Telegram z Enbiej – 18/03/2014 – wielki LeBron, dogrywki w Atlancie i Portland

[46-19] Miami Heat 100 – 96 Cleveland Cavaliers [26-42]

Po paru słabszych tygodniach LeBron James znowu zagrał tak jak na Króla przystało. Zdobył 43 punkty, zebrał 6 piłek, rozdał 4 asysty, zablokował 3 rzuty, trafił 6/8 zza łuku i 14/19 z gry. Już po pierwszej kwarcie James miał 25 punktów, co było rekordem hali Quicken Loans Arena. Niczego nie ujmując występowi LeBrona – musimy pamiętać, że nie miał przeciwko sobie wybitnych obrońców, a Luol Deng w tym meczu pauzował (nie grali też Irving po stronie Cavs i Wade po stronie Heat). Nie mniej, był to świetny występ LBJ’a.

Dzięki tak świetnej postawie Jamesa w pierwszej kwarcie, Heat prowadzili już 37-25 po 12 minutach. Jednak kolejne dwie kwarty należały już do Cavs, którzy całą stratę nadrobili i w 4 kwartą weszliśmy z remisem na tablicy wyników.

Przy 6:46 pozostałym na zegarze swoje show rozpoczął Chris Bosh. Zdobył 9 kolejnych punktów dla Heat i w końcu goście urwali się na 5 punktów. Różnicę do 3 oczek zmniejszył Anderson Varejao, ale potem Heat zablokowali 3 rzuty w 4 kolejnych posiadaniach i dzięki temu zapewnili sobie zwycięstwo. 2 czapy miał James, 1 dołożył Bosh. LeBron zamknął mecz na linii osobistych.

Dion Waiters miał tylko 1/7 z gry w czwartej kwarcie, ale dzisiaj uzbierał pierwsze w karierze double-double – 17 punktów i 11 asyst. W końcówce meczu nieprzyjemnie upadł na parkiet i do gry już nie wrócił. Na razie nie wiadomo co z Dionem, ale miejmy nadzieję, że to nic poważnego.

Najlepsi gracze: LeBron James (43 punkty, 6 zbiórek, 4 asysty, 3 bloki, 6/8 za trzy, 14/19 z gry), Chris Bosh (21 punktów, 6 zbiórek) – Jarrett Jack (22 punkty, 4 asysty, 4 zbiórki, 4/6 za trzy), Dion Waiters (17 punktów, 11 asyst, ale też 6 strat, 6/19 z gry, 1/6 za trzy), Anderson Varejao (16 punktów, 11 zbiórek)

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=B-or5cq0B54]

[37-29] Toronto Raptors 113 – 118 Atlanta Hawks [31-35] [OT]

Hawks nadal nie są pewni awansu do play-offów, ale cały czas zbliżają się do celu. Dzisiaj odnieśli swoje 5-te zwycięstwo z rzędu, a poprowadzili ich do tego Paul Millsap (19 punktów, 13 zbiórek, 10 asyst) ze swoim pierwszym triple-double w karierze i wyrównujący swoje career-high Jeff Teague (34 punkty).

W drugiej połowie oglądaliśmy 23 zmiany prowadzenia i 11 remisów, co tylko pokazuje jak wyrównany był to mecz. Najwyższa różnica w drugiej połowie wynosiła 4 punkty. Obie ekipy szły kosz za kosz i zdecydowanie był to mecz, który mógł się podobać.

Na 1:20 przed końcem bardzo ważny rzut trafił Kyle Korver, oczywiście za trzy punkty. Dało to Jastrzębiom prowadzenie 106-104. Potem było nerwowo z obu stron, były straty, pudła i głupie rzuty. Dopiero Kyle Lowry zachował zimną głowę i na 8.1 sekundy przed końcem wyrównał stan meczu. Potem jeszcze swoją szansę miał Paul Millsap, ale przestrzelił z półdystansu.

W dogrywce Hawks wypracowali swoją przewagę dzięki rzutom osobistym. Trafili 7/7, a Raptors, ani razu nie stanęli na linii. Mieliby taką okazję na 14.6 sekundy przed końcem, ale zamiast gwizdka za faul na DeRozanie usłyszeliśmy gwizdek za faul na Anticu. Amir Johnson ciągnął swojego rywala za rękę i sędziowie (słusznie) odgwizdali przewinienie w ofensywie. Przez ten głupi błąd Hawks dostali darmowe osobiste, bo Raptors musieli faulować. Teague i Korver na luzie zamknęli ten mecz.

Najlepsi gracze: DeMar DeRozan (29 punktów, 10 zbiórek, 6 asyst), Kyle Lowry (20 punktów, 7 zbiórek, 9 asyst), Amir Johnson (11 punktów, 11 zbiórek) – Paul Millsap (19 punktów, 13 zbiórek, 10 asyst), Jeff Teague (34 punkty, 5 asyst, 4 przechwyty), Kyle Korver (16 punktów, 3/8 za trzy, ale też 5/14 z gry)

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=4WidcbteVDA]

[13-55] Milwaukee Bucks 115 – 120 Portland Trail Blazers [44-24] [OT]

Trail Blazers mają bilans 20-4 przeciwko drużynom ze Wschodu – najlepszy na Zachodzie. Dzisiaj jednak kolejne zwycięstwo nie przyszło im łatwo. Osłabieni brakiem LaMarcusa Aldridge’a mieli spore problemy z najsłabszymi w lidze Bucks, a świetny mecz zagrał po ich stronie Ramon Sessions. Zastępujący LaMarcusa Dorell Wright zagrał fatalne spotkanie – 1 punkt, 0/8 z gry, 0/7 za trzy w niecałe 20 minut gry.

Żadna z drużyn nie oddaliła się od drugiej na więcej niż 8 punktów. Trail Blazers dali się pokonać w pomalowanym 56-46 i na tablicach 53-47. Gospodarze zamiast patrzeć w stronę wjazdów i gry pod koszem, forsowali grę na dystansie. Oddali 39 trójek, z czego trafili 12 (30.8%).

Blazers prowadzili 96-92 na 1:58 przed końcem, ale to Bucks przejęli inicjatywę w końcówce. Goście dostali kilka okazji, żeby mecz zamknąć i wywieźć zwycięstwo z Portland. Po 4 szanse na linii dostali Knight i Sessions, ale obaj trafili tylko 2/4. Wraz z dobitką Ilyasovy dało im to 2 punkty przewagi. W ostatniej akcji dla Blazers w regulaminowym czasie gry piłka powędrowała do strasznie nieskutecznego dzisiaj Damiana Lillarda, ale ten w kluczowym momencie nie zawiódł i trafił wyrównujący lay up.

W dogrywce Damian zdobył 10 ważnych punktów, a Trail Blazers zaprezentowali się bardzo pewnie w ofensywie. 22 punkty zdobyte w dogrywce to nowy rekord organizacji. Bucks zdobyli 17 punktów, ale nie wytrzymali tempa i to Blazers wyrwali zwycięstwo.

Najlepsi gracze: Brandon Knight (24 punkty, 8 zbiórek, 4 asysty), Ramon Sessions (23 punkty, 5 zbiórek, 5 asyst), Zaza Pachulia (17 punktów, 13 zbiórek) – Wesley Matthews (26 punktów, 5/7 za trzy), Damian Lillard (20 punktów, 4 asysty, ale też 5 strat, 7/21 z gry, 1/11 za trzy), Nicolas Batum (21 punktów, 9 zbiórek, 9 asyst), Mo Williams (23 punkty, 3/5 za trzy)

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=G5xfproh8Ic]

[19-49] Orlando Magic 89 – 103 Golden State Warriors [43-26]

Warriors zagrali bez dwóch kluczowych postaci dla defensywy zespołu. Andre Iguodala pauzował ze względu na problemy z kolanem (najwcześniej wróci 28 marca na mecz z Grizzlies), a Andrew Bogut z powodu kontuzji kostki (jest możliwy jego występ w meczu z Milwaukee w czwartek). Magic zostali ograniczeni do 89 punktów, a ich czołowe postacie nie rozegrały dobrych meczów. Ograniczenie drużyny z Orlando w tym sezonie to nic wielkiego, ale warto zauważyć dobrą postawę obrony Warriors mimo kontuzji kluczowych graczy.

Gospodarze odjechali na początku 3 kwarty. Po trafieniu Vucevica było tylko 6 punktów różnicy, a wtedy konkurs trójek urządzili sobie Thompson i Curry. Obaj zdobyli po 8 punktów w przeciągu niecałych 3 minut i przeprowadzili serię 18-0 (2 punkty z linii zdobył jeszcze Green). Magic nie mieli prawa się podnieść po czymś takim i spotkanie zakończyło się pewną wygraną Wojowników.

Najlepsi gracze: Nikola Vucevic (15 punktów, 5 zbiórek), Tobias Harris (14 punktów, 6 zbiórek), Victor Oladipo (10 punktów, 5 zbiórek, 5 asyst) – Stephen Curry (23 punkty, 5 asyst), Klay Thompson (20 punktów, 4/5 za trzy), David Lee (20 punktów, 10 zbiórek)

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=xkzpzfIDj6A]

3 komentarze

  1. karafka pisze:

    LeFlop is MVP!

  2. szamaszi pisze:

    LeBron miał 3 bloki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *