymczasem Parker kontuzjowany? wchodzi Joseph i nie ma starty jakości…
    Przecież gdyby tam trafił Lampe swego czasu, to pewnie do dziś grałby w NBA. A to wszystko dzięki jednemu panu, który się nazywa GREGG POPOVICH!!! TO JEST KOSZYKARSKI GENIUSZ KTÓRY NIE POTRZEBUJE Lebrona czy KD żeby wygrywać(sorry Tim, Tony, Manu etc.)

  6. Damski pisze:

    Czemu nie grał C. Butler? Jakis uraz czy po prostu Brooks tak zadecydował?

  7. GPRbyNBA pisze:

    o z Parkerem? Wykuruje sie do czwartku?

  8. Adrian89 pisze:

    Co do tych gwizdków to głupota straszna. Popełniasz błąd i oddajesz to w następnym posiadaniu. Reggie chyba mówił że w ostatnich akcjach sędziowie pozwalają zawodnikom na więcej i żeby oni rozstrzygali . Ale kurde co mógł zrobić Fisher w tej akcji? Duncan go powalił i po ptoszkach.

    Ogólnie Spurs zasłużyli na to ale nie lubię takich gwizdków. No i Spurs mogą coś zrobić w finale bo Okc to nadal produkt nie gotowy do wygrywania tytułów Miami by z nimi rozprawiło się w 6 spotkaniach. I to tylko dlatego że tak jak w serii z Pacers by chcieli zakończyć meczem u siebie .

  9. Maxiu pisze:

    Panie Redaktorze, to nie jest przypadkiem mój komentarz „przez tyle lat wspólnej gry Big Three Spurs nie takich w konia robiło. ” ? :D Pytam z czystej ciekawości.

    • Łukasz Siemański pisze:

      Tak, to Twój komentarz :) Bardzo mi się spodobał ten fragment :)

  10. Maxiu pisze:

    Miło mi :D Fajnie, że zostało to ujęte w cudzysłów :)

    Co do zapowiedzi z finałów kiedy można się czegoś spodziewać ?

    • Łukasz Siemański pisze:

      Na razie poczekamy na dokładniejsze informacje odnośnie Parkera, bo to może zmienić całą serię. We wtorek i/lub środę powinny już się pojawić zapowiedzi :)

  11. BigShotBob pisze:

    Kurde, chyba mam z tym problem, że „Kawhi Leonard (…) jego pierwsze punkty na pewno pojawią się we wszystkich składankach z najlepszymi zagraniami tych play-offów. Trzech najważniejszych graczy Thunder ogranych w jednej akcji – cud, miód, ultramaryna.”, ale robi to na 4 krokach. Przy tym co robi LBJ to ciągle prawie dwutakt, ale mimo wszystko mogliby coś z tym robić.

    • Maxiu pisze:

      Każdy, ale to kazdy gracz w niejednej swojej najlepszej akcji zrobił kroki. Taka NBA tutaj sie na to pozwala, dobrze, że wspomniales o LBJ’u. Nie jestem jego hejterem, ale to co on czasem wyprawia to juz przesada. No cóz, chcemy miec widowisko to musimy tez pojsc na jakies ustepstwa. Mysle, że gdyby nie pozwalali im robic tych przed kroków nie mielibysmy tylu spektakularnych akcji.

  12. realista pisze:

    Ale to był spektakl, ale to był spektakl!
    Mimo, że kibicuję Spurs to jednak spodziewałem się meczu nr 7 i dziś typowałem zwycięstwo OKC, tak jak w meczu nr 3 i 4, kilkunastoma punktami. Na szczęście seria kończy się teraz i Parkery (mam nadzieję, że ta kontuzja to nic poważnego), Duncany i Ginobile będą mogli sobie trochę odpocząć przed ciężkimi starciami z Heat.

    Jak się okazuje Air Congo Ibaka nie taki straszny jak go malowali i Tim dziś w dogrywce nieźle go oszukiwał. Po kontuzji Parkera grę wziął na siebie Manu Gino i świetnie sobie radził choć te wolne w końcówce (1/2) i nietrafiony ostatni rzut w regulaminowym czasie (warto dodać, że Duncan skutecznie dobił rzut Argentyńczyka jednak było już po czasie) mogły się skończyć porażką w dogrywce, ale na szczęście Spurs wyszli z tego zwycięsko.

  13. amon pisze:

    Damian,dobrze to ująłeś. Geniusz Popa. Kiedyś pisałem,że Pop z Anwilem Włocławek zawojowałby NBA,taki ma niesamowity system. Z Lampem też bym się zgodził,pod warunkiem,że Pop dojrzałby w nim jakiegoś zadaniowca (zamiast Bonnera,lub Ayresa Pendergrapha). A Kałaj Leonard,miodzio,super,prawdziwy skarb. Steal dekady wg mnie

  14. Alejanddro pisze:

    Smutno :((
    Kibicuje Spurs w finale, ale dopiero w game 7 :D.
    Brawo dla Thunder zrobili mega show w tych Playoffs.

  15. Mateusz pisze:

    To teraz pora na rewanż za ubiegły rok. Manu Gino, Tim Duncan – czapki z głów, że w takim wieku można robić takie rzeczy. Nie mówiąc już o Popie.

  16. lordam pisze:

    Spurs w Finale
    To co robi Diaw to jest miazga.
    Pamiętam jak 2 sezony temu spurs go podpisali bodajże 2×10 dni albo opcja do końca sezonu.
    Był wtedy okrąglutki jak pączek. POP kilkukrotnie wprowadził go już wtedy do S5!
    Wcześniej mówiło się, że to już koniec jego kariery.
    Jednak jego olbrzymie IQ oraz wyszkolenie techniczne robi swoje.
    W tamtym sezonie grał solidnie, ale w tym robi naprawdę różnicę, po części zabrał minuty Boonera, który jednak już stracił zaufanie Popa.
    Moim zdaniem będzie on jednym z kluczy w rywalizacji z Heat.
    W krytycznych momentach pod nieobecność Kewhi będzie w stanie kryć Lebrona oraz wyciągać go na obwód w ofensywie.

    W ogóle cała rywalizacja Heat-Spurs będzie kapitalna.
    Trzeba coś skrobnąć, jest tam tyle smaczków, że nie wiadomo na czym się skupić.

    • Adrian89 pisze:

      Diaw już rok temu często gęsto krył Lebron więc zmiana może być w drugą stronę – tzn Diaw będzie częściej krył Lebron, a Kawhi może na Wade będzie tym razem wystawiany?

  17. Hogofogo pisze:

    Z tej kamery nie widać dobrze ale jak dla mnie Timi nie zrobił ruchu przy zasłonie. Fisher próbował go staranować co nie jest faulem Duncana tylko ewentualnie Fisha więc sędziowie nie musieli nic oddawać.

    • Majecha pisze:

      Generalnie sędziowie puszczali nie takie faule. Była taka akcja Duncana, że „dostał czapę” – ale w powtórce widać było, że Ibaka nie dotknął piłki – wszystko poszło po łapach. Tutaj mrówka odbiła się od słonia. Wg mnie faulu nie było, normalna twarda zasłona w ostrej grze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *