Recenzja Nike KD VI

Po Kobe i Lebronach przyszedł czas na KD VI. Buty, które od premiery są obiektem zmasowanego ataku, głównie z powodu wyglądu – bardzo przypominają halówki. Ja również nie byłem dużym fanem designu najnowszych KD, ale  ważniejsze od wyglądu jest to jak sprawują się na boisku, o czym możecie przeczytać poniżej…

P1040204

Nie będę ukrywał, że przyczepność w KD VI jest bardzo rozczarowująca. Winię za to kilka czynników – przede wszystkim wzór jest zbyt skomplikowany i zdecydowanie za płaski – bardzo szybko zapycha się piaskiem i pyłem. Kolejnym czynnikiem jest to, że zastosowano bardzo lepką gumę, co powinno brzmieć dobrze, ale w rzeczywistości podeszwa KD VI działa jak magnes na kurz – grałem na bardzo czystej podłodze i nawet na takim podłożu musiałem przecierać ręką podeszwę. Na zakurzonych halach i boiskach zewnętrznych jest jeszcze gorzej – pomiędzy wzorem trakcyjnym a powierzchnią tworzy się warstwa brudu, wzór przestaje działać i zaczynamy się ślizgać. Jedynym sposobem na to jest przecieranie podeszwy przy każdej przerwie w grze – na niektórych boiskach zewnętrznych nawet to może nie pomóc. Jedynym z niewielu plusów jest to, że zastosowana została bardzo miękka guma, która zdecydowanie poprawia działanie wzoru – gdyby nie ona, to ocena była by o kilka stopni niższa.

Przyczepność – 7/10

P1040235

Jeśli chodzi o amortyzację, to mamy do czynienia z tym samym zestawieniem co rok temu – pod piętą umieszczono poduszkę Air Max 180°, a pod palcami prostokątną poduszkę Zoom – całość zapakowano w piankę Phylon. Taki zestaw jest bardzo dobry pod kątem wytrzymałości – zarówno Air Max 180° jak i Zoom znane są z długowieczności, w stosunku do innych opcji amortyzacyjnych jakie oferuje Nike (np. Lunarlon lub Air Max 360°). Ponadto dzięki takiemu połączeniu, KD VI nadają się dla każdego rodzaju zawodnika – od rozgrywającego, aż do centra. Ogólnie rzecz biorąc amortyzacja jest bardzo dobra – nie jest za miękko ani za sztywno. Stopa nie „siedzi” za wysoko w bucie zachowując dzięki temu przyzwoite czucie boiska – nie jest idealnie, ale wszystko jest dobrze wyważone.

Amortyzacja – 9/10

P1040216

Wentylacja jest dużo lepsza niż w zeszłoroczny modelu, ale wciąż bardzo dużo brakuje jej do ideału. Cała cholewka została wykonana z Hyperfuse (czyli nieoddychającego plastiku) i jedynym miejscem przez które przedostaje się powietrze jest ogromny perforowany panel na języku, który działa fenomenalnie – mając KD VI na stopach czuje się zimne powietrze „wchodzące” do buta. I jest bardzo przyjemnie tak około 15 minut. Po kwadransie, kiedy stopa się nagrzeje sytuacja robi się trochę mniej przyjemna – w tym momencie zdecydowanie czuje się, że nosi się plastikowe buty. Dzięki językowi z wnętrza cholewki „wychodzi” sporo ciepła i wilgoci, jednak wciąż jest spore pole do poprawy.

Wentylacja – 7,5/10

P1040211

KD VI to buty o najniższym kroju w jakich kiedykolwiek grałem – są nawet niższe niż Kobe 8. O dziwo jednak były one całkiem stabilne. Przede wszystkim buty idealnie dopasowują się do stopy i dzięki temu stopa jest bezpieczna – nie przesuwa się i trzyma się w jednym miejscu. Stopę zabezpiecza również szeroka podstawa buta, która utrudnia skręcenie kostki. Ujmując to krótko – KD VI jak na obuwie koszykarskie są bardzo, bardzo niskie – ma to zalety (kompletna wolność dla kostki) oraz wady (nie każdy będzie czuł się pewnie w tych butach), ale na jak tak niskie buty oferują bardzo dobrą stabilność – nie jest to poziom LeBronów czy Hyperdunków 2013, ale jest to inny rodzaj butów. Jeśli lubisz wolność dla kostki i lubisz low-topy to KD VI są dla ciebie. Jeśli lubisz buty z wysoką cholewką i nie lubisz eksperymentować z niskim obuwiem – wybierz inne buty.

Stabilność – 8/10

P1040220

Od dwóch lat Durant i projektant Leo Chang skupiają się na tym, aby nowe KD idealnie dopasowywały się do stopy. Piątki były całkiem niezłe, ale szóstki wyszły im naprawdę świetne. Postanowili zastosować cholewkę w całości wykonaną z Hyperfuse, w którą wtopiono FlyWire pierwszej generacji. Ponad to użyto asymetrycznego ułożenia sznurówek i podwójnego języka. Przy nim chciałby się na chwilę zatrzymać – jest to coś czego nie było do tej pory w butach koszykarskich – zależnie od punktu widzenia w KD VI albo nie ma języka, albo są dwa. Cała cholewka została wykonana z dwóch wielkich kawałków Hyperfuse, które są tak złożone, że tworzą język. Dzięki temu KD VI bardzo dobrze przylegają do stopy – jak tylko Hyperfuse się rozbije (godzina, góra dwie – ten Hyperfuse jest bardzo miękki) KD VI pasują jak rękawiczka. Są tylko dwa problemy – pierwszy to fakt, że przez to, że nie ma języka w skórę wbijają się dwie nie obszyte końcówki na kołnierzu (widoczne na zdjęciu) – można jednak tego uniknąć zakładając grubsze skarpetki. Drugi problem jest zdecydowanie większy, jest to bowiem dobór rozmiaru. Nie od dziś wiadomo, że dopasowanie butów sygnowanych nazwiskiem Duranta to koszmar – ma on bardzo wąską i lekko skrzywioną stopę, co czyni jego buty ciężkimi do dopasowania. KD VI to model, który trzeba obowiązkowo przymierzyć – jednym będzie pasował ich normalny rozmiar, inni będą musieli pójść w górę lub w dół – ale jest to warte zachodu, ponieważ jak się kupi dobry rozmiar, to otrzyma się jeden, z najlepiej dopasowanych butów na rynku.

Dopasowanie – 9,5/10

P1040202

P1040198

But jest w całości wykonany z tworzyw sztucznych – generalnie plastik i trochę bawełny na wyściółce. Jednak jest to plastik bardzo wysokiej jakości – nie pęka, nic się nie dzieje z midsole i podeszwą. Buty są bardzo dobrze wykonane, nie ma żadnych śladów farby i kleju, a sam Hyperfuse jest dobrze złączony z podeszwą. Wszystko jest w jak najlepszym porządku – nie daję 10 na 10 tylko dlatego, że brakuje naturalnych materiałów jak skóra.

Jakość Materiałów – 9/10

Gra w KD VI wbrew pozorom sprawiła mi dużo frajdy – polubiłem bardzo niski krój, fenomenalne dopasowanie do stopy oraz ciekawe rozwiązanie amortyzacyjne. Jakość materiałów i wykonania nie okazała się tak słaba, jak twierdzi plotka krążącą po Internecie – buty są bardzo dobrze wykonane, co jest sporym atutem na niższej półce cenowej. Niestety zawiodłem się na trakcji. Wentylacja również nie powala na kolana. Jednak suma summarum jest to udany model i mogę go polecić, zwłaszcza, że ostatnio KD VI trafiły na spore przeceny i można je kupić w cenie oscylującej około 300 złotych.

KDVI

Przyczepność – 7/10

Amortyzacja – 9/10

Wentylacja – 7,5/10

Stabilność – 8/10

Dopasowanie – 9,5/10

Jakość Materiałów – 9/10

Ocena końcowa – 8/10

3 komentarze

  1. Woy pisze:

    Mam,gram w nich,polecam:-)

  2. rookiessj pisze:

    Czółenka są dla dziewczyna a nie na boisko:D:D But do kosza ma chronić staw skokowy chociaż trochę (jak wyglądają kobasy po zerwaniu ahillesa – do połowy łydki!!!)
    Kolor nice ale jestem przeciwny tak niskiemu obuwiu na boisko – LBJ Sloldier VII mam gram polecam :D:D:D

    • Woy pisze:

      Staw skokowy kręcisz przy śródstopiu (czyli częsci przykrytej butem) oraz nie ma znaczenia ,że na to czy buty są wysokie czy niskie. Coraz więcej koszykarzy widzi ,że nawet wysokie buty potrzebują tape’a. Przed Achillesem żadne buty Cię nie ochronią, a jak założysz te KD IV to zobaczysz ,że stopa w nich trzyma się świetnie i sam byłem zdziwiony, że krótkie buty mogą być tak mocne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *