Wrzuta dnia: kto lepiej tankuje?

Philadelphia 76 ers i Boston Celtics prześcigają się wzajemnie, z tygodnia na tydzień, w ilości przegranych spotkań. Minionej nocy obie drużyny podkręciły swoje rekordy i dalej ścigają się po Andrew Wigginsa czy Joela Embiida.

Minionej nocy podpieczni Brada Stevensa zostali najgorszą ekipą w historii organizacji z Bostonu, przegrywając 15. z rzędu spotkanie na zachodnim wybrzeżu. Celtics tym razem po wyrównanym boju ulegli Dallas Mavericks 89-94 i zajmują 4. miejsce od końca w tabeli Eastern Conference (bilans 22-46).

Jeszcze gorsi okazują się być Philadelphia 76ers (15-52). Zawodnicy Bretta Browna nie zaznali smaku wygranej przez drugi miesiąc z rzędu i właśnie pobili niechlubny rekord własnej organizacji, przegrywając 21. raz z rzędu. Tym razem Szóstki zostały ograne przez Pacers (90-99). Na koniec dodam , że ostatni bój jaki wygrali Sixers to ten przeciwko Celtics…(95-94).

Obie drużyny otwierają też tzw. Power Tankings (tworzone przez amerykańskich redaktorów) i biją się o czołowe miejsca z Milwaukee Bucks (tylko 13 wygranych w rozgrywkach) czy Utah Jazz i Orlando Magic.

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

38 komentarzy

  1. Butny Wojciech pisze:

    Nie wiem jak w ogóle można porównywać te dwa zespoły, widzę że na tej stronie jednak hate na Boston jest faktem. Celtics w ostatnich 6 spotkaniach wygrali 2 razy (z czego jeden mecz z drużyną będącą pewniakiem do PO). Phily została brutalnie zmasakrowana 21 raz z rzędu. Naprawdę nie widać różnicy?

    Milwaukee ma jeszcze gorszy bilans od 76ers, a i Orlando nie przekroczyło granicy 20 wygranych. Utah ma dokładnie taki sam bilans jak Boston. Ale o nich nic się nie mówi. Pomijam już fakt, że Lakers i Sacramento również mają niemal identyczny, a Ci pierwsi grają jeszcze większą padakę niż Celtics (chociaż to już spowodowane głównie kontuzjami), którzy przez cały sezon chyba nie zaliczyli żadnego blow-outu (może jeden czy dwa, ale nie wiem bo to nie moja drużyna do oglądania).

    Czyli reasumując, Phily i Boston się podkładają i „uprawiają power tanking”, a reszta drużyn z ogona tabeli – nie.

    PS. Mam nadzieję, że liga odpowiednio „podgrzeje piłeczki” w loterii i Phily spadnie możliwie nisko w ostatecznej kolejności pickowania, bo takie chamstwo to już trzeba tępić.

    • Woy pisze:

      Hating (ang. nienawidzenie) to kolejne zjawisko, które przywędrowało do nas zza oceanu. To napierdzielanie na siebie na internetowych forach, obgadywanie wprost i po kątach, wymyślanie setek bzdur i krytykowanie wszystkiego co wiąże się z jakąś osobą lub jej działalnością.

      Polecam sprawdzać pojęcia, bo pisanie w złym tonie (rekord o którym mówią w NBA od minionej nocy) oraz HATE to trochę różne pojęcia.

      BTW. ostatnio jestem ciągle krytykowany za hating Miami Heat (których odstrzeliłem w drodze po tytuł), Charlotte Bobcats, L.A. Lakers, N.Y.Knicks czy Cleveland Cavaliers.

    • Buńczuczny Bidon pisze:

      Woy – to może zamiast łapania mnie za słówka i odwracania kota ogonem (przywoływanie Miami i reszty tych zespołów), odniesiesz się jakoś do tego co napisałem o reszcie zespołów, które tankują podobnie jak Boston, albo może i gorzej?

      Daleki jestem od twierdzenia, że Boston nie tankuje i że nie było w ogóle spotkań, w których się nie podłożył. Ale prześledź wyniki i STYL tych drużyn, a przede wszystkim bezczelne transfery i ostatnią serię 76ers. Jakkolwiek byś nie próbował ugryźć tematu, to stawianie tych dwóch zespołów pod tą samą kreską jest mocno krzywdzące. Pomijam już resztę ekip, które mają niemal identyczny bilans, bo tam aż tak to nie razi. Chociaż nadal nie wiem czemu im się nie „obrywa”.

    • Woy pisze:

      Podsumuję krótko, polecam Mecze Gorszego Boga autorstwa Qcina, w nich jest sporo o tankowaniu (m.in. Celtów).

      http://www.enbiej.pl/tag/mecze-gorszego-boga/

      Resztę śledzę , śledzę…i dodam, że przed sezonem była słynna wypowiedź anonimowego managera, sugerującego swojej drużynie celowe porażki. Najwięcej czytelników wskazywało Danny’ego Ainge’a i Sama Hinkie (Ryan McDonough się wykruszył z tej teorii).

      http://bleacherreport.com/articles/1829267-anonymous-nba-general-manager-admits-his-team-is-tanking-2013-14-season

      BTW. nie odwracam kota ogonem i w moim przekonaniu wiem co to jest HATING (na pewno nie jest nim mój wpis).

    • Mr. Cental pisze:

      W tym całym „Hatingu” najgorsze jest właśnie to, że jeżeli ktoś ma odmienne zdanie na dany temat albo nawet przedstawi prawdziwe dane, które w nieodpowiednim świetle stawiają daną osobę (lub team jak w tym przypadku) to od razu jest „Hejterem” To że w podanym artykule nie ma opisu LAL czy Sacto nie znaczy, że te zespoły nie tankują. A ten atak bostońskiego kibica, to jeszcze pokłosie artykułu Qcina (ten to sobie dopiero u nich piwa nawarzył :D)

    • Qcin pisze:

      ja to już w ogóle byłem nazywany hejterem w tyyyyylu przypadkach, że ciężko zliczyć… Zaczęło się od tekstu o kontrakcie Bryanta, potem Boston, Cleveland, Irving… itd. AAA no i nie zapominajmy o Pelicans!

      Cud, że żyję w dobrej komitywie z fanami Knicks i… Jazz ;)

    • Buńczuczny Bidon pisze:

      Central – ok, z hatingiem to był w ogóle zły kontekst. Nie spodobał mi się po prostu brak konsekwencji w przedstawianiu tankujących drużyn. To nie miał być atak na autora (i mam nadzieję, że tak go nie odebrałeś, Woy), ale to trochę razi, kiedy 6-7 drużyn bije się z Bostonem o pick, a mówi się tylko o drużynie z Beantown. Czy to nie jest brak konsekwencji?

  2. Mr. Cental pisze:

    Ja mam obawy, że jednak Philadelphia prześcignie Milwaukee. Patrząc na ich kalendarz to „trudne mecze” mają tylko u siebie z Det oraz dwumecz z Bostonem. Milwaukee natomiast ma wyjazdy do Sacto i Detroit a u siebie LAL, Cle i Atl na koniec (kto wie czy ten mecz nie będzie decydował o „pierwszym” miejscu w RS :D.

  3. Alejanddro pisze:

    Niech się Reagular Season kończy bo żal patrzeć jak się niektóre ekipy męczą. Serdecznie im życzę żeby się wyłożyli na tym drafcie :))

  4. Adrian89 pisze:

    Qcin co do Irvinga- to ktoś mógł Cie nazwać hejterem – bo pomimo że Cenię Twoje wpisy to o nim to poprostu głupoty wypisywałeś.

    • Qcin pisze:

      czy ja wiem- póki co Irving nic w tej lidze nie pokazał, jest gdzieś tam w TOP40 ale hype na niego jakby był Jordanem, więc żeby było po równo, to ja trochę przesadziłem w drugą stronę;)

      Ja to w ogóle nie czuję się hejterem żadnej drużyny i żadnego gracza, wiadomo że jednych lubi się bardziej, innych mniej, ale w przypadku 25 drużyn jestem totalnie neutralny, 4 lubię a Jazz to wiadomo;)

      Natomiast zdecydowanie jestem „hejterem” pewnych zjawisk w NBA, przez co drużyn/zawodników którzy w nich uczestniczą. Stąd mając możliwość wypowiedzenia się na łamach enbiej, nie zamierzam siedzieć cicho i pomijać tematów kontrowersyjnych, wydaje mi się, że świadomi czytelnicy rozumieją o co mi chodzi (nie mówię, że się muszą zgadzać, zdarzają się głosy krytyki, które zwracają uwagę na pominięte przeze mnie aspekty i raczej nie brnę wówczas w zaparte, tylko przyznaję rację) a pozostali nazywają hejterem, cóż taki mamy klimat ;)

    • Adrian89 pisze:

      No właśnie o to przekroczenie drugiej strony chodzi. Ja na tą chwilę sam się zastanawiam czy budowałbym skład wokół Irvinga- o ile miałbym wybór bo Cavs chyba nie bardzo mają opcje inne. Ale jednak zawodnikiem jest dobrym top 40 – no chyba u mnie ciut niżej nadal.
      Ale na ławkę bym go nie wysyłał. Bo jednak rozgyrwających lepszych / bardziej perspektywicznych (swoją drogą uwielbiam to stwierdzenie) to w granicach 10 by się znalazło tak na szybko licząc.

      Ja też mam kilka ekip z którymi sympatyzuję.

      Qcin nikt nie chce żebyś milczał , jednak jak w wielu wypadkach się zgadzam tak z Irvingiem i sposobem na Cavs ogólnie zgodzić się ciężko.

  5. Paweł. pisze:

    Teraz Philadelphia jest pośmiechowiskiem ligi a za kilka lat może mieć czołową drużynę ligi.
    Jest Carter-Williams, zobaczymy czy po kontuzji do swojego poziomu wróci Noel (zapewne gdyby nie kontuzja 1 w drafcie a to o czymś świadczy) , teraz pewnie będą wybierać w TOP 3 do tego jakiś zawodnik z czołówki ligi i jest ok.

    • Woy pisze:

      jedna uwaga, to samo myśleli niegdyś Bobcats i Cavs, a przypadek Cats pokazał, że nie do końca się opłaca czekać na wysokie numery. Los lubi płatać figla i lepiej zainwestować pieniądze w sprawdzone nazwisko.

  6. Mr. Cental pisze:

    Nie to, żebym bronił Bobki i Cavs, ale czy ja wiem czy tak słabo wyszli na draftach? Szału może nie ma, ale np Kemba Walker pewnie w końcu All Starem będzie, MKG ma dopiero 21 lat (chociaż ja powoli w niego zaczynam już wątpić), Zeller to jeszcze debiutant, Biyombo 22 lata (no dobra to drzewo też ciężko ociosać). W Cavs Waiters nie jest zły, Thompson to solidny zadaniowiec, Kyrie ciągle uważany za nowego Kinga (no i kasa z jego popularności spora). Oczywiście, TOP 10 graczy to oni nie są, ale nadzieją na PO jak najbardziej. Co do znanych nazwisk, to też na dwoje babka wróżyła. Amare, JJ, Boozer, Gay, Josh Smith, Iguodala (tak to sie pisze?) wydawali się dobrą inwestycją. Wiadomo i tu i tu trzeba mieć trochę szczęścia (i rozumu).

    • Damian pisze:

      A ja się przyczepie i do tego nie do końca w temacie- IGUODALA??? co on robi w gronie wyżej wymienionych zawodników???

    • Mr. Cental pisze:

      Iguodala – jak się płaci zawodnikowi 13 mln za sezon, to się wymaga trochę więcej niz 9pkt, 4reb i 4 as na mecz. Ale to tylko moja opinia, więc można się z tym nie zgodzić :)

    • Woy pisze:

      Można się po części z tym zgodzić, ale podejrzewam, że Iggy nie przyszedł do Oakland ze względu na walory gry ofensywnej. Poza tym ciężko znaleźć dla niego sporą liczbę rzutów i wiele punktów przy Splash Brothers. Myślę , że Jackson i management szukali przede wszystkim wszechstronności Iguodali i mocy w obronie.

  7. Hogofogo pisze:

    Nie zapominajmy o Anthonym B. z Cavs:)

  8. amon pisze:

    Chciałbym,aby podczas losowania draftu było podobnie,jak w 2007 roku,kiedy to również zapowiadał się super draft. Wtedy trzy najbardziej tankujące zespoły wypadły poza top3. Te drużyny to Memphis,oraz… Boston i Milwaukee:-)

  9. qcin pisze:

    @Adrian byłoby nudno gdybyśmy się we wszystkim zgadzali :-) dla mnie Irving to utalentowany gracz ale zrobiono z niego zbyt wczesnie gwiazde choc nic wybitnego nie pokazal.

    irytuje mnie tez maniera fanow Cavs to jechania po Waitersie przy braku krytyki Irvinga… nie umiem tego pojac. dla mnie Irving mistrzostwo zdobedzie tylko bedac druga opcja albo wchodzac z lawki.

    ale mlody jest, moze jeszcze dojrzeje do wygrywania choc watpie by swiadkami tego byli fani z Ohio.

  10. Woy pisze:

    @MARCIN, Morrison z trójką, Felton z piątką, Wright z ósemką czy May z dwunastka.
    Cavs to takie nazwiska przed LeBronem jak Luke Jackson z 10. DeSagna Diop z 8. czy DeJuan Wagner z 6. Najlepszym wyborem był w ostatnich latach Irving i Hickson.

  11. knyppo pisze:

    Tankowanie tankowaniem ale żeby ktoś mógł wygrać to ktoś musi przegrać! Każda drużyna nie może mieć bilansu na poziomie San Antonio, jak któraś z ekip ma 50-16 to musi być dla równowagi jakaś ekipa która ma 16-50 itd. Philly od początku sezonu tak sobie założyli, wydając wszystkich za picki bądź czyszcząc sobie salary, skład to nawet sie na tauron basket lige nie nadaje, są po prostu słabi i trudno się spodziewać że nagle będą klepać Indiane, Miami czy Oklahome, a że jak się nie myle w przyszłym drafcie będą mieli 5 wyborów to za kilka sezonów może się okazać że będzie czołówka, na tym polega NBA, kiedyś Clippers było synonimem kompletnej cienizny i wszyscy się zachwycali Lakers, dzisiaj jest odwortnie, to samo Golden State, wiecznie padlina, ale system wyboru w drafcie daję możliwość budowania mocnych ekip. Co do Milwaukee to chyba jak zaczynali sezon to nie mieli zamiaru być regularnie bitym, skład mieli całkiem przyzwoity, po prostu nie odpalili, zawsze musi być jakieś rozczarowanie, Mayo gdzieś zaginął, nie wykorzystano doświadczenia Butlera i potencjału rzutowego Neala, do tego gdzieś zatrzymali się w rozwoju Henson i Sanders, któtzy poprzedni sezon mieli bardzo obiecujący, później co mecz inna piątka i pacyna za pacyną. A jak się dostaję w każdym meczu to i morale też pewnie wzorowe w szatni. Boston od początku sezonu to podobnie jak Lakers zlepek koszykarzy, którzy są owszem na dobrym poziomie ale jako wsparcie dla gwiazd a takowych w obu ekipach brak. Orlando to młoda ekipa, Oladipo może stać się czołowym koszykarzem ligi, jak im dospawają jeszcze kogoś mocnego z draftu plus normalnego rozgrywającego to mogą też się podnieść znacznie. Reasumując ktoś przegrywać musi żeby wygrać mógł ktoś. Pozdrawiam

    • kond pisze:

      trafiłes w sedno knyppo!

    • Woy pisze:

      Golden State i padlina?1992 rok czyli moje początki z NBA ścisła czołówka Zachodu z Hardawayem i Mullinem.Piętnaście lat później niejaki Baron Davis prowadzi ich do wyeliminowania zachodnich nr1 Dallas Mavericks.Gdzieś po drodze było wiele świetnych nazwisk jak Webber,Sprewell,Smith,Gugliotta i nawet jak się wzięły z draftu to ktoś miał świetne rozeznanie i świetnie ich zeskautował.
      Jeszcze druga sprawa, nie pamiętam takiej padliny by drużyny tak mocno popadały w tankowanie.Na wschodniej stronie trwa niemal wyścig a przykłady omawiane wyżej czy Cavs i Cats pokazują, że draft nie daje wygranych i sukcesów.Dawne gwiazdy draftowe,w czasach mocniejszych defensyw znacznie więcej wnosiły do ekip niż dzisiejsi młodzianie. Przykłady Larry Johnsona czy Shaqa ONeala pokazywały,iż jeden trafiony wybór gwarantował walkę o play offs.Obaj mieli w drużynie kilku solidnych zadaniowych graczy,ale żadnych wielkich gwiazd (Skiles,Bogues to była czołówka rozgrywających,ale nie superstars). W końcu najgorsze serie porażek Nets,Cavs i Bobcats miały miejsce w ostatniej dekadzie czyli kiedy modne stało się opisywane tankowanie.W końcu te pięć pickow,i odnośnia do roku 2009 i Dave Kahn ma trzy picki w top20. Przypomnij sobie kogo wybrał lub kogo mógł mieć i czy znów nie czekał na tylko i wyłącznie Derricka Williamsa?

  12. cmg35 pisze:

    Jeszcze trochę philadelphia wygra bo graja z bulls

  13. Hogofogo pisze:

    Ja bym jeszcze do Mullina i Hardawaya dodał Mitcha Richmonda. Cała trójka miała niesamowite średnie punktowe powyżej. Natomiast jeżeli chodzi o tankowanie to w latach 90. Clippers byli mistrzami. Całe dziesięciolecie tankowali:)

  14. knyppo pisze:

    W 1992 roku miałem 4 lata ale jak zacząłem oglądać NBA to Golden State miało raczej długofalowe słabe wyniki, stąd też moja uwaga. Owszem pacneli Dallas najwyżej rozstawionych w 2007, to jest sport i niespodzianki się zdarzają ale przed tym 12 sezonów jedna wielka maskara, gdzie ich najlepszym wynikiem było wygranie 38 meczy w sezonie zasadniczym, więc z tego co pamiętam na samym początku Golden State dostawało oklep niemożliwy i czy można było powiedzieć że Golden State między sezonem 94-06 tankowali? A i po sezonie gdzie wyeliminowali Dallas aż do poprzedniego sezonu mieli bilans ujemny, byli lani z każdej możliwej strony z GB takim że aż szkoda pisać. Od sezonu 90 do teraz byli 5 razy w palyoffach, z czego 3 razy na początku lat 90-tych. Tak jak mówisz Woy, początki lat 90-tych ścisła czołówka zachodu ale później kompletna padaka i nie zmieni tego wyeliminowanie pierwszego Dallas, skoro później Utah ich sklepało 4-1. Więc odkąd pamiętam GS było na samiuśkim dole. Czy można powiedzieć o nich że tankują przez 20 lat? Jakoś nie przynosi to efektu i wątpie by taka była polityka klubu żeby regularnie dostawać solidne manto. Moim jednak zdaniem mimo tak słabych wyników nie potrafili zbudować drużyny na miarę swoich picków. Ot choćby zaczynając od połowy lat 90-tych kiedy mieli wysokie nr w drafcie. W 1995 Joe Smith który był tak wybitnie wyselekcjonowaną jedynką że postanowił się podzielić ze swoim talentem jeszcze z 11 innymi klubami. Z 5 poszedł Garnett, z 4 Rasheed, w 1996 z 11 pickiem Todd Fuller, który stweirdził że NBA jest dla niego za słaba i w 2003 grał w Prokomie, a z 13 poszedł Bryant. W 1997 z nr 8 Adonal Foyle, który owszem grał przez długi czas jako center w GS ale ze średnią zdobywanych punktów na poziomie ameby, a z 9 poszedł T-Mac. Rok pózniej wybrali z 4 Cartera którego oddali za Jamisona, w 1999 wybrali Jasona Terrego ale oddali go za Jeffa Forstera do Atlanty, a z tego co pamiętam całą karierę grał w Indianie. w 2001 z 5 nr Jason Richardson i tu można powiedzieć że był to dobry wybór, rok później z nr 3 biorą Mika Dunleavego, który do dziś mnie nie jara zbytnio, w 2003 gdzie faktycznie jakby mieli tak świetne rozeznanie to warto było przytankować i się ustawić w kolejce po wiadomo kogo, to akurat wybierali z nr 11 i wybrali Pietrusa:)) Pełne rozeznanie i świetna selekcja graczy! Rok później wybierają ponownie z 11 Biedrina(litości)!. W 2005 wybierają z nr 9 i kolejny świetny gracz Ike Diogu:) W 2006 znowu mają nr 9 i wybierają Patricka O,Bryanta! (O przed pełnym nazwiskiem robi sporą różnicę). W 2007 tym razem z nr 18 najniższym od wieków wybierają mojego ulubieńca Andree Bargianiego! W 2008 z nr 14 przychodzi Anthony Randolph, który nie może nawet wystartować ze swoją karierą, grywając ogony, bodaj w Denver obecnie. 3 nr niżej poszedł Roy Hibbert. W 2009 najlepszy wybór bo wiadomo Steph z nr 7, ale już rok później z nr 6 biorą Ekpe Udoh/a. Z tego samego draftu niżej poszli Monroe, George, Seraphin, Bledsoe,Haywrad, Booker itd. w 2011 zgoda wybrali Klaya Thompsona, bardzo go lubię, w 2012 Barnes – bardzo ciekawy palyer, a w ostatnim drafcie Phoenix oddało im Nedovica. Tak więc jeżeli chodzi o ostanie prawie 20 lat praktycznie pierwszorundowych wyborów, pozyskali 4 graczy którzy prezentowali bądź prezentują wysoki poziom, reszta to same nietrafione decyzje i wybór graczy o których nikt dziś nie pamięta i nawet nie słyszał. I pomimo mojej szczerej chęci dostrzeżenia ich świetnego rozeznania i zeskautowania ja takiego takowego nie widzę (dużo słońca od początku roku, więc może mi już pada). 4 dobrych graczy na 20 lat draftu to jest dramat w andach. I jak zakwalifikować GS? Specjalnie tankowali przez 20 lat żeby wybierać podobno świetnie zeskautowanych graczy czy jako ekipę która była prowadzona w sposób a klasowego teamu przez kolejnych GM, trenerów i świetnych skautów? Dopiero ostatni rok i ten obecny przyniosły w GS dawno zapomniany smak zwycięstw które ostatnio były hurtowo odnoszone w czasach pegazusa i gry na kasetki. Mądrze ( w końcu) pozyskali ciekwaych zawodników a trójka dobrze wybranych graczy (Curry,Thompson,Barnes) stanowią dla GS kapitał, który może spowodować że będą się kwalifikować do PO częsciej niż 3 razy przez 15 lat. Woy szanuję Twoje zdanie ale GS postrzegam przez pryzmat wiecznej pacyny aniżeli realnej walki o nawet 8 pozycje.

  15. Woy pisze:

    w latach 2002-2007 to ja nie widzę żadnych podstaw do tankowania w Oakland (Zachód wyglądał równie mocno jak dziś a o play offs walczyło więcej niż 9 ekip), chyba ,że mamy inne dane lub oglądaliśmy inne drużyny? Fullera (również można przypomnieć przypadek Clifforda Roziera, będącego od mały krok od występów w PEKAES Pruszków) akurat ja nie wymieniłem, ale jeśli mamy brać pod uwagę zapędy religijne baptysty , który stroni od sexu to dobrze przypomnieć też takie nazwiska wybierane z dalszymi numerami jak Monta Ellis (40), Gilbert Arenas (30), ponadto Vince Carter (5) lub Jason Richardson (5). Warriors na przestrzeni minionych lat wyglądają jak drużyna , której draft nie jest obcy i raczej trafia w dziesiątkę niż kulą w płot (Curry, Thompson, Barnes potwierdzają tą teorię). W końcu moje pointa co do tankowania – poruszana już wyżej – Warriors zaczęli grać wtedy, kiedy zaczęli poważne zakupy (czytaj analogicznie do Jeffersona w Bobcats), stawiając na wymianę z Lee, wymianę z Bogutem i transfer Iguodali (który może nie prezentuje się najlepiej, ale podjerzewam, że w play offs zaistnieje z najlepszej strony).

    P.S. Jaki Bargnani?

  16. knyppo pisze:

    Zgoda, ale mówiłem o pierwszorundowych wyborach GS, gdzie praktycznie cały czas mieli wysokie nr a nie potrafili ani razu dobrze wybrać i zgoda że dopiero od wyboru Currego odtajało i ktoś tam poszedł po rozum do głowy i zaczęto stawiać na ludzi, którzy potrafią grać, zarówno z draftu i jak z wymian. Moja pointa jest taka że mając tyle wysokich nr w draftach to powinni się już dorobić bardzo mocnej ekipy a niestety wybierali takich koszykarzy że skauting to im chyba Stevie Wonder prowadził:) Teraz grają ładnie ale tak jak mówiłem, taka liga, wszystkie zespoły zataczają koło, od słabych po mocne wraz z wysokimi nr w drafcie i na odwrót, od mocnych po z konieczności, którą jest przebudowa zespołu na nieco słabsze (Lakers,Boston). Czuję też że mimo wszystko taka przebudowa czeka też i to już w niedalekiej przyszłości Spurs czy obecnie zawsze groźne Jazz. Pzdr

    • Woy pisze:

      To jeszcze zderz ich ostatnie selekcje od np. 1990 roku z wyczynami Cavs , Bobcats i Clippers oraz porównaj liczbę graczy formatu All Star (Warriors mieli ich całkiem sporo i łącznie trzy wymienione drużyny nie dostarczyły tylu gwiazd lidze co GSW). Sorry ale ja nadal padliny nie widzę…Ci „Wonderzy” to Don Nelson, Dave Twardzik i Gary St. Jean , którzy raczej solidnie wykonywali swoją robotę. Potem jeszcze był Chris Mullin.

  17. amon pisze:

    @Knyppo 2007 rok,nr 18 Belinelli,a nie Bargnani:)

  18. doktor zbok pisze:

    OK. A niezależnie od tego, co tu napisano, ja myślę tak:

    1) w XXI wieku bazując (podkreślam BAZUJĄC) na drafcie można dojść najwyżej do finału (Orlando z Shaqiem i z Howardem, OKC, Cleveland z LBJ, Phila z AI)- wyjątek SAS*;

    2) mistrzostwo wygrywa się trejdując sobie gwiazdy do dobrych wyborów w drafcie (LAL, Miami, Boston, Dallas, nie wiem tylko czy tu się wpasuje Detroit – bo z draftu mieli Taya Princa i DARKO, no ale na mistrza wystarczyło…)

    Ale na pewno, jeśli celem jest wyrwanie się z czarnej dziury, to tankowanie (SAS tankowali Duncana), czy w ogóle zaczęcie odbudowy przez draft (wszyscy powyżej!) jest właściwą drogą. A to powoduje, że to tankowanie jest teraz takie modne.
    A że jest boleśnie widoczne… Parafrazując to, co mówił Pop o taktyce Hack-a-(…Howard,dAJordan…): Sam w życiu bym tego nie zrobił :-)

    *SAS odwrócili taktykę (mieli gwiazdę- Robinsona- TEŻ Z DRAFTU, a i tak zatankowali po Duncana), zresztą ich trzon był/jest z draftu.

    • Woy pisze:

      Tankowanie Spurs , bo wydaje się , że myślisz o sezonie kontuzji 1996-7, to był początek pracy Popovicha (zwolnił Johna Lucasa), kiedy nawet ściągnięto do drużyny weterana Dominique’a Wilkinsa czy niesfornego Vernona Maxwella by ratować twarz. David Robinson zagrał wówczas 6 spotkań z 82, a Sean Elliott opuścił połowę spotkań, ze względu na chorbę nerek. Mocne problemy kadrowe i absencja liderów dały się wyraźnie we znaki klubowi.

  19. knyppo pisze:

    Amon, racja, włoskiego Jordana brało Toronto. Woy ale ja nie mówię teraz o Cavs czy Clippers, chociaż ci pierwsi dzięki LBJ regularnie grywało w PO w przeciwieństwie do GS. Mówię o samych wynikach, no przecież wystarczy sobie prześledzić ich bilans na przestrzeni ostatnich 2 dekad. Tęgie lanie no bo zobaczcie. Sezon 95 – 26 zwycięstw, 96 – 36, później kolejno 30, 19!, 21,19 po raz drugi, 17!!, 21, 38,37 i 2 razy po 34, później sezon 2007 szok bo 42 zwycięstwa i wspomniane wcześniej wyeliminowanie Dallas, po tym sezonie wygranych 48 meczy ale i tak nie dało to PO by już w następnych latach wygrać kolejno 29,26,36 i w skróconym sezonie 23 mecze. To jak to określić jak nie mianem kompletnej padliny? No naprawdę dostawali baty niemiłosierne, śmiejemy się z Philly a GS miało sezony z 17 i 2 razy z 19 zwycięstwami! Woy my się chyba rozmijamy. Nie mówię tu o pierwszych 4 sezonach lat 90tych gdzie mieli dobrą ekipę, ale o tym co nastąpiło po 94 czyli przez ostatnie 20 lat! Bilanse mieli tragiczne, wybory w draftach bardzo wysokie a mimo to wyniki naprawdę masakryczne. Więc jak mam oceniać solidnie pracę ludzi w GS jako całość jak przez 20 lat pokazywali i wynikami i wyborami w draftach że nie są ani dobrze zorganizowani ani tym bardziej nie mają „świetnego rozeznania i skautingu”! No ja nie mówię przecież o niestworzonych historiach ani nic na złe no ale to przecież widać czarno na białym, i że dopiero od 2 lat stanowią konkurencję dla innych ekip NBA. Woy nie mówię o graczach All star. Wcześniej napisałem przecież że to samo co się tyczy GS tyczy się teżcClippers gdzie byli regularnie bici i dopiero po przyjściu Griffina stworzyli zespół który ma szansę stoczyć realną batalię o mistrza. GS było cinkie przed naprawdę długie długie lata w czasach kiedy zacząłem oglądać NBA na dobre i nie jestem w stanie przy naprawdę szczerych chęciach dostrzec ani solidnej pracy ani świetnego skałtingu.

    • Woy pisze:

      na pewno się rozmijamy, bo po pierwsze nie rzucam w temacie Warriors pojęcia „tankowanie” i napisałem wyżej nie w latach 2002-07, które dość dobrze pamiętam. Drugie, nawiązuję w tekście do Bobcats, Clippers, Cavaliers (drużyny w których przypadkach nazywano mnie czy Qcina – haterem) i porównuję z Twoimi komentarzami w aspekcie „padliny”. Moim głównym celem tego wpisu i komentarzy jest ukazanie , że tankowanie rzadko popłaca (Cavs, Bobcats i Clippers), a dopiero dojście klasowych graczy -> Jefferson i Paul , oraz Lee i Bogut , wyprowadzają daną organizację na wyższy poziom. Oczywiście strzały typu LeBron James i Tim Duncan zmieniają losy drużyny na lata, ale przypadki słabych draftów jak Kwame Brown, Andrea Bargnani, Derrick Williams, Dion Waiters i Tristan Thompson pokazują ,że usilne obniżanie notowań drużyny często i gęsto mija się z celem.
      Dziś masz listę tankujących bliską 8 drużyn (Pelicans, Lakers, Jazz, Sixers, Bucks, Magic, Celtics, Kings) i czy każdemu takie traktowanie sezonu się opłaci? WATPIĘ, bo Wigginsa i Embiida mamy tylko dwóch. Najciekawiej będzie kiedy team nie łapiący się w ostatniej chwili do play offs – przykład Suns – wyłowi jedynkę. Stracony sezon pójdzie na straty:-)

  20. knyppo pisze:

    No więc właśnie, też mi o to chodzi, tyle że dla mnie chyba nie każdy przegrywa specjalnie. Boston ok – sami przyznali, Sixers to już od początku sezonu poszli po całości, Lakers non stop kontuzjowani to sklejają jak się da i do tego D’Antoni który o defensywie nie wie nic, Jazz po prostu mają średnią drużyne i ich poziom sportowy jest na dzień dzisiejszy na miarę ich wyniku, Kings to w sumie nie wiadomo o co chodzi, bo potrafią zagrać naprawdę ładny mecz tak jak dziś z Wizards ale w większości w sumie przegrywają, fakt mocny Zachód i tak jak mówiłem ktoś przegrać musi ale brakuje mi tam coacha z jajami bo skład mają całkiem ciekawy, Bucks też tak jak mówiłem, na początku sezonu chyba nie mieli takich założeń by skończyć marnie, ale no nie wypalili kompletnie i się wszystko posypało. Jednak najbardziej ciekawy jest przypadek Pelicans bo na początku sezonu też miała być ekipa która włączy się do walki o PO ale kontuzje(Holiday,Anderson) spowodowały że później brakowało trochę do wyższego pułapu, ale dlaczego jest ciekawy? Bo Pelicans oddali do Sixers wybór w tegorocznym drafcie, który ma być ponoć bardzo bardzo silny zastrzeżony w Top 5, więc jeżeli by tankowali to chyba zrobiliby wszystko żeby ten wysoki nr w drafcie w tym akurat roku zachować, a narazie Davis robi wszystko, żeby Pelikany nie wybierały w I rundzie w tym roku:) Nie wiem jak to widzicie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *