Telegram z Enbiej (19/03/14) : Triple double Rubio, game winner Love’a, porażka Mistrzów i trwające serie Sixers oraz Spurs

Philadelphia 76ers (15-53) – Chicago Bulls (38-30) 94:102 (26:28, 19:24, 24:23, 25:27)

Koszmar Sixers trwa już 22. mecz z rzędu. Tym razem podopieczni Bretta Browna nie sprostali gościom z Chicago. Bulls wygrali 7 z ostatnich 8 starć z Szóstkami. Aż trzech graczy Bulls – T. Gibson (19/13), J. Noah (14/10), C. Boozer (11/10) – zanotowało double double w punktach i zbiórkach.
Szóstki nie tylko przegrały wyraźnie zbiórkę 38-54 ale również osiągnęły poziom 17 z rzędu porażek w Wells Fargo. Ponadto bolączką gospodarzy okazały się słabe wskaźniki na linii rzutów wolnych , tylko 9/19.

Noah znów okazał się bardzo wszechstronny zaliczając 14pkt-10zb-6as-4blk. Ponadto znów świetnym finisherem okazał się D.J. Augustin, ktory wrzucił 4 trójki, prowadząc ofensywę Bulls, po wejściu z ławki.

PKT: Young 24, Wroten 17, Carter-Williams 16 – Augustin 20, Gibson 19, Butler 16

Boston Celtics (23-46) – Miami Heat (46-20) 101:96 (22:34, 31:25, 27:19, 21:18)

Mistrzowie NBA, grający bez odpoczywającego LeBrona Jamesa, po raz drugi na przestrzeni 68 sezonu przegrali z Celtami. O końcowym wyniku spotkania, w dużej mierze, zadecydowała trzecia odsłona, wygrana przez miejscowych 27-19. Katem żaru okazał się jednak Rajon Rondo (9pkt-10zb-15as), który nie tylko był o jeden punkt od triple double, ale również zanotował dwa ważne trafienia w samej końcówce meczu.
Drugą postacią widowiska był Avery Bradley (23pkt), który zanotował życiówkę jeśli chodzi o ilość celnych prób zza łuku – 6. Dystansowe rzucanie było mocną stroną Celtów (46%), a zarazem słabą stroną Heat (23%).
Heat z kolei nie pomogło 14 oczek Udonisa Haslema, który wystartował w piątce gości, w miejsce Grega Odena, notując 12 pkt do przerwy. Na wynik Heat mniejszy wpływ mieli tym razem gwiazdorzy drużyny, Chris Bosh (3/11) i Dwyane Wade (7/17).

Jeff Green trafił ważną trójkę po remisie ( po 94 ) , dając Celtom prowadzenie , a następnie dwa wejścia pod kosz Rondo załatwiło sprawę wygranej Zielonych. Heat natomiast w ostatnich 9 spotkaniach przegrywali 6-krotnie.  

PKT: Bradley 23, Bass 18, Sullinger 14 – Wade 17, Andersen 16, Allen 14, Haslem 14


Brooklyn Nets (35-31) – Charlotte Bobcats (33-36) 104:99 (26:21, 28:25, 21:24, 29:29)

Trwa batalia o jak najwyższe rozstawienie we wschodniej drabince, przed play offs. Podopieczni Jasona Kidda zbudowali 8 punktową zaliczkę podczas pierwszych 24 minut i dokończyli mecz po swojej myśli, wygrywając 10 spotkanie z rzędu na własnym boisku.
Drugi mecz z rzędu iskrami ataku Siatek byli dwaj obrońcy, Deron Williams (25pkt) i Joe Johnson (20pkt). Ponadto 4 innych graczy miejscowych zanotowało 10 punktów. Nets popełnili też tylko 7 strat podczas całego spotkania.
Kluczowe dla losów spotkania okazało się zatrzymanie liderów Rysi. Al Jefferson trafił 8 z 19 rzutów , natomiast Kemba Walker tylko 2 z 8. Efekt końcowy był taki, iż obaj w sumie zdobyli 25 pkt (to tyle co średnia Jeffersona z ostatniego tygodnia).

Deron Williams zagrał jedno z najlepszych spotkań sezonu, wyglądał na głodnego gry i skutecznie zdobywał kolejne punkty. Ponadto w samej końcówce spotkania popisał się daggerem. Brooklynczycy potrzbują dwóch kolejnych wygranych by wyrównać rekord swojej organizacji jeśli chodzi o zwycięstwa na własnym parkiecie.

PKT: Williams 25, Johnson 20, Livingston 17 – Jefferson 18, Neal 17, Henderson 13, Douglas-Roberts 13


Memphis Grizzlies (40-27) – Utah Jazz (22-47) 96:86 (30:19, 18:13, 26:31, 22:23)

Nutki juz o pierwszej kwarty były tylko tłem dla Niedźwiadków i do przerwy traciły do rywala 16 oczek. Podkoszowy duet Gasol-Randolph był utrapieniem dla obrony trenera Corbina, a obaj weterani Memphis ogrywali młodych adeptów koszykówki z Utah (41pkt pary Grizz’s).
54 punkty zdobyte w pomalowanym przez Memphis, ponadto tylko 40 Utah oraz wygrana statystyka zbiórek (46-39) miały wyraźny wpływ na wynik. Derrick Favors, podczas 30 minutowego pobytu na parkiecie, był tylko tłem dla weteranów z Grizz’s. Młodzian zdobył 6pkt i 5zb oraz trafił 3 z 10 rzutów.
Graczom Dave’a Joergera nawet nie przeszkodził gorszy dzień na dystansie i 2/11 zza łuku.

Ważne też okazały się osobiste, Grizz’s zanotowali 22/25 , natomiast Jazz  tylko 5/10. Jak widać po wyniku teamowi z Miasta Elvisa posłużyła trzydniowa przerwa na podładowanie akumulatorów.

PKT: Randolph 21, Gasol 20, Conley 18 – Burke 16, Hayward 16, Burks 16, Kanter 12

New Orleans Pelicans (27-40) – Toronto Raptors (38-29) 100:107 (32:24, 25:32, 28:25, 15:26)

To dopiero 7 wygrana Raptors w sezonie, kiedy pozwolili swoim przeciwnikom na 100 punktów. Drapieżcy mimo starty tylu punktów nie pozostawali dłużni rywalom a duet Kyle Lowry (23pkt) i DeMar DeRozan (31pkt) sprawiał ogromne problemy Pelikanom.
Ważna jednak była absencja zawodnika numer jeden Pelcs, Anthony’ego Davisa. Mimo wszystko to gospodarze prowadzili przez ¾ spotkania i dali sobie wyrwać wygraną dopiero w finałowej odsłonie meczu.
Decydujące o wyniki spotkania okazały się zbiórki w ataku (22 po stronie przyjezdnych z Toronto) oraz punkty z ponowień (19). Nawet solidne występy Aminu (19pkt i 10zb) czy Tyereke’a Evansa (18pkt i 7/10 z gry) nie zastopowały Raps przed wyjazdową wygraną.

Ex gracz Pelcs, Greivis Vasquez, pokazał się z bardzo dobrej strony, przeciwko swojemu byłemu pracodawcy. Wenezuelczyk trafił dwa kosze z rzędu, gdy goście budowali przewagę i zakończył spotkanie z 14pkt.

PKT: Aminu 19, Evans 18, Gordon 15 – DeRozan 31, Lowry 23, Johnson 17

Dallas Mavericks (41-28) – Minnesota Timberwolves (34-32) 122:123 (24:37, 35:29, 28:28, 26:19, d1. 9:10)

Rickey Rubio (trzecie w karierze TD) został trzecim aktywnym graczem w lidze, po Andre Millerze oraz Chrisie Paulu, który zakończył mecz na poziomie 20pkt-15as-10zb. Hiszpan dostał kapitalne wsparcie od Kevina Love, autora 35pkt i 8zb.
Love był bohaterem końcówki spotkania, kiedy w otoczeniu trzech zawodników znalazł miejsce na oddanie zwycięskiego, dla Wolves, rzutu. Wcześniej, bo na koniec pierwszej połowy, innym ciekawym trafieniem – zza połowy – popisał się czołowy strzelec gospodarzy, Monta Ellis (22pkt i 4/6 zza łuku).
Wśród Wilków należy również wyróżnić debiutanta Gorgui Dienga, który w zastępstwie kontuzjowanego Nikoli Pekovića, znów zanotował dublet, z 10pkt i 11zb
Ciekawostka : po raz trzeci w karierze Dirk Nowitzki zanotował nieskuteczność zza łuku, na poziomie 0/7.

PKT: Nowitzki 27, Ellis 22, Marion 16 – Love 35, Rubio 22, Martin 19

Denver Nuggets – Detroit Pistons 118:109 (27:28, 27:33, 31:23, 33:25)

Po wygranej nad Miami Heat Samorodki wyraźnie poprawiły sobie morale i prezentują się dużo lepiej podczas kolejnych spotkań. Podopieczni Briana Shawa tym razem rozegrały znakomitą w ataku drugą połowę meczu z Pistons, podczas to której zanotowali 64 pkt. Ojcami wygranej okazali się Aaron Brooks i Randy Foye.
Brooks wyszedł w pierwszej piątce i zanotował rekordowy w sezonie wynik 27 pkt oraz rekordowe w karierze 17 asyst. Foye z kolei świetnie wyregulował celownik i dorzucił do dorobku gospodarzy 22 oczka. W dodatku 5 innych graczy Shawa przekroczyło granicę 10 punktów.
Na usprawiedliwienie porażki Tłoków, trzeba dodać, że rozegrali oni spotkanie bez kontuzjowanego Andre Drummonda (uraz szyi).
Ciekawostka, Pistons nie wygrali na wyjeździe w 11 kolejnych meczach i od 18 stycznia (wygranej nad Wizards).

Napięcia meczowego nie wytrzymał w trzeciej kwarcie Josh Smith, a pod drugim przewinieniu techniczym zmuszony był udać się do szatni. Przed meczem owacją na stojąco przywitano ex gracza Denver Nuggets, Chauncey Billupsa.

PKT: Brooks 27, Foye 22, Faried 15 – Monroe 22, Stuckey 18, Villanueva 13, Singler 13

Phoenix Suns (39-29) – Orlando Magic (19-50) 109:93 (25:25, 27:27, 30:24, 27:17)

Nie rezygnują z walki o play offs podopieczni Jeffa Hornacka. Minionej nocy we własnej hali gościli Orlando Magic. Goście z Florydy dotrzymywali kroku przeciwnikom tylko w pierwszej połowie. Suns poprawili defensywę oraz skuteczniej realizowali założenia ofensywne podczas kolejnych 24 minut.
W trzeciej odsłonie miejscowi podkręcili tempo spotkania i skuteczniej kąsali rywala rzutami zza łuku. Dwie trójki Markieffa Morrisa i następnie dwie kolejne Geralda Greena dało Suns 12-punktowe prowadzenie, którego goście nie byli już w stanie zniewelować.
Magicy zanotowali 20 strat, przy 16 Suns. Phoenix zanotowało też wyższą skuteczność z gry, w stosunku do przeciwnika (50-40%). Zawiódł Victor Oladipo , notujący 6 celnych przy 18 wykonywanych oraz popełniający aż 6 strat.

Magicy to obecnie najsłabsza ekipa NBA jeśli chodzi o mecze wyjazdowe, a ich bilans to 4-32! Przed nimi też 2 kolejne mecze podczas zachodniego tournee…

PKT: Dragic 18, Green 14, Frye 12, Markieff Morris 12 – Harris 23, Afflalo 20, Oladipo 14

Los Angeles Lakers (22-45) – San Antonio Spurs (51-16) 109:125 (29:35, 28:23, 30:34, 22:33)

Drugi raz w obecnych rozgrywkach Ostrogi weszły w serię 11 wygranych. Tym razem o wygranej wicemistrzów decydowała skuteczność Tony Parkera (25pkt i 11/16) oraz Kahwi Leonarda (22pkt,10zb i 8/12 z gry).
Mimo świetnych statystyk swoich liderów, dopiero czwarta kwarta przyniosła wygraną gościom. Teamowi z Texasu mocno za skórę zachodzili Xavier Henry (24pkt) oraz Pau Gasol (22pkt).
Obie drużyny wyraźnie postawiły na atak, w którym aż 13 graczy pokusiło się o double figures (7 ze Spurs). W pojedynku bardzo wszechstronnych środkowych górą okazał się Tim Duncan (12pkt-16zb-6as-3przech) a Pau Gasol zakończył mecz z 24pkt-10zb-6as-4blk.
Lakers przegrali , bowiem gorzej trafiali z gry (42-52%).

Katalizatorem ataku Spurs była para Green-Ginobili i obaj poprowadzili ofensywę Spurs do 13 celnych rzutów zza łuku. Danny Green zaliczył 5 podobnych trafień. Lakers natomiast w 12 kolejnych meczach rzucili 100 punktów, ale w siódmym kolejnym stracili minimum 110 oczek… 

PKT: Henry 24, Gasol 22, Kelly 14 – Parker 25, Leonard 22, Green 16

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

9 komentarzy

  1. dean pisze:

    Ahh, ci tankujący Celtowie. Przez nich upada tylko sens rywalizacji ;)

    • Woy pisze:

      nawet ślepej kurze trafi się czasem ziarno;-) zwłaszcza kiedy nie gra LeBron.
      BTW. mecz był w TD Garden , a ostatnie złe wyniki (seria 15) C’s osiągają na Zachodzie.

  2. Adrian89 pisze:

    Green to o ile się nie myle trafił trójkę na 97-94 a nie na remis.

  3. amon pisze:

    Hehe, już w pracy na nocce byłem pewien,że dojdzie do przytyku na temat „tankujących Celtów”. Taka ludzka natura:)) I tak słabo coś ,myślałem o bardziej zmasowanej ofensywie:-)

    • Woy pisze:

      :-) jedno jest pewne, do końca sezonu już nie wygrają meczu na Zachodzie a fani Celtics muszą czekać na przełamanie serii do nowych rozgrywek. Ostatnie mecze będą dla Zielonych mocne, bowiem grają z wszystkimi (poza Sixers) którzy chcą poprawić/utrzymać lokatę na Wschodzie ( Bulls x2, Raptors x2, Wizards , Nets, Bobcats ) albo wejść do play offs (Hawks, Pistons).

  4. Qukel pisze:

    Po raz kolejny Heat przegrywają mecz do wygrania przez beznadziejną obronę, szczególnie na obwodzie. Przykro na to patrzeć, zawłaszcza po obiecujących pierwszych kwartach.

  5. Mr. Cental pisze:

    Wiecie – duma Celtów :D

  6. Mr. Cental pisze:

    Kilka moich uwag:
    1. Grizzles – 27:9 od początku roku, oni znowu będa siać postrach w PO. Na chwilę obecną, to chyba najgorszy rywal na jakiego można trafić na zachodzie. Czyżby znowu w pierwszej rundzie LAC-MEM i Clippersi na ryby? Wg mnie bardzo prawdopodobne.
    2. Nets – podobnie jak Memphis – kapitalna forma w tym roku, przez słaby bilans z początku sezonu obraz zespołu trochę zamazany. Dodajmy do tego grę bez Lopeza i Garnetta. Wg mnie wyprzedzą Toronto na koniec RS i w PO mogą sprawić niespodziankę.
    3. Miami – oni chyba jednak walczą o drugie miejsce (zamiast pierwszego). Muszą ustabilizować rotację, bo strasznie szarpią na boisku i schematy się łamią.
    4. PHX – w tym roku jednak PO nie dla nich, ale przyszłość wygląda na kolorową.

  7. amon pisze:

    @Mr. Central,dopiero zauważyłem,jak grozni mogą być Grizzlies i cieszę się jednak,że nie zagrają z PTB.Ale z drugiej strony,na kogo tu trafić,aby było bezpiecznie. Niestety,myślę,że wszyscy marzą o Blazers,lub Mavericks- i słusznie. Co do Nets,znaczyłoby to,że spotkają się w 2. rundzie z Miami. Wszystko w tej rywalizacji jest możliwe,mam lekkiego czuja,że błyśnie JJ i będzie siekał trójkami.PHX- ile mają picków w drafcie? Bo się pogubiłem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *