Karuzela trenerska ‚2014’ – Prezydent Stan i coraz bliższy powrotu Hollins

pistons35 mln USD za 5 sezonów z Detroit Pistons otrzyma ich nowy trener i prezydent Stan Van Gundy. Ex trener Miami Heat i Orlando Magic, który dwukrotnie prowadził Wschód podczas tradycyjnego meczu Wschód – Zachód porozumiał się z właścicielem Pistons, Tomem Gorresem i za parę dni oficjalnie wróci do pracy w najlepszej lidze świata. Van Gundy w przeszłości – z czasów pracy w Orlando Magic – dysponował najlepszą defensywą ligi (2008/09) oraz jest szóstym trenerem w historii NBA pod względem skuteczności przy odnoszeniu wygranych (64%). Stan Van Gundy to również osobowość, która zna smak NBA Finals z 2010 roku oraz 6-krotnie odbierająca laury Trenera Miesiąca. Czy odmieni Pistons na dobre? Oby!

Tak jak wspomniałem wczoraj Van Gundy zaproponuje posadę Generalnego Managera swojemu dobremu znajomemu z czasów pracy w Orlando Magic, Otisowi Smithowi. Do obu też będą należały decyzje transferowe i media nieco podgrzały atmosferę rzucając kilka propozycji dla Stana na początek.

Przede wszystkim nasuwa się pytanie co dalej z Gregiem Monroe? Otóż zastrzeżony  (RFA) przez Pistons podkoszowy staje się obiektem zainteresowania kilku drużyn NBA jak Cavaliers, Hawks, Pelicans a nawet Lakers. Jednak bardzo pozytywnie zachował się Van Gundy, który zaraz po decyzji właściciela Pistons na temat zatrudnienia jego osoby, zadzwonił do Grega, sugerując, iż jest fanem jego talentu i zamierza zawodnika zostawić w Mo-town. Inne z kolei źródła sugerowały opcję sign&trade z udziałem podkoszowego.

Jeśli byli trzykrotni Mistrzowie ligi zdecydowaliby się wymienić Monroe – tuż po podpisaniu z nim maksymalnego kontraktu – to część dziennikarzy widziałaby go w trykocie Lakers (w zamian za wysoki wybór w drafcie), następni w szeregach Cleveland Cavaliers (znów wybory w drafcie i ewentualnie jeden z utalentowanych młodych podkoszowych Cavs) a inni z kolei w drużynie Pelicans. Nie ukrywam, iż to ostatnie rozwiązanie przyszło mi do głowy wczoraj, podczas dyskusji z Wami, a nawiązałem do taktyki trenerskiej Van Gundy’ego i osoby Erica Gordona.

Otóż w NBA ilu wybitnych trenerów, tyle też taktyk i schematów do jakich przyzwyczają oni przeciętnego widza. Stan słynie z grania inside-out side i posiadania co najmniej dwóch solidnych strzelców dystansowych. W Orlando miał JJ Redicka, Rasharda Lewisa, Ryana Andersona i momentami Hedo Turkoglu. Wszyscy oni wg schematów Van Gundy’ego kreowali oni przestrzeń dla mocnego podkoszowego (by nie tylko dać mu miejsce do izolacji) jakim był wówczas Dwight Howard. Poprawa spacingu czyli przestrzennego grania będzie zatem musiała nastąpić w hali the Palace of Auburn Hills, bowiem nowy trener zamierza inwestować w Andre Drummonda. To wokół niego ma się kształtować taktyka przyszłych uczestników play offs. Na dziś jest jeden problem, Pistons to 29. drużyna  w NBA jakości strzałów w dystansowych.

Z innych źródeł wynika , że Van Gundy może rozglądać się za wymianą Josha Smitha (jeśli nie dojdzie do wymiany z udziałem Monroe). Tutaj znów pojawiają się spekulacje na temat drużyn z Cleveland oraz Los Angeles a wg doniesień, mimo przeciętnego sezonu zasadniczego, akcje J-Smoove’a stoją na rynku ciągle wysoko. Puentując wątek Detroit Pistons to należy być pewnym, że w składzie Van Gundy’ego sporo minut , poza wspomnianym Drummondem, mogą dostać Brandon Jennings i Kyle Singler, ale resztę składu należy dokładnie dobrać czy przetasować.

Van Gundy był na celowniku Warriors a obok niego widniało do wczoraj nazwisko Steve’a Kerra. Po krótkim spotkaniu ze sternikami klubu z Oakland, w OKC, Kerr musiał podjąć decyzję w którą stronę mogą pójść włodarze, którzy niedawno zwolnili Marka Jacksona. Wydaje się, że schedy po Jacksonie nie obejmie były Mistrz z San Antonio i Chicago (bo być może czeka na przełamanie Jamesa Dolana lub lepszą propozycję od Phila Jacksona) , gdyż Wojownicy już ustalają terminy spotkań z innymi trenerami/weteranami. GSW planuje meeting z Georgem Karlem oraz Lionellem Hollinsem. O ile ten pierwszy postawiłby na ofensywę , o tyle ten drugi popracowałby bardziej na defensywą Warriors. Co ciekawe przecież w play offs 2013 sam Karl został rozłożony na trenerskie łopatki przez mało doświadczonego wówczas Jacksona…czy warto zatem inwestować w trenera, którego taktykę rozłożyło się na czynniki pierwsze?

Moim prywatnym faworytem byłby właśnie Hollins. Po pierwsze Warriors by marzyć o sukcesie muszą poprawić defensywę, a bardziej dla drużny muszą pracować Klay Thompson i David Lee. Lionell prziecież potrafi wyciągnąć maksimum ze swoich liderów w obronie (niegdyś Marc Gasol i Mike Conley a dziś byliby nimi Andrew Bogut i Andre Iguodala). Po drugie muszą zbalansować atak i nie tylko bazować na duecie Splash Brothers co może być niewystarczające na awans do wymarzonego Conference Finals. Po trzecie ukierunkowany na defensywę coach już myśli o swojej pracy w Oakland i mówi się, że na asystenta weźmie sobie słynącego z wielu pomysłów w ataku Paula Westphala. Z pewnością starsi fani NBA pamiętają tego trenera z czasów pracy w Phoenix Suns. Wówczas to w erze Barkley’a, Johnsona i Majerle Westphal święcił swoje najlepsze lata, jego drużyna czarowała swoją grą oko widza, a osobistym asystentem i specem od obrony Paula był właśnie Lionell Hollins (obaj panowie nawet gościli wspólnie w All Star Game 1993 i 1995). Czy historia zatoczy koło a obaj trenerzy poprowadzą nowych Warriors?

W kolejce po Hollinsa ustawiają się inne kluby jak Utah Jazz, Minnesota T’Wolves oraz Cleveland Cavaliers. Ci ostatni wzięli na celownik wcześniej wspominanego Adriana Griffina (asystent Toma Thibodeau) oraz Vinny’ego Del Negro czy Alvina Gentry. Zaróno Griffin jak i Gentry dostali zielone światło by zasiąść do rozmów od swoich przełożonych w tym Thibsa i Doca Riversa. Na celownik nowego managera Davida Griffina trafiła również legenda NCAA – John Calipari.

Kończąc dzisiejszy pełny obrót karuzeli zatrzymamy się na Utah Jazz. Otóż sternicy zespołu z Salt Lake City mają ponoć przed oczyma 20 różnych CV – trenerskich i lada dzień biorą się do pracy! Na ich liście jest już wspomniany Hollins, jest wcześniej wymieniany Jim Boylen oraz Adrian Griffin, głośno mówi się o pierwszym trenerze – Europejczyku Ettore Messinie, ale diabłem z pudełka może być słynny John Stockton. Otóż plujący sobie w brodę za przeoczenie talentu Jeffa Hornacka – Dennis Lindsey – wysłał zapytanie klubowej legendzie i królowi asyst z propozycją przejęcia sterów trenerskich w swojej ex drużynie? Jeśli Stockton się zgodzi to na pewno zaprosi do współpracy Karla Malone’a ( i nauczą młodych graczy jak grać pick n rolle ) , bo Mailman od czasu do czasu pracuje z wysokimi Jazz i doskonali ich warsztat zagrań. Stockton na ławce w Utah? Amazing happens!?

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

8 komentarzy

  1. zdzichuspodbloku pisze:

    Kerr w Warriors…

  2. realista pisze:

    Niezłą kaskę przytuli Van Gundy za te 5 sezonów.
    A taki fachowiec jak Gregg Popovich ile dostaje w San Antonio???

  3. Mr. Cental pisze:

    Kerr już w GSW – dla mnie szok, bo uważałem go za pewniaka do Knicks, ale widocznie kasa wygrała. SvG w Pistons – uważam, że to świetny ruch. Jakby Lakers dali im np TOP3 za Monroe’a to byłoby rewelacyjnie. Sami mają wybór w granicach TOP8 i za 2-3 lata mogliby zacząć mieszać w lidze. Stockton w Utah – wyglądałoby miodzio, ew. następny Hollins. Coś ucichło na temat Thibsa a powinni o niego Lakersi powalczyć. Aha, Monroe w Pelicans poniekąd dublowałby pozycję z Davisem. To chyba nie jest dobre rozwiązanie.

    • Woy pisze:

      nie kasa a dystans do domu oraz osoba Dolana http://www.enbiej.pl/2014/05/15/steve-kerr-nowym-trenerem-golden-state-warriors/
      Pelicans próbawali już i prawie mieli u siebie Nerlensa Noela więc coś jest wg mnie na rzeczy, że chcą Twin Towers. Zresztą na Zachodzie nie jest rzadkością , że ma się w wyjściowym składzie dwóch wieżowców (Blazers, Spurs, Warriors, Thunder, Grizzlies). Anderson równie dobrze może wchodzić z ławki. A pytanie czy się dublują , to nie wydaje mi się, Monroe to bardziej zawodnik do ataku i lubiący grę jeden na jeden. Davis świetny w defensywie, z nieco słabszym repertuarem zagrań w ataku (choć półdystans poprawił bardzo).

  4. Marta pisze:

    Niech lepiej Van Gundy odda Smitha Jeziorowcom :)

  5. Szerszeń pisze:

    Nie wiem czy Van Gundy w Pistons to dobry pomysł. Jakos ten trener mnie nie przekonuje, a Pistons to specyficzna organizacja

  6. gawron pisze:

    Ron Jeremy is back!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *