Fenomenalny Westbrook poprowadził Thunder, w serii mamy remis

To był mecz, który powinien zamknąć usta wszystkim krytykom Russella Westbrooka. Pod nieobecność wciąż kontuzjowanego Derricka Rose’a w lidze nie ma po prostu drugiego tak wybuchowego rozgrywającego, który grając cały czas na pełnej prędkości może wykręcić 40 punktów, 10 asyst, 5 zbiórek i 5 przechwytów. 

Drużyna Stan I kw. II kw. III kw. IV kw. Wynik
Oklahoma City Thunder (2) 2 26 32 25 22 105
San Antonio Spurs (1) 2 20 23 24 25 92

Wnioski ze spotkania

  • Spurs dobrze rozpoczęli mecz, po kilku minutach prowadzili 8-0 (dwie trójki Leonarda) i wydawało się, że ten mecz będzie miał inny przebieg niż G3. Miał, ale na niekorzyść dla drużyny z San Antonio. Po kilku minutach Thunder opanowali nerwy i zaczęli znów przypominać drużynę, której musi się obawiać cała liga. Nie przeszkodziła im nawet kontuzja Reggiego Jacksona (mocno skręcił nogę, później powrócił do gry, ale będzie mocno obolały przed G5). W kilka minut zbudowali dwucyfrową przewagę i do szatni udali się prowadząc 58 – 43. To był ostatni dzwonek SAS w tym meczu. Widząc bezradność i katastrofalnie słabą grę swoich podstawowych graczy Popovich wpuścił głębokie rezerwy już w połowie trzeciej kwarty. Nie był to jeszcze rzucony biały ręcznik, ponieważ Joseph, Diaw i spółka zmusili OKC do wzmożenia wysiłków. Ostatecznie jednak musieli oznać ich wyższość i przed powrotem do San Antonio mamy 2-2.
  • Tak jak wspomniałem we wstępie – Russell Westbrook był fenomenalny. Nawet komentatorzy wspominali, że to mógł być jego najlepszy występ w karierze (miał podobne w RS, ale tutaj mówimy o WCF). Jedną rzeczą jest to, że gdy trafi raz z wyskoku to nie można go już zatrzymać (jak doskoczysz to cię minie albo wymusi faul), drugą to, że jednocześnie jest niesamowitym obrońcą. W defensywie bazuje przede wszystkim na swoich możliwościach fizycznych, ale widać u niego również postęp w analizowaniu gry. Bardzo dobrze pracuje na nogach, nie daje się minąć, a skoczność i długie ręce sprawiają, że nie ma dla niego straconych piłek.
  • Innym problemem Spurs było to, że w momencie gdy Thunder zaczęli budować przewagę, wiatr w żagle chwycił Kevin Durant. Momentami znów przypominał Nowitzkiego z najlepszych czasów trafiając z jednej nogi i jumpery przez wyciągnięte ręce obrońców (zanim spudłował ostatnie 7 rzutów miał 11/15 z gry). Leonard wykonuje na nim niesamowitą pracę, ale okresami trzeba po prostu spuścić głowę i pobiec na drugą połowę – nic nie można zrobić przeciwko tak dobremu strzelcowi.
  • Serge Ibaka nie zagrał tak dobrze jak w G3 (może jednak zmęczenie dało się trochę we znaki). Mimo to był jednak kluczowym graczem obrony. Zaliczył 3 bloki (8 całej drużyny Thunder), wymusił kilka strat Spurs (nawet jeżeli nie bezpośrednio to przez grożenie blokiem sprawiał, że goście zaczynali się gubić i oddawać piłkę nie spodziewającym się tego partnerom) i dołożył 9 punktów – więcej od niego Brooks nie musi wymagać.
  • Defensywne combo PerkinsAdams od dwóch spotkań działa jak naoliwiona maszyna. W modzie jest zachwalanie młodszego podkoszowego, ale trzeba też docenić to co robi weteran. Nie tylko dyryguje obroną (w G3 miał założony mikrofon i oglądając można było usłyszeć, że krzyczy jak Garnett za najlepszych czasów), ale również wspiera i motywuje swoich kolegów z ławki. Razem z Fisherem jest dwójką asystentów trenera na ławce rezerwowych.
  • Dobra, wiem że na to czekacie. Czy Spurs powinni się już obawiać? Tak. Bardzo? Bardzo. Przede wszystkim w drugim meczu z rzędu wyglądali jak emeryci na tle młodych, szybkich i zdecydowanych graczy Thunder. Przegrali wszystkie statystyki, w których obrazuje się większa determinacja (o statystykach więcej będzie jeszcze niżej). Osobiście nie martwi mnie tak bardzo defensywa (robiła błędy, ale wiele razy OKC trafiali z bardzo trudnych pozycji), ale przede wszystkim atak. Drużyna Scotta Brooksa napędzała się właśnie ze swojej obrony. Wymuszała wiele kosztownych strat i nie pozwalała SAS na tak przez nich lubiane dzielenie się piłką. W pewnym momencie gracze Popovicha wyglądali wręcz jak sparaliżowani. Tak bali się kolejnej straty, że zamiast podawać, forsowali akcje 1 na 1. To absolutne zaprzeczenie filozofii Popovicha. Mało tego, grali dokładnie to czego życzyli sobie miejscowi. Nie było dograń w low-post do Duncana i Splittera (TD przebudził się trochę jedynie na moment wymuszając faule w kolejnych akcjach). Nie było oczekiwanej ilości ścięć Parkera i Ginobiliego. Nie było w końcu trójek Greena i pozycji dla Belinelliego. Zamiast tego mieliśmy rzuty z dystansu Diawa (2/6, a był efektywny pod koszem, gdy tylko tego chciał) i Millsa (0/5) + całą masę rwanych akcji Leonarda, Greena i Ginobiliego.

Ps. Tak, w akcji powyżej powinna być strata Thunder (Westbrook był dwiema nogami na aucie, gdy wybijał piłkę Parkerowi) – ale tak wyglądali OKC w obronie.

  • Czy kibice SAS mają jakieś pozytywy po tym meczu? Tak – dwa. Pierwszym jest postawa Cory’ego Josepha, który nie tylko lepiej prezentował się w obronie (to już znamy), ale także dobrze grał w ataku zaliczając przy tym wsad meczu na Ibace. Drugim jest natomiast fakt, że Brooks znowu dał swoim starterom w kość trzymając ich praktycznie do ostatnich dwóch minut na parkiecie (Westbrook – 45, Durant – 41, Ibaka – 35). To nie jest tak, że OKC nagle zabraknie paliwa w G5. Są młodzi i nie odczuwają tak bardzo zmęczenia, ale na jakimś poziomie może to mieć wpływ (np. przy wyrównanym meczu w końcówce czwartej kwarty).
  • Trochę słabo to wygląda, jeżeli głównej szansy Spurs trzeba upatrywać w zmęczeniu i ewentualnych kontuzjach rywali, ale niestety taka jest prawda. Potwierdza się to o czym pisałem przez cały sezon. Najlepsi Thunder są poza zasięgiem Spurs. Pamiętajmy jednak jeszcze o jednym. SAS wciąż mają przewagę parkietu. Jeżeli obie drużyny wygrają wszystko na swoim parkiecie do końca rundy to awansuje San Antonio. W AT&T Center nie będzie tak głośno jak w Chesapeake Energy Arena, ale to miejsce gdzie z pewnością lepiej zagrają zmiennicy Popovicha. Ich produktywności i przewagi nad zmiennikami Brooksa bardzo brakowało w G3 i G4.
  • Statystyki:
    • Punkty w szybkim ataku: 21 – o (!) na korzyść Thunder
    • Punkty w pomalowanym: 44 – 36
    • Straty, punkty stracone po stratach: 7 i 11 OKC przy odpowiednio 13 i 21
    • Asysty: 22 – 17
    • Rzuty z dystansu:7/16 do 9/27 SAS (warto zwrócić uwagę na ilość oddanych rzutów)
    • Rzuty wolne: 21/31 przy 17/22 Spurs

Boxscore

Thunder: Duncan 9 (6zb), Leonard 10 (5zb), Splitter 3, Parker 14, Green 3, a także Baynes 2, Bonner 8, Diaw 14 (10zb), Ayres 2, Mills 4, Joseph 11, Ginobili 5, Belinelli 7 (5zb)

Spurs: Ibaka 9 (7zb), Durant 31 (5zb, 5ast), Perkins 2 (10zb), Westbrook 40 (5zb, 10ast, 5prz), Jackson 3, a także Collison 0, Jones 2, Butler 4, Adams 4 (6zb), Fisher 3, Lamb 7

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

16 komentarzy

  1. realista pisze:

    I tego właśnie się obawiałem! Tego, że jak OKC wygra mecz nr 3 to będą na fali i wyrównają na 2:2. Mecz nr 5 będzie decydujący- jeśli Spurs ulegną to będzie 2:4 i powtórka rozstrzygnięcia sprzed dwóch lat.
    Jednak nawet nie w pełni sprawny Ibaka robi różnicę. Zawiedziony jestem postawą Bellinellego- w regular season często był prawdziwym energizerem z ławki, a w play-offach gra kiepsko.

  2. Barzay pisze:

    niesamowite i jeszcze KD nie miał meczu w tej serii swojego 40 10 5 5

  3. Barzay pisze:

    ciekawe jak w finale będzie z Miami, wydaje się że Heat jeszcze nie wrzucili tego ostatniego biegu, a OKC jednak po zachodzie lekko poobijani będą

  4. Bart pisze:

    Słabo grało SAS, aż żal było patrzeć na głupie straty, Green odcinany od trójki, brak wejść pod kosz aby wymuszać faule wysokich. Z drugiej strony trafiający prawie wszystko KD i Westbrook, do tego dobrze grający Lamb. Spurs ogólnie za mało agresywni tak jak robili o w pierwszych dwóch meczach i bra dobrego przekazywania na zasłonach.
    Tylko po raz kolejny beznadziejne sędziowanie wystarczy że RW wchodzi pod kosz od razu jest gwizdany faul, podobnie ma się sprawa z KD. Pod tym kątem seria jest beznadziejna, zero twardej gry a już gwizdanie wszystkiego na dwóch gwiazdorach OKC irytujące.

  5. Pitas pisze:

    A kto powiedzial ze bedzie mial?
    Jednak widac co daje taki obronca jak ibaka w pomalowanym, wszystko nagle obrocilo sie o 180 stop i. Ciekawe co teraz wymysli Pop :)
    Dla mnie jako fana heat, wszystko zmierza w idealnym kierunku, w kierunku game 7, a tam niech juz wygra lepszy

  6. walt pisze:

    prawda jest taka, że jeśli OKC wejdzie do finału to miami ma 3peat pewny, lecz jeśli to będzie SAS to już ciężko stwierdzić

    • Woy pisze:

      jeśli Ibaka nie pogłębi kontuzji a Westbrook nie spadnie z formą to nie uważam by droga Heat po ‚three peat’ była taka prosta. Sezon zasadniczy i mecz w Miami pokazał, że Thunder nie pękają przed Heat.

  7. Qcin pisze:

    kto jeszcze chce oddawać Westbrooka? :D

    • Sasoo pisze:

      Jedna jaskółka wiosny nie czyni. Ciągle uważam, że to jeżdziec bez głowy i z nim OKC mistrzem nie będą, Aczkolwiek jeśli się mylę i orżną w ewentualnym finale Heat to będe przeszczęsliwy, z tego że moje słowa okazały się herezją :):)

    • Robak pisze:

      Heh ja też chciałem napisać, że jedna jaskółka wiosny nie czyni. Westbrook nigdy mnie nie przekona do siebie. Poza tym gdyby był mądry to zmieniłby trochę styl gry bo tak długo nie pociągnie i szybko może skończyć jak Rose. Tylko, że wtedy może się okazać, że nie ma żadnych atutów…

  8. GPRbyNBA pisze:

    @Mateusz – „w G3 miał założony mikrofon i oglądając można było usłyszeć, że krzyczy jak Garnett za najlepszych czasów”
    Możesz rozwinąć swoją myśl? Po co mu był mikrofon?

  9. lolo pisze:

    No coz, spodziewalem sie ze nie bedzie tak latwo w tej serii jak sie na poczatku wydawalo SAS-om. Stawiam na czarnych jednak (hehe… o koszulki mi chodzi oczywiscie), szybciej sie pozbieraja po tym mi sie wydaje niz uwazamy. Ale meczy bedzie 7 jak nic.

  10. znafffca pisze:

    mnie ciekawi ile jeszcze westbrook będzie szczęśliwy w thunder bo nie wydaje mi się że jest zadowolony z tego że to drużyna duranta Wzależności od tego gdzie trafi love to klub ten będzie miał szansę żeby wyłuskać westbrooka

  11. DarekZKA pisze:

    2 zdecydowane zwycięstwa SAS – komentarze , powtórka z zeszłego roku. SAS –Miami w finale będzie rewanż?
    2 zdecydowanie zwycięstwa OKC- komentarze jak Sobie poradzą z Miami i czy dadzą radę.

    Ja bym się wstrzymał z tymi osądami ,kto awansuje dalej w tym momencie dla mnie to szanse są
    50/50. Obydwie drużyny wygrały u Siebie i rywalizacja przenosi się do San Antonio.
    To będzie ciekawy mecz i jeśli Sas go przegrają to na pewno będzie po serii. A jeśli wygrają to czuje 7 spotkań.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *