Spurs na deskach, Mavs wyrównali stan rywalizacji

Dawno nie widziałem tak bezradnych Spurs, a widziałem ich sporo. To było spotkanie, w którym Rick Carlisle pokazał swoje umiejętności, a jego podopieczni przez 40 minut (pierwsze 8 było w ich wykonaniu słabe) realizowali każde zalecenie.

Drużyna Stan I kw. II kw. III kw. IV kw. Wynik
Dallas Mavericks (8) 1 24 32 32 25 113
San Antonio Spurs (1) 1 23 28 24 17 92

Wnioski ze spotkania

  • Carlisle znalazł sposób na zatrzymanie ofensywy Spurs. Już w pierwszym meczu stosował podobną taktykę, ale wtedy jego atak rozsypał się w ostatnich minutach i z całego wysiłku były nici. Wczoraj było inaczej. Mavericks stosują dwie podstawowe zasady w obronie. Pierwsza – przekazują Tony’ego Parkera na zasłonach, nawet gdy sprawi to, że pilnował go będzie Nowitzki czy Dalembert. W ten sposób nie pozwalają mu wchodzić pod kosz (obrona z pomocy czeka) i sprawiają, że staje się jump shooterem. Druga rzecz, to brak podwojeń dla graczy pod koszem i pozostawanie przy dystansowych strzelcach. Mavs po prostu stwierdzili, że o ile fantastycznego meczu nie zagra Duncan (tak zagrał w G1, wczoraj był cieniem siebie i boję się, że może to mieć związek z obitym kolanem) to wolą odcinać obwód i kazać Greenowi i Leonardowi grać po dryblingu – co im nie wychodzi. Serio. Ta taktyka jest świetna na Spurs i jestem wręcz przerażony jak skutecznie zabiera drużynie Popovicha atuty.
  • Drugi problem SAS był po przeciwnej stronie boiska. Mavericks robili w ataku wszystko co chcieli, a najbardziej we znaki dawało się to jak łatwo wolne pozycje mieli Harris (7/9 z gry, 18 punktów), Calderon (5/10, 12 punktów) i Marion (7/19, 16 punktów). Jeżeli Spurs przegraliby po 40 punktach Nowitzkiego trafianych zza głowy z odchylenia – nie ma sprawy. Jeżeli jednak mordują ich Harris i Calderon to jest to problem i to spory.
  • Przed G3 Popovich musi pomyśleć nad a) obroną pick-and-rolli, b) innym pomysłem na grę w ataku, c) ograniczeniem strat (to była prawdziwa zmora i stosunek 22 do 7 mówi sam za siebie) i d) dodatkowym treningiem rzutów wolnych (18/29 przy 15/16 Mavs).
  • Co jeszcze? Do gry musi włączyć się Leonard. Wczoraj praktycznie przespał pierwszą połowę, a w drugiej zaczął (niepotrzebnie) forsować rzuty. To nie jest jego gra i szczególnie te drugie zagrania w połączeniu z prowadzeniem ofensywy przez Tiago Splittera pokazywały jak bezradni byli gracze SAS.
  • Inny zawodnik, który mógłby zmienić przebieg rywalizacji – Marco Belinelli – też musi się przełamać. Bo w Spurs jest tylko trzech graczy mogący skutecznie grać po koźle. On, Manu Ginobili (był wczoraj świetny) i Parker z czego to właśnie Włoch ma najlepszy rzut z półdystansu i powinien brać więcej ciężaru gry na swoje barki.
  • Statystyki meczu:
    • Straty: 22 – 8 na niekorzyść Spurs i powodujące je przechwyty: 1 – 13
    • Punkty po stratach: 10 – 33 dla Mavs
    • Ilość oddanych rzutów z gry: 64 – 92 (!!)
    • Asysty: 17 – 19 dla gości
    • Punkty w szybkim ataku: 12 – 17
    • Punkty w pomalowanym: 28 – 44
  • Prognoza na resztę serii. W Dallas będzie ciężko, ale moim zdaniem Spurs dostali zimny prysznic, którego tak potrzebowali. Problemy w G1 nie wywołały w nich potrzebnej refleksji, a trzeba pamiętać że mieli przecież bardzo dużo szczęścia by wygrać ten mecz. Spodziewam się, że na parkiecie Mavericks zobaczymy już inny zespół i przynajmniej jedną wygraną SAS (nieśmiało myślę, że seria powinna skończyć się na 4-1 dla Ostróg). Jeżeli jednak Carlisle i jego zespół wciąż tak dobrze będzie się prezentował na obu połowach to w tej serii czekają nas jeszcze wielkie emocje.

Filmowe podsumowanie

Boxscore

Mavericks: Nowitzki 16 (5zb), Marion 20 (5zb), Dalembert 4 (7zb), Calderon 12 (5ast), Ellis 21, a także Wright 4, Crowder 2, Blair 8 (7zb), James 0, Harris 18 (5ast), Larkin 0, Carter 8, Ellington 0

Spurs: Duncan 11 (7zb), Leonard 6 (5zb), Splitter 6 (5zb), Parker 12, Green 6, a także Bonner 4, Diaw 4, Daye 0, Ayres 0, Mills 5, Joseph 4, Ginobili 27, Belinelli 7 (5zb)

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

7 komentarzy

  1. Michał Jordan pisze:

    Nie ma co liczyć na 4-1 :-) Dallas u siebie na pewno będą gryźć parkiet, można im odmówić umiejętności, ale na pewno nie waleczności, co na razie pokazują… świetnie zmotywowani przez trenera, stanowią dobry kolektyw, co mnie jako fana Mavs bardzo cieszy:)

  2. Finley pisze:

    Spurs grając na 50% skuteczności grając w własnej hali zostaje uraczone blowoutem! Go Mavs! Nie wierzyłem, by miała być tutaj jakaś niespodzianka, ale teraz sądzę że Mavs mogą mocno postraszyć Popa i spółkę. Wymusić, by SAS mieli aż tyle strat? Genialny Carlisle.

  3. Woy pisze:

    Podobał mi się Devin Harris w pierwszym meczu, ale jak tak dalej pociągnie to chłopak będzie odkryciem całej rywalizacji. Harris – Ellis to nieco na wzór starego duetu Harris – Howard , który gwarantował w przeszłości Mavs masę punktów w walce o najwyższe miejsca na Zachodzie.

  4. Szerszeń pisze:

    Carlise od zawsze był niezłym strategiem. Mało kto pamieta, ale jego Mavs to także nie był zespoł na PO na silnym Zachodzie. Niespodzianka stała się faktem

    PS. W ogole te Play Offy sa rewelacyjne. Wiele ciekawych meczy, troche niespodzianek. No i te 4 kwarty ;)

  5. Cosmo111 pisze:

    Nie pamiętam kiedy ostatnio Spurs mieli 3x więcej strat od rywali, zwłaszcza u siebie… Kto wie czy jednak forma Parkera i spółki nie przyszła trochę za wcześnie? Podobnie jak z Bulls, którzy końcówkę rundy zasadniczej mieli super, a teraz już się tak to nie klei…
    Robi się ciekawiej, ale warto zwrócić uwagę, że coś takiego jak przewaga parkietu to na razie nie istnieje, pary są bardziej wyrównane niż większość osób oczekiwała, praktycznie tylko Heat prowadzą 2-0, a ogólnie przyjezdni wygrali więcej spotkań niż gospodarze. Zobaczymy czy w kolejnej serii, po zmianach hal będzie podobnie…

  6. Hogofogo pisze:

    Wizards i Blazers też. Jednak faktem jest, że po ciekawe i zacięte. Na dziś oprócz chyba Miami brak zdecydowanych faworytów. Wierzę, że Spurs się po tej porażce otrząsną i będzie 4:1.

  7. Mr. Cental pisze:

    9:7 dla gości, ciekawe czy w kolejnych 16 meczach znowu goście będą górą w większości (w końcu teraz to zespoły wyżej rozstawione jadą do tych niżej).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *