5-on-5: o Anthonym Davisie, Trail Blazers, Heat i Pacers

Zapraszamy na zapowiadane wcześniej w Echo Tygodnia 5-on-5. Pogadaliśmy o Anthonym Davisie i jego pozycji wśród silnych skrzydłowych NBA, o tym co się dzieje z Trail Blazers, Pacers i Heat, czy San Antonio Spurs można nazywać głównym kandydatem do tytułu i o tym kto obok Duranta i Jamesa jest w trójce najlepszych koszykarzy na świecie.

1. Anthony Davis w ostatnim czasie notuje fantastyczne cyferki, a w poprzednich pięciu meczach jego średnie wynoszą 32.8 punktu, 13.2 zbiórki i 2.0 bloku. Gdzie umieściłbyś go w rankingu najlepszych silnych skrzydłowych ligi? Top 10, Top 5, Top 3? A może to już w tym momencie jest najlepszy silny skrzydłowy NBA?

Dawid Ciepliński: Top5 na pewno. Wyżej mam Blake’a Griffina, który również w tym sezonie zrobił niesamowity postęp w czasie kontuzji Chrisa Paula i to on jest już teraz pierwszą opcją Clippers. Poza tym przed Davisem wyżej jeszcze cenię LaMarcusa Aldridge’a, chyba jednego z najbardziej niedocenianych graczy ligi i Kevina Love’a, którego po raz kolejny nie zobaczymy w play offach. Anthony jest dla mnie numerem 4 i wow, jest czwartym silnym skrzydłowym ligi w zaledwie drugim sezonie gry. To naprawdę niesamowite. Za rok, dwa będzie pewnie już nie tylko najlepszą „czwórką” w NBA, ale pewnie też w top10 ligi, a może nawet wyżej.

Paweł Kołakowski: Dla mnie miejsce Davisa jest na pozycji numer pięć i myslę, że z wiekiem i tak będzie grał coraz bliżej kosza. Jeśli chodzi o silnych skrzydłowych to w lidzę konkurencja jest akurat o wiele większa i zapewne plasowałby się w top10. Jeśli chodzi o środkowych to po Howardzie wyróżniająca się postać i w pakiecie z Cousinsem tworzą moje top 3. Niemniej bardzo fajnie się patrzy na rozwój tego gracza, zwłaszcza mając przed oczami jeszcze jego mecze w barwach Wildcats.

Łukasz Siemański: Ja dałbym mu Top 5 na ten moment. Moim zdaniem wciąż jest trochę surowy w ataku. Poprawił jumper i jest fantastyczny w pick’n’rollach, ale wciąż brakuje mu ruchów w post up. Trochę Davisowi jeszcze brakuje do takich graczy jak Griffin, Love czy Aldridge po atakowanej stronie parkietu, ale nadrabia po tej bronionej. Za rok już spokojnie będzie w Top 3, a może nawet będziemy mogli go ochrzcić tym najlepszym.

Qcin: Davis zaliczył w tym sezonie niesamowity postęp, wielu było kandydatów do nagrody MIP, ale po raz pierwszy to jego nazwisko należałoby umieścić w roli faworyta. Jego tegoroczna postawa może przyspieszyć odejście Duncana na emeryturę, bo oto gracz Spurs doczekał się godnego następcy na pozycji silnego skrzydłowego. Najlepszym raczej nie jest, bo choćby Blake Griffin trochę go wyprzedza, a i wspomniany Duncan mimo stu lat na karku i grania często na piątce, wydaje się mieć przewagę doświadczenia nad graczem z Nowego Orleanu, ale poza tym ciężko mi wskazać godnego rywala dla Pelikana.

2. Od początku marca Portland Trail Blazers lecą na równi pochyłej. Jeszcze nie dawno mieli wielkie szanse na przewagę parkietu w pierwszej rundzie play-offów, teraz ta wizja coraz bardziej się oddala, a przybliża się perspektywa spadku na 6 miejsce w tabeli Zachodu. Gdzie na końcu sezonu wylądują Blazers? Powalczą jeszcze o przewagę parkietu czy może będą drżeć o awans do play-offów w kwietniu?

Dawid Ciepliński: Na przewagę parkietu już raczej nie ma szans. Znajdujący się przed nimi Rockets mają już 3,5 meczu przewagi nad Blazers. To już nie do odrobienia. Portland też nie powinno się martwić o wypadnięcie z ósemki. To im nie grozi. Zastanawiam się tylko, czy nie lepiej by dla nich było, gdyby spadli na 6 miejsce na Zachodzie, żeby grać w pierwszej rundzie z Clippers, a nie Rockets. Z tymi pierwszymi mieliby chyba większe szanse na awans do drugiej rundy, niż z tymi drugimi, ponieważ przeciwko Houston  grają słabo w tym sezonie.

Paweł Kołakowski: Blazers Rakiet nie przegonią i maksymalnie co mogą na ten moment osiągnąć to piąte miejsce na Zachodzie. Przypomina mi się poprzedni sezon i wniosek jest jeden. W Oregonie mają poważny problem z drugą częścią rozgrywek. Ktoś powinien po tym sezonie wyciągnąć z tego poważne wnioski. Jeden sezon to mógłby być przypadek, albo wpadka. Druga taka sytuacja znamionuje, że gdzieś popełniono błędy w przygotowaniu, gdyż kadra jest mocniejsa niż przed rokiem.

Łukasz Siemański: Na pewno nie pomaga im to, że więcej meczów rozgrywają ostatnio po za Rose Garden i przegrali 5 z 6 ostatnich wyjazdowych spotkań. Na domiar złego właśnie zaczęli 5-meczową wycieczkę na Wschód i rozpoczęli ją od blow outu w Charlotte (124-94 dla Bobcats). Odczuwalny jest też brak LaMarcusa Aldridge’a, żelazna piątka Terry’ego Stottsa się posypała, a Dorell Wright to nie jest dobre uzupełnienie w zamian za Aldridge’a. Damian Lillard też już nie gra tak jak na początku sezonu, a Blazers przestali wygrywać stykowe mecze. Kalendarz jest średnio trudny, po serii wyjazdowej na Wschodzie będą mieli 8 meczy do końca, z czego 6 u siebie, a 2 wyjazdy, które zostaną to Lakers i Jazz. Podejrzewam, że bardzo dobrze grający ostatnio Warriors jeszcze wyprzedzą Trail Blazers, a drużyna z Portland skończy Zachód na dobrym, jeśli patrzeć na oczekiwania przedsezonowe, 6 miejscu.

Qcin: Trail Blazers cieniują bo cieniować musieli po rewelacyjnym początku sezonu. Są niejako ucieleśnieniem tezy, że sam system to za mało by wygrywać tytuły i bez mocnych indywidualności ciężko jest o tytuły. Oczywiście, wielu może wskazać absencję Aldridge’a jako główne źródło porażek, jednak byłoby to zbyt naiwne tłumaczenie. Po prostu początek sezonu gracze z Portland mieli lepszy niż mogli, a teraz grają gorzej niż mogą. Nic w przyrodzie nie ginie, status quo zachowany. Blazers potrzebują jeszcze 1 gwiazdy do pierwszej piątki, bo sorry Batum, ty nią nie jesteś; oraz urozmaicenia ławki rezerwowych,bo obecna mimo, że o wiele lepsza od zeszłorocznej, to jednak wciąż za słaba dla zespołu z aspiracjami na coś więcej niż 1 runda PO.

3. W odwrotnej sytuacji od Trail Blazers są San Antonio Spurs, którzy mają już 14 zwycięstw z rzędu i pewnie idą po najlepszy bilans w lidze na koniec sezonu. Czy możemy ich nazwać głównym kandydatem do mistrzostwa?

Dawid Ciepliński: Nazwałbym ich jednym z kandydatów, nie głównym. Nie zapominajmy jednak o pozostałych drużynach, a szczególnie o Thunder, z którymi Spurs sobie nie radzą w bieżących rozgrywkach. Zresztą gdzieś o tym przeczytałem albo samo o tym pisałem na enbiej.pl, już nie pamiętam, mistrzem w tym sezonie może być po prostu ten, kto będzie zdrowy i uniknie jakiś poważnych urazów w play offach.

Paweł Kołakowski: Ekipa z południa Teksasu to uznana marka i dobry bilans podopiecznych Popovicha nikogo dziwić nie powinien, co najwyżesz szargać nerwy nieprzychylnym im kibicom koszykówki. Jak tak stetryczały team osiąga takie wyniki? Ot magia koszykówki – zwłaszcza jej czystej esencji, jeśli popatrzycie na styl gry Spurs. Czy są kandydatami do mistrzostwa? Ja ich raczej w tej roli nie widzę. Serie, sezon regularny, to nie play offy, ale mimo wszystko mogą być czarnym koniem wyścigu po pierścienie.

Łukasz Siemański: Tak. Co prawda, play-offy rządzą się swoimi prawami, ale Pop wie co w zeszłym sezonie się nie udało i wie jak tego uniknąć w tym roku. Do tego skład Spurs jest mocniejszy niż przed rokiem. Belinelli to bardzo ważny gracz w obecnej rotacji i załatanie dziury na rezerwie na pozycjach 2/3. Brak Gary’ego Neala nie jest odczuwalny dzięki Patty’emu Millsowi. Tiago Splitter też zrobił postęp w tym sezonie i może grać nawet średnio po 30 minut w play-offach – wystarczy, że pozostanie zdrowy. Mimo świetnej dyspozycji w sezonie regularnym, wielu tą ekipę skreśla i jej niedocenia. W play-offach mogą wyjść kolejne silne strony tej drużyny – umiejętność gry na wyjazdach (27-8, bardzo prawdopodobne, że padnie franchise-record), głęboka rotacja i świetna defensywa. Spurs to jak na razie najpewniejszy kandydat do tytułu.

Qcin: Ciężko napisać coś nowego o Spurs- wszyscy wiedzą o nich wszystko poza tym jak ich zatrzymać. Ciężko się o nich rozmawia, bo równie dobrze mogą zdobyć mistrzostwo co odpaść w 1 rundzie PO. Czas pokaże, nie ma co się rozpisywać, tu trzeba oglądać.

4. Heat i Pacers ostatnio znacznie obniżyli loty i regularnie marnują swoje okazje, żeby dogonić (Heat) lub uciec (Pacers) rywalowi w walce o przewagę parkietu w ewentualnym finale konferencji. Co jest, twoim zdaniem, powodem takiej słabej dyspozycji tych dwóch drużyn w ostatnim czasie i czy uda się to wyeliminować do play-offów? 

Dawid Ciepliński: Pacers może zwyczajnie przeszkodzić transfer, który zrobili czyli oddanie Grangera za Turnera. Przeprowadzanie wymiany w takim momencie, kiedy masz dobrze zgrany zespół mogło nie być dobrym pomysłem. Do tego ławka Indiany poza paroma przebłyskami co jakiś czas gra tragicznie, no i oczywiście obniżka formy Paula George’a, który po świetnym listopadzie i grudnia w 2014 obniżył loty. Nazbierało się trochę tego. Jeśli chodzi o Heat to mają trochę problemu z weteranami – Ray’em Allenem i Shanem Battierem, którzy gdzieś stracili swój rzut za trzy. Czyżby wiek już robił swoje? Do tego ostatnie kłopoty z plecami miał LeBron James, co też przełożyło się na słabszą postawę mistrzów NBA.

Paweł Kołakowski: Racjonalność. Normalne, że ekipy odpuszcają z czasem, zwłaszcza jeśli spojrzą za plecy i nie widzą nikogo goniącego. Nie ma co śrubować bilansów tylko zbierać siły na play offs. To jest kuliminacją całej tegorocznej rywalizacji. Pamiętajcie, że mężczyzn poznaje się po tym jak kończą, i nie mam na mysli sezonu regularnego.

Łukasz Siemański: W przypadku Pacers namieszały roszady w składzie. Po co naprawiać coś, co działało dobrze? Bynum i Turner jeszcze potrzebują czasu na „dogranie się” z nowymi partnerami i wejście w wciąż nowy dla nich system. W przypadku tego pierwszego może braknąć czasu, bo znowu męczą go kontuzje. Drugą sprawą jest słabsza postawa George’a i Hibberta, którzy zachwycali w pierwszych miesiącach sezonu, ale z czasem obniżyli loty. Muszą znowu wrócić do wysokiej dyspozycji w play-offach, jeśli Pacers mają się liczyć w walce o tytuł.

Co do Heat to ich mecze w marcu w zdecydowanej większości kończą się po wyrównanym spotkaniu i zaciętej końcówce. LeBron w takim momencie gaśnie, a wtedy również jego koledzy zawodzą. Rotacja Heat zaczyna się trochę rozwalać i Spoelstra musi strasznie w ostatnim czasie kombinować (przede wszystkim Shane Battier jest fatalny). Receptą na takie dolegliwości w play-offach będzie gra Dwyane’a Wade’a, który w ostatnim czasie odpoczywa. Zadaniowcy Heat z kryzysu jeszcze mogą wyjść, a wtedy Heat powinni wrócić na właściwe tory.

Qcin: Paul George MVP? Do dzisiaj mam ubaw ze wszystkich co tak szumnie krzyczeli o jego niesamowitych umiejętnościach, że już dorósł do bycia najlepszym zawodnikiem ligi. Nie dorósł i wątpię by kiedykolwiek do tego doszło, bo o ile w defensywie to wciąż świetny zawodnik (choć ile w tym zasługi Hibberta?) o tyle w ofensywie to gracz chimeryczny, który gra seriami- słabo tak dla niego, dla Indiany i dla mojej fantasy ligi- Paul, jeśli przez twoją skuteczność nie awansuje do finałów Mistrzostw Polski to przysięgam, że utnę ci jaja.

Nie wiem co się dzieje z Miami, ale ostatnio są porywający jak scena śmierci Hanki Mostowiak. Słabo się ogląda nawet ich recapy. Jeśli to ładowanie akumulatorów przed PO to ok, ale jeśli głębszy kryzys to pora na lekkie wietrzenie szatni na Florydzie.

5. Ostatnim meczem przeciwko Raptors Kevin Durant rozstrzygnął losy rywalizacji o nagrodę MVP w tym sezonie. Głównym kontrkandydatem Kevina był przez cały sezon LeBron James, ale nawet on nie dotrzymał kroku Durantuli. Ta dwójka to obecnie najlepsi koszykarze na świecie – co do tego nikt nie ma wątpliwości. A kto jest tym „trzecim”, którego możemy postawić na podium wyścigu po MVP w tym sezonie obok Jamesa i Duranta?

Dawid Ciepliński: Ciężki wybór, ale chyba postawiłbym na Blake’a Griffina, który jak pisałem wyżej w czasie kontuzji Chrisa Paula zrobił niesamowity postęp i to on jest teraz liderem Clippers. W 2014 gra po prostu świetnie, szczególnie w ofensywie i robi wszystko na boisku. Poprawił rzut z dystansu i nie można go już tak odpuszczać , dostaje się częściej na linię i co ważniejsze jest tam coraz bardziej skuteczny, potrafi dobrze rozegrać piłkę niczym jakiś rozgrywający. Zrobił naprawdę duże postępu. Jestem naprawdę pod wrażeniem, po jeszcze na początku sezonu nie doceniałem Griffina i uważałem, że jest przereklamowany i przehypeowany. Nie jest.

Paweł Kołakowski: Jakiej bym nie dorobił ideologii do swej odpowiedzi to i tak MVP w kieszeni ma Kevin Durant. Jeśli już miałbym wybierać tego trzeciegoto, hmm…

Początek sezonu wskazywałby Paula George’a, druga część Blake Griffina, ale żaden z nich nie ma tego czegoś. Strasznie mi się natomiast podoba energia jaką skutecznie nadał  grze Wizards John Wall i może to niezbyt popularna opinia, ale jest moja i szczera. Własnie playmaker ze stolicy w moich oczach byłby tym trzecim po Durancie i Jamesie.

Łukasz Siemański: Ciężko wybrać jednego, bo jest wielu mocnych kandydatów na to miejsce i żaden nie odstaje specjalnie od reszty. Postawię jednak na Chrisa Paula. Ok, miał kontuzję i oddał w tym sezonie pałeczkę lidera Griffinowi. Ale to też jakaś umiejętność. Wciąż jest najlepszym playmakerem ligi, najlepiej broniącym rozgrywającym (Mike Conley się z tym nie zgadza, ale ja mam CP3 nad nim) i jak będzie trzeba, to on ten zespół weźmie na swoje barki. W play-offach możemy się spodziewać, że to on, a nie Griffin, będzie centralną postacią Clippers.

Qcin: Ciężko zdecydować się na jedno nazwisko, wszystkie gwiazdy miały swoje miesiące w których błyszczały bardziej od pozostałych. Teraz przypada czas Hardena, który jednak od początku sezonu nie prezentował się jakoś oszałamiająco. Nie umiem jednoznacznie zdecydować się na konkretne nazwisko. Pozycje między 3 a 8 graczem są tak niewielkie, że wiele zależy od dyspozycji dnia.

10 komentarzy

  1. Finley pisze:

    To kwestia czasu jak Davis zostanie najlepszym PF ligi. Moim zdaniem lepszy od Niego jest tylko Aldridge i Griffin ( za postępy jakie zrobił w tym sezonie powinien dostać MIPa )

    Najlepszy gracz po Lebronie i Durantuli? Dwight Howard, CP3 lub Paul George.

  2. Hawk pisze:

    5 pytanie i pytanie co sądzicie o Hardenie?

    Trail Blazers zapewne stracą 5 miejsce na rzecz Warriors ale warto też zastanowić się nad tym czy Grizzlies ich nie dogonią. Ich problemem jest chyba słaba ławka.

    To co po raz kolejny robi Spurs jest niesamowite. 3 najważniejszych zawodników ma nie wiem dokładnie ale bodajże 33, 36 i 37 lat a mimo tego mają najlepszy bilans w lidze i na chwilę obecną są głównym kandydatem do tytułu.

    • Finley pisze:

      Włóżmy łyżkę dziegciu do tego słoika miodu. Spurs wyglądają teraz znakomicie, ale umówmy się, że czołowe drużyny już dawno odpuszczają, a Miami i Indiana gdyby nie restrykcje ligi pewnie grałyby już rezerwami. Spurs w najważniejszych momentach sezonu była lana niemiłosiernie przez Heat, Pacers, Houston i Oklahomę. Bilans to jedno, mają szeroką rotacje, ale jak to się sprawdzi w PO? Nie są moim faworytem. Pop chyba sam zdaje sobie sprawę, że bez przewagi parkietu ten zespół nic nie osiągnie.

  3. SiPiFri pisze:

    Trochę szkoda CP3. Do kontuzji nie odstawał zbytnio od KD i LBJ i liczył się w walce o MVP. Przy jego absencji wszyscy zachwycali się Griffinem – ale trzeba zauważyć, jaki łatwy kalendarz mieli Clippers (a z mocnymi zespołami np. Pacers, Spurs przegrali, i to wyraźnie). Nie neguje tu postępu BG, poprawił większość elementów gry, ale o mistrza nie walczysz z Lakers. A Paul ma kolejny kapitalny sezon, a i tak jest bez szans na MVP. Wątpie, czy kiedykolwiek zdobędzie statuetkę, a tymczasem Nash (zero defensywy, a MVP chyba powinien być dobry po obu stronach parkietu) ma je dwie. To IMO nieco niesprawiedliwe :)

  4. amon pisze:

    Nie znam szczegółów,ale wydaje mi się,że Stotts kładzie mniejszy nacisk na przygotowanie fizyczne,zwyczajnie nie daje w kość graczom PTB podczas przygotowań do sezonu. Pierwszą połowę(do lutego) grają na świeżości,a potem oddychają rękawami. Oczywiście krótka ławka też ma znaczenie. Rok temu było podobnie. Zaczynam martwić się o miejsce w ósemce

  5. Behemot pisze:

    @Qcin – ostatnie 2 zdania o Blazers doskonale oddają to co myślę o tym zespole.
    @amon – ciekawa teza, to by w pewnym stopniu tłumaczyło świetny początek i gorszą końcówkę.

  6. barcelowicz pisze:

    Finley
    Rok temu wiele osób typowało problemy Spurs już w I rundzie PO z LAL, część nawet wieszczyła odpadnięcie. Teraz są co najmniej równie mocni. Ich gwiazdy także sporo odpoczywają, lecz nie odbija się to tak bardzo w bilansie jak w Indianie czy Miami, gdzie nie mają tak szerokiej rotacji jak w SAS.
    Gadki o przewadze parkietu są IMO nie na miejscu, zwłaszcza że SAS mają najlepszy bilans wyjazdowych meczów w lidze. Ta drużyna może mieć najwięcej powodów do radości w najważniejszej fazie sezonu, która dopiero się zbliża, a nie jak ty sądzisz – już minęła.

    • Finley pisze:

      najważniejsze są PO, to jasne, ale Spurs na początku byli gwałceni przez czołowe drużyny ligi. Siła Spurs jest niewiadomą. Mogą zdobyć mistrzostwo, dzięki kolektywowi i geniuszowi Popa, ale personalnie nie są tak mocni jak Miami Heat, Indiana Pacers, Oklahoma City Thunder czy Houston Rockets.

    • da pisze:

      Finley
      Na początku sezonu kiedy SAS dostawali baty mieli kontuzjowanego Leonarda Greena Splittera Parkera i ogolnie im zdrowie nie dopisywalo na poczatku a mimo to wciaz byli w top3 zachodu od jakis 20 meczy wszyscy sa w miare zdrowi i to14-0 pokazuje ze gdy sas sa zdrowi sa mega mocni. Problemem dla nich moze byc OKC ale prawda jest taka ze jak beda zdrowi to moga byc na wyzszym poziomie od Thunder dla ktorych kolana Westbrooka w PO beda wazniejsze niz popisy Duranta ktory przekonal sie rok temu ze bez Russa daleko nie zajdzie i ze brooksem na lawce tym bardziej..Po za tym POP nie popelnia dwa razy tych samych bledow o czym przekonalo sie rok temu Memphis ze dwa razy taka sama gra nie przejda SAS tak wiec i OKC moze sie zdziwic.Ale w przypadku Spurs duzo bedzie mialo do powiedzenia zdrowie a po za tym jak wiadomo PO rzadzi sie swoimi prawami i jedna kontuzja jeden rzut jeden gwizdek moze decydowac o calej serii

  7. bart pisze:

    Davis za rok czy dwa powinien być najlepszy. Jeszcze tylko mógłby przenieść się do SAS:)
    SAS głównymi faworytami nie są, mocniejsi wydają się być OKC, MIami i Indiana ale PO rządzą się swoimi prawami. Do tego ciężko SAS oceniać, na początku sezonu zawodził strasznie Green, Leonard też grał słabiej, do tego kontuzja Tiago i długi poprzedni sezon Parkera swoje zrobiły. Teraz wszyscy zdrowi, wygląda to fajnie, ale czy forma nie przyszła za wcześnie?
    Miami i Indiana obniżyły loty ale nie mam wątpliwości że na PO będą w formie.
    Jest LBJ i Durantula a potem spora dziura, tym któremu najbliżej wydaje się George chociaż ostatnio gra bardzo słabo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *