5-na-5: wybieramy nowych trenerów

1. Kogo widziałbyś jako nowego trenera Lakers i dlaczego?

Paweł Kołakowski: Widziałbym tutaj Marka Jacksona. Myślę, że dałby radę pchnąć ten zespół do przodu. Z całym szacunkiem dla GSW, ale pragnę przypomnieć, że to właśnie osoba coacha Jacksona zmieniła oblicze tego teamu w lidze. Komuś się o tym zapomniało po serii z Clippers. W Lakers mógłby osiągnąć coś więcej i byłby to kolejny etap jego kariery – szczebel wyższy. Wojownicy grali fajną ofensywną koszykówkę, ale też kiedy trzeba było to bronili. W porównaniu z Brownem czy D’Antonim ten szkoleniowiec to niebo i ziemia (ziemianami są oczywiście dwaj byli trenerzy LAL)

Lordam: Potrzeba trenera, który skupi się tym co w danej sytuacji posiada, czyli powracającym po kontuzji Bryancie, przyszłościowym PG Marshallu, oraz całej masie solidnych rollesów na pozycje 2-3. Sądzę jednak że Pau odejdzie robiąc miejsce pod wymianę bądź draft. Kto by się sprawdził w tej koncepcji? Jeśli by dało radę, brałbym Thibsa, jego twarda ręka przy manii wygrywania Bryanta mogłaby być bardzo dobrą mieszanką.

Qcin: Z Lakers jest taki problem, że przy obecnym rosterze, nawet mimo względnie wysokiego wyboru w drafcie (piszę to na kilka godzin przed loterią), tym trenerem mógłby być ktokolwiek, stąd mnie akurat aż tak bardzo nie śmieszyła deklaracja Nicka Younga. Ten zespół jest do bólu nijaki, bo nawet posiadając kilku solidnych rzemieślników zwyczajnie brak mu talentu czy zawodnika wokół którego można byłoby budować drużynę na coś więcej niż bilans 32-50, Kobas jest za stary, a reszta za słaba – stąd też kluczowe przy wyborze trenera zdaje się być off-season i kierunek, który obiorą w L.A. czyli:

a) oddajemy pick i wszystko inne co jest cokolwiek warte za Kevina Love’a wierząc, że nikt nie złoży lepszej propozycji Minnesocie i szukamy trenera, który nauczy Kevina grać w defensywie i zdoła z nim awansować do PO- Lionel Hollins? Tom Thibodeau?

b) zostawiamy pick, odpuszczamy sezon (mimo że nie mamy picku) i podpisujemy Love’a – co zdaje się być sensowniejsze- Lionel Hollins? Tom Thibodeau?

c) W lipcu podpisujemy Melo, olewamy walkę o cokolwiek przez najbliższe parę sezonów, ale popcorn sprzedaje się jeszcze lepiej niż dotychczas- George Karl

Tak czy owak Lakersi są teraz w odwrocie i przez najbliższe kilka sezonów ciężko będzie to zmienić nawet jeśli zacznie ich trenować reinkarnacja Reda Auerbacha, ale co się dziwić skoro 1/3 salary zajmuje kontrakt Kobasa.

Marek Miłuński: Niewątpliwie w Lakers musimy zobaczyć kogoś z wielkim autorytetem. Czy będzie to George Karl, czy Jeff Van Gundy, czy chociaż Lionel Hollins wszystko jedno. Gdyby udało się złowić Thibsa, fani Lakers na pewno ucieszyliby się bardzo, mimo że Lakers przyzwyczajeni są raczej do widowiskowej koszykówki. Muszą mieć nazwisko. Kupchak nie może sobie pozwolić na kolejnego królika z kapelusza. Puszczanie oka do gościa pokroju Steve Kerr nie uchodzi.

Woy: Lakers mieli dwie koncepcje , przy wysokim picku trener miał być młodszy i być może nawet po NCAA (Calipari, Williams, Ollie)  lub ex gracz (Kerr, Fisher, Scott czy znów Ollie) by mieć wpływ na młodych graczy i wprowadzać ich w życie z NBA.  Druga to trener weteran, z dobrym nazwiskiem, przyciągający gwiazdy do L.A. (idealny to Tom Thibodeau, ale nie Mike Dunleavy Senior…). Dziś wydaje się, że pójdą w stronę trenera weterana by zapolować na kogoś pokroju Kevin Love, a za rok spróbować ściągnąć Kyrie Irvinga.

2. Kto najlepiej wg Ciebie pasowałby na nowego trenera Knicksów patrząc przez pryzmat Phila Jacksona?

Paweł Kołakowski: Od kilku lat uważam, że Doc Rivers byłby w stanie nawiązać do Knicksów z czasów Pata Rileya. Po cichutku w całym tym zamieszaniu ze Sterlingiem widzę szansę na takowe rozwiązanie, ale zapewne skończy się na Dereku Fisherze :) no cóż to nie koncert życzeń :)

Lordam: Szczerze to nie wiem, jest tam taki syf, że aż strach tam zaglądać. Dla mnie NY to taka puszka pandory, w przypadku jej otwarcia(transferów zawodników do innych klubów) na cała ligę spadnie ogromna plaga (przepłaconych kontraktów). Wewnątrz Knicks, konkretnie jeśli chodzi o roster i salary sternicy mają ograniczone pole manewru. Szczerze to na ich miejscu spisałbym sezon 14/15 na straty, zatrudnił młodego trenera(może Fisher?) i dał mu pracować, pozwolił stworzyć mu swoją koncepcję gry, w oparciu o swoich zawodników i swój system. Każde zwycięstwo w przypadku odejścia Melo będzie dla NYK ogromnym sukcesem w przyszłym sezonie, toteż nie byłoby wielkiej presji na Dereku.

Qcin: Knicksi są w jeszcze większej D. niż Lakers i wcale nie chodzi mi o Defense. Sytuacja wygląda bliźniaczo podobnie do sytuacji Lakers, z tą różnicą, że Knicks mają 1 gwiazdę. Niestety dla nich gwieździe tej bardziej niż na blasku fleszy i monet zależy na błyszczącym pierścieniu. Niestety a może… stety? Z obecnym składem Knicks i tak nie mają szansy na nic więcej niż 1 runda PO, oczywiście można się łudzić, że Amare oleje 22mln i poleci kontynuować karierę do Izraela, ale hehe nie oszukujmy się. Stąd też brak Melo= wyższy wybór w drafcie, więcej luzu w budżecie na najbliższe lata i możliwość budowania zespołu od podstaw, więc jeśli miałbym decydować o tym kto byłby idealnym kandydatem dla Knicks postawiłbym na jakiegoś żółtodzioba z UCAA, który będzie mógł od zacząć od zera by za kilka lat być realnym kandydatem do tytułu.
Tyle tylko, że w Nowym Jorku nie ma czasu ani chęci na zaczynanie wszystkiego od nowa, więc jako trenera proponuję Jamesa Dolana, może efekty nie będą oszałamiające, ale EnbiejPudelek nie nudziłby się ani chwili.

Marek Miłuński:  Na wstępie mamy już pewien problem. Jax wydaje się mocno forsować swoją wizję koszykówki i ewentualny trener nie podejmujący jego miłości do trójkątów raczej nie wchodzi w grę. Po rezygnacji Kerra zostaje być może tylko Brian Shaw, który po kiepskim sezonie w Denver może chcieć się odkuć pod okiem mentora. No i w zasadzie nie widzę innych większych nazwisk. Najprawdopodobniejszy wydaje się wdrożenie opcji „B”, ale nie za bardzo mam na nią pomysł. Przychodzi mi na myśl specjalista od defensywy Lionel Hollins, który mógłby zmienić oblicze Knicks w tym względzie. Nie wiem jednak czy to wystarczające nazwisko dla Carmelo…

Woy:  Kerr był pewniakiem Knicks, a mimo wszystko zostawił ich na lodzie. Dziś wydaje się ,że nowym trenerem będzie Derek Fisher, bowiem sternicy klubu będą czekać na koniec sezonu Big Fisha. Mark Jackson? Nie wierzę…zbyt spora różnica zdań i poglądów między nim i Jacksonem.

3. Jeśli miałbyś dokonać nowego wyboru trenera Cavaliers to na kogo byś postawił by ogarnąć chaos po Brownie?

Paweł Kołakowski: Larry Brown – Kyrie Irving potrzebuje kogoś takiego. Trenera z osobowością. Skoro Brown potrafił ujarzmić Iversona czy też do niemal doskonałości doprowadzić system z Reggie Millerem, a do tego stworzyć zabójczą defensywę w Pistons to przy nim Irving powinien stawać się coraz lepszy, a wraz z nim cała reszta młodzieży z Cavs. Historia jdnak pokazuje, że w Knicks Larry sobie nie poradził, a w Cleveland od lat mamy niezły burdel (za przeproszeniem)…

google.com, pub-2915109786295953, DIRECT, f08c47fec0942fa0

Lordam: Tutaj widzę przede wszystkim trenera z ikrą, potrafiącego oprzeć koncepcję o grę kombinacyjną połączoną z atletyzmem. Nie oszukujmy się, Deng nie podpisze z Cavs kontaktu i są oni skazani na kolejne lata niebytu w czeluściach NBA. Ja bym próbował skusić Jacksona (jak wiemy już za późno), także w tej koncepcji, także dałbym pracę młodemu trenerowi.
Powiedzmy sobie szczerze jak mają zatrudniać Brownów, Corbinów i innych D’Antonich to lepiej niech postawią na młodego stratega, mającego bogatą karierę w NBA, patrz. Fisher, Stockton.

Qcin: Tutaj potrzeba kogoś z jajami i autorytetem, kogoś do kogo Irving będzie mówił per Pan i będzie się go słuchał bez zająknięcia. Jerry Sloan byłby ideałem dla CAVS i choć to niemożliwe to w Ohio muszą szukać kogoś w tym stylu, a nie kolejne miękkie kluchy jak Brown.

Marek Miłuński: Powtarzam się – Lionel Hollins. Cavs muszą nauczyć się defensywy. Hollins ma świetne relacje z zawodnikami. To spokojny, ciepły, ale jednak zdecydowany facet. Typ tatusia, za którym młode wilki pójdą w ogień. Drugą opcją byłby dla mnie Nate McMillan, który wprowadziłby dyscyplinę i zapewnił szybki porządek, a być może wylot niektórych zawodników.

Woy:  George Karl, bo Cavs graliby miły dla oka basket, a ex coach Nuggets umiałby się dogadać z młodymi gniewnymi.  Karl to trener-profesor, który budzi sporo szacunku, a i on sam jest otwarty na propozycję Cavs. Przypomnijcie sobie kto temperował takie charakterki jak Gary Payton, Shawn Kemp, Glen Robinson czy Sam Cassell. Facet ma doświadczenie i nie da sobie wejść na głowę.

4. W jakim kierunku powinni iść sternicy Wolves, defensywny czy ofensywnym. Gdybyś był ich GM-em to kogo byś wybrał?

Paweł Kołakowski: Ostatnio sporo się mówi, że głównym kandydatem na to stanowisko jest Sam Mitchell. Bardzo fajna kandydatura – gośc niemal całą swoją koszykarską karierę spędził właśnie w Minneapolis. Papiery ma wyśmienite – tylko (ewentualnie) zespołu nie bardzo – Mitchell oznacza oczywiście przewagę defensywy – problem Wolves jest taki, że lider chce im uciekać z zespołu i nim się obierze kierunek trzeba krajać tyle ile materiału starczy ;) Szczerze strasznie żałuje, że nie ma już w NBA Adelmana – to trener, którego niemal wielbiłem ;) niesamowicie skuteczny, potrafił wyciskać z zespołów maksa. Kto by nie przyszedł teraz to raczej osiągnie słabszy bilans w przyszłym roku w Wilkami..

Lordam: Jest to bardzo dziwny zespół, stricte ofensywny, tak naprawdę nie licząc Perka i Dienga nie mają defensywnych ogniw. Grają w oparciu o Love oraz rzuty dystansowe graczy z pozycji 2-3. Rubio to wielki talent i tak samo wielkie rozczarowanie.
Szczerze to nie wiem jaką koncepcję powinni obrać Wolves, gdyż zwyczajnie obejrzałem ich może 4-5 meczy w sezonie i nie potrafię za wiele powiedzieć o ich grze. Jedno jest pewne w przypadku odejścia Love, dostaną pewnie jakiegoś ogórka + pick, jeśli z nich nie skorzystają dobrze nie wróże im przyszłości choćby i z Popem na ławce.

Qcin: Żeby się za bardzo nie rozpisywać powiem tylko, że Wolves będą pierwsi w Gdybym był GM w przyszłym sezonie ;)

Marek Miłuński: Mówiąc krótko – wszystko jedno. Organizacja już powinna przygotowywać się na odejście Love’a. Niestety Flip Saunders nie jest w stanie odbudować drużyny po przerażających rządach Davida Khana. Na silnym Zachodzie oznacza to konieczność solidnej przebudowy, a raczej odbudowy przez draft. Pytanie brzmi tylko ile lat tankowania zobaczymy w Minneapolis. Zmienić to mógłby chyba tylko jakiś cudotwórca, jak Jeff Hornacek w zeszłym sezonie z Suns.

Woy: Sam Mitchell, dawno nie pracował i nie widzę w nim ojca sukcesów Wolves. Fred Hoiberg czy Lionell Hollins wypadli z karuzeli. Diabłem z pudełka staje się wg ostatnich doniesień David Joerger z Grizzlies, który dostał pozwolenie od Roberta Pery na interview w Minnesocie. Wilki by zaistnieć w play offs muszą skupić się na defensywie, a z Joergerem są w stanie to zrobić.

5. Najtrudniej mają przy wyborze Utah Jazz, gdyż ciężko im skusić wielkie nazwiska. Kogo byś polecił Jazz-menom?

Paweł Kołakowski: Dawać Johna Stocktona. Jeśli Jason Kidd dał radę to John na pewno sobie poradzi. Co by nie mówić przeszedł on szkołę Jerry Sloana i to musi zaprocentować. Może bezpośrednio doświadczenia w prowadzeniu zespołu nie ma, ale od Corbina będzie lepszy każdy trener, a Stockton rósł by w siłę wraz z rozwojem młodzieży w Jazz. Tutaj nie szasta się stołkami trenerskimi i stawia się na cierpliwą i żmudną pracę. Dla mnie mistrz asyst jest idealną kandydaturą.

Lordam: Jazz to bardzo fajny zespół, mają ciekawych graczy (Burke, Burks, Hayward, Favors, Kanter). Teoretycznie S5 za kilka sezonów może rządzić w lidze.
Ale, Burks to raczej gracz na 6thMana, a niżeli gwiazdę 1 składu, pomimo to bardzo lubię jego grę.
Potrzeba trenera, który będzie wiedział jak uruchomić grę na linii Burke-wysocy.
Widzę dwie koncepcję ; Lionel Hollins lub Stockton, albo postawić na znane nazwisko i uznaną markę Lionela, albo dać szansę Stocktonowi i zaufać jego nad przeciętnemu IQ boiskowemu.

Qcin: Wbrew pozorom sytuacja dla Jazz jest nader korzystna. Ok, z jednej strony nie mają szansy na podpisanie wielkiego nazwiska, ale z drugiej strony:

a) mieli najsłabszego head coacha z omawianej piątki, dzięki czemu najłatwiej będzie im zwiększyć jakość na ławce

b) mają najciekawsze perspektywy z omawianej piątki- najbardziej perspektywiczny skład, najwięcej wyborów w drafcie, najmniejsze ciśnienie na wygrywanie „tu i teraz”

c) wszyscy napalają się na nazwiska z trenerskiej pierwszej ligi przez co łatwiej będzie skusić do pracy tych mniej znanych (a niekoniecznie słabszych warsztatowo)

Od kiedy Hollins został zwolniony z Memphis marzył mi się on w roli trenera Jazz, bo jeśli ktoś potrafił zrobić z Gasola gwiazdę koszykówki to aż strach pomyśleć co by mógł wyrzeźbić z favorso-kanterowskiej gliny. Dodajmy do tego Burke’a który ma większy potencjał od Conley’a, oraz Haywarda i mega talent z tegorocznego draftu i może się okazać, że Jazz lada moment będą lepszą, bardziej utalentowaną wersją Memphis Grizzlies, a wówczas sorry Oklahomo, ale nawet NBA wam nie pomoże w rywalizacji z Nutkami.

Marek Miłuński: Chyba każde nazwisko będzie lepsze od Tyrona Corbina. Być może zobaczymy znowu jakiegoś trenera debiutanta. Musi to być osoba otwarta i przede wszystkim stawiająca w pełni na młodzież. Ostatnio wymieniana jest osoba Earla Watsona i szczerze mówiąc taka opcja mi się podoba.

Woy: Chciałbym Ettore Messinę, ale to marzenie ściętej głowy. Aż się prosi by tej europejskiej legendzie trenerskiej dać szansę w NBA.  Messina to świetny strateg i fan twardej obrony, jego charakter określany jest jednak ciężkim do współpracy (np. nie udało mu się w Realu Madryt). Earl Watson to dla mnie drobny żart, bowiem jak chłopak bez doświadczenia ma i większych sukcesów ma zbudować mocnych Jazz?! W zasięgu ręki jest Nate McMillan bądź Avery Johnson i stawiałbym na któregoś z nich. Mr. Sonic potrafi pracować z młodzieżą i uważam, że w Utah spokojnie by sobie pracował i budował zespół wg własnej koncepcji.

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

4 komentarze

  1. lolo pisze:

    Jeff Van Gundy!! Nie jestem fanem Jacksona, uwazam, ze po fajnym sezonie 2012-2013 w ktorym zaskoczyl byl potem nieco przewidywalny i uparty w swojej strategii. JVG dla mnie posiada rowniez odpowiednie doswiadczenie trenowania w duzym miescie.

  2. Banan pisze:

    Qcin, może jakaś off-seasonowa wersja „Gdybym był GM’em”, uwzględniająca wybory w drafcie?

  3. no brainer pisze:

    Master Zen, mam dla Ciebie propozycje Coacha. Wiem ze czytasz ta strone, korzystaj z rad fanow :)

    Mike Longobardi -Born and raised Brooklyn, NY huge fan NYK –

    Aktualnie PHX Suns , asystent Jeffa Hornacka, defense cordinator , byly asystent Doca Riversa, drugi kordynator defensywy w Celtics do spolki z Tom Thibodeau jako Bossem , wiec pojecie o fachu ma, raczej. Mega go widze w tej roli, ale wiadomo za duzy klub dla swiezaka jako Head Coacha, choc mysle ze sprawdzil by sie w kazdym z klubow ktorzy musza szukac trenera, chodza plotki ze Jazzmani na niego poluja, kto wie co tam sie wydarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *