Echo tygodnia #23

1. Mecz i zespół
Konfrontacja Spurs z Thunder jako przedwczesny finał konferencji zachodniej? Albo kolejna przegrana jednym punktem Knicks i czy to koniec marzeń o play offs w MSG?Bradley Beal znów katem NYK. W końcu James Harden lepszy od Kevina Duranta, przy 40stym meczu Durantuli z 25pkt. Na koniec 60 double double Kevina Love, przy niespotykanej wybranej Wolves nad Heat.

QCIN: Do meczu Oklahomy z San Antonio nie przykładałbym większego znaczenia, raz że był rozgrywany w nic nie znaczącym momencie sezonu, dwa że tak naprawdę Spurs na nim nie zależało bo konferencję i tak wygrają, a sam Pop twierdził, że zwycięstwa usypiają czujność i przyda im się jakaś porażka by sobie przypomnieli jej smak.

Knicks dali ciała strasznie, Melo dał ciała. Playoffy wciąż realne, ale szansa na nie jest niewielka. W Nowym Jorku bez zmian, są pieniądze, są kibice, są groupistki i najlepsze makarony w NBA, ale sukcesów jak nie było tak nie ma. Bardziej interesujące jest teraz czy po sezonie zostanie tam Anthony. Ta porażka może się okazać gwoździem do trumny Woodsona, co akurat nie powinno być w Nowym Jorku odebrane jako specjalny problem. Dokąd zmierzają Knicks okaże się już latem. Drogi są dwie, pierwsza to zniszczenie tej Sodomy i Gomory, która panuje w Nowym Jorku, zabranie na Arkę Dolana 2-3 zawodników i mordercza walka z Filadelfią i Bucks o pierwszy wybór w drafcie 2015, druga to zapłacenie Sashy Grey za wylizanie jajek Anthony’ego i jeszcze jedna próba wskrzeszenia nowojorskiej Wieży Babel, a nóż tym razem uda im się dogadać i przyjdzie trener, który mówi w tym samym języku co reszta drużyny (kto wie, może i Metta World Peace wróciłby wtedy z Saturna?)

Knicks mieli w tym roku tylu już katów, że nowojorskie łby turlają się po każdej alei w Big Apple. Krążą ploty, że Spike Lee przechowuje je w beczkach po whisky i trzyma na specjalną okazję, by w dniu triumfu pokazać je wszystkie światu i głosząc Słowo Boże rzec: „tym oto wybrukowana była nasza droga do gwiazd. Lata zbierania batów, upokorzeń i wyśmiewania przez kibiców wszelkich maści i klubów, ale dziś, w ten dzień, dzień zwycięstwa, wiemy, że było warto”.

Durant jest wielki, seria jest fantastyczna, ale nie musimy już o tym pisać bo on sam zdaje sobie z tego najlepiej sprawę. Durant rzucający 25 punktów to norma jak oliwa do carpaccio z jelenia, standard do którego przywykliśmy i to chyba najbardziej świadczy o jego wielkości.

Wydaje mi się, że kibice Minnesoty woleliby by Love miał o 5 zbiórek na mecz mniej, a za to choć symulował obronę. Przez to jak broni te wszystkie jego rekordy muszą być trochę dewaluowane, choć co by nie mówić na papierze wyglądają świetnie.

WOY: Mecz; najbardziej śledziłem występy Thunder oraz muszę przyznać , że korespondencyjne granie między Mavs-Suns-Grizzlies oraz Knicks-Hawks. Pierwsza sprawa bardzo podobał mi się styl zwycięstwa OKC nad Spurs, ale muszę przyznać, że gra bez Kendricka Perkinsa oraz Thabo Sefoloshy nie wygląda aż tak źle, jak strata dla Spurs Manu Ginobiliego. Spójrzcie jak inaczej grają Ostrogi – częściej dzielą się piłką, wchodzenie w strefę rywala jest częstsze a także zawsze Argentyńczyk zagra w jakiś nieplanowany i nietuzinkowy sposób – i jak bardzo brakowało argentyńskiego Jordana w konfrontacji z Grzmotem. Ginobili nie tylko pomaga Parkerowi w przenoszeniu piłki po obwodzie , ale i otwiera drogę do kosza swoim kolegom, m.in. znajdując wolnych na obwodzie Bellineliego czy Greena. Szkoda, że akurat Argentyńczyka zabrakło w tym starciu, a nie np. dzień wcześniej, kiedy Spurs ogrywali Warriors.

Następnie mecz z Rockets, który w moim przekonaniu nie pokazał nam wszystkich możliwości drużyn; po pierwsze zabrakło głównych aktorów jak Dwight Howard i Russell Westbrook, ale momentami te widowisko zawiodło moje oczekiwania. Rzuty na siłę i z nieprzygotowanych pozycji (gatunek strzelanina ślepakami) i coś na zasadzie, kto więcej rzuci (Durant, Harden, Parsons a nawet Butler) nie znajdzie powtórki w play offs. Idę w kierunku myślenia, że to był po prostu kolejny mecz, regular-season, a nie batalia w play offs. Ważna rzecz, którą zauważyłem to skupienie obrony Rockets, głównie na Kevina Duranta, podwojenia-przekazy-próba zatrzymania go w pierwszym kroku i bez możliwości minięcia dla KD , ale warto dodać, że nie było Westbrooka. Jeśli Russ wróci na play offs (na razie miał status day-to-day i po prostu dbano o jego kolana) i przypadkiem dojdzie do ponownej konfrontacji obu ekip, to będziemy świadkami jeszcze innej obrony. Główny powód to fakt, że Westbrooka też trzeba będzie bronić i nie można sobie będzie pozwolić na tak mocne krycie Duranta. Lin przeciwko Westbrookowi? Niestety słabo to wygląda przy kontuzji Beverly’ego (ale on być może również wróci na PO).  Ogólnie mecz, po którym nie ma co wyciągać głębszych wniosków, z dobrą grą Jamesa Hardena.

W końcu; Thunder już z Westbrookiem polecieli do Arizony i dostali niespodziewane przeze mnie lanie od Suns. Zaimponowali Dragić, Green i Tucker, a nawet spora liczba punktów dwóch liderów Thunder (71) nie dała gościom zwycięstwa! Wprawdzie fanów OKC ucieszył fakt powrotu do gry Perkinsa, ale gorzej nadal wygląda defensywa Thunder, którzy zostawiają za wiele możliwości rzutów dystansowych, swoim kolejnym rywalom. Fakt, który podkreślę Scott Brooks nie chcą trafić na Suns , bowiem gra im się mocno niewygodnie w starciach z rewelacją tego sezonu i mają już na koncie dwie porażki w Arizonie. Suns mają kilka odpowiedzi na gwiazdy Thunder, a także mocniejszą siłę ławki rezerwowych i jeśli w pierwszej rundzie play offs doszłoby do konfrontacji onu ekip to prawdopodobnie mielibyśmy piękne pojedynki , z efektowną i szybką koszykówką, w pierwszej rundzie Zachodu. (Natomiast temat Knicks poruszę w punkcie trzecim). Pointa występów Thunder; Durant śrubuje swoje statystyki, gra naprawdę świetną koszykówkę i ciężko go zatrzymać poniżej 30pkt czy 50% skuteczności, ale na play offs to nie wystarczy, przy tak mocnym i zróżnicowanym w grze Zachodzie. Konieczny też dla Scotta Brooksa jest powrót Thabo Sefoloshy, gdyż Anthony Robertson to jeszcze nie Matt Barnes (P. Wojciechu z NC+ ;-)

2. Indywidualne popisy
Do wyczynów Love’a, Duranta czy Hardena warto dołożyć triple double Rondo, wysoką formę WunderDirka, marsz w górę Warriors przy dobrej dyspozycji Curry’ego oraz mocne granie Augustina, z Bulls wygrywającymi 5 w serii. Musimy też wspomnieć o Andre Drummondzie, a nawet Nicku Youngu, z 40 pkt.

QCIN: Z tego co pamiętam to Rondo był nawet blisko QD, bo do punktów, asyst i zbiórek dołożył 7 strat. Ciężko się wypowiadać o zawodniku drużyny, która dostaje lanie od Filadelfii 76ers- tej samej, którą kibice Bostonu nazywają tankującą- no ale o tym więcej będziecie mogli przeczytać w czwartkowych JazzuLekcjach.

Augustin jest naprawdę świetny w tym sezonie, od transferu do Bulls gra najlepszy basket w lidze. Obejrzałem ostatnio kilka kwart Chicago, żeby spróbować zrozumieć skąd się biorę te jego cyferki. Co by nie mówić to nie jest jakiś wybitnie utalentowany zawodnik, a mimo to prezentuje się wyśmienicie, no i doszedłem do wniosku- może mylnego, bo mam dość krótki materiał porównawczy- że tegoroczna taktyka Chicago była w 100% podporządkowana pod Derricka Rose’a stąd Augustin, który gra bardzo podobnie, dużo wjeżdżając pod kosz, średnio podając, przeciętnie rzucając, ale mając świetne floatery, odnajduje się w tej systemowej koszykówce Bulls doskonale. Tak naprawdę z Rosem w składzie Bulls byliby niewiele lepsi, Augustin w ofensywie gra na podobnym poziomie. Nie wiem czy w wielu innych drużynach grałby równie skutecznie, ale dla Bulls jest wymarzonym graczem na ten moment. Nie spodziewałem się tego. Btw. czekam na powrót do Chicago Ronnie Brewera!

Nowitzki wciąż ma flow. Zawsze mnie zastanawia gdy oglądam starszych graczy, którzy robią sieczkę z zawodników w swoim prime, czy świadczy to o ich wielkiej klasie, czy o słabości ligi w której grają. Nie dotyczy to tylko koszykówki, ale wszystkich sportów, a to co pokazują w tym sezonie Nowitzki czy Duncan to wielka klasa, bez wątpienia obaj są w top10 najlepszych PFów w historii NBA, Duncan to #1 ale i Niemiec jest wysoko w tej klasyfikacji.

Dodałbym jeszcze Irvinga za mecz z Bobcats, choć oczywiście Cavs przegrali, co akurat niespodzianką nie jest żadną. W Cleveland muszą w końcu dokonać wyboru, czy chcą wygrywać mecze czy mieć gwiazdę i dalej przegrywać. Piłeczka po twojej stronie, Gilbert.

WOY:  Nie można nie zacząć od Dirka Nowitzkiego, który jest niczym najlepsze wino. Shooter w Wurzburga wg swojego osobistego trenera może pozostać na wysokim poziomie skuteczności przez kolejne 2 sezony. To oznacza , iż Dirk będzie szedł wyżej w klasyfikacji all-time strzelców a to oznacza,że zaraz wyprzedzi Oscara Robertsona , następny w kolejce jest Hakeem Olajuwon i Elvin Hayes. Dalej jest szansa na wyprzedzenie Mosesa Malone i uplasowanie się za plecami 6-tego Shaqa. Zastanawiam się czy sternicy Bucks ciągle pamiętają , że zamiast Dirka woleli postawić na Ś.P. Roberta Traylora? Nowitzki, głodny play offs, pokonał Clippers, Lakers i Kings i wraz ze swoją drużyną zajmuje 7 miejsce na Zachodzie.

Przechodzimy dalej; D.J. Augustin, który we wcześniejszych dwóch sezonach zagubił się  wśród Pacers i nie znalazł uznania w oczach trenerów Raptors. Zawodnik, który potrafi celnie przymierzyć zza łuku (lepiej niż Derrick Rose) i świetnie mija swoich rywali, kończąc akcje floaterem , w stylu Rose’a. Prawdziwy filar ofensywy Toma Thibodeau, postać która znalazła się na odpowiednim miejscu i we właściwym czasie, korzystająca w 100% na problemach zdrowotnych gwiazdy Bulls. Augustin idealnie wkomponował się w styl Chicago i dopasował swój styl grania do ofensywnych potrzeb coraz mocniejszej drużyny. D.J. dyryguje Tajem Gibsonem , wspiera w tzw. leadershipie Joakima Noaha i znajduje na dystansie wolnego Mike’a Dunleavy. W dodatku nie omieszka dostrzec odchodzącego po pick n  pop Carlosa Boozera czy przebiegającego za plecami rywala Jimmy Butlera. Uwaga, niepozorny i niski obrońca stał się świetnym finisherem, decydującym się na kluczowe akcje oraz trafienia, z wielką korzyścią dla Bulls (najczęściej kończy się serią punktów w czwartej kwarcie). Praktycznie dziś nie można sobie wyobrazić by Bulls nie przedstawili nowej gwieździe zespołu, wyższego niż dzisiejszy, kontraktu na kolejny sezon. Wszechstronniejszy Noah, bardziej regularny Butler, kandydat na najlepszego zmiennika Gibson oraz trafiający Dunleavy przy asyście Augustina to twardy orzech do zgryzienia dla play offowoego rywala Bulls.

Numer trzy, ostatni w moim prywatnym notowaniu, Kawhi Leonard.   Próbował powstrzymywać Duranta, ale ze średnim skutkiem, i być może czasami zapominamy o jego rosnącej sile ataku. To przecież dzięki jego powrotowi i come backowi Danny Greena Spurs zyskali dodatkowe opcje po obu stronach parkietu, odnosząc swoją serię 20. zwycięstw. Leonard w każdym z ostatnich 5 spotkań zanotował doubel-figures, w jednym z nich (przeciwko Pacers) pokusił się o double double (13pkt/11zb), ale przede wszystkim wspomógł Ostrogi w wygranych nad Pacers, Warriors i Grizzlies. Momentum jego występów w ataku jest bardzo wysoka skuteczność; najpierw 8/15 przeciwko Thunder (17pkt) i niemal perefekcyjny występ w konfrontacji z Grizzlies (12/13 z gry i 26pkt). Jestem przekonany , że celem Grega Popovicha jest wywindowanie formy Kawhiego to najlepszej podczas play offs.

3. Wpadka i niedyspozycje
Knicks mogą pożegnać się z play offs przez porażkę z Wizards. Spurs zostali zesweepowani przez Thunder, mimo serii 20 zwycięstw. Heat ograni ponownie i przez Wolves i dalej zawodzacy Pacers, przegrywający z Raptors.

QCIN: Knicks pewnie pożegnają się z playoffami i summa summarum będzie to sprawiedliwe – sezon nierówny, chaotyczny, bez pomysłu i z Bargnanim w pierwszej piątce. Cóż, mimo wszystko nie awansować do PO na Wschodzie to wielka sztuka, przegrać mecz z Bucks niewiele mniejsza. Jak oni to robią? Nie mam zielonego pojęcia, Knicks oglądałem urywkami, ale ich obrona jest cudowna, tak się tworzą legendy (albo memy).

Co do Spurs, to tak jak w pierwszym punkcie, dostali sweepa, ale nie przykładałbym do tego większego znaczenia, Heat też otrzymali takowego od Nets, no ale czy to oznacza, że w PO byłoby dokładnie tak samo? Same rozmowy o potencjalnym spotkaniu się obu drużyn w finale konferencji także bym na razie odpuścił, choćby dlatego, że do niego nie dojdzie, bo zagrają w nim Clippersi.

Pacers to jest ostatnio tragedia, dobrze że chociaż George się trochę poprawił i nabija przyzwoicie punkty do fantasy. No ale tu ostatnio szwankują te same elementy o których kilkukrotnie pisałem więc się powtarzać nie będę. Pozbycie się Grangera to był błąd, byłem o tym przekonany w dniu wymiany i jestem nadal. No ale nic to Larry, nie myli się tylko ten który nic nie robi.

WOY:  W końcu o Knicks…Drużynie, która zaliczyła zbyt wiele wpadek by marzyć o play offs. Zespół , który cechuje falowe granie, w którym dominują indywidualności nieco zepsute wysokimi kontraktami (Chandler i Stoudemire) oraz charyzmatyczny James Dolan, który źle wpłynął na wyniki bawiąc się w generalnego managera. Ciągle mam gdzieś przed oczami ekipę poprzedniego sezonu regularnego , prowadzoną bardziej przez Jasona Kidda oraz polegającą na weteranach NBA, a nie gwiazdeczkach marzących o karierze i pieniądzach. Gdzieś w oddali widmo transferu Andrei Bargnaniego. Wydaje mi się, że Phil Jackson będzie miał sporo pracy w lato by zmienić image drużyny oraz począwszy od przemeblowań w składzie (gdyż część jego musi wylecieć) nakłonić solidnych zawodników do przeprowadzki nad rzękę Hudson. System gry praktycznie niewidoczny, musi również przerodzić się w coś widocznego i trudnego do obrony dla rywala.  Btw. w Knicks w play offs przestałem wierzyć przy porażce z Cavs (a potem jeszcze doszedł blamaż z Lakers i stracone 51 oczek w trzeciej kwarcie). Teraz jeszcze wyobraźmy sobie pracę Mike’a Bundeholzera z Hawks i zwycięstwa bez Ala Horforda i paru solidnych rollsów , którzy akurat leczyli kontuzje.

Co muszą zmienić Knicks by wrócić do play offs? a/ zatrudnić porządnego trenera z autorytetem wśród graczy b/ poprawić obronę c/ znaleźć wartościowych zmienników-zadaniowców d/ wierzyć w fakt, że Dolan nie będzie angażował się w transfery i nie ograniczy roli Jacksona e/ pozyskać nowego rozgrywającego (Lowry’ego?).

No i Boston Celtics, którzy wyraźnie tankują po Wigginsa i mają już na koncie serię 8 PORAŻEK. Pamiętam jak kilku z forumowiczów wytknęło mi fakt porównania z Sixers , kiedy Zieloni zakończyli sezon z pasmem przegranych na Zachodzie. Otwórzmy kalendarz rozgrywek i spójrzmy z kim znów przegrali Shamrocks -> z SZÓSTKAMI. Henry Simms bardzo cieszy się w career high przeciwko Bostonowi (24pkt i 9zb). Z niektórych źródeł można też wyczytać, iż Danny Ainge może zostawić na kolejny sezon, na niższym kontrakcie, Krisa Humphriesa…

Bramkę numer trzy otwierają Milwaukee Bucks, przegrywające rekordowe 63. spotkania podczas jednego sezonu. Oczywiście to najgorszy wynik organizacji, mogącej jeszcze bardziej dołować…

Koniec końców, Hawks trzymający Pacers na pozomie jednego celnego rzutu spoza trzeciego metra. Ponadto wynik do przerwy konfrontacji Hawks – Pacers to 55:23! Ułłaaaa!!

4. Wydarzenie
Dirk blisko 10 miejsca na all time scoring list, mijający Doma Wilkinsa. Alonzo Mourning i Mitch Richmond blisko HOF. Sixers znów wygrali! Warriors zwalniają kolejnego asystenta a Larry Sanders złapany na jointcie…

QCIN: W końcu musiał nadejść dzień w którym Dirk się tam znajdzie. Regularny, skuteczny i rzadko kontuzjowany. Ciekawe gdzie byliby Bucks gdyby go nie oddali.

Co do HoF to mam bardzo kontrowersyjny pogląd za który pewnie większość by mnie zbluzgała, jednak mam wrażenie, że akurat zawodnicy trafiają tam zbyt łatwo i często. Nie zrozumcie mnie źle, zarówno Mourning jak i Richmond to zasłużeni gracze, jednak cholera, o le Mourninga od biedy jeszcze potrafię zrozumieć o tyle Richmond? Przecież on miał statystyki na poziomie Monta Ellisa…

Moim zdaniem do HoF powinni trafiać tylko najlepsi z najlepszych, a nie bardzo dobrzy. Przykładowo, z obecnej ligi to poza Lebronem, Durantem, Duncanem, Nowitzkim, Wadem , Bryantem, mooooże Paulem i na pewno Bargnanim (mam nadzieję, że nikogo nie pominąłem) nie widzę nikogo kto na to zasługuje, a jestem przekonany, że zarówno Parker, Ginobili, Bosh czy Gasol do niej za kilka lat trafią. To bardzo dobrzy gracze, którzy wiele wygrali i sporo potrafią, ale o cholera, dla mnie HoF powinna się składać z Jordanów a nie Hornacków.

Sixers znów wygrali, szaleństwo, Boston Celtics jedyny zespół w lidze przeciw któremu 76ers mają tie breakera. Cudo tankowania, Danny Ainge jest geniuszem. Wiele rzeczy zapoczątkowanych zostało oszustwem, przyszłoroczny Celtics też. Duma he he he he he.

Larry byku, czemu mnie nie zaprosiłeś? 11 baniek za sezon za granie piachu i leżenia w szpitalu, a o kolegach blogerach zapominasz gdy się bawisz?

WOY: Na pewno Kevin Durant i jego seria 41. spotkań powyżej 25 oczek. KD robi coś wielkiego, porównywalnego z wielkimi jak Oscar Robertson i Michael Jordan. Durant to faworyt numer 1 do nagrody MVP i niestety tym razem LeBron James nie miał zbyt wielu odpowiedzi by zagrodzić drogę młodszemu koledze. James na pocieszenie, w ostatnim tygodniu, stał się najmłodszym graczem w historii ligi z 23 000 punktów. Szacun!

Wydarzeniem jest powrót , drugi raz w historii, do play offs przez Bobcats. Tutaj też ukłon w stronę Gracza Miesiąca Ala Jeffersona, robiącego świetną robotę w pomalowanym.

Jako vis-a-vie Larry’ego Sandersa wystawię Dante Cunninghmama, który po raz drugi wpadł na celownik policji. Wcześniej mówiono o przemocy domowej , a teraz coś o terroryźmie.

Wyróżnić trzeba Raptors, ustanawiających rekord Kanady w ilości wyjazdowych zwycięstw – 21. W ostatnich 5-ciu meczach team Dwyane’a Casey postara się dogonić najlepszy bilans w histori własnej organizacji 47-35. Jak na razie mają 45-32.

Aha, byłbym zapomniał, Warriors – po Brianie WHITE MAMBIE Scalabrine’ie – zwolnili kolejnego asystenta, Darrena Ermana.

Temat HOF – > Pamiętam shootera Richmonda, grającego dla Kings i Wizards, ale jeśli wpuścimy go do Galerii Gwiazd to zaraz można otworzyć inną furtkę kilku innym graczom jak Paul Millsap czy Tyson Chandler. Jak napisał Qcin to powinno być wyjątkowe miejsce dla wyjątkowych koszykarzy. Richmond był świetny, ale nie wielki.

5. Zespół tygodnia
Bulls z pięcioma wygranymi z rzędu czy Bobcats z czterema? A może Nets z 15stoma w serii u siebie??Mavs w gazie, ogrywający Clippers , Lakers i minimalnie gorsi, po dogrywce, od Warriors.

QCIN: Boston Celtics- udało im się przekroczyć poziom żenady, zostać oklepanym przez 76ers i Pistons? Respect. Oglądanie ich w akcji to prawdziwa uczta dla fanów tankowania, te końcówki i wypadające piłki z rąk, obrona bez obrony, podania na alley oopy do przeciwników, cegły rozpaczy i wiele, wiele innych. UCZTA. Ale nie, sorry, Boston nie tankuje :)

WOY: Bobcats wyszli na zero przy własnym bilansie i wygrali 4 kolejne mecze, Bulls złapali formę i mają pięć z rzędu, walcząc o trzecią lokatę, z Toronto. Numerem jeden zostają ciągle Spurs, bo jedna porażka nie zmywa z nich statusu faworyta. Na uwagę zasługują ciągle waleczni Suns oraz bardzo zmobilizowani Mavs. Zastanawiam się kto odpadnie z tego pasjonującego wyścigu o play offs na Zachodzie? Na dziś wygląda, że Grizzlies.

6. Piątka tygodnia
Durant,Nowitzki,Love i kto jeszcze?

QCIN: PG – D.J. Augustin – co do licha jest nie tak z tą ligą, że już drugi raz rozgrywający Bulls ląduje w piątce tygodnia?
SG – W zasadzie to nikt tu nie powinien się znaleźć, Harden miał świetne statystyki ale Rockets głównie przegrywali a on rzucał na słabiutkiej skuteczności, a Irving zagrał 1 świetny mecz, a pozostali grali średnio…
SF – Durant– wiadomo
PF – Nowitzki- bo to gracz tygodnia
C – Paul Millsap– nie na swojej nominalnej pozycji, ale jako najlepszy gracz tygodnia na Wschodzie z trzema double double, ponad 4 asystami na mecz i dobrej skuteczności, zasłużył na to wyróżnienie. Dirka nie przeskoczył, ale żaden inny wysoki nie przeskoczył również jego.

WOY: PG – D.J. Augustin minimalnie przed Goranem Dragićem
SG – James Harden
SF – Kevin Durant
PF – Dirk Nowitzki – mój MVP tygodnia
C – Kevin Love (patrząc na tę piątkę zapomnijmy o obronie:-)

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

46 komentarzy

  1. Cosmo111 pisze:

    Widzę kolejny ból dupy Qcina na temat Celtics…

  2. Qcin pisze:

    Żaden ból dupy :P tak tylko, uprzejmie przypominam o czym co niektórzy woleliby nie mówić.

    Żeby nie było, podczas loterii draftowej trzymam kciuki tylko i wyłącznie za Sacramento- reszta nie zasługuje na Wigginsa.

  3. Adrian89 pisze:

    Qcin przyznam że coraz ciężej się czyta Twoje wypowiedz. 1 odpowiedź napytanie i od razu odechciewa się dalszej lektury.

    76-ers za rok akurat za rok mogą już do po wskoczyć spokojnie jak ich oba wybory się sprawdzą.

    • Qcin pisze:

      mhm, a czego dokładnie nie rozumiesz? Myślę, że fani Knicks nie będą mieli większych problemów ze zrozumieniem o co chodzi czy to z makaronami czy z MWP

    • Adrian89 pisze:

      Tu nie chodzi o problem w rozumieniu, tylko Twoje trywialne porównania. Na początku traktowane z przymrużeniem oka ale teraz po prostu zbyt często i zbyt dużo ich. Krytyka większości klubów tankujących i tezy o tym że Jazz jako jedyni wybrani nie tankują a po prostu są słabi też na pewno ostatnio nie ułatwia odbioru.

    • osa pisze:

      mi nie przeszkadza forma pisania Qcin’a
      dobrze się to czyta – choć oczywiście nie zawsze się zgadzam – robisz fajną robotę!

  4. Majecha pisze:

    Qcin

    Mitch Richmond zdobył najwięcej punktów z zawodników nie wybranych do hall of fame.
    Oprócz tego jest w elitarnym klubie z Wiltem, Kareemem, MJem, Robertsonem, Shaqiem i Iversonem – czyli tymi, którzy w pierwszych 10 sezonach zdobywali min. 21 pkt/mecz.
    5 krotny all-star, 6 razy all-nba, roty itd itp

    reasumując:
    niewiele osiągnął w kwestii tytułów (1 na zakończenie kariery z Lakers) ale to jeden z najlepszych scorerów jakich widziała gra.

    ps.
    Statsy jak Monta Ellis? Abstrahując od tego, że Ellis nigdy nie zbliżył się do 40% zza łuku w sezonie nie jesteś aż tak młody żeby rżnąć głupa takim porównaniem…

    • Qcin pisze:

      trochę przesadzasz z tym jeden z najlepszych scorerów.

      Gdyby był takim wybitnym graczem to zagrałby choć kilka spotkań więcej w PO, zwłaszcza, że z ogórami w jednym zespole nie był to po 1.

      Po drugie, rzucał na niemal identycznej skuteczności co wspomniany Ellis (który był pierwszym lepszym nazwiskiem o jakim pomyślałem) i zdobywał średnio bodaj o 2 punkty więcej- no przepaść proszę Pana ;)

      bez jaj, ja rozumiem sentyment do lat 90i swoisty kult tamtych graczy, ale żeby nie było wg mnie obecne czasy są o wiele trudniejsze dla graczy i ciężej jest osiągać podobne statystyki.

      No ale to już jest temat rzeka.

    • Barzay pisze:

      lata 90 były świetne ( byłem dzieciakiem itd :)) ale własnie mowienie że teraz jest niższy poziom czy że Lebron lub Durant nie byliby gwiazdami to przesada, jak to dobrze nazwałeś : sentyment, tak samo zapominanie o starszych latach to też przesada

    • Majecha pisze:

      Wg mnie dziś trudniej kręcić statsy w obronie niż w ataku – np. liczbe bloków. W ataku jest łatwiej – choćby przez „odfizycznienie” gry, reguły dotyczące rąk, kontaktu w wejściach pod kosz i cholerne flopowanie…
      Nie chce windować głupich statystyk jakby tylko one miały znaczenie ale uważam, że punkty było ciężej zdobywać w czasach Paytona i Mutombo niż Paula i Ibaki. jest to opinia obiektywna, nie powodowana sentymentem. Zresztą nie o to chodzi – porównujesz statystyki dwóch zawodników, których jednak umiejętności dzieli spora różnica klasy. Niedaleko szukać – ilez na tym forum jest niefajnych opinii na temat Ellisa – jego grze w obronie, wymuszanym rzucaniu, grę pod siebie, partnerstwo itd?
      Zgadzam się, że HoF to sporo, może rzeczywiście za dużo , może nie ale kłuje mnie, że porównujesz go do Monty ellisa.

  5. Adrian89 pisze:

    Swoją drogą Marion, Mvp czy Jefferson są przymierzani do Knicks jako wzmocnienia na przyszły sezon dla knicks.

  6. Barzay pisze:

    co do podważania znaczenia przegranej sas z okc to się nie zgodzę, zawsze ta sama wymówka że Pop nie chciał tego wygrać, nie musiał – to może niech z raz mu/im się zechce?
    parker i manu to moim zdaniem HOFs ( i też za dokonania miedzynarodowe), co do tegorocznego wyboru nie żałuję nikomu ale też nie chyba nie mieli wyboru dużego

  7. Finley pisze:

    Qcin często bredzi od rzeczy. Nawet to, ze Irving na dobrej skuteczności zrobił 44 punkty to jest winny porażki…

    Ale w jednym trzeba przyznać mu racje, Parker jako HoF brzmi śmiesznie…

  8. Woy pisze:

    Panowie,chłopaki,koledzy – RICHMOND – zobaczcie go z perspektywy prawdziwego lidera oraz ile razy wciągnął Kings i Bullets do play offs (niemal nigdy!)?osobiście widziałem sporą liczbę spotkań z jego udziałem w Kings,Bullets czy kadrze amerykańskiej ale Wielki to on nie był, nawet mimo wspomnień z sentymentem. Mocny rzut, sporo zdobywał ale gdzie mu do Drexlera,Dumarsa czy Millera?

  9. qcin pisze:

    Przez kontrakt Kobe Lakersi popadna na lata w przecietnosc- Qcin pieprzy bzdury.
    Indiana jest slaba i nie zagra w finale- Qcin pieprzy bzdury.
    George jest dobry ale nie rewelacyjny-Qcin pieprzy bzdury.
    Pacers zrobili blad ze oddali Turnera. Qcin pieprzy bzdury.
    Wizards mimo poczatlu sezonu spokojnie awansuja do PO- Qcin pieprzy bzdury.
    Boston tankuje -Qcin pieprzy bzdury.
    Warriors jak awansuja do PO to w wielkim bolu-Qcin pieprzy bzdury

    Czekam na pierwszy przyklad gdzie naprawde pieprze bzdury. Dajesz Finley chetnie poczytam te moje farmazony. Troche tekstow napisalem wie masz w czym przebierac.

    Jestescie tak nudni z ta wasza argumentacja ktora zaczyna i konczy sie na tym ze wam sie styl pisania nie podoba ze smieje sie z vo dtugiego komentarza.

    Co di Irvinga to juz w ogole tlumaczenie jak dla dziesieciolatka. Co z tego ze ma siper statystyki skoro sprawia ze caly zespol hra gorzej? Z tego co pamietam koszykowka to sport druzynowy. A nie. Qcin pieprzy glupoty.

    Plis gdzie napisalem ze byl winny porazki. Pokaz mi to bo chyba nie dowidze.

    No ale taaaa lepiej sobie dopowiedziec. Tym sie wlasnie toznimy Finley czy Adrian. Wy widzicie tylko to co wam odpowiada by potwierdzic swoje tezy a ja mam argumenty. Licze ze dostosujecie sie do tego poziomu dyskusji bo poki co to tylko krzyczycie populistyczne hasla. Sorry populistyczne to zle okreslenie bo akirat w tym przypadku wiecej osob jest za tym bym kontynuowal co zaczalem niz tuch co marudza ze porownania trywialne. To portal o koszykowce a nie kolko litrrackie. Panowie Bohema.

    • VanDick pisze:

      Nie no hipokryjza, hipokryzja i jeszcze raz hipokryzja. Od razu pisze, że jestem fanem Bostonu żeby nie było. Bardzo dobrze wiem, że Boston tankuje. DObrze wiem i ja, i Ty, że Jazz tankują. WIęc do cholery o co ten ból dupy z ciskaniem się ciągle do Bostonu?! Ja rozumiem, że zaraz będzie „BOSTON PRIDE GDZIE TO DO CHOLERY SIĘ PODZIAŁO?!”, ale co robią Lejkersi? Co robią Twoi ukochani Jazz? ;> Ja rozumiem, można mieć swoje poglądy itp. ale kurwa trochę obiektywizmu, bo żałosne jest to czepianie się do Celtics.
      PS. Co złego jest w tym, że Ainge będzie chciał Humphries’a na następny sezon w Bostonie? Ja rozumiem, że jego obecny kontrakt to śmiech na sali ale to nie pierwszy i nie ostatni przepłacony wysoki. Poza tym jako zmiennik za 5mln$/rok Krzysiek się przyda w Bostonie.

      PS2. „Moim zdaniem do HoF powinni trafiać tylko najlepsi z najlepszych, a nie bardzo dobrzy. Przykładowo, z obecnej ligi to poza Lebronem, Durantem, Duncanem, Nowitzkim, Wadem , Bryantem, mooooże Paulem(…)” czyli co, uważasz, że (uwaga będą nazwiska związane z Bostonem ; ) Pierce, Garnek i Allen są gorsi od wyżej wymienionych? Przecież pojedynki Duncan – Garnett zawsze dodawały smaczku (wiadomo, że nie lubią sie jak pies z kotem), Pierce, który umiejętnościami bije LeBrona na głowę, no i Allen, który rzuca trójki jak nikt inny (obecnie tylko Stefan Kura chyba może się z nim równać, ale pożyjemy zobaczymy). Akurat tutaj żadnych uszczypliwości i czepialstwa tylko pytanie, ewentualnie temat na dyskusje.

    • Woy pisze:

      Kris Humphries to żaden przyszłościowy gracz i wolę by C’s postawili na Sullingera, Faveraniego i Olynyka. Ponadto wydaje się, że również Joel Anthony jest tam tylko na chwilę, więc na co przepłacać słabego Kardashiana, nawet za 5 mln? Btw. Kris robi dobre liczby tylko kiedy gra długo , w każdym meczu, gdy czuje się pewny i potrzebny. W Bostonie max to 15 minut jakie w przyszłości dostanie i czy naprawdę C’s go potrzebują? Wolałbym przepłaconego Asika czy Gortata kosztem gościa zarabiającego dziś 12 mln za sezon.
      Na pytanie co robią Lakersi odpowiem głównie leczą kontuzje (Bryant, Nash, Henry i nawet Gasol a do niedawna jeszcze Farmar, Blake oraz Young) -> więc kim mają grać?

    • VanDick pisze:

      Dobra leczą kontuzje, a gdyby nie leczyli to walczyli by z Heat w NBA Finals? :> Od początku sezonu bło wiadomo, że Lakers będa tez tankować, bo zatrudnili pełno ogórów na roczne kontrakty : ) I to samo było wiadomo o 76sixers, Jazz, Bucks, Kings, Magic, Bostonie. I nie wiem po co ta nagonka w każdym artykule. Bo Qcin to już sobie z tego rozrywkę robi, ale nie Jazz nie tankują tylko mają słabych graczy, Lakers leczą się cały sezon. Tylko ten okropny Boston bezczelnie tankuje.

    • Woy pisze:

      Na pewno nie przegrywaliby celowo – co wskazał w Celtics – Qcin. A już na pewno nie przy mającym nieco więcej ambicji Bryancie (btw. to za ogóra nie mam ani Kamana ani Younga, którzy jeszcze swoje potrafią zrobić i chcą walczyć na boisku, m.in. o wysoki kontrakt; a szkoda bardzo, że posypał się tak świetnie wyglądający na starcie Henry) Nie wierzyłem w tezę Qcina dopóki nie obejrzałem kilku końcówek spotkań teamu Stevensa. Sorry , ale oglądając dzisiejszych Celtics to robi się nieco przykro i powtórzę własne słowa, ten GM , który celowo nakazał przegrywać swoim to chyba jednak Danny Ainge. I naprawdę nie wiem jakich argumentów użyjesz by mnie przekonać, iż C’s nie tankują i nie przegrywają celowo? Off-topic, czekam na reformę draftową Silvera, bo poprzez te słynne tankowanie po prostu sezon (jako wieloletniego kibica i piszącego o koszu) przestaje mnie bawić…

    • VanDick pisze:

      Woy jesteś tutaj w moim odczucia jakimś head-redaktorem, ale teraz to Ci chyba uciekło czytanie ze zrozumieniem co takiej personie nie wypada. Gdzie ja napisałem, że Boston NIE tankuje celowo? Zresztą jak można tankować nie celowo? Że niby jak drużyna nie wzmocni się dobrze to nie tankuje celowo? Czyli co Phila nie tankuje celowo, bo po prostu mają słaby skład (albo może celowo GM nie postarał się odpowiednio wzmocnić drużyny? :>)? W ogóle jak tankowanie może być nie-celowe? To już jest temat na dyskusje, ale na bank nie przez internet. A co do tankowania Bostonu, to nie cieszę się z tego zjawiska, bardziej traktuję jako zło konieczne, tak bym to nazwał. A już szczególnie w końcówce sezonu gdzie już nie gra się o nic (no chyba tylko o to żeby pokazać „tak patrzcie jak cały sezon bezczelnie tankowaliśmy a w końcówce ogrywamy najlepszych i mamy bilans 6-0 w tych starciach”). I tez napisze, że jakoś mniej mnie kręci ten sezon (nie mam aż takiej zajawki jak chociażby 4 lata temu kiedy zacząłem się interesować basketem i C’s), bo Boston nie gra o nic, mecze Bostonu które oglądałem to chyba na palcach jednej dłoni policzę (wiadomo mecze z Miami, Lakers, powrót Rondo po kontuzji, ciekawy mecz z Pacers), bo i z jednej strony praca, a z drugiej po co oglądać mecze o nic?
      I ja tak przynajmniej sądzę, że warto jeden sezon stracić żeby złapać nowy oddech, zbierać kapitał pod przyszłe ruchy transferowe, aby w następnym sezonie zacząć już grać o PO i topowych FA, a za 2-3 lata bić się już o najwyższe laury.

    • Woy pisze:

      Zadam pytanie – o co CI chodzi?

      Twoje zdanie to poniekąd jako szyderę można czytać, NIE?

      Tylko ten okropny Boston bezczelnie tankuje.

      Czytanie ze zrozumieniem , ciekawe…

      Tankowanie nie celowe, czyli być słabiutkim składem jak Sixers, nie mogąc wiele zrobić w ataku niż liczyć na piękny mecz MCW lub grać totalny piach w obronie. Pasuje?

    • Buńczuczny Bidon pisze:

      Woy – Czyli celowe osłabianie zespołu, tak jak zrobiło to Philly, albo Utah przed sezonem to jest filantropia? Nie tankowanie?

    • VanDick pisze:

      @Woy
      Nie to akurat nie była szydera, bo na serio uważam, że to Ty jesteś tutaj tym najważniejszym redaktorem.
      Jak nie wiesz o co mi chodzi to podaję na tacy ” Gdzie ja napisałem, że Boston NIE tankuje celowo?”. Wy chyba cały czas myślicie, że ja jestem psychofanem Bostonu, który ciągle pisze, że Boston jest cool i sie czepiacie bezpodstawnie, gdzie ja pisze, że wiem o tankowaniu Bostonu…
      No tak, bo Philly nie mogła przed sezonem wzmocnić się tak, żeby chociaż być średniakiem (fakt, że tankowanie to oni zaczęli już od momentu oddania Iguadoli gdzie sezon wcześniej byli rewelacją sezony przegrywając z Bostonem w 7 meczach, a potem to już zaczęli lecieć po bandzie). Okej przyjmijmy, że nie mogła. Ale już oddanie Turner’a za paczkę fajek, albo Hawes’a nie jest tankowaniem tylko pomaganiem Pacers przy rywalizacji z Heat, a Cavs w walce o PO : ))))))) OCzywiście Jazz nie mieli zamiaru tankować biorąc spadające umowy takich asów jak Jefferson czy Biedrins, puszczając wolno Big Al’a i Millsapa, to jest przebudowa : ))))))

      Napisze wielkimi literami – JA NIE BRONIE BOSTONU, CZY TAM UDOIWADNIAM, ŻE NIE TANKUJĄ TYLKO PROSZE O TROCHĘ OBIEKTYWIZMU I NORMALNOŚCI BO BOSTON JEST TRAKTOWANY JAKO BANDYTA W TYM CAŁYM TANKUJĄCYM TOWARZYSTWIE A RESZTA DRUŻYN SWOJE ZA USZAMI TEZ MA : )

      PS. Qcin Boston wcale nie chce Wigginsa tylko Parkera więc życzenie żeby to Kings trafili Kanadyjczyka (co przy posiadaniu Gay’a jest blokowaniem talentu młodego) dla Bostonu nie jest złe ; )

    • Adrian89 pisze:

      A gdzie ja sobie dopowiedziałem ? Pisałeś że Jazz są po prostu słabi a nie tankuja. A co do odbioru Twoich tekstów to miałem namyśli trywialne wstawki na temat Grey czy jak jej tam. Nie wiem czy to ma jakąś wartość dla części odbiorców dla mnie jest po prostu nie smaczne. Taki ze mnie „świętoszek”

  10. Hogofogo pisze:

    Nie do końca się zgodzę, że Parker jako HoF brzmi śmiesznie. Kilkukrotny mistrz, MVP finałów, druga gwiazda w chyba najlepszym teamie w przekroju ostatnich dwudziestu lat. Jego nie najlepsze średnie nie mogą być jedynym argumentem przeciw niemu. W ważnych momentach meczów zawsze dawał radę. Do tego jeszcze dochodzą sukcesy międzynarodowe. Ja bym się nad nim zastanowił. Natomiast co do Irvinga prosta sprawa. Nadaje się na streetball i do reklam. Tyle:)

  11. Dylan pisze:

    @qcin, mnie bawia Twoje teksty. Moze liznaie jajek Anthony’ego to lekka przesada, ale ogolnie plus za proby rozweselenie tego „smutnego jak pizza miasta”, jak to mawial Bolec.
    No i chyba musisz sie liczyc, ze Twoje trafne spostrzezenia nie przypadna do gustu wssystkim ludziom, ktorzy traktuja bakest jak jakas pilke nozna…
    „Garnett krwawi na zielono!!! Boston skompletowal swoje big3 HONOROWO, nie jak to sprzedajne Miami”
    „Kyrie Irving ma fajny koziolek i zdobyl MVP allstar game – hello to cos znaczy”
    „nie porównuj gowniarzu Monta Ellisa do gracza który rzucam 2pkt wiecej ale gral w czasach gdzie toughness mieli napisane na koszulkach”
    pozdrwiam i wytrwale czekam na kolejne nieakceptowane przez dość spora grupę teksty ;)
    ps wiem, ze to moja subiektywna opinia, ale Jazz nie wygladaja na usilnie tankujacych, da sie ich oglądać.

    • VanDick pisze:

      A gdzie tu ktoś pisał o honorowym tworzeniu Big3 w Bostonie, z resztą jak to jest zrobić Big3 honorowo, a jak niehonorowo? I nie wiem czemu mówisz, że Miami jest sprzedajne? Czyż zawodnicy nie „sprzedają” swoich umiejętności przyszłemu pracodawcy? To, że się dogadali kumple, żeby razem zagrać za mniejsze pieniążki, którymi i tak już srają nie jest jakieś kontrowersyjne. Jedynie to może LeBron się sprzedał, bo mimo wszystko troszkę frajersko potraktował Cavs i zrobił sobie talk- show niczym Oprah, ale z biegiem czasu już inaczej ja na to patrzę.
      Oczywiście Garnett krwawił na zielono, był cholernie zaangażowany w życiu organizacji i drużyny, fakt, że stracił w moich oczach biorąc ten kontrakt dwuletni za 24 bańki, ale granie za symbolicznego dolara to tylko można by się od Pierce’a spodziewać. Zaraz powiesz, że gówno prawda bo poszedł do Nets tak samo jak PP34, który też się rzekomo sprzedał, ale to nic, że TO ORGANIZACJA ICH WYMIENIŁA PO WSPÓLNYCH ROZMOWACH Z ZAWODNIKAMI, ale co tam sprzedali się. Teraz w NBA nie ma lojalności, a jak już jest to są to pozostałości po erze post-jordanowskiej i spadkobierców Birda, Magica itp. Basket to zawód i sposób zarobku na chleb. Sad but true.
      A jak to się traktuje basket tak jak piłkę nożną?
      A i żeby nie było lubie styl pisania Qcina, bo często – gęsto są fajne porównania i metafory, brakuje tylko sypania hasztagami.

  12. amon pisze:

    Qcin,dawaj kolejne MgB,a raczej bezpośrednie mecze drużyn tankujących. Będzie okazja do komentarzy. Nie poddawaj się,swoimi kontrowersjami dodajesz kolorytu temu blogu. Nie zawsze się można z Tobą zgodzić,ale nie chodzi o to,abyśmy sobie zawsze kadzili,bo nudno by było jak na meetingach świadków jehowy( nic do nich nie mam zresztą). Wiem,że w obliczu zbliżających się playoffów obejrzenie takiego MgB może być katorgą,ale co tam. Niepowtarzalna szansa na najlepsze MgB w historii:))

  13. amon pisze:

    Pozwolę sobie wrzucić swój kamyk do celtyckiego ogródka( Boston Garden). Patrzę na Celtics przez pryzmat sezonów 2006/7 -2007/8. Tankowanie zamienione w powstanie sztucznego tworu. Nie chodzi mi o sam team z Massachusetts,ale to co stało się w moim otoczeniu. Trzech moich znajomych,zapamiętałych fanów-odpowiednio:Pistons,Knicks i Rockets z miesiąca na miesiąc-po finałach 2008 przefarbowało się na zielono. Wmawiali przy tym,że zawsze kibicowali Bostonowi,cynicznie odrzucając moje przypomnienia o ich poprzednich ukochanych klubach. Troszkę dla przekory zniecierpiałem Celtics i tak,w mniejszym stopniu jest do dziś.Właśnie przez tych trzech mam takie,a nie inne wyobrażenie o fanach Bostonu,zwłaszcza tych młodszych Muszę dodać,że w latach 90ych była to jedna z moich ulubionych drużyn. Aby było śmieszniej-zwarty z fanów Celtics,którego znam,kibicuje im od 1991 roku i w 2008 nie afiszował się z tą miłością,jak trzej pozostali. To jest prawdziwy fan Bostonu i takich lubię.

  14. Mario pisze:

    Dylan,
    Może jestem w tej sprawie nieobiektywny, ale jednak zauważam zasadniczą różnicę w utworzeniu bostońskiego Big3 a tego w Miami. Mianowicie:
    KG dołączając do Celtics miał za sobą 12(!!!) sezonów w Minnesocie, Allen grał już 11 lat w lidze,
    Lebron i Bosh przed przejściem do Miami rozegrali po 7 sezonów w swoich klubach.

    Dalej:
    W momencie powstawania big3 w Bostonie – Pierce miał 30 lat, Garnett 31, Allen 32
    w Miami – Lebron 26, Bosh 26, Wade 28
    Kiedyś pisałem to już, ile porażek przed decyzją o odejściu zniósł KG, a ile LBJ, więc tę kwestię pominę, ale z której strony by nie patrzeć, the decision powinno mieć miejsce w tym roku, ewentualnie w kolejnym by móc te drużyny w ogóle porównywać. ..

    A co do Qcina, uwielbiam MgB, z chęcią czytam gdybym był GM’em, w większości się z nim zgadzam (mam nadzieję, że pominięcie Pierce’a i Garnetta w potencjalnych HoF to tylko roztargnienie :D), teksty ma momentami genialne, a to, że hejtuje Boston czy jest bezkrytyczny w stosunku do Jazz. Cóż, każdy ma drużyny, które lubi i te za którymi nie przepada, więc trzeba to po prostu zrozumieć (ignorować jak kto woli)

    Ważniejsze sprawy mamy już za sobą,
    Trochę szkoda mi NYK, oczywiście sami sobie winni. Gdyby nie żarli się między sobą, od początku grali z takim zaangażowaniem, Bargani szybciej by się złamał itp. to pewnie teraz byliby gdzieś w okolicach 3-6 miejsca. A szkoda mi ich dlatego, że trochę przypominają mi mnie z czasów szkolnych, kiedy pod koniec semestru/roku przypominałem sobie, że 4 i 5 jednak byłyby mile widziane na świadectwie i zaczynało się udawanie sumiennego ucznia. Ale mówiąc poważnie, uważam, że Knicks daliby kilka ciekawych meczów z Heat, wyrywając pewnie 1-2 spotkania, zaś Hawks dostaną sweepa vide drużyny rywalizujące w pierwszych rundach ze Spurs. Szkoda tego meczu z Wizards.

    Co do Irvinga, nigdy nie byłem jego fanem. Może nie mam tak radykalnych opinii na jego temat jak Qcin, jednakże do piewców mi daleko. Pozwolę sobie na dość kontrowersyjną sugestię. Powszechnie przyjmuje się, iż Irving i Waiters nie mogą razem funkcjonować (nie oglądam ich na tyle dużo, by wyrobić sobie własne zdanie, więc zaufam innym). Pod nieobecność MVP meczu gwiazd, Dion wykręcał podobne cyferki, Cavs osiągali solidne wyniki, więc pojawia się pytanie, czy aby na pewno trzeba pozbywać się absolwenta Syracuse? Przecież za Irvinga będzie można dostać zdecydowanie więcej, wyciągnięcie jakiejś prawie gwiazdy z mniejszym parciem na liczby plus kilku zadaniowców wydaje się realne. Ponadto Kyrie będzie musiał dostać sporo kasy, prawdopodobnie więcej niż Waiters co daje kolejne miliony na ściągnięcie co najmniej solidnych grajków. Ktoś pewnie powie, że to droga ku przeciętności, ale z drugiej strony może Dion ma jeszcze większe możliwości, które pod nieobecność obecnej gwiazdy nam się objawią, a jeśli nie to chyba zawsze lepiej pograć w PO (przeciętność na wschodzie to szansa nawet na 2 rundę) niż tkwić w tym toksycznym układzie.

    Chciałbym jeszcze pochwalić Kings, jako jedynie z odwróconego top 8 (Bucks, Sixers, Magic, Celtics, Pistons, Jazz, Lakers, no i Sacramento) starają się grać w koszykówkę, nie symulują kontuzji swoich gwiazd (niby Thomas się leczy, ale Gay i Cousins wciąż biegają w całkiem dużym wymiarze czasowym), po prostu zachowują się tak jak należy. Oby dostali nagrodę w postaci wysokiego numeru i dobrali kogo potrzebują. Czyli chyba jakiegoś PG, bo pozycje centra i SF w miarę dobrze obsadzone. A jeśli Gay skorzysta z opcji to Isaiah raczej OUT.

  15. Buńczuczny Bidon pisze:

    Qcinie drogi.

    Wiem, że znajdą się tacy fani Bostonu, którzy będą bronili tej drużyny nawet jeśli nie będą mieli argumentów. Ja przyznaję otwarcie – Boston tankuje podle i leci w chuchu.

    Ale to nie zmienia faktu, że traktujesz komentarze wybiórczo i odpowiadasz na te zarzuty, na które Ci pasuje. A czasami nawet dodajesz jakieś swoje tezy, które rzekomo padły w temacie, a których nie było. Powróćmy zatem do tematu Jazz, Lakers i przede wszystkim Magic (to, że 76ers i Bucks również lecą w chuchu to chyba nikt na tej stronie, nawet Ty, nie twierdzi). Lakers kontuzje? Tak, wiecznie połamany Nash, który i tak już wiele do drużyny nie wnosi. Jedyna poważna kontuzja tego zespołu to Kobe (on sam również tej drużyny nie zbawi). Ostatnimi czasy faktycznie zaczęło się ich trochę więcej. Ale pomyśl – gdyby taki wysyp kontuzji pojawił się chociażby w tym nieszczęsnym Bostonie, to wszyscy by twierdzili, że to kolejna sztuczka GMa. Tylko Lakers tacy biedni, i gdyby nie te kontuzje Bazemorów i innych asów, to by się bili o PO aż by iskry szły. Utah w ciągu ostatnich 20 spotkań też grają głównie piach na życzenie, a momentami robią jaja tak jak Boston (bo podkreślam – to co robi Boston to SĄ jaja). Zwłaszcza przegrana bodaj z Memphis, gdzie w czwartej kwarcie po prostu wystawili tyłek prosząc się o wiadomo co. Orlando to z kolei najumiejętniej tankujący zespół w tej lidze. Tankują hardo, ale robią to po cicho i niektórym to umyka. Tak naprawdę z całej tej ekipy poniżej 6-7 seedu to pośmiewiska nie robi z siebie tylko Sacramento. No ale o tym się nie mówi, są tylko 76ers i Celtics.

    Co do Twojego stylu pisania. Nie jestem jego fanem, ale wiem że są osoby które go lubią i jest ich sporo. Nie przejmuj się opiniami napinaczy, którym przeszkadza Twoje lekkie pióro. Ja generalnie w 80% lubię Twoją merytorykę i na tym staram się skupiać. Przeszkadza mi w tym czasami lizanie jajek Anthonego albo zabiegi ssące Sashy Grey. Myślę że w niektórych momentach mógłbyś sobie darować silenie się na zabawne wstawki w każdym zdaniu, a przede wszystkim zachowanie pewnego umiaru. Ale to moja opinia i możesz sobie nią wytrzeć tyłek. Tak długo, jak będziesz rzetelny i konstruktywny to będę Cię czytał. Nawet jeśli bywasz nieobiektywny.

    Pozdro.

  16. Woy pisze:

    Co zrobiło Philly oddając Holidaya za MCW I NOELA?pozbyli się przeplaconego gracza i nie zapominajmy,że ich plan z Bynumen i Richardsonem wziął przez kontuzje w łeb. Poza tym poczekajmy do kolejnego sezonu z ocenami ich, bo w tym szaleństwie jest prosta metoda i jakas przebudowa. Btw.Turner pokazuje się słabo a z Hawesa by więcej nie wyciągnęli więc nie było sensu dalszej inwestycji.
    Jazz jasno i wyraźnie mówili o stawianiu na młodzież kosztem odstąpienia od wysokich kontraktów Ala i Sapa. Problemem jednak się stało niepostawienie na Hornacka. Corbin i Jazz to jakby sezon za długo.

    W końcu, Ainge podpisał super umowę z Garnettem,którą nazwałem strzałem w stopę a potem zrobił najgorszy numer, oddając Piercea. Sorry ale Ainge dla mnie stracił sporo w oczach jako manager i nie wiadomo co mu przyjdzie do głowy po sezonie, albo gdy przegra draft?

    • Buńczuczny Bidon pisze:

      Nie wierzę w to co czytam.

      1. Pomijając fakt, że all-star za 9 baniek jest przepłacony. Oddanie Holidaya, Turnera, Hawesa i zatrudnianie takich tuz jak Sims, Mullens, Nunnally, Varnado i Ware nazywasz PRZEBUDOWĄ. Chcesz ich oceniać po przyszłym sezonie, ale Boston oceniasz już teraz.

      2. „Jazz jasno i wyraźnie mówili o stawianiu na młodzież”. Tak, tylko dlaczego nie obudowali ich wartościowymi zawodnikami? Przejęli z własnej woli za niemal darmochę kontrakty takich potentatów jak Biedrins i Rysiek Jefferson, zapewne po to, żeby młodzież z nimi powalczyła o PO i nauczyła się od najlepszych. Oddali ZA DARMO na rynek FA dwóch świetnych zawodników, nawet nie próbując zatrzymać jednego, albo zrobić sign’n’trade za jakiś klocek, uzupełniający zespół. To nie jest tankowanie, tylko stawianie na młodzież. W momencie kiedy Boston oddaje dwa najstarsze pruchna w składzie za 3 (bagatela) pierwszorundowe picki i daje grać więcej minut Sullingerowi, Olynykowi i właśnie zawodnikiom młodym – jest to już tankowanie.

      3. Mówisz, że Ainge już stracił w Twoich oczach (ciekawe, że jego nie ocenisz po przyszłym sezonie, jak Phily). Ok, zgadzam się do umowy Garnetta, która była za duża. Ale to, że ją opchnął w naprawdę udanej wymianie, która pozwala mu na właśnie przebudowę to chyba świadczy tylko dobrze o nim (zwłaszcza, że miał klauzulę no-trade). Powiedz mi dlaczego oddanie dwóch przepłaconych zawodników, którzy pewnie zaraz skończą karierę, za mega zestaw picków jest złym ruchem, a oddanie młodego all-stara (który zarabia niemal połowę tego co stary Pierce) za kolesia, który nie zagrał żadnego meczu w NBA i może być zwykłym boostem, jest dobrym ruchem?

      Naprawdę Woy, wygląda to tak jak byś się już na siłę trzymał tego co powiedziałeś wcześniej, bo może uznałeś że głupio się teraz wycofać. Ale ja naprawde nie rozumiem dlaczego Jazz i 76ers są traktowani w kategorii ofiar słabego rostera i przebudowy z głową, podczas gdy Celtics to banda oszustów z perfidnym i niesportowym GMem na czele.

  17. W. pisze:

    MCW to był zdaje się oryginalny wybór Philly, nikt za niego nic nie oddawał…

  18. Woy pisze:

    Bidonie drogi, bo Boston to Mistrzowie i team z aspiracjami a nie zaściankowy klub , który może czekać latami na przedbudowę. To jest marka a nie jakiś Wąchock, więc pozwolisz ,że moje oczekiwania co do nich i Lakers są nieco wyższe niż do Jazz lub Sixers? z niczego się nie wycofuje, ani nie boję się swojego zdania. Sixers utopili się mocno w błocie po inwestycji w Kręglistę a wypadek Richardsona można tylko nazwać pechem. Holiday po roku w NOP nic wielkiego nie pokazał i zakończył sezon kontuzją.

    Turner to nie jest franchise player w którego można inwestować grube miliony i wiedzą o tym nie tylko w Philly, ale również już w Indianie. Zawsze widziałem wielki dystans między nim a pierwszym w drafcie Wallem. Biedrins i Jefferson spadają po sezonie, a Jazz biorąc ich od Warriors wiedzieli kilka miesięcy wstecz iż skazują się na przebudowę oraz odmładzanie składu.

    Boston oceniam dziś , gdyż Rondo,Bradley, Wallace, Green, Sullinger przy np. Tomie Thibodeau i slabiutkim Wschodzie powinni dziś byli walczyć o play offs. Te nazwiska to nie jakość Simmsa , Wrotena,

    W końcu, przypomnę dyskusję o Alu Jeffersonie , drużyny za bardzo i ślepo wierzą w potęgę młodych graczy i za bardzo nastawiają się na draft, kiedy tak naprawdę weterani , za duży cash, robią wyniki i mają większy wpływ na nie.

    Aha i nie wtykaj mi w usta czy w klawiaturę słów – Banda Oszustów i Niesportowym GM’ie. Peace on You! Poczytaj z uwagą moje wypowiedzi w tekście i w komentarzach , bo trochę za bardzo mnie traktujesz niczym Qcina. Moje słowa tyczyły się głównie Ainge’a i Humphriesa (a o Aingu mam zdanie wyrobione nie od dziś i zastanawiam się co zrobi za rok?).

    BTW. to nie fani Celtics obrzucali dom Danny’ego różnymi rzeczami jak oddawał ikony klubu do Nets?lub skandowali zwolenienie jego?? chętnie odszukam te informacje z moich artykułów.

    • Buńczuczny Bidon pisze:

      Może już bez przerzucania pojedynczych argumentów bo raczej do konsensusu nie dojdziemy.

      Wymiana PP i KG. Tak, wielu kibiców było niezadowolonych. Ja też nie byłem zachwycony, ale wiem że to było dla wyższego dobra. Nawet Pierce powiedział, że „nikt nie jest ważniejszy niż ta organizacja, nawet ja”. Przecież nie musiał odchodzić, bo mogli ten trade zablokować. Wszyscy uznali, że tak będzie najlepiej dla zespołu i dla nich (w Nets mają większe szansę na NBA finals niż w Celtics, jestem realistą).

      Podsumuję to tak. Władze Celtics nie wymienili Birda przed jego ostatnim sezonem w lidze (a mieli naprawdę niezłe oferty, musiałbym poszperać za konkretami) i to zaskutkowało niemal dwoma dekadami klepania biedy. Czy to było „Celtics Pride”? No chyba nie. Danny’ego można lubić lub nie lubić, szanować lub nie szanować. Ale jest to bardzo inteligentny, cwany i pragmatyczny GM i wszystko co robi jest z korzyścią dla klubu (może poza wybraniem 1-2 ogórów w drafcie, ale komu się to nie zdarzyło?).

      Pozdro.

      PS. Jeśli zespół nie jest budowany do zwycięstw to jest budowany do porażek. Nikt nie buduje zespołu mają na celu „ej, w tym roku celujemy w 9-10 seed”. Dobrze o tym wiesz. A nikt nie wmówi mi, że LAL, Utah, 76ers, Bucks i Magic byli przed sezonem budowani z myślą o wygrywaniu. No niestety.

    • Woy pisze:

      Myślę, że Lakers walczyliby bez dwóch zdań gdyby nie kontuzja Bryanta. Nie wierzę ,że weszliby do play offs (bo stawiałem ich gdzieś na 9/10 z Minną) ale nie wyglądałoby to tak jak dizś.
      pozdro. Nie nazwę jednak Kamana czy Younga ogórami, ale już w D’Antonim widzę nieudacznika (którego trzeba wręcz zwolnić).

  19. Mr. Cental pisze:

    Nie oglądałem forum pół dnia a tu tyle komentarzy :D
    Kilka moich uwag:
    1. Tankowanie było, jest i będzie. Z racji obecnego sezonu i ilości dołujących drużyn fatalnie się ogląda wiele meczy i dlatego też, nawet nie próbuje oglądać „czołowej” ósemki + Cavs i Denver.
    2. Co do jakości tankowanie, to zapewne każdy GM/team ma jakiś plan. Jedni idą na całość, wyprzedając co się da (Philly), inni stwarzają pozory walki (jak LAL), jeszcze inni zasłąniają się ogrywaniem młodzieży (Jazz, Magic) a kolejni wykorzystują to do budowania drużyny (Kings). Są jeszcze zespoły, które nie zamierzały tankować a poprostu są słabe lub miały pecha/kontuzje (Pistons, Cavs, Cans, Denver). Oczywiście możemy dyskutowac, czy gdyby Kobe był zdrowy, to LAL graliby lepiej? (pewnie tak, ale ja osobiście i tak im dałem bilans 34-48)
    3. Zwróccie uwagę na Raptors, gdzie na początku sezonu wszyscy uważali że zanurkują po Wigginsa, a tymczasem oddali Gaya (najlepszego na papierze gracza) i są objawieniem sezonu. Sądzę, że gdyby teamy z „czołowej” ósemki (zwłaszcza te ze wschodu) miały lepszy start, to nikt by na siłę nie myślał o tankowaniu (jak to właśnie było z Raptors).
    4. Podobnie ma się sytuacja z Suns (sam ich obstawiłem na dnie zachodu obok Jazz). Są Megapozytywnym zaskoczeniem sezonu i pewnie nawet jak nie wejdą do PO, to by się nie zamienili np z Bucks.
    5. Kolejny ciekawy zespół to Bobcats, gdzie przed sezonem byli krytykowani za podpisanie Ala i za wybór trenera. Dochodziły głosy, że zachowali się fatalnie, bo zamiast tankować w najlepszym (ponoć) drafcie od 11 lat, to i tak do PO nie wejdą i wysokiego nr w drafcie też nie będzie. Tymczasem są już solidną ekipą, transfer wypalił, młodzież się rozwija i w obecnej sytuacji są w stanie nawet powalczyć z Indianą o 2 rundę. W przyszłym roku wolni agenci już nie będą ich omijać szerokim łukiem, co może się odbić np na Philly czy Bucks.
    6. „zarządzający” blogiem nie zawsze mają rację, bo nie muszą jej mieć – ważne że w większości wypadków rzetelnie przekazują informacje, aczkolwiek czasem powinni uderzyć się w pierś :D
    7. Część czytających powinna czytać tekst 2 x i najlepiej na głos.

  20. qcin pisze:

    Oczywiscie Allen Garnett i Pierce tez sa w tej grupie HoF, bez dyskusji.

    Adrian to bylo akurat do Finleya.

    Bidon odpowiadam na wszystkie, sensowne, zarzuty. Boston to jedyny zespol ktory oszukuje i nie jest to naciagana teoria wystarczy poogladac te szopke ktora pokazuja. Przypomina mi to koncert Kazika gdy kazali mu grac z playbacku wiec wyszedl i spiewal do suszarki jesli dobrze pamietam. Wielokrotnie pisalem o roznicy miedzy oslabianiem zespolu przez GMa by dokonac przebudowy a symulowaniu gry w koszykowke by przegrac. I bede pisal to za kazdym razem kiedy bede to widzial. Bo oszustwa trzeba wskazywac palxem a nie przechodzic z nimi do porzasku dziennego i udawac ze nic aie nie stalo i reszta tez tak robi. Noston robi to po raz 3 w przeciagu ostatnich 18 lat i to jest juz patologia.

    Pisze tak jak mowie. U mnie aie tak rozmawia i nie robie tego bo staram sie byc zabawny tylko dlatego ze sam lubie czytac tak pisane teksty.

  21. Buńczuczny Bidon pisze:

    „Boston to jedyny zespol ktory oszukuje”

    Ok, widzę że to już nie ma sensu.

    Btw. po raz kolejny zrobiłeś to co pisałem – odniosłeś się wybiórczo do tych zarzutów co Ci odpowiada. Bo odpuszczanie meczów przez Jazz (chociażby przywołane przeze mnie danie dupy Grizzlies w czwartej kwarcie) ominąłeś szerokim łukiem.

    No parodia.

    • Qcin pisze:

      przepraszam bardzo, czy Ty porównujesz zespół który w całym sezonie raz dał ciała, do zespołu który w ostatnich 2 miesiącach nie wyszedł na ani jedną 4 kwartę? Porównujesz Jazz, który przegrali z Grizzlies bo nic nie trafiali, do Celtics, którzy zaliczają średnio 3 straty w przeciągu ostatniej minuty meczu? Porównujesz Jazz, którzy w ostatnich dniach pokonali Magic (bezpośredniego rywala) po game winnerze Burke’a na pół sekundy do końca, czy ostatnio Pelicans po zaciętej końcówce do Celtics, którzy z Orlando nie zdążyliby oddać rzutu, a z Pelicans zaliczyli „run” 0:10 w podobnym przypadku? Serio porównujesz Jazz, którzy w tym sezonie przegrali dwa mecze (jeden z Lakers i jeden z Bucks) z zespołami ze ścisłego dna ligi, do Celtcs, którzy ośmieszają się w każdym spotkaniu czy to z 76ers, czy Lakers, czy… Jazz? Jaja sobie robisz czy co?

      Ja nie jadę po Jazz? Pokaż mi drugiego, który tak ciśnie po Corbinie, czy Ryśku Jeffersonie, Johnie Lucasie czy Kanterze w obronie, pokaż mi tego, który głośniej mówi, że blowout od Bucks to niemal poziom Celtics, no dalej. To, że czytacie tylko to co piszę na enbiej, nie oznacza, że to wszystko co myślę o NBA – wiele cierpkich słów napisałem o Jazz, co było widoczne nawet we wspomnianych MgB, a to że ostatnio mniej jest o nich nie świadczy, że zapominam o tym co się tam dzieje.

      Niemniej, Boston jest jedynym zespołem w lidze, który tnie w ch.a nie ruchami transferowymi, ale podkładając się na boisku i tyle i to jest OSZUSTWO.

  22. Woy pisze:

    @Adrian,zechcesz mi wytłumaczyć takowy brak racji? Lub ewentualne bicie w pierś bo nie ogarniam tej mądrości?
    Odpowiem tak, NBA co pewnie zauważyła większość z Was,śledzę od początku lat 90tych. Nie będę pisał o ilości obejrzanych spotkań każdego sezonu czy tygodnia ale powiem wprost 68. sezon jest najgorszym w historii. Główny powód to tankowanie i brak pomysłu by je ukrócić.
    Dalej, moje wywody są często inne lub różne od przeciętnego Kowalskiego z prostej przyczyny, patrzę na basket jako gracz i jako trener. Nie rajcuje mnie wsad numer 100 Blake’a Griffina ani rekord Kyle’a Korvera. Patrzę raczej na taktykę,styl gry,zaangażowanie w grę lub chęci do gry w obronie. Od tego typu rzeczy oceniam poziom drużyn. W końcu powiem, że ten sezon jest naprawdę jałowy a oslodzić nam go tylko mogą świetne play offs i to na Zachodzie. Ogólnie rzecz biorąc nie pamiętam bym zmuszał się do oglądania pewnych spotkań a w tym roku tak jest. Zastanawiam się czasem czy gracze NBA obstawiaja za pomocą znajomych lub rodziny własne spotkania?

  23. Qcin pisze:

    By być bardziej „obrazowym” porównujesz cokolwiek związanego z Jazz do czegoś takiego?! Przecież co druga końcówka Celtics wygląda tak samo. A nie sorry, zwykle to są podania w trybunu.

  24. Adrian89 pisze:

    Ten sezon rzeczywiście słabo się ogląda, ja liczę na wschodzie na jakieś mega niespodzianki typu Finał Raptors – Nets. Na zachodzie Portland – Clippers.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *