Fantastyczny mecz w San Antonio i popis Greenów

Dla Phoenix Suns playoffy już się rozpoczęły. Dla nich teraz każdy mecz jest walką o życie, a pasja z jaką prezentują się na parkiecie jest po prostu nie do opisania. Taki mecz jak wczorajszy przeciwko Spurs trzeba po prostu obejrzeć.

Spotkanie miało w sobie wszystko. Zrywy, wysokie prowadzenie gości (21 punktów), mozolne odrabianie strat przez Spurs, indywidualne popisy (Bledsoe, G. Green, D. Green, Parker, Leonard) i emocje do ostatnich akcji.

Drużyna Bilans I kw. II kw. III kw. IV kw. Wynik
Phoenix Suns 47-32 37 25 19 23 104
San Antonio Spurs 62-18 24 25 37 26 112

Wnioski ze spotkania

  • Wczorajszą wygraną Spurs przypieczętowali przewagę parkietu przez całe PO.  Mało tego, wciąż mają szansę na zanotowanie najlepszego bilansu w historii organizacji. Bardziej prawdopodobne wydaje się wyrównanie (63-19) bo jednak o wygraną w Houston może być trudno (Pop będzie pilnował minut swoich kluczowych graczy).
  • Suns tymczasem przy wygranej Grizzlies znaleźli się ponownie poza czołową ósemką. Dopiero teraz zaczną się jednak prawdziwe emocje, ponieważ w najbliższych dniach czekają nas mecze Suns @ Mavericks, Grizzlies @ Suns i Mavericks @ Grizzlies. Będzie się jeszcze działo.
  • Wracając tymczasem do meczu. Trenerzy Popovich i Hornacek postanowili dać odpocząć odpowiednio Duncanowi i Ginobiliemu, a także kontuzjowanemu (kostka) Dragiciowi. Mimo to, nie było najmniejszej mowy o odpuszczaniu tego meczu, a zastępujący ich gracze dali nam prawdziwe show.
  • Bohaterem meczu był Danny Green, który ustanowił nowy rekord kariery zdobywając 33 punkty (12/17 z gry, 7/10 z dystansu). Obrońca San Antonio słabo zaczął mecz (pudło i strata, za którą Pop posadził go na ławce), ale potem wystrzelił z formą i był nie do zatrzymania. Trafiał przez ręce obrońców z dystansu (nawet akcja 3+1), z półdystansu po dryblingu (tego często mu brakowało), a gdy obrońcy ostro zaczęli do niego dobiegać to nawet wchodził pod kosz po zwodzie. Taki Danny będzie potrzebny Spurs w PO.
  • Równie duże zasługi trzeba przypisać parze ParkerLeonard. Pierwszy powrócił do gry po urazie pleców i początkowo wyglądał bardzo słabo – pudłował czyste rzuty i kiepsko poruszał się w obronie. Z biegiem czasu, a w szczególności w trzeciej kwarcie (14 z 18 punktów) pokazał jednak dawnego siebie i to w dużej mierze dzięki niemu SAS udało się odrobić straty. Leonard tymczasem w swoim stylu, bez specjalnego blichtru przechodził przez mecz pilnując niesamowitego Geralda Greena (o nim jeszcze niżej), a z drugiej strony trafiając ważne rzuty (trójki, półdystans po minięciu i kontry – dwie szczególnie ładne akcje: odepchnięcie ciałem rywala przy linii bocznej i trudny rzut + kontra 2+1, gdy Green próbował go utrzymać na ziemi). W drugim meczu z rzędu Kawhi zaliczył też najważniejsze zbiórki – zwłaszcza w ataku na mniej niż minutę w powietrzu, gdy „zmiótł” Geralda powinna rywalom „podnieść brwi”.
  • Wspomniany Gerald Green jest moim Most Improved Player of the Year. Pewność siebie, aż od niego bije. Rzutowo wygląda okresami jak Kevin Durant (dzięki skoczności jest często poza zasięgiem rywali + wpada w transy, w których po prostu nie można nic zrobić). Dodatkowo ten szybki krok i fakt, że gdy już się odbije to jest „po wszystkim” (w kontrze odbił się jakieś 2 metry od kosza, minął skaczącego Diawa opuszczając nisko piłkę, a i tak skończył wsadem…) – fenomenalne.W poprzednim sezonie notował 7.0 ppg, 2.4 rpg i 0.8 apg grając po około 18 minut na mecz. Teraz ma 15.9 ppg, 3.3 rpg i 1.5 apg przy 28.6 mpg (a w ostatnich pięciu spotkaniach nawet 23.8 ppg).
  • Wczoraj złapałem się jeszcze na tym, że nie wiem czy Suns nie są nawet groźniejsi bez Dragicia w pierwszej piątce. Bledsoe i Green na obwodzie tworzą jeden z najbardziej „wybuchowych” zestawów. Tucker, to klasyczny „glue guy”, Frye rozciąga grę (ale także potrafi zagrać tyłem do kosza), a Plumlee ma walczyć pod obręczą. Teraz gdy z ławki wchodziliby Morrisowie (Markieff był wczoraj świetny) i Dragic (nie zrozumcie mnie źle, Smith był zmorą, ale Goran jest zawodnikiem z zupełnie innej ligi) to mieliby dwie pełnoprawne piątki. Hornacek jest moim COY’em i z pewnością już to rozważał (wyniki sugerują, że ma rację grając Dragiciem i Bledsoe razem), ale teraz patrząc na formę Greena musi to ponownie przemyśleć. Mieszanie S5 w newralgicznym momencie sezonu jest ryzykowne, ale chodzi o to by Suns nie przegapili swojej szansy.
  • Pochwaliłem Greena, wypada pochwalić Bledsoe. Co prawda, Eric zrobił w końcówce bardzo ważny błąd (błąd i nie-błąd, bo gdyby Frye trafił z dystansu to byłby bohaterem), ale poza tym grał na poziomie All-Stara. Jest niesamowicie pewny w rzutach z półdystansu, jeżeli przypilnujesz go zbyt blisko to po prostu cię minie, a do tego w obronie naciska przez pełne 48 minut. Oj latem jego agent będzie miał pełne ręce roboty.
  • Co jeszcze? Belinelli i Diaw mają ostatnio momenty, w których są absolutnie frustrujący. Marco stracił błysk z początku sezonu i pudłuje nawet otwarte rzuty + słabo gra w defensywie by stać się bohaterem końcówki (trójki i rzuty wolne). Boris tymczasem potrafi zakręcić jak na karuzeli dwoma wysokimi i wykończyć półhakiem, by w następnej akcji przy izolacji nie potrafić ograć dwa razy mniejszego Isha Smitha.
  • Inne ciekawostki:
    • Najlepszym podającym Spurs był wczoraj… Diaw – 6 asyst
    • Bledsoe zabrakło 1 asysty do triple-double (30 punktów, 11 zbiórek, 9 asyst)
    • Jeff Ayres zdecydowanie lepiej wykorzystał minuty dane mu przez Popovicha niż Daye (wyszedł w S5). Był bardzo agresywny na desce – w sumie 10 zbiórek, 5 w ataku.
    • Statystyczny „game-changer” – straty. 18 Suns przy tylko 7 Spurs.
  • Jaki układ w pierwszej rundzie PO odpowiadałby mi najbardziej? Spurs – Mavericks i Thunder – Suns. Jaki moim zdaniem będzie? Spurs – Grizzlies i Thunder – Suns.

Filmowe podsumowanie spotkania

Boxscore

Suns: Frye 13 (6zb), Tucker 3 (5zb), Plumlee 6 (9zb), Bledsoe 30 (11zb, 9ast), Green 27, a także Markieff Morris 20 (7zb), Marcus Morris 3, Len 0, Smith 2, Goodwin 0

Spurs: Daye 2, Leonard 18 (5zb), Splitter 5 (7zb), Parker 18, Green 33, a także Baynes 0, Diaw 11 (8zb, 6ast), James 0, Ayres 4 (10zb), Mills 9, Joseph 0, Belinelli 12

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

2 komentarze

  1. Hawk pisze:

    Szczerze wątpię żeby Dallas miało odpaść.

  2. jury425 pisze:

    Ale szkoda by było nie zobaczyć Phoenix w Playoffach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *