Jose, Dirk, 43 punkty Duranta, dogrywka i porażka Thunder

Trafiłem z wyborem spotkania na dzisiejszy poranek. Mecz w Dallas miał w sobie wszystko. Wpływ na rozstawienie w PO, wyrównaną walkę przez 53 minuty, zwroty sytuacji, kluczowe rzuty i popisy gwiazd.

Bohaterami gospodarzy została para Dirk Nowitzki (32 punkty, 10 zbiórek, 6 asyst) – Jose Calderon (22 punkty, 6/9 z dystansu, 8 asyst), która potrafiła się oprzeć naporowi Kevina Duranta (43 punkty, 5 zbiórek, 6 asyst) i jego kolegów z Thunder.

Drużyna Bilans I kw. II kw. III kw. IV kw. OT Wynik
Oklahoma City Thunder 52-19 24 36 29 22 8 119
Dallas Mavericks 43-29 28 31 25 27 17 128

Wnioski ze spotkania

  • Russell Westbrook powrócił wczoraj na parkiet po tym jak ponownie doznał (szcześliwie tym razem niegroźnego) urazu prawego kolana w wyniku zderzenia z Lowrym. Pierwsze minuty były dokładnie tym czym „żywią” się kibice krytykujący rozgrywającego OKC. Poza pierwszą trafioną trójką były więc straty (w całym meczu aż 8), niecelne i wymuszone rzuty i brak kontroli w ataku (ponad połowa jego wejść pod kosz kończyła się albo faulem w ataku, albo po prostu zgubioną piłką). Dodatkowo kilka razy w sytuacji bliskiego wyniku decydował się na trudne rzuty z dystansu – musi być w takich sytuacjach mądrzejszy. Jednocześnie jednak – zawsze, ZAWSZE – chciałbym mieć takiego gracza w swoim zespole. Gdy David Aldridge zapytał go przed meczem czy coś zmieni się w jego grze w związku z problemami z kolanem odpowiedział, że nie. DA dalej drążył temat – jaka będzie twoja mentalność? Odpowiedź: to kill. I Westbrook jest takim zabijaką. Nie kupuję też tego, że jego minusy przeważają nad jego zaletami. To gość, który pewnie grając w bierki biegałby dookoła stołu, rzucałby się na podłogę, gryzł i palił wioski byleby tylko wygrać. Wczoraj ostatecznie wykręcił 23 punkty (8/18 z gry), 7 zbiórek i 8 asyst i to nie na niego spada wina za porażkę.
  • Ostatnio zapadł mi w pamięć jeden z komentarzy naszych czytelników, który napisał o tym, że w Thunder nie ma kto chronić Westbrooka i wiecie co – pełna zgoda. Wczoraj 2 albo 3 razy były sytuacje, w których Russell został poturbowany i choć raczej żadne z tych zagrań nie miało na celu wywołania kontuzji to dziwne było dla mnie to, że nikt nie postawił się w jego obronie. Trochę tak jest, że w obecnych OKC brakuje mi „policjanta” – gracza, który nie boi się wskoczyć w obronie swojego kolegi, odepchnąć rywala, złapać „dach”, ale jednocześnie dać reszcie do zrozumienia, że „jeśli zaczynasz z jednym z nas, to zaczynasz ze mną”.
  • Graczem, który najbardziej mnie wczoraj zawiódł w drużynie Thunder był Serge Ibaka. Gracz, który ma lata świetlne przewagi pod względem fizyczności nad Nowitzkim i Dalembertem (Sammy ostatnio się przebudził) zupełnie nie był czynnikiem w tym meczu. Część z tego można oczywiście tłumaczyć problemami z faulami (powinien być tutaj mądrzejszy), ale jak dla mnie nie jest to akceptowalne by mój podstawowy wysoki w 33 minuty na boisku miał tylko 5 zbiórek, tylko 2 wymuszone rzuty wolne (oba niecelne) i po prostu był pasywny.
  • Najskuteczniejszym graczem Mavericks w tym spotkaniu był niezawodny Dirk Nowitzki (oglądanie go w pojedynku z Durantem jest jak tutorial dla strzelców), ale jak dla mnie kluczowa była postawa Jose Calderona. Hiszpan trafił 6 trójek (z czego kluczową na 26 sekund do końca czwartej kwarty która dała dogrywkę), a ja nasłuchałem się „Jose, Jose, Jose, Jose, Jose” – w rytm „Ole, Ole” wykonywane przez komentatora – fajny, piłkarski akcent.
  • Gospodarze byli w tym spotkaniu lepsi, ponieważ ich atak był lepiej rozłożony (7 graczy zdobyło między 10 a 32 punkty). Dodatkowo te punkty padały niejako na zmianę. Tzn. gdy Dirk wchodził w trans, to Carlisle kazał grać przez niego. Przestało to działać? Próbujemy z Carterem. Później przebudził się Dalembert. Dalej Calderon i w końcówce też Ellis. Tymczasem w Thunder były praktycznie dwie opcje – dajmy piłkę Durantowi i niech zdobędzie punkty, albo spróbujemy coś wymusić Westbrookiem/Jacksonem. Bardzo, bardzo brakuje im łatwych punktów ze strony podkoszowych i po ustawionych akcjach.
  • Problemem jest także to, że ich zmiennicy (Fisher (ponownie, stalowe nerwy w końcówce) czy Butler) nie są specjalistami od kreowania akcji partnerom. To sprawia, że praktycznie jedynym – kreatywnym – graczem Brooksa z ławki jest Jackson, który w takich spotkaniach jak wczoraj musi grać po 40+ minut. Czyli w sumie takich zawodników Brooks ma 3 (Reggie, Russell i KD). Nawet Carlisle może oprzeć się natomiast na 4-5 (Dirk, Monta, Jose, Carter i 50% Harrisa (grał wczoraj dobrze)).
  • Jako fan Spurs kończyłem oglądanie tego meczu z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony SAS umocnili się na prowadzeniu w WCF, ale z drugiej Mavericks ponownie są na ósmym miejscu (wolałbym w pierwszej rundzie trafić na Suns) + jeśli będą grać podobnie w następnych meczach to mogą nawet wyprzedzić Grizzlies, a ich w pierwszej rundzie w ogóle nie chcę widzieć…

Boxscore

Thunder: Ibaka 10 (5zb), Durant 43 (5zb, 6ast), Adams 2, Westbrook 23 (7zb, 8ast), Roberson 0, a także Collison 7 (7zb), Butler 10, Jackson 11 (5zb, 8ast), Fisher 13

Mavericks: Nowitzki 32 (10zb, 6ast), Marion 11 (6zb), Dalembert 10 (7zb), Calderon 22 (8ast), Ellis 17 (5ast), a także Wright 3 (6zb), Crowder 10, Blair 2, Harris 5, Carter 16 (5zb)

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

13 komentarzy

  1. Dawid Ciepliński pisze:

    Akapit nr 2 – odp. Kendrick Perkins

    • Mateusz Babiarz pisze:

      Jup i widać, że go brakuje, ale dodatkowo liczyłbym na więcej ze strony Adamsa (spokorniał?) czy Ibaki (raczej nie ten charakter), a może nawet Duranta (wiem, że nie może sobie pozwolić na głupi dach, ale cholera – chodzi o kumpla z zespołu).

    • manek pisze:

      właśnie to samo pomyślałem, uważany powszechnie za drewnianego kloca nikomu do niczego niepotrzebnego – Perk, specjalista od wypychania wielkoludów z pomalowanego, a także od brudnej roboty – również pozasportowej;) on nie zostawiłby tego bez odpowiedzi

  2. Hawk pisze:

    Hehe. Grizzlies vs. Spurs w pierwszej rundzie i powtórka z 2012 roku mile widziana. ;)

    • Mateusz Babiarz pisze:

      Wypluj te słowa :p Niech się boksują z Thunder/Clippers/Rockets

  3. Alejanddro pisze:

    Memphis Grizzlies = przekleństwo faworytów :))

  4. Mr. Cental pisze:

    Ja to widze tak: 1. Spurs – już raczej nie stracą przewagi, 2-3 OKC i LAC i tu jeszce się może pozmieniać, 4. HOU. 5. GSW 6. MEM (i dlatego właśnie OKC i LAC będą walczyć, żeby ich uniknąć). Dallas powinno być przed Suns i pytanie gdzie Portland? bo PTB jest już tylko 2,5 meczu przed SUNS i patrząc na ich ostatnie wyczyny, to może być niezły szok dla kibiców, tym bardziej, że jeszcze będą mieli mecz między sobą i przewaga będzie po stronie Suns. Na szczęście dla PTB resztę kalendarza mają dużo łatwiejszą, no ale skoro przegrali z ORL, to kto wie?! Finalnie jednak 7. Dallas 50-32. 8. PTB 50-32 9. PHX 48-34

  5. kond pisze:

    Portland 9 miejsce jak nic, z taka gra

  6. Adrian89 pisze:

    Jak dla mnie to będzie :
    1. Spurs 61-21
    2. Clippers 59- 23 ( ciasno na górze ale Clippersi najłatwiejszy terminarz kalkuluję tylko wpadki z Rocket i Blazers na wyjazdach)
    3. Okc 59-23 ( Przegrają z Clippers i LA ma tie breaker 3-1)
    4. Houston 57/58 . Czarny Koń playoffs
    5. Warriors 53
    6. Portland 52/53 Ciężko powiedzieć kto będzie na 5 miejscu ale jednak chyba Warriors, Zresztą Portland z Okc bardziej bym chciał zobaczyć bo uważam że Okc będzie w tym roku sensacyjnie szybko odpadającą ekipą. Batum ograniczy choć trochę Duranta i pozamiatane. Bo Ibaka na Aldridge;a to za mało Russ także zawsze chętnie pomoże :)
    7. Memphis 49
    8. Suns 49 Kluczowe będą najbliższe trzy mecze- moim zdaniem spokojnie 3-0 do osiągnięcia. Choć 2-1 jest akceptowalne. Dalej trzy ciężkie mecze ale liczę że 1 wygrają a może nawet dwa.
    9 Dallas 47 Niby tylko 5 wyjazdów , ale rywale u siebie ciężcy- Tylko Kings moim zdaniem tylko ograją + 1 może niespodzianka.

    Co do walki o 7-9 będzie pasjonująca ponieważ wszystkie 3 ekipy zmierzą się z pozostałą dwójką rywali w ostatnich kolejkach. A wg mnie będzie to bardzo blisko jednak Dallas moim zdaniem w obu tych meczach polegnie.

  7. Cosmo111 pisze:

    Podoba mi się wpływ coacha Dallas na Ellisa. Jakoś tak mniej odpałów, więcej dzieli się piłką, nawet w defensywie to już nie jest chyba taki totalny dół jak był w czasach GSW

  8. amon pisze:

    Jakoś nie widzę Batuma ograniczającego Duranta w więcej ,jak 1-2 spotkaniach. Francuz gra zbyt nierówno. Stać go,,owszem,aby KD rzucił jakieś 20-25 pkt,ale 2 dni pózniej byłoby 45,a następnie 40. Niemniej zgadzam się,,na dzien dzisiejszy i przy pewności,że Blazers wypadną poza pierwszą czwórkę,marzę o OKC. Jednak najpierw niech PTB awansują do play-off,bo te jest zagrożone

  9. Hogofogo pisze:

    Według mnie OKC odpadnie w półfinale i to z kimkolwiek by nie grali. Westbrook to nie zawodnik na ważne mecze play-off. Tu jego energia i gra „bierze piłkę i biegnie w czterech kierunkach jednocześnie” się nie sprawdza. Zresztą wystarczy spojrzeć na składy finalistów z ostatnich kilkunastu lat. Nikt nie miał jako drugiej opcji zawodnika tak mało ogarniętego. Nie zmienia to faktu, że uwielbiam oglądać jego hajlajtsy:)

    • Damian pisze:

      A kto był 2 lata temu w finale? Czy aby nie OKC z wariatem Westbrookiem???
      Moim zdaniem Thunder odpadną w 2 rundzie może nawet w 1 jeśli trafią na Memphis, ale przede wszystkim ze względu na jednowymiarowość czyli piłka do RW lub KD i niech się dzieje co chce…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *