Telegram z Enbiej 22/03/2014 – Anthony Davis Superstar

Wczorajsza noc w NBA zagwarantowała nam 8 spotkań. Kolejny raz błysnęli James Harden (37 punktów, 11 asyst), Chris Paul (28 punktów, 15 asyst) i Al Jefferson (28 punktów, 7 zbiórek, 6 asyst), ale prawdziwym bohaterem dnia był Anthony Davis, który wraz z kolegami okazał się być lepszym od aktualnych mistrzów NBA.

Zróbcie kawę i zapraszam do prasówki z Enbiej.

Portland Trail Blazers @ Charlotte Bobcats

94 – 124 (22-33; 24-26; 27-29; 21-26)

Bobcats są drużyną od bronienia, a Trail Blazers od atakowania tak? Nope. Nie wczoraj.

Drużyna Steve’a Clifforda (czapki z głów przed tym panem, serio – gość robi świetną robotę, a mało kto to docenia) rozbiła wczoraj gości z Portland fundując im najgorszą porażkę w tym sezonie (poprzednia najwyższa – 17 punktami z Grizzlies).

Bobcats pod batutą tercetu JeffersonWalkerHenderson (w sumie 77 punktów!) prowadzili od pierwszego do ostatniego gwizdka, a defensywa PTB wciąż bez LaMarcusa Aldridge’a jest ostatnio masakrowana przez rywali. Wystarczy powiedzieć, że w ostatnich pięciu spotkaniach pozwala przeciwnikom średnio na 113.0 ppg.

Gracz meczu: Al Jefferson (13/22 z gry, 28 punktów, 7 zbiórek, 6 asyst w 28 minut gry)

[youtube=http://youtu.be/JV69K8ufY6g&w=720]


Houston Rockets @ Cleveland Cavaliers

118 – 111 (39-31; 28-24; 34-24; 17-32)

W meczu, w którym zabrakło większości gwiazd (Howard, Irving, Deng) James Harden upewnił się, że kibice dostali produkt, za który zapłacili. Obrońca Rockets zdobył 29 ze swoich 37 punktów w przedziale niewiele ponad 13 minut na przełomie drugiej i trzeciej kwarty sprawiając, że nawet trener McHale był pod wrażeniem.

Poza tym goście z Houston prowadzili przez cały mecze bardzo dobrze wchodząc w spotkanie (dobra pierwsza połowa Parsonsa), a na końcowym wyniku zaważyła słaba czwarta kwarta przez którą można mieć wrażenie, że w tym meczu były emocje.

Kto jeszcze zasłużył na wzmiankę? Stary znajomy Donatas Motiejunas (5/5 z gry, 11 punktów), Dion Waiters (11/20 z gry, 26 punktów, 8 asyst – służy mu absencja Irvinga, w poprzednim meczu rzucił 30 oczek) i Tyler Zeller (10/16 z gry, 23 punkty, 6 zbiórek).

Gracz meczu: James Harden (9/15 z gry, 5/8 z dystansu, 14/14 z linii rzutów wolnych, 37 punktów, 11 asyst)

[youtube=http://youtu.be/4N_NVwGxx7I&w=720]


Philadelphia 76ers @ Chicago Bulls

81 – 91 (25-20; 13-21; 21-24; 22-26)

O, trzeba już scrollować na liście spotkań 76ers żeby zobaczyć ich ostatnią wygraną.

Krótko, żeby się nie znęcać. Goście dobrze weszli w spotkanie i prowadzili praktycznie przez całą pierwszą połowę. Później jednak wrzaski Thibodeau zaczęły docierać do jego podopiecznych i Bulls w końcu zaczęli odjeżdżać (ale mimo wszystko nie tak jak się można tego było spodziewać).

Co powinno martwić kibica drużyny z Chicago? To, że by wygrać z tak beznadziejnym zespołem jak Sixers potrzebowali 46 (!!) minut Jimmy’ego Butlera i 38 Joakima Noah – oni w takim meczu powinni mieć spokojne 30 minut i czwartą kwartę oglądać w dresie.

Bohater meczu: Joakim Noah (6/10 z gry, 8/9 z linii rzutów wolnych, 20 punktów, 8 zbiórek, 4 asysty, 3 bloki)

[youtube=http://youtu.be/iwkTh6b0P9I&w=720]


Indiana Pacers @ Memphis Grizzlies

71 – 82 (17-19; 13-24; 19-21; 22-18)

Grizzlies zdecydowanie i łatwo ograli najlepszą ekipę Wschodu. Uwierzcie mi, nikt nie chce trafić na drużynę z Memphis w PO.

Po wczorajszym meczu drużyny Vogela miałem nadzieję, że ich atak powoli się odbudowuje. Jeżeli można powiedzieć, że przeciwko Bulls wsiedli na rower i zaczęli zjeżdżać z górki to Grizzlies wsadzili im właśnie kij w szprychy.

71 punktów to najniższa zdobycz punktowa Pacers w tym sezonie. Trafili tylko 36.5% oddanych rzutów, nie uratowali się na dystansie (6/15), ani na linii rzutów wolnych (tylko 14 prób). Gracze na których mogli najbardziej liczyć – David West (5/15 z gry) i Paul George (2/10 z gry) totalnie zawiedli. Oj, nie jest dobrze w Indianapolis.

Tymczasem Grizzlies po tym jak połatali swoich podstawowych graczy zaczynają znów przypominać męczącą rywali drużynę Hollinsa. Wygrali 7 z ostatnich 10 spotkań (a nie mieli łatwego terminarza), a ich gwiazdy robią to do czego nas przyzwyczaiły – Conley bierze na siebie dużą odpowiedzialność w ataku odciążając ponownie dobrego Z-Bo, a Gasol łata obronę i jest drugim rozgrywającym drużyny.

Ps. Cichym bohaterem meczu był Mike Miller i jego 4/6 z dystansu, które pozwoliło Grizzlies odskoczyć w pierwszej połowie.

Bohater meczu: Mike Conley (9/15 z gry, 21 punktów, 5 zbiórek, 4 asysty)

[youtube=http://youtu.be/0S8FOz2KEkQ&w=720]


Miami Heat @ New Orleans Pelicans

95 – 105 (22-22; 21-23; 29-31; 23-29)

Na początek trochę statystyk:

  • Pelicans wygrali z Heat pierwszy mecz od ponad trzech lat.
  • Anthony Davis zdobył minimum 30 punktów w czterech meczach z rzędu i minimum 28 punktów w ośmiu meczach z rzędu.

Anthony Davis jest na najlepszej drodze by stać się jedną z gwiazd ligi. Wczoraj przyćmił samego LeBrona Jamesa i jego Heat dając trenerowi Spoelstrze kolejny powód do bólu głowy. Wystarczy powiedzieć, że w ostatnich 10 spotkaniach, gracze z Miami tylko 4 razy cieszyli się z wygranej.

Nie wszystko mogą zrzucić na grającego w kratkę Dwyane’a Wade’a (gdy gra jest bardzo dobry, a jego wczorajszy odpoczynek był kolejnym gdy Heat grają back-to-back). Pelicans sami mają problemy z urazami (Gordon, Smith), a do tego mają zdecydowanie krótszą ławkę rezerwowych.

No, ale mają też Anthony’ego Davisa. Wczoraj nikt z drużyny Spoelstry nie potrafił znaleźć na niego sposobu i po bardzo dobrej końcówce czwartej kwarty Pelicans mogli cieszyć się z jednej z najlepszych wygranych w tym sezonie.

Bohater meczu: Anthony Davis (13/22 z gry, 4/5 z linii rzutów wolnych, 30 punktów, 11 zbiórek, 3 przechwyty)

[youtube=http://youtu.be/Udy5vFNN4K4&w=720]


Orlando Magic @ Utah Jazz

88 – 89 (16-27; 27-22; 18-17; 27-22)

Czy mecz jednych z najgorszych drużyn w lidze może być interesujący? Ależ oczywiście!

W Salt Lake City spotkały się zespoły, które przegrały w sumie 14 ostatnich pojedynków. Początek spotkania wskazywał na to, że Jazz dość swobodnie tą niechlubną serię przerwą. Drużyna z Orlando jednak się nie poddawała i za sprawą kolektywnej produktywności kwartetu HarklessVucevicAfflaloOladipo (68 z 88 punktów drużyny) odrobiła straty i nawet wyszła na prowadzenie przy niewiele poniżej 30 sekundach na zegarze.

Od czego Jazz mają jednak parę HaywardBurke. Pierwszy przebiegł przez całe boisko i wszedł pod kosz by odegrać na obwód, a czekający tam rozgrywający oddał rzut wysokim łukiem i zagwarantował gospodarzom pierwszą wygraną od siedmiu spotkań.

Ps. Cichy bohater meczu – Richard Jefferson, 6/12 z gry, 5/8 z dystansu i najlepsze na boisku 21 punktów.

Bohater meczu: Trey Burke (całościowo mecz dość przeciętny, ale zwycięski rzut jest zwycięskim rzutem)

[youtube=http://youtu.be/peJehnkuIP0&w=720]


Detroit Pistons @ Los Angeles Clippers

103 – 112 (26-36; 29-20; 15-24; 33-32)

Pistons zagrali przyzwoite spotkanie przeciwko jednej z najlepszych drużyn ligi, ale ostatecznie nie potrafili zatrzymać pary PaulGriffin i musieli pogodzić się z porażką.

Blake i Chris trafili w sumie 22 z 32 oddanych rzutów i jak się okazało ich produktywność była Clippers w tym meczu bardzo potrzebna. Goście z Detroit nie tylko grali pod kosz (50 punktów w pomalowanym, przy 48 LAC), ale równie dobrze na obwodzie, gdzie brylował zwłaszcza rezerwowy Jonas Jerebko (5/7, 22 punkty).

Poza tym mieliśmy mały konkurs wsadów (Griffin, Jordan, Drummond), a moją akcją meczu było zagranie Blake’a, w którym najpierw zamordował Jerebkę biorąc go na plecy i szybko obracając się w stronę kosza by skończyć akcję wsadem, a potem podał rękę i pomógł wstać biednemu Szwedowi. So sweet.

Bohater meczu: Chris Paul (10/15 z gry, 3/6 z dystansu, 5/5 z linii rzutów wolnych, 28 punktów, 15 asyst, 6 przechwytów, 4 zbiórki)

[youtube=http://youtu.be/LKR3HmOXugs&w=720]

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

8 komentarzy

  1. 3d pisze:

    Podobno D-Rose ma wrócić do s5 na PO, prawda to?

    • OK pisze:

      Oczywiście, że nieprawda. A wiesz czemu? Chicago nie walczy już o nic.

  2. majecha pisze:

    fantastyczną gra jest koszykówka. Pacers kilka tygodni temu wydawali się kandydatem nr1 do tytułu – grali na luzie, dokonywali mądrych wzmocnień, wygrywali kiedy trzeba ale nie za wszelką cenę – czyli nie wypalali się bez sensu. Teraz karty sie odwróciły. Mistrzostwo NBA jest naprawdę ciężko wywalczyć – ta druzyna z ostatnich kilku dni nie ma na to szans.

    • Barzay pisze:

      wygląda jakby Indiana i Miami miały jakieś trudne treningi przed PO i są fizycznie zajechani, wydaje mi się że przejadą się w PO po każdym

  3. cmg35 pisze:

    Kto to ten D-Rose jest? ??

  4. Barzay pisze:

    AD + Noel , wciąż nie mogę przeboleć

  5. amon pisze:

    O Mój Boże!! Ależ zemsta Bobcats za grudniowy gwałt na rysiach. Widać,że zaczyna działać reklama w tvp/tvn?( Ocalić rysie). Quo Vadis,PTB??:((

  6. Mariusz pisze:

    Niestety problem z Heat polega na tym, że oni sami czują, że są w złym miejscu. LBJ bardzo mocno zaatakował stan druzyny. Bosh równie mocno zaatakował atmosferę w szatni. Liderzy nie robiliby takich rzeczy, gdyby byli pewni swego. To jest ewidentna próba potrząśnięcia zespołem, bo oni widzą, że jest już ostatni moment na ocknięcie się. Dla mnie Heat są w bardzo poważnych opałach. Jeżeli Nets wywalczą 3 miejsce, to w półfinale Heat mogą mieć mega trudną serię. Jeżeli się nie pozbierają Heat pojadą do domu po drugiej rundzie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *