Podsumowanie sezonu: Boston Celtics

Pierwszy sezon bez ikony drużyny Paula Pierce’a i Kevina Garnetta był dość przygnębiający. Nikt nie lubi tankowania, ale to właśnie widzieliśmy przez 2/3 sezonu. Tracone prowadzenie w 4 kwarcie może się zdarzyć (patrz przykład kompleksu Timberwolves), jednak w Bostonie widywaliśmy to systematycznie i zwyczajnie momentami wyglądało to dziwne (niesmacznie?). Kiedy drużyna w miarę zaskoczyła (w pewnym momencie bilans 12-14 i realne szanse na play-offy) nieoczekiwanie złapała pierwszy dołek, który udanie podtrzymał sam Danny Ainge bardzo kontrowersyjnym tradem. Pozbycie się przyzwoicie sprawdzającego się w roli playmakera Jordana Crawforda za Joela Anthony’ego i picki, których nigdy nie zobaczy się na oczy w Bostonie, jest decyzją, którą zrozumieć magą tylko inni wybitni stratedzy spośród GMów jak odchodzący z Pistons Joe Dumars.

Fanom Celtów pozostało w zasadzie jedynie czekanie przez połowę sezonu na powrót do gry jedynego gwiazdora w składzie. Gdy Rajon Rondo pojawił się na parkiecie okazało się tylko to, że nie sprawdził się w systemie gry Brada Stevensa (zamiast stylu Georga Karla widzieliśmy to gorsze wydanie Doca Riversa). W dodatku w połowie kwietnia Danny Ainge poinformował wszystkich, że Rondo nie przyjął oferty przedłużenia kontraktu i będzie się starał podpisać umowę ze stopy wolnego agenta. Śmiem wątpić, że w 2015 roku będziemy oglądać Rajona w trykocie Celtics.

I. Zmiany przed i w trakcie sezonu

Do największej zmiany doszło w lipcu 2013. Najpierw wszem i wobec ogłosił swoje pożegnanie z Celtics Doc Rivers. Motywował to przede wszystkim niechęcią do uczestniczenia w przebudowie drużyny. Chwilę później świat obiegła wieść o dużej wymianie z Nets. Do Brooklynu udał się Paul Pierce, Kevin Garnett i Jason Terry. Koszulki Celtics mieli założyć Keith Bogans, Gerald Wallace, MarShon Brooks i Kris Humphries. Jak się później okazało tylko Humphries i Wallace zdobyli miejsce w rotacji. Nowym trenerem Celtów został totalny debiutant w NBA – Brad Stevens, wcześniej prowadzący z sukcesami drużynę Butler Bulldogs w NCAA.

W drafcie z numerem 16 Celtics wybrali Lucasa Nogueirę, którego natychmiast wytransferowali do Dallas w zamian za 13 numer i Kelly’ego Olynyka (ostatecznie prawa do Nogueiry wylądowały w Atlancie). Wybierając wysokiego Kanadyjczyka Celtics brali pod uwagę problemy zdrowotne Jareda Sullingera i mieli nadzieję, że w końcu będą mieli kogoś przyszłościowego na pozycję 4/5.

Jeszcze w lipcu Danny Ainge podpisał kolejne umowy z Vitorem Faveranim, wysokim centrem z Brazylii oraz Philem Pressey’em (back-up na PG). Dało to możliwość zwolnienia bezproduktywnego centra Faba Melo.

Na kolejny kontrakt Danny Ainge czekał aż do stycznia, chociaż co i rusz pojawiały się w mediach plotki transferowe. Ainge sondował możliwości pozbycia się praktycznie każdego zawodnika ze swojego roosteru. Najpierw 7 stycznia doszło do wymiany z Memphis, w której za Jareda Baylessa do Memphis trafił niewygodny kontrakt Courtney’a Lee i 2 rundowy pick z 2016 roku. Niewątpliwie z punktu widzenia salary cup było to bardzo dobre posunięcie Ainge’a. 15 stycznia z drużyną Celtów pożegnał się młody-gniewny Jordan Crawford i MarShon Brooks. Do Celtics trafił dobry kandydat do grzania ławki – Joel Anthony. Ten ruch był fatalny zarówno pod względem sportowym, jak i finansowym. Anthony już ogłosił, że wykorzysta opcję zawodnika i 3,8 mln dolarów pozostanie w budżecie Celtics na następny sezon, tymczasem kontrakty Crawforda i Brooksa kończą się po tym sezonie. Te 3,8 mln nieco kłuje, bo gdyby nie to w salary cap pozostałyby na 2014/2015 jedynie dwie ciężkie umowy (Jeff Green i Gerald Wallace).

II. Przebieg sezonu

Niby wszystko dokładnie przewidziałem w swojej zapowiedzi przedsezonowej, jednak pozostał mi duży niesmak. Przewidziałem przede wszystkim 25 zwycięstw (obstawiałem widełki 25-30), jednak bilans jest na pewno słabszy niż potencjał zespołu. Pokazuje to chociażby listopad i grudzień zakończone solidnym 13-18 (w pewnym momencie 10-12 i 12-14). Widzieliśy wtedy takie momenty:

Dalej było już tylko gorzej. Od nowego roku Celtics osiągnęli wskaźnik 23% zwycięstw (12-39). Przedstawia się on tak samo tragicznie, jak gra Celtów. Powiedzmy sobie szczerze – gdyby tylko gracze Celtics dostali zielone światło na wygrywanie, 30 zwycięstw widzielibyśmy spokojnie (na Wschodzie, bo na Zachodzie byliby znacznie słabsi niż Kings). W świecie NBA tankowanie jednak jest już oficjalnie zaaprobowane do czego przyznał się właściciel 76ers oceniając 19 wygranych jego drużyny jako „wielki sukces”. W mojej opinii obecny skład Celtów jest minimalnie słabszy od Hawks, których widzieliśmy w play-offach. Z drugiej strony cel tankowania został osiągnięty, bo drużynie Brada Stevensa przypadnie zapewne pick w pierwszej piątce bardzo silnego draftu.

Patrząc indywidualnie:

Rajon Rondo

Ciężko powiedzieć coś o sezonie Rajona Rondo, skoro rozegrał tylko 30 spotkań. Być może jednak najważniejsze jest to, że Rondo udanie wrócił do gry po kontuzji i jego kariera będzie dalej kontynuowana. Patrząc na Derricka Rose’a czy Kobe Bryanta póki co tylko jemu udało się wrócić z odbiegającą od optymalnej, ale jednak stabilną dyspozycją.

Dwa miesiące temu napisałem artykuł zatytułowany „Dlaczego Celtics powinni próbować wymiany Rajona Rondo?„. Tytuł był dość przekorny, bo na tamtym etapie uważałem, że Danny Ainge powinien zrobić wszystko by zatrzymać na pokładzie jedyną gwiazdę zespołu. W świetle ostatnich doniesień o tym, że Rondo odrzucił ofertę przedłużenia kontraktu już tak nie myślę. Jakiś tydzień przed zakończeniem sezonu zasadniczego Tom Heinsohn bardzo mocno skrytykował grę Rondo przytaczając bardzo ważkie argumenty. W skrócie Rajon i Brad Stevens nie idą w parze, a mimo krytycznych głosów byłbym gotów dać Stevensowi szansę na dłużej. Przytaczano statystyki, w których pokazywano, że Rondo trzyma piłkę w swoim ręku najdłużej w lidze (w przeliczeniu na posiadanie). Przypominam tylko, że taktyka Stevensa jest pomyślana na szybkie dzielenie się piłką. Stevens wzorował się na Popovicu i Karlu, tymczasem to, czym nas raczył Rondo było czymś z czasów… Marka Jacksona czy Johna Stocktona (w porównaniu chodzi mi głównie o to, że tak się już dzisiaj nie gra). Rondo trzyma piłkę przez co niesamowicie spowalnia grę. Trochę jakby obchodziła go tylko liczba asyst, którą będzie miał na końcu spotkania. W każdym razie chcąc grać fajną, szybką koszykówkę, do której rooster Celtics jest przygotowany (świetnie biegający do przodu Green, Bradley, Bayless czy Wallace), trzeba się pozbyć Rondo. Przejdźmy do pozytywów, czyli rzutów.

Shotchart_rondo

Słaba skuteczność spod kosza jest wynikiem pierwszych 10-12 meczy po powrocie z kontuzji (wtedy skuteczność wynosiła poniżej 40%). Wraz ze wzrostem pewności siebie wzrastała skuteczność. Jak widać po raz pierwszy pojawiły się Rajona inne kolory niż czerwone w strefach trzypunktowych. 30 meczy wystarczyło, aby trafił 26 razy zza łuku przy wciąż słabej skuteczności (28,9%). Jest jednak spory progres, bo w poprzednich dwóch sezonach razem Rondo trafił tylko 22 razy. Bardzo pozytywnie wyglądają zielone kolory z mid-range’u na przeciwko kosza i lekko z lewej. To takie miejsca, z których dużo rzucają Parker, Westbrook czy Paul i dobra skuteczność z tych okolic jest niezbędna do skupiania na sobie obrony przeciwnika.

To w czym gwiazdor kompletnie się rozstroił jest postawa w crunch time. W ostatnich 5 minutach spotkania RR trafił zaledwie 2/20, 0/6 zza łuku, 0/2 z wolnych! Dramatyczny dramat lub tragiczna tragedia. W poprzednich latach był od tego Paul Pierce, teraz w zasadzie nie ma nikogo. Podsumowując statsy 11.7 pkt, 9.8 as, 5.5 zb nie są złe na papierze, ale odbiegają znacznie od normy. Najważniejsze, że Rajanowi udało się wrócić i w przyszłym sezonie będzie o niebo lepiej.

Jeff Green

To miał być sezon Jeffa Greena, który z miejsca stał się pierwszą opcją zespołu. Niestety widać było, że to nie jego rola. Jego % z gry i zza łuku spadły bardzo mocno. Zdarzały mu się bardzo dobre występy (39 pkt z Wizards i Pelicans), ale zbyt często dosłownie znikał w trakcie meczy (aż 14 spotkań poniżej 10 punktów). Statystyki – 16.9 pkt, 4.6 zb nie powalają. Jeff to po prostu niezła druga-trzecia opcja zespołu. Ma niesamowite warunki fizyczne do gry w obronie i kilka razy pokazał, że potrafi bronić przeciwko takim zawodnikom jak LeBron James czy Carmelo Anthony. Jednak póki co są to raczej wyjątkowe wyskoki i napewno w defensywie może się jeszcze rozwinąć. Ogólnie sezon solidny, ale chyba to jest już maksymalny pułap jego możliwości. To kwestia dyskusji czy jego 9 mln kontrakt nie jest zbyt wygórowany. Moim zdaniem zawodnik tego kalibru mniej więcej tyle jest wart.

Avery Bradley

Jeżeli miałbym kogoś wyróżnić w tym sezonie to pierwszą postacią byłby właśnie Bradley. Ewolucja tego gracza jest zadziwiająca. Zawsze Doc Rivers wychwalał jego umiejętności defensywne, nawet za bardzo. Dopóki nie zobaczyłem statsów myślałem, że jest w ścisłym top 5 defensorów ligi jednak po statystykach tego nie widać. Avery jest solidnym defensorem, który dotychczas niewiele wnosił do gry ofensywnie. Nie wiem czy przeczyta ten tekst Qcin, ale muszę mu przyznać rację, że Bradley był nieco przeceniony. Rzucał mało i przy dość słabej skuteczności.

W tym sezonie zaczęło się od fatalnej próby ustawienia Bradley’a jako playmakera. Kompletnie to nie wyszło. Bradley po prostu tego nie umie. Na pozycji nr 2 jego gra wyglądała inaczej. Avery odnalazł się jako bardzo solidny spot-up shooter. W ostatnich 11 meczach sezonu zasadniczego rzucał za trzy jak Steph Curry (mówię serio, na 11 meczy trafił 31 trójek z 63 rzutów, co daje skuteczność 49%!!!). W całym sezonie jako spot-up shooter trafiał 43.7% trójek – to nawet lepiej niż dobrze. Wygląda na to, że Bradley ewoluuje w kierunku podobnym do Thabo Sefoloshy, czyli niezłego defensora na pozycje 1-2 (Thabo może bronić też 3) i ofensywnie więcej niż przyzwoitego spot-up shootera. Gracze, którzy nie są tak jednostronni jak choćby Patrick Beverly zawsze są w cenie. Tym samym inaczej patrzyłbym na możliwość zawarcia nowego kontraktu w Bostonie oferując Bradley’owi nawet z 5 mln za sezon, bo na chwilę obecną mniej więcej tyle jest wart.

Kelly Olynyk

Kelly Olynyk pokazał się z bardzo dobrej strony i w zasadzie jest takim małym stealem w drafcie 2013. Jak tylko wzmocni się fizycznie może być bardzo dobrą czwórką. Oglądając jednak jego basket trudno przypuszczać, że będzie kiedykolwiek grał na pozycji centra. To taki typowy stretch-four. Taka słabsza wersja Dirka Nowitzkiego. Stawia to pod mocnym znakiem zapytania obecność w jednym zespole Olynyka i Sullingera, który również jest typową 4. Transfer jednego z dwóch młodych PFów wydaje się nieunikniony.

Jared Sullinger

Sully w swoim drugim sezonie zrobił postęp, ale wcale nie gigantyczny. W obronie przestał łapać tak dużo fauli. Po kontuzji nie ma śladu. W drugiej połowie sezonu Sullinger grał już regularnie w granicach 30 minut w meczu. W związku z tym w prawie w każdym elemencie widoczny jest wzrost w statystykach. Można przyczepić się do defensywnych zbiórek, ale ogólnie jest widoczny progres. Nie rozumiem czemu zdaje się, że nikt nie pracuje z nim nad syndromem J-Smootha (uparte ceglenie zza łuku). Oddawanie średnio prawie 3 rzutów za trzy w meczu to ostre przegięcie. Póki co Sully wytrzymuje porównania do Barkley’a (co można wyczytać na forach fanów Celtics). W jego wieku Barkley miał średnie 14.0 punkta i 8.6 zbiórki w 28.6 minut na boisku (Sully odpowiednio 13.3, 8.1 i 27.6). Jednak trudno mi uwierzyć, że w następnym sezonie w barwach Celtics zobaczymy taką bestię, jaką był Sir Charles w swoim drugim sezonie – 20.0 pkt, 12.8 zb. Moim zdaniem pierwsza połowa sezonu rozstrzygnie czy w przyszłości Danny Ainge ma stawiać na Sullingera czy Olynyka.

Warci wspomnienia

Ważnymi postaciami drużyny były jeszcze Brandon Bass, Phil Pressey i Kris Humphries. Pierwszy miał być kotwicą w obronie Celtics. Wyszło średnio. Bass talentem nie dorasta Garnettowi do pięt i zastąpienie go na poziomie KG było poza jego zasięgiem. Obrona Celtics zajęła miejsce pod koniec drugiej dziesiątki. Statystyki na poziomie 11.1 ppg, 5.7 rb i 0.9 blk odzwierciedlają jego potencjał. Bass był i będzie solidnym wyrobnikiem, ale nawet na s5 jest za słaby. Zupełnie inne oczekiwania były na młodziutkim Pressey’u. 22-latek był brany pod uwagę tylko jako głęboka rezerwa na rozegraniu. Tymczasem rookie pokazał się kilka razy z bardzo dobrej strony. 3.2 asyst w 15.1 minut pokazuje, że Phil ma talent. Ciekawe czy zdoła w przyszłości wyrwać więcej minut w następnych sezonach. Humphries orłem nie jest i nie wiem czy kiedykolwiek był wart 12 mln. Wciąż jest jednak niezłym zbierającym (PER 36 to 10.7 rb). Ostatnio czytałem, że managment Celtics jest skłonny podpisać z nim nowy kontrakt za rozsądne pieniądze widząc w nim dobrego zadaniowca z ławki.

III. Perspektywy na przyszłość

  • Co z Rajonem Rondo?

Nie wiem czy ktokolwiek ma jeszcze wątpliwości czy Rondo zostanie w Celtics. Zdecydowanie się na bycie wolnym agentem w przyszłe lato pozhttp://www.enbiej.pl/wp-admin/post.php?post=84670&action=editostawia jedynie iluzoryczne szanse na renegocjacje kontraktu. Szansa na to, że Rondo dostanie gdzieś na rynku maksymalną ofertę jest spora. Wydaje mi się, że Rondo trzeba jak najszybciej wymienić.

  • Celtics posiadają niezłą sytuację w przyszłych loteriach draftowych

Trade z Nets dał prawa do szeregu picków Nets w latach 2014-2018 (w 2014 pick 1 i 2 rundy Nets, w 2016 pick 1 i 2 rundy Nets, w 2017 prawo do zamiany oraz oddanie 2 rundowego picku do Nets i w 2018 pick 1 rundy). Gdy doda się do tego 1 rundowy pick od Clippers w 2015 mamy po dwa pierwszorundowe picki w ciągu trzech najbliższych sezonów. Patrząc jednak na sytuację Nets i Clippers nie ma co liczyć na wybory w pierwszej dziesiątce. Najlepsza szansa pojawi się najprawdopodobniej w obecnym drafcie, w którym Cetlics będą wybierać w okolicy 5 numeru. Najbardziej naturalny byłby wybór Marcusa Smarta bądź Dante Exuma. Nie sądzę, żeby do tego momentu został ktoś z trójki Embiid, Wiggins czy Parker, a branie kolejnego PF (Randle, Vonleh) jest już kompletnie bezsensowne w obecnej sytuacji kadrowej. Niestety poza Embiidem nie ma żadnego dobrego centra. Drugi pick powinien zostać użyty na prospekt z pozycji SG lub SF, a tych do 17 numeru zostanie jeszcze trochę. Kandydaci – James Young, Doug McDremott, Nik Stauskas, a może Zach LaVine. Wszystko zależy od tego, kto będzie dostępny.

  • Priorytet – podpisać za nieduże pieniądze Bradley’a

Avery Bradley stał się w tym sezonie typem zawodnika, którego chce się mieć w zespole. Bardzo dobry obrońca na pozycję 1 i 2 oraz niezły spot-up shooter zawsze jest w cenie. Budując mistrzowski team taki typ zawodnika jest zwyczajnie potrzebny. Jeżeli dodamy do tego rozgrywającego (Smart lub Exum), czy przyszłościową czwórkę (Olynyk lub Sullinger), mamy już bardzo ciekawy szkielet.

  • W trakcie sezonu handlować Sullingerem albo Olynykiem i próbować opchnąć Wallace’a

Jak pisałem obie czwórki będą bardzo łakomym kąskiem na rynku. Nie ma co czekać, trzeba wymienić jednego z nich. Bardzo lubię Sullingera, ale z uwagi na jego zdrowie postawiłbym jednak na Olynyka. Jared posiada sporą wartość  i ciekawa wymiana z jego udziałem wydaje się łatwym zadaniem. Warto by jednak do tradu dołożyć Wallace’a, którego kontrakt jest dla salary cup niczym kotwica. Nawet po zwolnieniu Bogansa miejsca w budżecie nie ma wcale dużo, a przecież w sezonie 2014-2015 Celtics znowu będą grali tylko o wysoki draft.

  • Ta przebudowa jeszcze trochę potrwa i następny sezon może być jeszcze gorszy :(

Niestety, ale salary cup nie daje większych szans na efektywne polowanie na rynku wolnych agentów w ciągu najbliższego lata. Fani Celtics spójrzmy prawdzie w oczy – czeka nas kolejny sezon tankowania. Jeżeli draft przyniesie Celtom supertalent, może być nieco lepiej. Fani Zielonych będą z całą pewnością trzymać kciuki za swoją drużynę podczas loterii draftowej. A nuż uśmiechnie się szczęście i do Bostonu powędruje, któryś z numerów 1-3? Napewno łatwiej byłoby zatrzymać Rondo z Parkerem czy Embiidem w składzie ;)

Marek Miłuński

Z racji swojego wzrostu typowy point guard, choć już na emeryturze. Po burzliwej karierze zdecydował się osiąść. Ma żonę i dwójkę synów, których już teraz wychowuje na przyszłego Chrisa Paula i Rajona Rondo (niestety przekazany materiał genetyczny nie rokuje na wyższy wzrost).

13 komentarzy

  1. Buńczuczny Bidon pisze:

    Kilka strasznych farmazonów:

    1. Rondo się kompletnie nie sprawdził? Nie odbierałbym tego tymi kategoriami. Ok, to nie jest optymalna forma, ale przede wszystkim pointe podałeś sam. To jest powrót po roku przerwy od gry, bardzo ciężkiej kontuzji. Inni wracali tragicznie, albo nie wracali wogóle. Rondo miał 5-6 spotkań na poziomie 15-12-9. Dobrze dyrygował grą i poprawił rzut z dystansu (nadal za słaby, ale rzuca więcej i pewniej). To co jest złe to umiejętność penetracji, tracenie tempa gry i obrona. Ale ja bym powiedział, że powrót miał dobry. Zwłaszcza, że pewnie Ainge odpowiednio tonował jego zapędy tankowaniem, a dodatkowo grał mało minut i nie grał b2b.

    2. Pozbyć się Wallace? Przecież to jest nonsens. W tym momencie trzeba będzie za niego dopłacać, żeby ktokolwiek go wział. Trzeba będzie oddać picki, albo przyjąć inny dramatyczny kontrakt. To nie lepiej poczekać ten jeden sezon ioferować go jako atrakcyjny, spadający pick? Takie kontrakty (np. Okafor) zawsze cieszą się zainteresowaniem.

    3. Oddanie Crawforda nie było ruchem wzmaniającym druzynę, ale nie było ruchem nieprzemyślanym. Danny dokładnie wiedział co robi i co chce w ten sposób osiągnąć.

    4. Spora krytyka Rondo, a brak krytyki Greena? Ten człowiek zawiódł zupełnie. Dostał zupełnie wolną rekę, mógł rzucać jak chciał, ile chciał i grać masę izolacji. Miał być pierwszą opcją i go to guyem. Jak to się skończyło wszyscy widzieli. Facet stał w rogu czekają na trójki i właściwie tyle. Jeżeli koleś, który ma być pierwszym scorerem zespołu, gdy gra jest robiona pod niego, rzuca 15 punktów na mecz to jest to mała masakra. Ona ma możliwości na bycie all-starem. Fizyczne i koszykarskie. Niestety problem siedzi w głowie i w jajach (a mianowicie ich braku). Wymiany zaczynałbym od niego, a nie od Rondo, Wallace’a i Sullingera, jak sugeruje autor.

    Pozdrawiam.

    • Woy pisze:

      Dla mnie jeśli Celtowie nie zastosują terapi szokowej to nic nie wskórają. Nie ma co opierać się na Rondo i trzeba przebudować ten zespół dość poważnie, jeśli Ainge marzy o play offs. Nie robiłbym jednak nic do momentu draftu i przydzielenia numerków. Jeśli będzie pick w top3 to wtedy zacząłbym jakiekolwiek działania. Dla przykładu jeśli wzięliby Parkera w którego celują to oddaję Greena lub Sullingera i szukam wartościowego centra (może Gortat? , może Monroe??). Celtowie muszą też znaleźć dobrego, solidnego shootera i tu radziłbym celować w Evana Turnera lub Lance’a Stephensona *czyli tego ,który nie zostanie w Indianie.

      Mój pomysł na Celtów 2014/15:

      Rondo, Bradley
      Turner ew. Stephenson i Bayless/Crawford
      Parker
      Sullinger lub Green (1 z 2)
      Gortat ew. Monroe i Olynyk

      * jeśli natomiast Celtowie nie chcą wydawać na Gortata lub Monroe to pokusiłbym się o Omera Asika kosztem Brandona Bassa (ale niestety Omer jest strasznie drewniany w ataku). Gortat + Rondo = wiele akcji pick’n’roll. Do nich stretch four (Sullinger coraz odważniej za trzy i Green lubi stać w rogu) i sharp shooter na dwójce (może powrót Jordana Crawforda?).
      ** nie zostawiałbym w składzie Humphriesa ani Wallace’a

    • Buńczuczny Bidon pisze:

      Woy – zasadniczo się zgodzę.

      Nie widzę tylko Stephensona / Turnera jako „shooterów”. To bardziej gracze typu all-around. I nie jest to nic złego, ale przy Rondo to jednak tą trójką trzeba bardziej straszyć bo on sam na tym polu jest poniżej przeciętnej.

      Gortat raczej zostanie w Wizards / pójdzie do zespołu który gra regularnie w PO. Wizards patrzą właśnie w stronę Greena, a to zapewne dlatego, że nie dogadają się z Arizą za taką kasę jaką chcą. A to daje podstawy do myślenia, że bardziej zalezy im na podpisaniu Marcina niż Arizy. Co nie zmienia faktu, że w Bostonie bym go widział.

      Tej drużynie potrzebne są dwa elementy. Rasowy scorer na SF i dobry, defensywny center. Po wypełnieniu spadających kontraktów rollsami jest to drużyna nawet na drugą rundę na słabym wschodzie..

      PS. Wallace’a to nikt tu nie chce. Ale lepiej przemęczyć się z nim jeszcze rok i oddać go w korzystnej wymianie niż wciskać go teraz gdzie popadnie, oddając przy tym cenne aktywa gromadzone skrzętnie przez Ainge’a. Za to Hump by się tej drużynie przydał, ale nie za taką kasę jak będzie chciał.

  2. Mariusz pisze:

    Kilka nonsensów to ja widzę w twojej wypowiedzi. Oglądałeś jakieś spotkania z Rondo? Heinsohn odwoływał się do zatrważającej statystyki – RR trzyma piłkę najwięcej w lidze! Przy preferowanej szybkiej grze Stevensa to jest DRAMAT. Chyba nie chodzi o to, że Rondo jest przeciętny i się nie nadaje, ale z całą pewnością nie nadaje się do tego systemu. Dla mnie to jest bardzo prosty wybór – Rondo albo Stevens. Gdybym miał pewność, że Rondo zostanie w Celtics to wybrałbym Ronda, bo dobrych trenerów jest teraz na pęczki.
    Pozbycie się klocka Wallace’a też byłby fajnym ruchem. Nie za wszelką cenę. Tak jak piszesz, bez przejmowania kolejnych beznadziejnych umów. Jednak gdyby tylko udało się go dołożyć do jakiegoś trade’u to czemu nie? Tyle baniek w budżecie to jak kula u nogi.
    Crawforda oddał, bo zaczął coś pyskować o podpisaniu nowej umowy i zaczął psuć chemię w drużynie. Drugiego dna nie ma.
    Trzeci punkt to jakieś brednie. Od kiedy gra była rozpisana na Greena? Czy ty w ogóle oglądałeś jakiś mecz Celtów? Cała taktyka polegała na tym, że nie było g2g, tylko piłka miała szybko krążyć i tyle. Ja nie wiem czy ktoś się jeszcze łudzi, że jednoręczny zawodnik może być franchise playerem. Dali mu kontrakt 9 baniek, bo tyle jest wart. Jakby miał być g2g to by mu dali 15. Problem Greena siedzi w lewej ręce, której nie potrafi używać. Każdy obrońca o tym wie i ustawia się tak, żeby szedł w lewo. Właśnie dlatego „znika” w czasie spotkań. Wystarczy go dobrze przykryć i nie ma człowieka. Jako druga, trzecia opcja jest ok, ale g2g z niego żaden i chyba nikt nie miał co do tego wątpliwości. Chyba tylko z braku laku mówiono, że Green może stać się liderem, chociaż jak czytałem komentarze jeszcze przed sezonem wszyscy mówili, że on nie będzie tym człowiekiem.

  3. Buńczuczny Bidon pisze:

    „Oglądałeś jakieś spotkania z Rondo?”

    Wszystkie na żywo, oprócz 2-3 maks.

    O trzymaniu piłki przecież wspomniałem, więc nie rozumiem po co dublujesz coś co sam wypunktowałem. Poza tym nie porównuj gówna do twarogu. To człowiek, który nie grał rok w kosza. Po tym co pokazał z czystym sumieniem można powiedzieć, że wrócił w dobrym stylu. A to, że ma jeszcze kilka rzeczy do poprawy w swojej grze (które wypunktowałem) to osobna sprawa. To, że nie pasuje do koncepcji Stevensa to również prawda. Ja wypowiadałem się o tym jak poradził sobie z powrotem.

    Co do Greena. Tak, oglądałem mecze Celtów. I własnie na tej postawie się wypowiadam. Piłka chodziła po obwodzie i nie było żadnego g2g. Dlaczego? Dlatego, że Green nie ma cojones. Ainge, Bradley, KG, Do i wielu innych podkreślali, że Celtics będą teraz drużyną Greena, zwłaszcza pod nieobecność Rondo. Plan był prosty. Dać mu piłkę. W poprzednich sezonach był blokowany przez Pierce’a, w tym miał dostać wolną rękę. Takie były założenia. Nie miał być LBJ / Durantem, ale miał mieć zupełną dowolnść w grze ofensywnej. On wolał jednak oddawać piłkę na obwód i czekać w narożniku. Nie grał izolacji, nie grał post-up. I nie jest to wina systemu Stevensa, bo sam Brad wielokrotnie podkreślał, że pozostawia Greenowi wiele swobody w ofensywie (tak jak Rajonowi w rozegraniu). Niestety on z niej nie korzystał i pokazał, że nigdy nie będzie nawet drugą opcją w drużynie grającej w PO. A szkoda, bo już pokazywał spotkania gdzie zdobywał po 40 punktów na LeBronie.

    • Mariusz pisze:

      Aaa, czyli zgadzasz się, że nie pasuje do systemu, bo to było sedno krytyki Heinsohna. Rondo nie gra tak, jak wymaga system. Czyli albo Rondo out, albo system out. Nie ma innej opcji. Ja jestem zdania, że system out, bo trenerów na poziomie Stevensa jest na pęczki. Rondo jest prawdziwym All-Starem i pownien być za wszelką cenę zatrzymany, bo ułatwi to poszukanie innych dobrych zawodników.
      Co do Greena to mamy jednak inne zdanie. Co innego zostawiać komuś dużo miejsca, a co innego robić pod niego całą taktykę. To nie miało miejsca. Taktyka była ustawiona odgórnie i liczono na to, że Green z jego charakterystyką może się w niej znajdzie. Nie znalazł się. Dopiero gdy wrócił Rondo, Green zaczął lepiej sypać. Od lutego ma średnią 17.9 ppg (wobec 16.2 ppg wcześniej – spora różnica). Może nie rewelacja, ale bardzo przyzwoicie. Wcześniej ta piłka wędrowała chyba jakoś krzywo. Rondo sprawia, że ludzie obok niego grają lepiej i widocznie takim graczom jak Green takie coś pomaga. Moim zdaniem taktyka Stevensa się nie sprawdziła i trzeba poszukać kogoś lepszego na to miejsce, kogoś kto lepiej wykorzysta to jakim zawodnikiem jest Rondo.
      Jest trochę tak jak pisze Woy – dopóki nie znamy wyników loterii nie można wiele powiedzieć o przyszłości tej drużyny i ruchach na lato. Najpierw draft, a potem odpowiedzi co dalej.

  4. Robak pisze:

    Jak patrzę na te bloopersy to nie jestem pewien czy wybrałbym Olynyka kosztem Sullingera. On nie ma żadnej pewności siebie i to mnie do niego zniechęca.

  5. Cosmo111 pisze:

    Kibicuję Zielonym i zabrzmie pewnie jak świętokradca dla niektórych, ale ja bym Rondla starał się przehandlować za pick jeszcze przed tym draftem. Jest spora grupka młodych PG na czele ze Smartem, których chętnie bym w barwach Celtów widział

  6. Dzięki za konstruktywną krytykę:

    1. Problem z Rondo polega na tym, że postawił drużynę w bardzo trudnej sytuacji. Najpierw nie zgodził się na kilka bardzo ciekawych tradów (np. z Kings), a teraz nie zgodził się na przedłużenie umowy. Oficjalnie motywował to tym, że ze stopy wolnego agenta będzie mógł wynegocjować lepszą umowę… Żaden GM nie będzie czekał z założonymi rękami i liczył, że w ostatniej chwili jednak uda się dogadać. Szczególnie, że inne organizacje złożą mu w tym momencie równie dobre oferty, być może z maksymalnym 5-letnim kontraktem na czele, czego za wszelką cenę chce uniknąć Ainge. To czy się sprawdza, czy nie w systemie Stevensa, schodzi na dalszy plan. Będąc na miejscu GMa Celtics musiałbym założyć, że sprawa Rondo jest rozstrzygnięta i że odejdzie z organizacji.
    2. Jeff Green zawiódł. Zgadzam się, że miał szansę stać się typową pierwszą opcją. Okazało się, że nigdy takim zawodnikiem nie będzie. Green nie wytrzymuje porównania do Rudy’ego Gay’a. Pomimo tego, że w niektóych elementach jest lepszy od Rudy’ego, gracz Kings w byciu g2g będzie nad nim górował i pozostanie lepszym zawodnikiem.
    3. Sully vs Olynyk. Osobiście uważam, że więcej talentu ma Sullinger. Jest lepszym zawodnikiem, bezprzecznie lepszym zbierającym. Olynyk jednak jest jednym z niewielu na rynku typowych stretch-four. Tak się dzisiaj gra. Najwięsze sukcesy odnoszą teamy z wielką siłą na obwodzie (Spurs, Heat, Trail Blazers, Rockets, Warriors). Taka 4 jak Kelly jest wręcz poszukiwana, bo wciąż dość rzadka (Ryan Anderson, Bosh, Nowitzki, ile wnosił w serii z Nets Patrick Patterson!, Ilyasova). Tak jak Nets, Knicks czy Heat przesuwa się typowych SFów jak Melo, LBJ czy Pierce na 4, aby rozciągać grę. Tutaj mamy gościa, który ma 7 stóp wzrostu i jako rookie sypie za trzy przyzwoite 35%. Dla mnie to decydująca charakterystyka. Mieć w zespole zawodnika na pozycji nr 4 z dobrym rzutem, który może zbierać 8-9 razy w meczu i ma wzrost, że spokojnie może rotować się z centrem.
    4. Kontrakt Wallace’a. Szczerze mówiąc gdyby udało się go oddać nawet za dwa pierwszorundowe picki Nets z przyszłych lat to bym nie oponował. Byleby tylko nie brać kolejnych beznadziejnych kontraktów w stylu Joel Anthony. Można czekać rok i faktycznie wtedy pozbycie się G-Force’a byłoby stosunkowo łatwe. Minus jednak jest taki, że to dzisiaj decyduje się przyszłość Celtics. Co można zrobić, aby zatrzymać Rondo? Potrzebujemy miejsca w salary cap, aby zaatakować kogoś konkretnego. Chyba na to liczy Rondo. Czy managment sprowadzi kogoś, z kim jest sens grać? To pytanie zapewne chodzi mu po głowie. Dlatego zwleka z ostateczną decyzją. Sprawa nie jest jeszcze przegrana, ale jeżeli Ainge chciałby go zatrzymać musi zrobić mocniejszy ruch. Jeżeli nie, można czekać z GW na przyszły rok. Wtedy znowu sezon tankowania i atakujemy play-offy w sezonie 2015/2016 z nową gwardią.

    Woy: nie przepadam za Stephensonem. Jest strasznie nierówny. Obawiam się, że będzie chciał znacznie więcej niż jest realnie wart.

    • KrzyczTrybson pisze:

      – Rondo nikogo w trudnej sytuacji nie postawił – na pytanie Kings czy prezdluzy z nimi kontrakt, odpowiedział ze nie – wiec sprawa tej wymiany i jeszcze kilku innych o ktorych się mówiło upadła automatycznie
      – To, że w tym sezonie mogł podpisać dużo gorszy kontrakt niz w następnym, wynika z przepisów finansowych NBA a nie tego czy propozycja Dannego byla dobra lub nie – dostał propozycje maksymalna na dana chwile
      – Oddawc Wallace za 2 pierwszorundowe picki od Nets?? poważnie?? przeciez to najwiekszy absurd jaki mozna zrobic… chyba ze mówimy o sciagnieciu jakiegos All-Stara za te 2 picki i G-Forca… no ale badzmy powazni
      – System Stevensa i niekompatybilnosc z nim Rondo – to moze byc problem – ale dorby trener to taki co ustawia system pod zawodnikow jakimi dysponuje, a nie zawodnikow pod system, Rondo grał mało, w skłądzie same luki, wiec jak na arzie dla mnie ten temat nie istnieje…
      – Nie ma co oddawac na arzie aini Sullego ani Olynyka, bo ich wartosc jeszcze nie ejst taka na jaka maja potencjał, szczegolnie Olynyka
      – Turner i Lancelot… nie, wole juz Bradleya, Turner jest bardzo przeceniany, a Lancelot ma nie do konca zdrowe klepki ijak ktos napisał, taki do wszystkiego i nieczego…
      Sprawa C jest priorytetem, ale Gortat zostanie w Wizards, a Monroe…. tu mozna pomyslec, bo „sufitu” jeszcze nie dotknął swojego, moze to byc dobry trop
      – Dobrze ze nikt nie napisał, że Love do Bostonu, bo bym nie wytrzymał ;)

    • Aż tak bardzo cenisz picki z końca drugiej, bądź trzeciej dziesiątki (Nets w najbliższych sezonach będzie regularnie w play-offach)? Realnie All-Starzy jednak w 90% trafiają się z top 7 draftu. Późniejsze picki mają małą wartość. 1/15 trafi się jakiś steal, ale jak dobrze pójdzie to najwyżej solidny zadaniowiec. Dużo więcej da się wyciągnąć przez transfery lub na rynku wolnych agentów, bo nie kupujemy kota w worku, ale bardzo konkretnych zawodników. Zobacz jak robi na przykład Cuban. W dwa sezony przebudował zespół i na silnym Zachodzie jest w play-offach, a w zeszłym roku był minimalnie poza. On w ogóle nie idzie w kierunku odbudowy przez draft, ale konsekwentnie buduje drużynę przez walkę na rynku wolnych agentów, a Dallas to wcale nie jest wielki rynek. Co więcej Cuban robi to nie wydając nawet dolara na podatek od luksusu. Pokaż mi jakiej drużynie udało się odbudować przez draft w ostatnich latach. OKC, Warriors i Blazers na Zachodzie, po części Wizards, Raptors, Bobcats i to w każdym z tych przypadków dzięki uzupełnianiu składów. Lista porażek jest jednak dłuższa. Są drużyny zbierające od wielu lat wysokie numery i jakoś im to nie pomaga.

    • KrzyczTrybson pisze:

      z jakim pickiem do Bostonu trafił Rondo?? Bradley?? Sullinger??? myśle, że jednak warto cenic picki w okolicach 20 wyboru – a czy Nets beda az tak wysoko za 2 sezony… jakoś watpie – pewnie skoncza jak w tym roku…

      co do odbudowy przez draft – pewien szkielet w Bostonie już jest – tu nie ma spalonej ziemi, jest tez kogo wymieniac, ale nie ma sensu oddawac 2 picków, tylko po to zeby sie na szybko pozbyc G-Forca – lepiej przekoczowac z nim sezon i zyskac cos za jego spadajacy gruby kontrakt – na pewno ktos bedzie chciał tankowac na draft 2016…

      a co do Dallas – magnesem to tam jest Dirk, a nie Cuban, skonczy sie era Dirka, Cuban bedzie mogl sciagnac co najwyzej spodnie ;)

    • Woy pisze:

      Rondo nie trafił do Celtów a do Suns

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *