Kolejny słaby mecz Indiany, Hawks o krok od awansu

Pacers sucks! To pierwsze, co przychodzi mi na myśli, kiedy oglądam Indianę w tej serii. To naprawdę niebywałe jak drużyna, która była kandydatem do mistrzostwa mogła upaść tak nisko. Nie wiem, czy to już dno, chyba nie. Te Pacers osiągną, kiedy przegrają mecz nr 6 w Atlancie, a będzie to ich już 3 must win w tej serii po spotkaniu nr 2 i 4.

Czy im się uda? Nie mam pojęcia. Historia na pewno za nimi nie przemawia, ponieważ nigdy nie wygrali serii w play offach, kiedy przegrywali 2-3. Ich bilans to 0-10.

Wczoraj jeszcze po pierwszej kwarcie nic nie zapowiadało, że w trzeciej Indiana będzie przegrywać na własnym parkiecie 30 punktami z Hawks. TRZYDZIESTOMA! Z Hawks! Nie chce tutaj niczego ujmować Atlancie, to jedna z moich ulubionych drużyn w tej lidze, ale to również zespół, który wygrał tylko 38 spotkań w sezonie regularnym i którego GM Danny Ferry przed zakończeniem fazy zasadniczej otwarcie mówił, że awans do play offów nie jest w interesie drużyny.

To przechodzi moje pojęcie. Tak samo, jak to co się dzieje z Roy’em Hibbertem. Na początku sezonu pewny kandydat do DPOY, żelazny punkt tej najlepszej defensywy w lidze, a wczoraj zanotował 0 punktów, 0 zbiórek, 1 asystę, 1 blok i 4 faule w tylko 12 minut, jakie spędził na boisku. Wiem, że łatwo i modnie jest teraz krytykować Hibberta, ale przed rokiem ten człowiek był graczem, którego bali się Miami Heat. Był w tamtej serii, jak z resztą w całych tamtych play offach zawodnikiem, który robił różnicę. A teraz?

Frank Vogel w meczu nr 6 powinien postawić wszystko na jedną kartę i nie wystawić Hibberta, bo ten jest teraz kompletnie nie przydatny. Lepiej od niego grają Ian Mahinmi, Luis Scola czy nawet Chris Copeland, który w niecałe 20 minut miał 6 punktów, 3 bloki, rozciągał nieco obronę Hawks przez co pod koszem robiło się więcej miejsca i z nim na boisku gospodarze byli plus 17. Czy Vogel to zrobi? Hmm, podejrzewam, że raczej nie.

Hawks odjechali wczoraj na dobre w drugiej kwarcie, kiedy Mike Scott razem z Shelvinem Mackiem rzucili razem 30 punktów z 41, jakie w tej części meczu zdobyli goście. Pierwszy rzucił wtedy 17 punktów, trafiając swoje wszystkie 6 rzutów z gry, w tym 5 trójek, z czego 4 z rzędu. Drugi zapisał na swoim koncie 13 oczek, 4/6 z gry, 2/3 zza łuku.

Co więcej te 5 trójek, który rzucił Scott jest drugim najlepszy indywidualnym wynikiem w ilości celnych trójek w jednej kwarcie. Najlepszy jest Antonio Walker – 6 celnych rzutów z dystansu, kiedy jeszcze grał w barwach Celtics w 2002 roku. Ponadto 9 trójek Hakws to w drugiej kwarcie, to wyrównany rekord ligi.

Goście w trzeciej kwarcie prowadzili wyszli na plus 30, a kibice zebrani w Bankers Life Fieldhouse zaczęli buczeć na zawodników Pacers. Larry Brid kiwał z kolei z niedowierzaniem głową. Gracze Indiany się jednak nie poddali i wzięli za odrabianie strat i w czwartej kwarcie zmniejszyli nawet straty do 9 oczek. Następnie jednak za trzy trafił Kyle Korver, z półdystansu Paul Millsap i Hawks utrzymywali bezpieczną przewagę.

Gospodarze dalej jednak walczyli i udało im się jeszcze zejść na tylko 8 punktów straty, ale chwilę później Mack pewnie trafił dwa wolne, a Pacers po wziętej przerwie na żądanie popełnili błąd 5 sekund wyprowadzając piłkę z boku i było już po meczu.

20 oczek z 9 rzutów i 10 wizyt na linii zapisał na swoim koncie Mack. 18, 5/11 z gry, 8/12 z linii i 9 zbiórek zanotował Millsap. 17 punktów dodał Scott, 16 Korver – 5 trójek, 15 DeMarre Carroll, a 12 Jeff Teague.

Dla Indiany najwięcej rzucił Paul George – 26 punktów, 9/16 z gry, w tym 4/7 za trzy. Zebrał do tego 12 piłek, 6 asyst i zanotował 6 przechwytów. Po 16 oczek dodali David West, Lannce Stephenson, George Hill, a 15 C.J. Watson.

Mecz nr 6 w czwartek w Atlancie. Dla Pacers mecz o życie i uratowanie sezonu, dla Hawks o przejście do historii.

Atlanta Hawks – Indiana Pacers 107:97 (20:21, 41:19, 26:27, 20;30)

Liderzy zespołów:

Punkty: Scott 20 – George 26

Zbiórki: Korver 9 – George 12

Asysty: Mack 5 – West 7

Przechwyty: Williams, Mack 2 – George 6

Bloki: Millasp 4 – Copeland 3

Dawid Ciepliński

Fan koszykówki od 1997 roku, kiedy jako dziesięciolatek obejrzał na żywo swoje pierwsze finały NBA pomiędzy Utah Jazz i Chicago Bulls. Od 1999 roku wierny kibic Los Angeles Lakers.

13 komentarzy

  1. Woy pisze:

    Ot co, jest konflikt na linii George – Hibbert oraz Stephenson – Turner
    poza tym trener nie panuje nad drużyną od kilku spotkań (i nie raz to podkreślaliśmy w komentarzach).
    ewidentnie coś nie gra jeszcze przy osobie George’a Hilla i „zespół – nie zespół” jest jak zgniłe od środka jabłko.

  2. realista pisze:

    Postawa Indiany w tych meczach to jest kurwa kpina!

  3. Mr. Cental pisze:

    Jak to się mówi „jaka piękna katastrofa”. Jako fan Miami jest mi to na rękę, ale wolałbym żeby Heat wygrali na boisku. Poza tym przykro patrzeć jak z perfekcyjnej maszyny zrobił się durślak! Co prawda jeszcze nie odpadli, więc nie powinienem wyroku obwieszczać, ale pierwszym winnym jest tutaj TRENER! To do niego należy panowaniem nad zespołem i łagodzenie konfliktów. Jak kilkunastu chłopa z ponadprzeciętnym testosteronem spędza ze sobą 300 dni w roku to musi iskrzyć, ale od tego jest trener, żeby to ogarnąć. Jeżeli Hibbert za bardzo gwiazdorzy, to powinien go odsunąć na kilka spotkań dla dobra drużyny. I właśnie Roy jest na mojej liście jako drugi do odstrzału. Dalej Turner się nie sprawdził i pewnie odejdzie, Lance raczej ucieknie za kasą (którą na pewno większą dostanie gdzie indziej), Hill – hmm, póki co znak zapytania, ale bardziej go widzę jako opcję z ławki niż podstawowego PG.

  4. wicek pisze:

    Czyli Heat są już w finale, no chyba, że polish hammer ich powstrzyma ;) Najbardziej żal mi George’a, który ostatnio był krytykowany, a tymczasem rzuca na niezłej jak na niego skuteczności i rozgrywa naprawdę dobrą serię. Aż szkoda patrzeć jak ta drużyna się popsuła. Wyglada na to, że dwóch kolesi słynacych z obrony może pozegnać się ze stanowiskiem(Vogel,Thibbs). Nadzieja jednak umiera ostatnia i ciągle wierzę, że Pacers mogą przejść do kolejnej rundy. Inaczej trzeba będzie trzymać kciuki za Brooklyn.

    • Finley pisze:

      dokładnie, najbardziej szkoda Paula George który wypruwał z siebie żyły, swoimi statystykami trochę zahaczał o małe Quadruple-double, ale nie da się wygrać jak się ma obok siebie bandę pajaców ( trochę przypomina sytuację jaką obecnie ma Melo ). To co działo się w drugiej kwarcie to dramat, akurat PG zszedł i Atlanta Hawks odskoczyła na +16, a Evan Turner? 4 minuty był na boisku i wystarczyło, by był -14…Ale można być przynajmniej niemal pewnym, że Copeland dostanie szansę w meczu nr. 6…

      Hibbert, taki dramat, że nie wiem…Jak można tak nisko upaść.

  5. knyppo pisze:

    Za to kocham ten sport i sport w ogóle! A zapowiada się ciekawy off season skoro wszędzie się mówi że trzeba zmian. Knicks potrzebują zmian, Utah, Lakers, Boston, a teraz doszło Chicago i Indiana, do tego mocny i ciekawy draft gdzie wzmocnią się ekipy z Philly i Milwaukee, Phoenix ma kilka wyborów w pierwszej rundzie, do tego przydałaby się modernizacja Detroit i się nagle okazuję że będzie się działo. Nie wiadomo czy czarni chłopcy z Clipps poczują się na tyle urażeni i nie będą chcieli pokazywać się na meczach w LA i nie poproszą grzecznie o przeniesienie.

  6. cmg35 pisze:

    Indiana i Chicago dwa najgorzej grajace zespoly jak na razie

  7. saturn pisze:

    Sytuacja w Indianie jest nieciekawa, a ja jestem bardzo zdziwiony, że Bird nie kontroluje tego.
    Jest tam za dużo młodych chłopaków, którzy w swojej ocenie za mało minut dostają i grają za za małe pieniądze.
    Turner w Phili miał sporo bardzo dobrych meczów i co tu ukrywać był czołową postacią. Tutaj nie potrafi wbić się w rotację Indiany. Stephenson, Turner i George to zawodnicy, którzy wymiennie mogą grać na 2-ce lub 3-ce, pewnie dlatego nie bardzo jest miejsce dla Turnera.
    Hibbert dostał wielki kontrakt i spadł z formą na samo dno.

    Wniosek jest tylko taki, że Miami na wschodzie nie mają prawdziwego rywala….

    A bez wątpienia będziemy mieć w tym roku lato rekordów transferowych.

    • Woy pisze:

      Gdybym był w skórze Birda to wszedłbym na trening i swoim autorytetem trochę pojechał po ambicji niektórych gwiazdek. W końcu Larry poprowadził Pacers do jedynego finału i wie jak pociągać za sznurki. Nie wiem natomiast czy nie wszedłby trochę w buty Vogela. Jednak Larry nie ma dziś nic do stracenia i to on będzie musiał trudzić się w lato, co zrobić z tym fantem/fantami (?)

  8. Robak pisze:

    Świetnie się oglądało skrót tego meczu na NBA.com zwłaszcza w 01:07 gdy trener krzyczy na Lance’a, a ten zamiast spuścić głowę wygląda jakby chciał mu jebnąć, po chwili wali airballa za 3… Za to w 01:27 rzut oka na ławkę Pacers gdzie powietrze można kroić nożem i wszyscy wyglądają jakby się nienawidzili.
    Już od kilku miesięcy mówiło się o tym, że Indiana jest zbyt wysoko w tabeli jak na umiejętności/możliwości/formę i to dokładnie się sprawdza. Heat nie zajęli 1 miejsca bo zwyczajnie nie chcieli szukając lepszych matchupów w PO i na dobre im to wyszło, właśnie wyszkolili młodych Bobków i jako jedyni zanotowali sweepa w 1 rundzie. Tymczasem jedną z „najlepszych defensyw w NBA” (Indiana) szkoli niejaki Mike Scott, o którym nikt wcześniej nie słyszał (świetny gość wydaje się) a najwięcej zbiórek ma Kyle „rekord trójek” Korver, który blokuje też Hibberta przy każdej okazji. Indiana jest w tej chwili pośmiewiskiem i pokazem jak sodówa uderza niektórym graczom do łba. Zamiast budować dynastię ten team rozejdzie się w szwach.

  9. Lolo pisze:

    Powinno byc ”Pacers suck” bo to jest trzecia osoba liczby mnogiej. Ale poza tym trafny artykul. Az nie chce zeby przeszli do drugiej rundy bo sie milo patrzy na takich graczy jak Scott czy Mack w tej serii.

  10. saturn pisze:

    Woy
    u mnie w głowie rodzą się dokładnie takie same pytania :)
    Szczególnie, że Bird to jedna z najbardziej świetlanych postaci w historii NBA. Chłopak z biednej rodziny, któremu nigdy nikt nic nie dał i na wszystko ciężko zapracował, choć wszyscy mu mówili, że się nie uda. Pracowity, ambitny, skromny i niezwykle lojalny facet, który mając podczas swojej kariery sporo propozycji zmiany barw klubowych do końca był wierny Koniczynce. Na prawdę warto postudiować jego biografię. Polecam kolegom.
    Taki facet jak Bird powinien „poustawiać” to rozbestwione towarzystwo, ale on chyba jest na to za bardzo wyciszonym facetem. Mimo, że Indiana to jeden z moich ulubionych teamów, to obecnie kibicuję Atlancie. Jakoś nie wydaje mi się, żeby przegrała tę serię.

    Swoją drogą, to Indiana ma teraz problem po sezonie. Kontraktu Hibberta raczej nikt nie łyknie po tych Play Offach, a to najgorsza opcja dla drużyny. Stephenson pewnie pójdzie tam, gdzie dostanie lepsze pieniądze (wcale się nie zdziwię, bo jego kontrakt jest śmieszny w stosunku do wkładu w drużynę). Podobnie Turner.

  11. VDL pisze:

    Pewnie dobra polewkę ma teraz Danny Granger. Brakuje w szatni tylko stojaka na bron i daje ręce ze 3/4 by sie tam pozabijalo. Mi osobiście szkoda jest George’a i Davida Westa bo ta dwójka zawsze ma duży wklad w druzyne. Co do Hibberta to oszczędzę sobie. Fajnie będzie zobaczyć Atlantę w 2 rundzie:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *