Telegram z Enbiej (20/03/14) : gwiazdy odpoczywają a Thunder i Rockets wygrywają

Cleveland Cavaliers (26-43) – OKC Thunder (50-18) – 95:102

Kevin Durant poprowadził gości podczas kluczowych fragmentów II i III kwarty, kiedy Thunder budowali 17-punktową zaliczkę (35:21 i 29:22). Durantula w tym czasie trafił serię 8 rzutów i popisał się rzutami z ósmego metra. Ważnym aspektem meczowym okazały się zbiórki.

Thunder już do przerwy zanotowali 13 ofensywnych zbiórek i głównie dzięki postawie Serge’a Ibaki przejęli kontrolę w walce o deskę (53-36). Mimo wszystko Cavs zdołali wrócić do gry w końcowych 6 minutach IV kwarty.

Podopieczni Mike’a Browna zanotowali zryw 21-2 i głównie za sprawą świetnej dyspozycji Diona Waitersa (30pkt) wrócili do walki o korzystny wynik.

Durant zdobywając 35 oczek, zanotował serię 33 z rzędu gier, z co najmniej 25 punktami. Tym samym udał się w dalszą pogoń za osiągnięciem Michaela Jordana, notującego serię 40 gier, w latach 1986-87.

Cavs przegrali 4 mecz z rzędu na swoim boisku i ich wizja gry w play offs jest coraz bardziej owiana mgłą…Pod nieobecność kontuzjowanego (biceps) Kyrie Irvinga, double double zanotował Matthew Dellavedova (11pkt i 10as). Natomiast trzeci mecz z rzędu parkietu nie powąchał Anthony Bennett. Po stronie Thunder odpoczynek zaliczył Russell Westbrook.

PKT: Waiters 30, Hawes 20 oraz Durant 35, Ibaka 16, Jackson 13

Minnesota T’Wolves (34-33) – Houston Rockets (46-22) – 106:129

Rakiety przystąpiły do starcia z Wilkami bez narzekającego na ból stawu skokowego Dwighta Howarda. Pod nieobecność centra Kevina McHale’a , gracze z Houston zagrali bardzo zbalansowany atak, w którym aż 7 z nich zdobyło co najmniej 10 oczek. Z drugiej strony imponował środkowy – rookie – Gorgui Dieng (22pkt i 21zb).

Gracze Ricka Adelmana prowadzili tylko podczas pierwszej odsłony, wygranej 33-27, a następnie kontrolę nad spotkaniem przejęli goście, prowadzeni przez duet James Harden (26pkt) i Donatas Motiejunas (20pkt).

Litewski skrzydłowy, który jeszcze dwa lata temu gościł na polskich parkietach trafił 9 z 11 rzutów z gry i dołożył 6 zbiórek. Brodacz natomiast trafił 9 z 16 prób, zanotował 8zb i 5as, ale zaliczył też 7 strat piłki.

Podczas drugiej i trzeciej odsłony Rockets zniszczyli rywala, rzucając z 57% skutecznością W tym czasie obrona Wilków praktycznie nie istniała i przez 24 minuty gospodarze tracili do rywali już 16 oczek. O ile świetnie prezentował się Kevin Love (29pkt , 6zb , 5as) , o tyle po poprzednim, wygranym z Mavs w dogrywce spotkaniu, powietrze zeszło z innego głównego aktora Wolves – Ricky’ego Rubio. Hiszpan zakończył mecz na 5 pkt i 8as…

Skuteczność była wyraźną bolączką Minny, a ich obwodowi (Barea, Budinger, Brewer, Rubio i Martin) trafili tylko 26 punktów, przy 33 oddanych rzutach. Love ma na koncie 54 double double w sezonie i drugi w kolejce gracz ma ich o 9 mniej.

PKT: Love 29, Dieng 22 oraz Harden 28, Motiejunas 20, Parsons 19, Beverly 14

Golden State Warriors (44-26) – Milwaukee Bucks (13-56) – 115:110

Uwierzycie? Dopiero czwarta kwarta wyłoniła zwycięzcę potyczki czołowej ekipy Zachodu z najgorszą drużyną NBA. Mimo, iż Splash Brothers wsparci Davidem Lee wrzucili defensywie Kozłów aż 82 punktów, to dopiero finałowe trafienia Klay Thompsona (za trzy) i Stepha Curry (z osobistych) przyniosły tryumf ekipie Marka Jacksona.

Curry trafił 9 z 14 rzutów z gry i zakończył mecz na 31pkt i 11as. Thompson trafił 11 z 23 prób oraz zaliczył 29 oczek. Lee natomiast zanotował dublet 20pkt i 12zb, który okazał się jego 33 w sezonie.

Zespół trenera Drew zostawał w grze dzięki postawie Brandona Knighta (27pkt) i znaczącym wsparciu ławki. 55 oczek od bench mob dawało gościom nadzieję na końcową wygraną. Bucks grali efektywnie w ataku tracąc tylko 10 piłek.

Mecz był bardzo kontuzjogenny – podczas przebijania się przez zasłonę , obrońca gości Nate Wolters złamał lewą rękę. Natomiast Jeff Adrien odczuł ferwor walki na swoim łuku brwiowym i podczas drugiej kwarty założono mu trzy szwy.

Ciekawostka: Warriors wygrali 10 z rzędu mecz, kiedy rzucili 100 pkt. Bucks natomiast doznali 11 porażki w serii, przy stracie 100 pkt. Harrison Barnes, zastępujący w S5 Andre Iguodalę, spudłował wszystkie 7 prób rzutów z gry.

PKT: Curry 31, Thompson 29, Lee 20 oraz Knight 27, Sessions 18, Henson 13

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

5 komentarzy

  1. DarekZKA pisze:

    Cavs przegrali 4 mecz z rzędu na swoim boisku i ich wizja gry w play off jest coraz bardziej owiana mgłą…

    Chyba dość mocno optymistyczne stwierdzenie dla Clevland.
    Powinno być i nie widzę w tym ani 1 % przesady, że ekipa Cavs nie awansuje do PO.
    Strata 5 spotkań do Hawks i 8 miejsca ( z czego Hawks mają jeszcze do rozegrania 3 mecze ,żeby się zrównać liczbą spotkań ), zapewne jeszcze wzrośnie.
    W kalendarzu 13 spotkań gdzie mecze m. In. Z Brooklynem x2 ,Indiana,Houston,Toronto i walczącymi Bobcats i Hawks.

    Śmiało stawiam ,że ta już może Myślec o następnym sezonie…

  2. DarekZKA pisze:

    Ale ja się w ogóle nie czepiam, poprostu wydaje mi się to mało realne. Ale wiem po postatnich wpisach (hejter) rozumiem sytuację.

    Owszem szans są ale ciekawe czy jest ktoś ktoś w to wierzy?

    Ja zrobiłem 1 przedseznonowy i w trakcie seoznu zaklad z inną osobą z udziałem Cavs.

    1. Cavs nie awansują do Po.
    2 Cavs nie osiągną progu 30 zwycięstw.

    Czekam bo rozstrzygnięcia już blisko.

  3. Cosmo111 pisze:

    Waiters jako jedyny dziś na plus, za ambitną walkę, choć te jego osobiste to jest jakiś żart. Reszta składu fatalnie, Hawes też mimo 20 oczek na koncie słabizna, bo większość zdobył w końcówce 4q, gdy Brooks (chyba nieco za wcześnie) wprowadził totalne rezerwy. Poza tym padaka na tablicach, były gracz 76ers pierwszą piłkę zebrał w 4q, a Thompson to był już totalnie niewidoczny. Od Jacka też więcej oczekiwałem, wciąż pamiętam co grał jako starter w Pelicans.

    Co do meczu Rockets, a w zasadzie Timberwolves to Adelman chyba jednak powinien pomyśleć o jakichś zmianach w składzie (tylko czy na to nie za późno?). Brewer w s5 to dla mnie jest jednak nieporozumienie, Budinger daje dużo więcej, zaryzykuje nawet stwierdzenie, że Muhammad dałby więcej (pamiętam jak przychodził do UCLA, był wtedy prospektem na top3 draftu, niestety przeciętny sezon i trudny charakter zepchnęły go niżej, szkoda że tak mało szans w Minny dostaje). Poza tym obcinanie minut Martina, który (wiadomo) jest słabym obrońcą to jednak strzał w stopę, bo to obok Love’a w tej chwili druga strzelba i może difens się polepsza, ale w ataku ekipa traci duuużo więcej.

    • Woy pisze:

      Dobrze napisane @Cosmo, o tej defensywie to już nadawaliśmy nie raz. Wolves po prostu nie mają dobrych zadaniowców do brudnej roboty i chyba dopiero nowy trener, w następnym sezonie, może coś zmienić. Brewer i Martin wspólnie w piątce to nie jest żadne rozwiązanie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *