Wizards wygrywają w Indianie, pierwszy raz od 2007. Niesamowity pokaz Arizy.

Trevor Ariza, David West, Hornets

Fot. Chris Graythen/Getty Images

To była wyjątkowa noc dla fanów stołecznej drużyny. Ich pupile pokazali , że mogą być dominującą stroną podczas konfrontacji z faworyzowaną Indianą Pacers. Podopieczni Randy’ego Wittmana dyktowali swoje warunki na parkiecie Bankers Life Fieldhouse oraz narzucili swój styl gry już w kwarcie numer jeden. Ze znakomitej strony pokazali się obwodowi gracze Wizards – Trevor Ariza zaczął a Bradley Beal skończył – a swoją brudną robotę świetnie wykonali Marcin Gortat oraz Drew Gooden. Z drugiej strony parkietu zawiedli liderzy ekipy Franka Vogela a o słabym początku serii szybko zechcą zapomnieć Lance Stephenson i Paul George. Wszyscy fani NBA nadal zastanawiają się też nad kolejnym bezbarwnym występem Roy’a Hibberta…

Start spotkania był bliźniaczo podobny do meczu numer 5 konfrontacji Wizards z Bulls. Podopieczni Randy’ego Wittmana niczym wytrawny bokser przeszli do ataku i przyparli rywala do lin. Dla przypomnienia, Wizards nie wygrali żadnego spotkania play offs w drugiej rundzie od roku 1982! Ponadto nie zwyciężyli w Indianie od 2007 roku!!

Trevor Ariza był niczym lokalny idol, Reggie Miller, trafiając rzut za rzutem i prowadząc kolejne ataki przyjezdnych. Dzięki niskiemu skrzydłowemu oraz wsparciu Marcina Gortata to Wizards objęli szybkie prowadzenie 10-2. Kiedy po pierwszych ciosach rywala przebudził się na chwilę Paul George to do ataku przystąpiły kolejne ogniwa zespołu Randy’ego Wittmana, John Wall-Bradley Beal i Nene. Już chwilę później po trzeciej w tej kwarcie trójce Arizy było 23-10. 11 oczek Arizy i 7 oczek Gortata przyniosły nadspodziewanie łatwe prowadzenie gościom (28-15). Gracze Indiany wyglądali jakby nie mogli się otrząsnąć po tak celnych ciosach przeciwnika.

W drugiej odsłonie to miejscowi wyglądali na stronę dominującą. Szybkie osiem oczek , głównie za sprawą duetu Lance Stephenson – David West, skróciły starty do 4 punktów. Przerwa na żądanie trenera Wizards niewiele przyniosła, bo w grze Pacers nadal było widać skuteczność, z którą nieradzili sobie defensorzy przyjezdnych. Świetną robotę wykonywali zmiennicy Franka VogelaC.J. Watson , Louis Scola i nawet Evan Turner. Pacers na chwilę nawet wyrwali prowadzenie z rąk gości. Wszystko szło całkiem nieźle do kolejnej serii trafień Trevora Arizy. Mistrz NBA z 2010 roku znów ukąsił rywala dwoma trójkami i jego drużyna odskoczyła na 8 oczek. Pojedyncze akcje George’a czy Mahinmiego niewiele zmieniały, bowiem Wizards znów złapali wiatr w żagle i dostali kolejne punkty z rąk Beala, Nene czy solidnego rezerwowego, Drew Goodena. Efekt – 56:43 do przerwy.

Po przerwie obie drużyny bardziej skupiły się na obronie i skuteczność obu ekip wyraźnie spadła. Punkty wysokich czyli Gortata i Goodena utrzymywały prowadzenie Wizards. Następnie serię punktów swojej drużyny przyniósł Sir Lancelot (6). Przez moment wydawało się, że rozpocznie się pogoń Pacers, ale zapały rywali szybko ostudził Ariza, trafiając trójkę numer 6. Druga połowa trzeciej odsłony to jednak niemoc gości, a kontrolę nad spotkaniem powoli przejmowali Lance Stephenson i David West. Ich celne rzuty pozostawiały Pacers nadzieję na końcowy tryumf. Wizards przez finałowe 6 minut trafiali tylko i wyłącznie rzuty wolne (2x Ariza).

O ile w trzeciej odsłonie dominowała obrona , to czwarta kwarta wyraźnie przełożyła się na atak z obu stron. Trwała wymiana, kosz za kosz, a bohatetrem finałowych minut okazał się Bradley Beal. Jego 14 punktów w kwarcie oraz dwie ważne trójki w połowie kwarty ustawiły wynik spotkania na stronę przyjezdnych. Pacers dopiero w ostatniej minucie zniwelowali przewagę do 6 punktów a pozwoliły na to trzy trójki George’a Hilla, który bardzo późno obudził się do gry.

Wizards po raz pierwszy w seriach play offs 2014 popełnili więcej strat od rywala, 15-13. Jednak ten wynik nie przełożył się na końcowy rezultat, bowiem gracze ze stolicy USA dominowali w walce o zbiórki (53-36) oraz znakomicie wyregulowali celowniki przy rzutach dystansowych (10/16 do 8/17).

10 trafionych trójek to klubowy rekord play offs drużyny z Waszyngtonu. Wizards zdominowali Pacers w punktach drugiej szansy, zdobywając ich 19 przy 5 rywala.

Trevor Ariza stał się czwartym graczem w historii play offs, który zakończył mecz na poziomie minimum 6 celnych rzutów zza łuku oraz przy 100% skuteczności. Trzecie double double w tegorocznych play offs padło łupem Marcina Gortata (12pkt i 15zb).

Roy Hibbert rozegrał trzecie spotkanie w play offs 2014 bez punktów. 4/17 z gry miał tylko Paul George, natomiast Lance Stephenson 4/13.

W końcu, Randy Wittman dołączył do Pata Riley’a i Mike’a Dunleavy’ego Seniora wygrywając cztery pierwsze mecze wyjazdowe w play offs. Wizards pozostali też niepokonani na wyjazdach podczas dwóch pierwszych faz play offs. Jak będzie w środę i czy podtrzymają swoją passę?

Wynik: Indiana Pacers – Washington Wizards 96:102 (15:28, 28:28, 19:13, 34:33)

Najlepsi strzelcy: George 18, Hill 18, West 15 – Beal 25, Ariza 22, Nene 15
Stan rywalizacji: 0-1 na korzyść Wizards

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

16 komentarzy

  1. Adik pisze:

    I bardzo dobrze :) duża niespodzianka.

  2. Szuwar pisze:

    Chyba zbyt wcześnie co niektórzy ogłosili przebudzenie Hibberta ;) Tweet T-Maca: „Me and Roy Hibbert had the same amount of points and rebounds tonight” :D

  3. tupalnik pisze:

    Ja tam formą Hibberta zaskoczony nie jestem, ale mam pytanie czy pacers nie podpisali przypadkiem Bynuma? Chyba mimo wszystko może pokazał by coś więcej niż Hibbert. Ryzyko,że zagra gorzej jest małe

    • Woy pisze:

      to akurat dobra uwaga. Bynum chyba jednak ostatnio wogóle nie trenował. Może gra jest warta świeczki? oczekuję ,że Scola i Copeland mocniej wejdą do gry w G2, a Vogel musi zobaczyć ,że ściągnięcie Westa i ponowne wpuszczenie Hibberta w 2KW praktycznie popsuło powrót Pacers do gry.

  4. Majecha pisze:

    Po co Pacers Bynum jeśli Hibbert nie nadaje się nawet do wyżymania ręczników? (chyba, że mi uciekł fakt, że znów grał w kręgle?)
    Wall-Beal za 2 sezony będzie najlepszym backcourtem w lidze a już teraz jak mają dzień, są nie do zatrzymania.
    Ariza przeżywa renesans kariery. Cały sezon bardzo dobry – podniósł średnią ptk o 5 oczek, gra dużo, dobrze broni, 15ptk w ataku – super.

    Jeśli Indiana wygra tę serię będzie to dla mnie wielki zawód. Nie chodzi o to, że w Wizz gra rodzynek z Łodzi czy inne osobiste preferencje ale o to, że ten zespół jest naprawdę mądrze i dobrze prowadzony.

  5. cynik pisze:

    Roy Hibbert 0 pkt 5 fauli. Chyba kontuzjowany Bynum grałby lepiej.

  6. Finley pisze:

    Coś mi się pojebało i myślałem, że dzisiaj nie grają. Straciłem pierwszy dzień półfinałów. Mimo wszystko mam wrażenie, że awansuje Indiana Pacers i Oklahoma City Thunder. Aczkolwiek cieszy mnie genialny występ wielkiego CP3, który z tego co widzę ośmieszył Westbrooka.

  7. biii pisze:

    Fakty:
    – Hibbert potrafi dobrze grac
    – Hibbert nie ma kontuzji

    Wnioski:
    – siadła mu psycha

    Podsumowanie: trener i sztab nie potrafią odbudowac mentalnie swojego gracza co przy profesjonalizmie NBA nie swiadczy zbyt dobrze o ich umiejetnosciach poza sportowych.

    • rookiessj pisze:

      popieram w 100%. facet który z początkiem sezonu śnił się całemu Miami jako ktoś na kogo nie znajdą odpowiedzi dziś został by zjedzony żywce przez Odena bez kolan!!!

  8. Robak pisze:

    Gortat 15 zb. Yea baby!

  9. NiKlaus pisze:

    przecież Bynum jest przygotowywany na finał konferencji z Miami :) Mieli fuksa że Atlanta nie wiadomo czemu ich nie przeszła ale Czarodzieje raczej wyczarują sobie finał

  10. Szerszeń pisze:

    Beal w nastepnym sezonie moze byc najlepszym SG w lidze. Gortat 15 zb i 12 pkt. Wystarczy pare akcji z nim zagrac i sa efekty. Gortat jest jednak solidniejszy niz sie moze wydawac

  11. og pisze:

    „bezbarwny występ” to zdecydowanie zbyt łagodne określenie – jak można przy wzroście prawie 2.20 nie zaliczyć punktu ani zbiórki? to nawet przez przypadek wpadnie, wystarczy się potknąć trzymając piłkę blisko kosza…

  12. GPRbyNBA pisze:

    Opłacało sie pozyskać Gortata. Ciekawe co będzie po sezonie.
    Stać ich na przedłużenie z nim umowy? Jak będa grać bez niego?
    Ps. Wczoraj rzuty mu nie bardzo wychodziły ale walczył o zbiórki pod koszem.
    Trochę szkoda tych 2 głupich strat. Widać było ze gracze Indiany bali sie jego pod koszem.
    Natomiast zdala od kosza często sie spóźniał z blokowaniem.
    Zasłony też wczoraj jakieś takie od niechcenia były. Choć nie wszystkie.

  13. lordam pisze:

    Tak w ogóle nie raz się mówi, że siłą nie są własne umiejętności ale umiejętność wykorzystania błędów przeciwnika, co by nie mówić to Washington idealnie wkomponowuje się w tą teorię. Nie grają bajecznej koszykówki, są pedantycznie poprawni ( to jest atut ), oraz wykorzystują błędy przeciwnika i to jest ich siłą.

    W RS mówiło się o słabości ławki Wizards, ale jak dla mnie mają jedną z najlepiej uzupełniających ławek w całej NBA.
    Miller- idealny backup dla Walla, potrafi rozegrać, puścić niekonwencjonalną piłkę oraz spróbować sił w post-upie
    Webster-niegdyś świetny atleta, teraz zawodnik catch and shoot, rzucić 5 trójek w meczu? No problem
    Harrington- były świetny forward, ciągle jeden z najlepiej wyszkolonych skrzydłowych w lidze, ktoś widzi jak on pracuje na nogach? Nie jeden dwudziesto-kilku latek by mu pozazdrościł, w dodatku potrafi świetnie przymierzyć z dystansu, jego minus to selekcja rzutowa
    Booker- ściana, silny jak tur, świetny to wymęczenia przeciwników w pomalowanym, nie boi się fizycznej gry, jeśli potrzeba rzuci z 4-5 metrów lub zagra w post-upie, poprawny w defensywie
    Gooden- świetny 4-6 metrów od kosza, solidnie zbierający, poprawnie wykonujący zalecenia taktyczne, jedyny jego minus to przeciętna gra w obronie oraz przygotowanie fizyczne

    Mamy 5 graczy zdolnych wnieść czynnik x z ławki, jeśli się przyjrzymy serii z bulls to odpalali w niej
    Miller, Webster, Booker, Gooden ( dziś znowu gooden), jedynie harrington nie miał żadnego bardzo dobrego meczu.
    Mamy 3 weteranów, którzy charakteryzują się często zbyt pochopnie rzucanym czynnikiem’x’, dla mnie właśnie ligowi weterani, wychowani na koszykówce przełomów wieków często posiadają ten czynnik i to często nie widziany w statystykach ale grze zespołu.
    Pamiętamy bodajże g2 z chicago gdzie Miller w 3 kolejnych akcjach rozdał 3 asysty z czego 2 przez całe boisko, gra się skleiła i Wizards wygrali mecz. Dzisiaj błysnął Gooden, grał twardo, skrobał piłkę pod obręczą.

    Ilu takich graczy mają pacers? Widzę jednego tj. Grangera, oj zapomniałem, że go już nie ma( de facto sam byłem zwolennikiem wymiany na turnera, na papierze były praktycznie same + ale widzimy, że życie to nie NBA 2k14 i nie wystarczy trade wykonać, aby było lepiej).
    Tak naprawdę Indiana ligowych weteranów po za Scolą nie posiada, ok jest nieoceniony West( jak odejdzie z ligi wspólnie z Z-bo dopiero poczujemy co mieliśmy, mogąc oglądać ich w akcji) ale innych ważnych zmienników nie ma, albo są niedostosowani do koncepcji vide Copeland, Mahinmi, Turner.

  14. Woy pisze:

    Lordam tę rezerwę ładnie rozłożyłes na czynniki pierwsze i muszę przyznać,że ja w podobny sposób odniosłem się do ławki Wizards przed meczami z Bulls. Sporo źródeł podawalo,że Wizards nie mają doświadczenia ale dla mnie był to BULLSHIT:-) transfery Millera,Webstera i Goodena to bardzo przemyślane posunięcia mogące dac ECF.
    Nawiązałbym jeszcze do dojrzewania Beala i mądrości Walla,który jest całkiem innym typem gracza jak Westbrook. Beal jak napisano będzie numer jeden postacią ligi na swojej pozycji i to lada moment.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *