Wrzuta dnia: Paul George przejął mecz nr5

37 punktów , 5 celnych rzutów zza łuku, ale najważniejsze to aż 21 pkt przeciwko Heat w samej czwartej kwarcie.

Lider Pacers trafił 12 z 19 rzutów podczas samej drugiej połowy, dokładając do dorobku 6 zbiórek i 5 przechwytów. Paul George pozazdrościł również LeBronowi Jamesowi (który ostatnio przebił Michaela Jordana w ilości 74 spotkań z co najmniej 25pkt podczas play offs) i przebił inne osiągnięcie Air Mike’a. Dotychczas to właśnie Jordan zdobył najwięcej punktów w jednej kwarcie meczu przeciwko Heat, 20.

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

29 komentarzy

  1. Barzay pisze:

    dziwne te polfinały, czasami sie rzeczywiscie pojawiaja pytania o to czy liga tym jakoś nie steruje

  2. Mariusz pisze:

    Nie obejrzałem jeszcze meczu, tylko luknąłem na statsy. Co się stało z LeBronem? Jakaś kontuzja, bo tylko 24 minuty grał?

    • Celesti pisze:

      To popatrz jeszcze raz w te statystyki (trochę podpowiem: kolumna PF).

  3. Guti pisze:

    Taki mecz PG trafia się raz na hoho, a Lebronowi taki mecz trafia się chyba 3 raz w karierze. Moim zdaniem to dobrze dla Heat, wszyscy zawodnicy musieli wykazać większy wklad. Ogólnie poza LBJ bardzo dobry mecz dla Heat. Lawka rezerwowych w Ind nie istnieje. Koncz wasc w Miami, wstydu oszczedz

  4. mario pisze:

    to sa kpiny, 5 fauli i na dobra sprawe wszystkie z kapelusza

    • devitto pisze:

      Racja, przecież James nie fauluje. Jest na to zbyt perfekcyjny. On nie zniża się do tego poziomu. Sędziowie na pewno byli przekupieni.

  5. P23 pisze:

    Dzisiejszy mecz sponsorowała literka 7. Cieszy mnie to niezmiernie :)

  6. Robak pisze:

    Zadyszka Miami. Kiedyś musiała przyjść, lepiej teraz niż w Game 7.
    Ale jeżeli:
    1. Miami grało praktycznie bez LeBrona – najgorszy mecz w PO.
    2. Miami gra bez centra – nawet średniej klasy, nie ma Andersena, a w Indianie jest Hibbert
    3. Dwóch pozostałych liderów Miami grają dobre mecze, ale bez błysku
    4. George ma totalny dzień konia
    5. Hibbert odnajduje znów na chwilę formę
    i przy tym wszystkim Miami przegrywa na wyjeździe tylko 3p, mając nawet spokojnie szansę to wygrać (nietrafiony rzut Bosha za 3p).
    To znaczy, że w Miami w Game 6 będzie rzeźnia 20+ dla Heat.
    * Na koniec komentarz – Lance naprawdę jest największym idiotą w NBA. Dmuchanie do ucha? Naprawdę? Gościu graj i przestań pajacowac!

    • devitto pisze:

      Idiotą to jesteś ty za ocenianie ludzi po 1 zagraniu… Ale ciężko się spodziewać czegoś więcej po bandwagonie Heat.

    • Finley pisze:

      ” przy tym wszystkim Miami przegrywa na wyjeździe tylko 3p, mając nawet spokojnie szansę to wygrać (nietrafiony rzut Bosha za 3p).”

      Twoja retoryka jest idiotyczna. Jakby Lewis zagrał na swoim „normalnym” poziomie to za to Indiana by wygrała pewnie w okolicach +15…Tak samo można ripostować, tylko jaki to ma sens?

  7. lolo pisze:

    Zadyszka? Heh, Indiana PRZETRWALA ten mecz. Ale potrzebowali najlepszego meczu w PO Georga, dobrej gry Hibberta, braku Lebrona i wsparcia miejscowej publicznosci – wiadomo, ciesza sie bo przedluzyli sezon, ale tylko do piatkowego wieczoru. Potem pakujemy walizeczki i do domu, a LeBron powraca do finalu.

  8. walt pisze:

    wszystko przez głupotę miami. Gdyby tylko nie popełnili tej beznadziejnej straty pod koniec którejś kwarty gdzie na zegarze było niecałe 3 sekundy to nie było by mowy o tej trójce George’a i miami byłoby +3

  9. Qukel pisze:

    Poziom sędziowania był tak żenujący, że woła to pomstę do nieba. Poczynając od ślepego rozdawania fauli w pierwszych 2 kwartach, aż do fauli z czapy dla Jamesa (szczególnie 3 i 5). Warto jeszcze przypomnieć fakt z 15 sekund do końca, gdy sędziowie zdecydowali o w zasadzie kluczowym posiadaniu, które przyznali Indianie (ciężki wybór, niemalże niemożliwy, przypuszczam, że zdecydowało rozgrywanie meczu w Indianapolis).
    Pomimo tego Heat pokazało się moim zdaniem z dobrej strony (szczególnie Sweet Lew) kontrolując spotkanie przez 2,5 kwarty, a po tragicznej 3, będąc w stanie dogonić rywali.
    Najlepsze jest, że Miami, pomimo negatywnego zaangażowania sędziów, mogło mimo wszystko wygrać ten mecz, Gdyby nie dzikie starty, szczególnie w 3 kwarcie, ten mecz mógłby potoczyć się jednak inaczej i Flopperson (największy idiota?) z ekipą jechaliby już na ryby.

    • Albert pisze:

      Co do tego „kluczowego posiadania” to przecież widać ewidentnie że battier ją wybija.
      Luknij na powtórki – piłkę lecącą „po lini” kieruje w dół ręka gracza miami :)

    • Adrian89 pisze:

      Co do gwizdka o posiadaniu. To nie decydowało gdzie grali – tylko jeśli nawet po nagraniu nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie które weryfikują, w tym wypadku kto ostatni dostał piłkę. Decyzją która jest ostateczna jest ta podjęta przed obejrzeniem powtórki- czyli gwizdneli piłkę dla Indiany – po powtorce nie wiadomo = Piłkę musi dostać Pacers.
      Więc skończcie z głupimi komentarzami o gwizdkach- bo to aż nudne się robi. W meczu nr 4 było to samo w drugą stronę że gwizdki itd.

      Faule jamesa były- James upadając celowo chce zblokować Lance i rzuca mu się pod nogi – i to gwizdek od czapy?

    • Qukel pisze:

      Co do posiadania kierowałem się tym co powiedział Steve Javie – sytuacja była tak wątpliwa, że sam nie wiedział jaki powinien być werdykt, myślę, że sędzia z 25-cio letnim stażem wie co mówi. Zresztą pokazywano 2 powtórki i każda z nich pokazywała co innego.

      @Adrian Oglądałeś ten mecz? Czy nie chcesz po prostu widzieć, że Lance objął wcześniej LeBrona w pasie? To samo z faulem na PG, gdy ten rzucił się mu pod nogi – czysty blocking foul.

    • devitto pisze:

      No, szkoda że liga ustawia mecze. W przeciwnym wypadku Heat byliby 82-0, a w playoffach wszystkie mecze 4-0.
      Geez bandwagoners everywhere…

  10. flappjack pisze:

    Albert masz link do takiej powtórki, po której jesteś pewny, że piłkę ostatni wybija Battier to podaj :-)

  11. Albert pisze:

    nba_com :)

  12. Listonoszniedoręczawniedzielę pisze:

    Pacers wygrają bo mają metodę na Jamesa. Taki finał Spurs-Pacers będzie interesujący.

  13. Alejanddro pisze:

    To kogo w końcu NBA promuje Heat czy Pacers? :)
    Sędziowię dają d#py, ale dopisywanie do tego ideologii robi się zabawne.

  14. Mariusz pisze:

    Teraz będzie nowa ideologia: „sędziowie promują game 7” :)

  15. flappjack pisze:

    Z tej powtórki na NBA.com to bym się nie podejmował rozstrzygania kto wybił :-)
    Może sędziowie nie promują nikogo, tylko po prostu popełniają błędy :-)

  16. Artur pisze:

    Cala sprawa „decydującego posiadania” i fauli Jamesa oraz promowaniem zespolow ma zajac sie Zespól Macierewicza

  17. Finley pisze:

    Dla mnie tylko faul na Hillu wydaje się kontrowersyjny, zresztą gdyby grał LeBron to mniej minut dostałby Rashard Lewis, który był tamtej nocy bardzo gorący na łuku. Niektórzy chyba myślą, że jakby grał LeBron to Miami by grało większą ilością graczy. LeBron grał słaby mecz, zaczął go w bardzo zblazowany sposób zarówno w defensywie jak i ofensywie. Złapał głupie faule, ale zasłużone. Jak był na parkiecie to też w ofensywie nie błyszczał. Kiepska skuteczność, głupie straty. Indiana wygrała zasłużenie ten mecz, głównie dlatego, że Paul George grał wielkie zawody. Heat mimo genialnej skuteczności za łuku przegrali. Tak trzeba patrzeć na ten mecz. Kiedy teraz Rysiu zaliczy kolejny mecz 6/9 za trzy? Wade i Bosh też błyszczeli. Moim zdaniem warto docenić Indianę za ten mecz, zwłaszcza ich lidera. W defensywie pokazali wreszcie jaja. Tylko gra dystansowa ratowała Heat, a co mecz im 50% nie będzie wpadać.

  18. Robak pisze:

    Skąd się urwałeś Palancie? Z Onetu? Z gimnazjum? Ostro jedziesz bo jesteś w necie, co? Chyba oglądałeś tylko ten mecz w sezonie skoro oceniasz Lance’a „po jednym zagraniu”… Nie widzisz co on robi przez cały sezon? Nienawiść do Heat cię zaślepia chłopcze i wyzywasz ludzi od bandwagonów. Spytałem od kiedy kibicuje NBA i komu, ale naprawdę mnie to nie obchodzi…

    ——————————————

    ROBAK : WRZUĆ NA LUZ Z EPITETAMIU I UBLIŻANIEM. REDAKCJA.

    • Robak pisze:

      Robię to po raz pierwszy i niechętnie. Po raz pierwszy ktoś nazwał mnie idiotą (@devitto). Myślałem, że coś takiego tu się nie zdarza. Lance jest osobą publiczną i po jego zachowaniu w Game 5 miałem prawo go tak nazwać – w odpowiedzi sam zostałem tak określony. Nie będzie ostrzeżenia dla devitto? Traktujcie wszystkich fair… Strona trzymała zawsze poziom, podobnie jak moje komentarze, chciałbym by tak pozostało bo nie lubię się przerzucać epitetami z młodzieżą.

  19. amon pisze:

    Ma chłop rację (Robak oczywiście):)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *