Nagrody 2013/14: kto z największym postępem?

Od sezonu 1985-86 NBA przyznaje nagrodę za Największy Indywidualny Postęp danego gracza. Pierwszym lauretem okazał się były gracz Spurs oraz przyszły uczestnik Meczu Gwiazd, Alvin Robertson, który potrafił ustrzelić quadruple double (jako jeden z czterech graczy w historii ligi). Jeśli przeanalizujemy dotychczasowe wybory zawodników do tej nagrody, to musimy przyznać, iż sporo zawodników podkoszowych miało zaszczyt dostać podobne wyróżnienie. Odzielny temat to niemal każdy zdobywca z wysokich/podkoszowych tej nagrody dostawał w ich przyszłości wysoki kontrakt -> Zach Randolph, Jermaine O’Neal, Don McLean czy Pervis Ellison to najlepsze tego typu przykłady. Inna zależność przy wysokich graczach to fakt (może poza Z-Bo), że każdy z nich obniżał swoje notowania po otrzymaniu tego wyróżnienia (tak jakby nagroda oznaczała spoczęcie na laurach). Ostatnie lata i wybory pokazują też, że liga poszła nieco w innym kierunku, a mianowicie; wcześniej w latach ’80-tych i ’90-tych wyróżnienia te padały łupem postaciom drugoplanowym, rzemieślnikom i pracusiom, którzy bardzo rzadko wchodzili na poziom All Star. Dziś natomiast mierzy się w większe nazwiska, często pierwszoplanowe, które mają okazję ocierać się o Mecz Gwiazd (Monta Ellis, Danny Granger, Kevin Love i Paul George). Jaki zatem będzie nowy wybór , za bieżące rozgrywki i kogo tak naprawdę powinniśmy zobaczyć w roli zwycięzcy tej nagrody?

Jakie postępy powinien poczynić przyszły zwycięzca MIP?

Wielu z nas patrząc na Największy Postęp analizuje statystyki punktowe oraz zestawia średnie z poprzedniego roku ze średnimi z obecnych rozgrywek. Na pewno część wybierających i głosujących też bierze je pod uwagę, ale często zdarza się, iż postęp równa się rosnącemu poziomowi wpływu na wyniki drużyny danego kandydata lub przyszłego zwycięzcy. Zwłaszcza jeśli ktoś był wybrany w drugiej rundzie draftu lub z dalszym numerem pod koniec pierwszej rundy to powinniśmy oglądać wzrost jego roli w zespole, na boisku i powolne lub bardziej dynamiczne przejomwanie roli ważnego ogniwa w drużynie (baa a nawet lidera jej). Dana Barros, Gilbert Arenas, Darrell Armstrong, Monta Ellis, Hedo Turkoglu lub Danny Granger to przykłady jak można z zawodnika drugiego planu nie tylko wchodzić na wyższy poziom, ale również ocierać się o uznanie na poziomie All Stars. Oczywiście biorąc pod uwagę dalsze czynniki w grze, patrzymy na wskaźniki procentowe wśród rzucających , a np. przy wysokich weźmiemy pod uwagę postępy w defensywie lub dołożenie nowego repertuaru zagrań czy wzbogacenie go o rzut z półdystansu.

Problemy z wyborem…

Rokrocznie mamy dużo wątpliwości , kiedy poznajemy zwycięzcę omawianej nagrody. Tak było gorąco , kiedy nagroda powędrowała w ręce Kevina Love , bo przecież ten zawodnik to wysoki, 5 numer draftu, który wraz z wejściem do NBA dostał „łatkę” przyszłego All Stara. Z kolei w poprzednich rozgrywkach spora część nas wskazywała na Jamesa Hardena, który z czołowego zmiennika Oklahomy City stał się głównym liderem Houston Rockets. Kilku z nas wyżej oceniała też akcje Greivisa Vasqueza lub Larry’ego Sandersa (którzy z kolei zagubili nam się w tych rozgrywkach). Dwa lata temu jako największego przegrananego podczas glosowania okrzyknięto dopiero 6-stego Jeremy’ego Lina, a przecież pamiętamy jaką iskrę dał on New York Knicks, z roli dalekiego rezerwowego stając się postacią pierwszego planu. Trzy lata temu mało kto docenił Krisa Humphriesa , który kontynuował swój run z ilością zdobytych double-double, pracując mocno na swój wysoki, 24-milionowy kontrakt. Kardashian został totalnie przyćmiony przez graczy formatu All Star (z wysokimi numerami draftowymi) jak Derrick Rose, LaMarcus Aldridge i przede wszystkim Kevin Love. No ale to wszystko to już przeszłość i nie ma co tego rozpamiętywać…

Najgorętsze nazwiska do nagrody

Ile osób , tyle punktów widzenia, praktycznie każdorazowy wybór MIP to wielka zagadka i nigdy do końca nie możemy być pewni na kogo postawią głosujący? Analizując kilka czynników, jak statystyki, wpływ na grę drużyny oraz zmiena roli w porównaniu do poprzedniego sezonu pokusiłem się o wybór faworytów w kolejnej odsłonie Największego Postępu.

A/ Lance Stephenson (13.8pkt-7.2zb-4.5as), walczący o nowy kontrakt i status gwiazdy NBA obrońca Pacers, będzie wysoko w tegorocznym głosowaniu. Sir Lancelot Indiany nie tylko stał się jeszcze wszechstronniejszym zawodnikiem (co sugeruje liczba czterech triple double), ale również chętnie przejmuje rolę lidera w kluczowych momentach meczu. W dodatku Lance jest nieoceniony jako stoper najlepszych ligowych dwójek i twardy przeciwnik dla swoich vis-a-vie. Stephenson do momentu wyników uczestników ASG był mocno brany pod uwagę przez najbliższych obserwatorów , sugerujących, iż ten zaszczyt mu się po prostu należy/należał. W trosce o ucieczkę zawodnika z Indianapolis, gdyby potencjalny nowy nabywca zdecydował się na wysoki kontrakt dla gracza, Larry Bird zadziałał alarmowo i pozyskał Evana Turnera, znając nie tylko faktyczny wpływ gracza na zespół, ale mając na uwadze również rosnącą wartość przy postępie obrońcy. W końcu, Stephenson nie raz przejmował rolę x-factora Pacers, z rąk gorzej dysponowanego Paula George’a.

B/ Anthony Davis (20.8pkt-10.0zb-2.8blk-1.3przech) , o ile wyżej prezentowany gracz Pacers aspiruje do roli gracza rozwojowego (w stylu swojego poprzednika Danny’ego Grangera) , o tyle kolejny typ zawodnika to ktoś z pogranicza Kevina Love czyli wybrany z topowym numerem draftu (z perpektywą wielkiego rozwoju w następnych latach). Największy Pelikan nie raz w tym sezonie był przez nas porównywany do Alonzo Mourininga i Hakeema Olajuwona jeśli bieżemy pod uwagę pierwsze miesiące gry i osiągane statystyki (punktów, zbiórek i bloków). Davis podniósł swoje średnie zbiórek (o jedną) i bloku (o pół) co w efekcie przejawia się w poprawienie defensywy. Ponadto Anthony zaczął grać dalej od kosza i znacząco poprawił skuteczność (również technikę) w swoich rzutach z pół dystansu (można rzec, coś co do niedawna wydawało się małorealne). Niestety do pełni szczęścia zawodnika zabrakło mu pełni zdrowia, bowiem Davis nie wybiegnie na boisko (podobnie do Jrue Holiday’a i Erica Gordona) w ostatnich meczach sezonu i w całych rozgrywkach opuścił 15 spotkań. Można też zaryzykować stwierdzenie, iż wielka szkoda dla Pelicans, że ich czołowi zawodnicy jak Holiday, Gordon, Anderson i właśnie Davis opuścili po kilkanaście spotkań sezonu, gdyż pewnie do końca sezonu zasadniczego mieliby okazję walczyć o play offs. Ale co się odwlecze to nie uciecze!

C/ Patrick Beverley (9.9pkt-3.6zb-2.7as-1.4przech) , jeden z najbardziej niedocenianych zawodników z tzw. roll players. Zadniowiec , mający za sobą karierę w Europie i który do NBA trafił kuchennymi drzwiami. Dziś nie możemy praktycznie sobie wyobrazić Rakiet i wkładu tego gracza, w defensywę topowej ekipy Zachodu. Najlepszy obraz nieobecności Beverley’ego = wpływu gracza na wyniki drużyny widzimy podczas jego ostatniej kontuzji. Jeśli dziś ze składu Kevina McHale’a urazy zabierają dwóch najlepszych defensorów (obok bohatera wpisu kolejne spotkania opuścił Dwight Howard) to Rakiety przestają automatycznie aspirować do miana drużyny na miarę II rundy play offs. Sam charakter gracza, upór w dążeniu do celu, nieustępliwość w obronie i naciski na kolejnych rywali wzbudzają nasz szacunek i podziw dla postępu kolejnego gracza Rakiet. Najlepsze jest to, że 25-latek zarabia ligowe minimum i niedługo stanie się łakomym kąskiem dla drużyn pragnących wzmocnić swoją defensywę na obwodzie (całkiem zbliżony punkt patrzenia do osoby Stephensona).

D/ Gerald Green (15.9pkt – 3.3zb) , do NBA przez ligę chińską i poprzez zerwanie etykietki dunkera. Green ma wszystko, dla mnie, co powinno równać się z przyznaniem nagrody gracza z Największegym Postępem. Poprawił rzut dystansowy, zdobył pewność siebie, staje się liderem w końcówkach, kiedy ważną się losy meczu i wyróżnia się energią dającą kolegom iskrę w dalszych fazach meczu. Cechą Geralda jest pracowitość i dążenie do określonego przez siebie celu, przez co potrafi on nie tylko grać w cieniu Gorana Dragića i Erica Bledose. Gdyby nie 47 meczów w pierwszej piątce Suns to wydaje się, że moglibyśmy oglądać do jako laureta obu nagród – Najlepszego Rezerwowego oraz MIP. NBA nie zna jeszcze takiego przypadku, ale przy osobie Greena było to naprawdę bliskie osiągnięcia.

E/ Joakim Noah (12.6pkt – 11.2zb – 5.2as) , wprawdzie Francuz będzie brany pod uwagę jako potencjalny Najlepszy Defensor NBA oraz – ma duże szanse na znalezienie się w pierwszej piątce zawodników do nagrody MVP, ale postęp jaki poczynił w tym sezonie jest równie zauważalny co u wyżej prezentowanych graczy. Jeśli weźmiemy pod uwagę przejęcie roli lidera od kontuzjowanego Derricka Rose’a i oddanego Luola Denga oraz jego efektywność w grze, popartą nowym elementem i sporą liczbą asyst (4 triple double w sezonie) to środkowy Chicago automatycznie aspiruje do tej nagrody. Na dziś ciężko sobie wyobrazić energię zespołu Toma Thibodeau bez również topowego defensora ligi jakim jest Noah. W końcu Noah to pierwszy podający Bulls i prawdziwy kreator gry w ataku czy do otwierania pozycji swoim kolegom.

F/ DeMar DeRozan (22.7pkt-4.4zb-4.0as), swingman Raptors wyraźnie zyskał po odejściu z drużyny Rudy’ego Gay’a a sam awans do All Star Game był dużym dowodem na to. DeRozan gra najlepszy sezon w karierze i wraz z Kylem Lowrym ciągnie ofensywę Kanadyjczyków. DeMar oddaje trzy rzuty więcej na mecz, w porównaniu do poprzedniego sezonu, ale zdobywa 4 oczka więcej na mecz. Ponadto o 1,5 as częsciej dzieli się piłką z partnerami. W końcu podniósł swoją skuteczność rzutów dystansowych (one były jego bolączką) do 30%. Największa nagroda dla gracza i drużyny to fakt powrotu , po latach , do play offs.

Wybór autora:

Podsumowując, wg mnie wybór zawodnika z Największym Postępem podczas sezonu 2013/14 dokonają głosujący między trzema nazwiskami – Davisem, Greenem i Stephensonem. Dziś ciężko wywnioskować jakimi kategoriami będą się oni kierować i jaka cecha (statystyka?) zadecyduje o tej nagrodzie, ale jeśli miałbym oddać swój głos na numer 1 to padłby on w kierunku Geralda Greena. Powód jest bardzo prosty, eksplozja jego talentu jest mocno związana z postępem w grze i szansach na play offs Phoenix Suns. Jak zwykle czekam na Waszych faworytów oraz nazwiska , których nie ująłem w tekście, a o których chcielibyście wspomnieć.

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

7 komentarzy

  1. Mr. Cental pisze:

    W 100% zgadzam się z autorem. Dla mnie również Green jest faworytem w wyścigu po MIP. W zeszłym sezonie ledwo utrzymywał się w składzie Indiany (był tzw wypełniaczem składu) a w tym sezonie eksplozja talentu i to on w znacznym stopniu decyduję o obliczu drużyny, która miała walczyć o TOP 3 draftu a tymczasem jest o krok od PO. Drugim wyborem jest A.Davis, który jest już All Starem i nadzieją że pozycja Centra nie wymrze. Trzeci wybór to również Lancelot. Pomogła mu kontuzja Grangera i to że od początku sezonu grał regularnie w S5 najlepszego zespołu ligi na tamten czas. Cieniem trochę kładzie się obecna dyspozycja Indiany i to że jest w roku kontraktowym a jak wiemy wtedy obraz zawodnika nie do końca jest wiarygodny.

  2. Finley pisze:

    Tez wskazuje na Geralda Greena. Prawdziwa eksplozja talentu. Pamiętam jak 3 miesiące temu go wymieniałem do tej nagrody w 5 na 5, to nikt o Nim poważnie nie myślał. Jestem zaskoczony tym jak się rozwinął. Przez cala karierę kojarzył mi się tylko jako zwykły dunker.
    Beverley myślę, ze będzie w 2-nd all-defensive team…

    • Mr. Cental pisze:

      Po tym jak zrobić pamiętne 360 jak gracz Nets, to bym go nie nazwał zwykłym dunkerem, ale wiem o co Ci chodzi:D A co najciekawsze (pewnie większość z Was to wie) to on nie ma kawałka palca i takie cuda wyczynia.

  3. artur pisze:

    Patrząc po statystykach to z tego grona zdecydowanie Green. Gdyby przyznawać nagrodę według „zasad”, jak napisał Woy, z lat 80′ i 90′, to nikt z reszty raczej nie zasłużyłby na tę nagrodę. Może jedynie Davis i Stephenson. Davis co prawda statystycznie poprawił się ofensywnie, zdobywa 5,5 punktu więcej (per 36) i 0,7 bloku więcej, bo w skuteczności i i zbiórkach jest tak, jak rok temu, jednak jego wpływ na drużynę zdecydowanie się poprawił, głównie w ataku.
    Stephenson odwrotnie – wszystko poprawił (+1 asyst, +2.5 zbiórki, +3.3 punktu, nieznacznie FG – w sumie też jakoś bez przełomu), ale jego jest wpływ na drużynę jest w zasadzie taki sam jak przed rokiem.

    Moim zdaniem do całego towarzystwa nie pasuje Beverley – PER 36 pogorszył się chyba we wszystkim w czym się dało, a jego wpływ na drużynę również zmalał – asist percentage dropnął z 24% do 12%, a win shares/48 z .148 do .115 .

    • Adrian89 pisze:

      Wpływ na drużynę to Beverley ma ogromny- nie wszystko znajdziesz w statystykach

  4. nbasac pisze:

    a może DeMarcus Cousins?

  5. Caragon pisze:

    Wysoko w głosowaniu może też być DJ Augustin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *